stat

Nadal wolimy abibasy i kreacje od Vesrace

12 sierpnia 2017, 10:10
Robert Kiewlicz

W abibasach na nogach i nowej kreacji od Vesrace oraz aparatem Nokla w ręku na pewno można się czuć wyjątkowo. W ten sposób wspieramy jednak złodziei własności intelektualnej, którzy powodują nie tylko straty dla budżetu państwa. Zjawisko to przekłada się też na utratę miejsc pracy w wielu sektorach gospodarki. Straty wynikające z wprowadzania do obrotu towarów naruszających prawa własności intelektualnej szacuje się w Polsce na ok. 1,2 mld euro.



Najczęściej kupujemy podrabianą markową odzież, obuwie, akcesoria do telefonów komórkowych, zabawki, zegarki.

- Listę otwierają torebki i portfele. Chyba każda osoba miała okazję zetknąć się z takimi podróbkami na polskich lub zagranicznych targowiskach. Mamy do czynienia z około stukrotną różnicą w cenie przy zachowaniu dużego podobieństwa do oryginalnego produktu. Podrabiane są też zegarki, okulary, telefony, buty i koszulki, komputery, czasem po prostu metki. Fałszerski rynek kwitnie również wśród filmów i produktów żywnościowych. Szczególnie niebezpieczne są podróbki leków - mówi Katarzyna Szwed, specjalista w Regionalnym Ośrodku Informacji Patentowej PPNT Gdynia.
W 2016 Służba Celna w województwie pomorskim zatrzymała 173 670 szt. podrobionego towaru o wartości prawie 210 tys. zł. Tylko w pierwszej połowie 2017 roku zatrzymano już 64 953 szt. podróbek o wartości ponad 255 tys. zł.

- Towary ujawniane przez celników w przesyłkach kurierskich oraz pocztowych (Oddział Celny "Port Lotniczy" oraz Oddział Celny "Pocztowy") dotyczą małych przesyłek w ilościach od kilku i kilkudziesięciu sztuk. W większych ilościach zatrzymywane są towary przewożone drogą morską. Największe zatrzymania mają miejsce w oddziałach celnych "Terminal Kontenerowy" w Gdańsku, "Baza Kontenerowa", "Nabrzeże Bułgarskie" w Gdyni. W bieżącym roku odnotowano również zatrzymania towarów przewożonych transportem drogowym (OC "Basen IV" w Gdyni). Były to: folia aluminiowa do pakowania kawy Jacobs, plastikowe atrapy samochodowe - mówi Barbara Szalińska, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku.
Podchodź ostrożnie do finansowych okazji

Jak chronić się przed nieuczciwą konkurencją i podróbkami? Czy jest to w ogóle możliwe, szczególnie w dobie powszechnej informatyzacji naszego życia? Kiedy każdy może sobie kupić coś, nawet z najdalszego zakamarka Ziemi, a potem okazuje się, że dany produkt nie może przejść odprawy celnej lub jest po prostu niebezpieczny.

- Przede wszystkim zwracajmy uwagę na jakość. Podrabiane towary wykonane są z gorszych materiałów, co może mieć całą gamę skutków - od szybkiego zniszczenia kupionej rzeczy po zagrożenie dla naszego życia i zdrowia. Z podrabianej baterii może wyciec kwas, a podrabiane urządzenie elektryczne podłączone do prądu doprowadzić do zwarcia w domowej instalacji. Zależnie od rodzaju produktu, różne będą listy zagrożeń z nim związanych, ale zawsze źródło niebezpieczeństwa pozostaje to samo - niska jakość materiałów, nieustalone składy, przerobione daty przydatności do spożycia w przypadku żywności, wreszcie brak stosownych atestów - mówi Katarzyna Szwed.


- Wszyscy zwykli mówić, "byleby przejść cło". Nie do końca tak jest. Co jeśli produkt, który ominie weryfikację służby celnej i znajdzie się w rękach klienta końcowego okaże się toksyczny? - dodaje Piotr Gajos, właściciel firmy riskCE i rzeczoznawca przy Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej w Gdańsku. - W takim wypadku importer odpowiada za takie zdarzenie. O ile są aspekty techniczne, które jesteśmy w stanie ocenić gołym okiem - coś jest ostre, czy mają zadziory, to mamy jeszcze takie aspekty zgodności produktu, których sami w żaden sposób nie jesteśmy w stanie ocenić. Przykładem mogą być substancje chemiczne, które migrują w czasie dotyku, np. ftalany stosowane do zmiękczania plastiku stosowanego w konstrukcji zabawek. Innym przykładem jest kompatybilność elektromagnetyczna, kiedy to nasze urządzenie jest w stanie zakłócić prace innych urządzeń elektrycznych. Przykładem ekstremalnym może być zakłócenie rozrusznika serca. Niedawno kupiłem w jednej z sieci sklepów młynek elektryczny do pieprzu. Kiedy jadłem obiad przy włączonym telewizorze ze zdziwieniem odkryłem, że mój nowy, piękny młynek jest w stanie przerwać pracę mojego telewizora. O takich zdarzeniach należy informować organy nadzoru rynku, tj. Inspekcje Handlową czy Inspekcje Pracy, aby uchronić innych potencjalnych klientów przed niezgodnymi z przepisami lub wręcz niebezpiecznymi produktami.
Musimy też patrzeć na cenę i ostrożnie podchodzