stat

Znaleźliśmy Kompas Wikingów

12 marca 2017, 15:00
Krzysztof Kochanowicz

Za nami fantastyczny Rajd na Orientację pt. Kompas Wikingów. Zorganizowane przez Klub Imprez na Orientację Z Kompasem.pl wydarzenie pokazało jak w ciekawy sposób można połączyć turystykę aktywną z poszukiwaniem punktów kontrolnych w terenie. Marcin Jank i jego zespół po raz kolejny wykazali się swoim zamiłowaniem do geografii wybierając najbardziej charakterystyczne miejsca dla przepięknego Regionu Blekinge. Archipelag Karlskrony, to nie tylko malownicze szkiery, to także fantastyczne ogromne głazy oraz gęste lasy i parki naturalne z wiekowymi drzewami... które mieliśmy okazję podziwiać na wybranych trasach Rajdu.



Początek przygody, czyli rejs promem na drugą stronę Bałtyku

Wieczór, i rozgrzewka nóg na parkiecie

Cała przygoda rozpoczęła się na terminalu promowym w Gdyni. Po krótkim przywitaniu, odebraliśmy karty pokładowe będące także kluczami do kabiny. Po tym sprawna odprawa i wejście na prom Stena Line, gdzie odnajdujemy naszą czteroosobową kabinę. Trochę w niej ciasno, ale najważniejsze że jest czysto. Łóżka są ładnie zasłane, łazienka pachnąca, duże jak na taką kabinę okno i cicha muzyka płynąca z radia - żadnych zastrzeżeń - i tak będziemy tu tylko spać. Niedługo po zadomowieniu się w naszej kajucie dało się wyczuć wibracje promu od uruchomionych potężnych silników, a spieniona woda za rufą była sygnałem, że podróży czas zacząć. Udaliśmy się więc na górny pokład, pożegnać się z Gdynią.

Po pożegnaniu udaliśmy się na zwiedzanie statku. Trzeba przecież wiedzieć gdzie w tym niemalże małym mieście znajdują się tak kluczowe miejsca, jak bar, sklep, dyskoteka, kasyno i SPA. Wszystkie zlokalizowaliśmy tak samo szybko jak kabinę, na szczęście kompas nie był nam potrzebny. Po rozpoznaniu terenu trzeba rozpakować tobołki i sprawdzić, czy pod prysznicem jest ciepła woda. Była ciepła i przyjemna. Po tym odświeżeniu i chwili odpoczynku postanowiliśmy rozgrzać nieco nogi na parkiecie. Tańczący podskakiwali w rytm muzyki serwowanej przez zaprawionego w bojach DJ-a i zgodnie przesuwali się to w jedną, to w drugą stronę parkietu w zależności od tego jak właśnie zatańczył na fali okręt. Warto tu wspomnieć o stabilizatorach bocznych, w które wyposażony jest statek. Jest to system, który w znacznej części niweluje kołysanie się statku na boki, a tym samym zmniejsza prawdopodobieństwo tego, że pasażerowie ponownie będą cieszyć się ostatnim posiłkiem.
Chwilę po północy udaliśmy się do kabiny by tam paść w objęcia Orfeusza. Nie było to trudne, tym bardziej, że zmęczenie po dniu pełnym wrażeń dawało o sobie znać, a ciche, basowe mruczenie potężnej siłowni okrętowej i delikatne kołysanie statku dopełniły reszty dzieła.

Poranek i śniadanie na promie

O poranku przywitał nas głos spikera i Louis Armstrong ze swoim ponadczasowym przebojem "What a wonderfull Word". W ten sposób rozpoczęty poranek nastrajał pozytywnie i dawał nadzieję, że nie wszystko stracone i deszcz został w Gdyni. O godz. siódmej zameldowaliśmy się na śniadaniu, by wybrać dla siebie co najlepsze. I tego właśnie trzeba było uczestnikom Rajdu - energii na cały dzień jazdy bądź wędrówki, w zależności od wybranego wariantu trasy. Kwadrans później ubraliśmy się w rzeczy chroniące od wiatru i stawiliśmy się na najwyższym pokładzie, skąd podziwialiśmy mijane wyspy i gdzie doczekaliśmy się cumowania do nabrzeża nieopodal miasta Karlskrona.



Początek przygody w poszukiwaniu Kompasu Wikingów:

Po zejściu na ląd, przed terminalem, spotkaliśmy się z pozostałymi uczestnikami imprezy i organizatorami, którzy przedstawili mam wszystkie zasady zabawy. Tym razem nasza paczka wybrała 30 km trasę pieszą, która nie cieszyła się specjalnie wysoką frekwencją. Większość startujących wybrała najkrótszą, liczącą 15 km trasę spacerową. Wśród żądnych przygód nie zabrakło także rowerzystów, którzy zmierzyli się z dystansem 45 km. W rywalizacji stanęło łącznie 120 osób. Wszystkie trasy były bardzo malownicze, pozwalały zaznajomić się uczestnikom z przepięknymi zakamarkami Archipelagu Karlskrony.

Niejednokrotnie mieliśmy okazję przekonać się, że Region Blekinge nazywany jest "ogrodem Szwecji". Wystarczy oddalić się nieco od cywilizacji, a krajobraz zmienia się diametralnie. W głębi lądu napotkaliśmy przepiękne, gęste lasy iglaste, wysłane soczyście zielonym mchem. Pejzaż uzupełniały liczne jeziora polodowcowe oraz mnóstwo ogromnych głazów. Miejscami, poruszając się po skalistym podłożu czuliśmy się jak w Górach Stołowych. I niby to tylko po drugiej stronie tego samego morza, to jednak klimat i pejzaże znacznie się różniły się od tych w okolicach Trójmiasta. Na naszej 30 km trasie pieszej, oprócz ciekawej przyrody mieliśmy okazję zobaczyć przeurocze, maleńkie, kolorowe wsie z pięknie zadbanymi gospodarstwami. Krajobraz był tak zmienny, że nie mogliśmy oprzeć się w robieniu zdjęć.

30 km trasa, której się podjęliśmy była dla nas przepiękną przygodą zarówno dla ciała jak i ducha. Tym razem nie spieszyliśmy się zbytnio. Wiedząc, że mamy sporo czasu, staraliśmy się iść tak by wędrówka sprawiała nam jak najwięcej przyjemności. Choć trasę pokonaliśmy spokojnie, udało nam się zebrać wszystkie punkty kontrolne. Na mecie, po zdaniu karty startowej mieliśmy jeszcze sporo czasu by zasiąść przy stole i uzupełnić nieco niedobór kalorii. Po krótkiej przerwie, pogaduchach z innymi uczestnikami wsiedliśmy do autokaru, którym ruszyliśmy w kierunku terminalu promowego. To jednak nadal nie koniec naszej imprezy!

Powrót do Gdyni i podsumowanie imprezy

Szkoda, że ten czas tak szybko leci.

Po powrocie na prom, kabina przywitała nas tak samo jak ją rano zostawiliśmy, ze wszystkimi naszymi rzeczami. Choć sił już zostało niewiele, to sprawdziliśmy jeszcze czy woda pod prysznicem nadal jest ciepła i czy ciągle tak samo spłukuje pot i kurz, by po tym, odświeżeni paść na wygodne łóżka i pozwolić sobie na chwilę drzemki przed wieczornym podsumowaniem imprezy i wręczeniem nagród najlepszym uczestnikom Rajdu.

Nastawiony budzik przypomniał o tym, że za chwilę żegnamy się z Karlskroną, która nas tak ciepło przyjęła i tak pięknie mówi do widzenia. Po godzinie 19 odbyło się podsumowanie imprezy przez organizatorów, wręczenie pucharów i dyplomów oraz losowanie nagród.

Trzeba przyznać, iż mimo luźnej atmosfery imprezy, wiele wyników poszczególnych zawodników imponuje. Trasę rowerową najszybciej z czasem 2h42min pokonał Mirosław Potocki z teamu Grey Wolf. Na 30 km trasie pieszej z rewelacyjnym czasem zwyciężył Jarosław Bartczak (trasę pokonał w 3h15min) Na 15 km trasie pieszej jako pierwszy zameldował się na mecie zespół w składzie: Iwona Bartczak, Jolanta Dębińska, Robert Dębiński (czas 3h06min).

>>>Wyniki

Po podsumowaniu imprezy ruszyła powtórka z zeszło nocnej zabawy. Tym razem przybyli tylko najwytrwalsi. Nas wśród nich już nie było - tym razem usiedliśmy sobie przy barze, wypiliśmy po piwku, porozmawialiśmy jeszcze trochę po czym udaliśmy się spać, co by rano nie walczyć ze wstaniem.

Dziękujemy organizatorom za świetną zabawę nie tylko w terenie



GALERIA ZDJĘĆ;fot. Krzysztof Kochanowicz & Maciej Pochylski

Do zobaczenia na kolejnych edycjach:

>>> XII Rajd z Kompasem odbędzie się w dniach 27-28.05.2017 w Studzienicach
>>> XIII Rajd z Kompasem odbędzie się w dniach 23-24.09.2017 w Lipuszu

Zobacz relacje z poprzednich edycji:

Zobacz wideo relację z X Rajdu z Kompasem
Zobacz wideo relację z IX Rajdu z Kompasem
Zobacz wideo relację z VIII Rajdu z Kompasem

Organizator:

Marcin Jank
Klub imprez na orientecję w terenie z Kompasem
WWW: Rajd z Kompasem.pl
>>>Aktualności na Facebooku
kontakt: rajd@zkompasem.pl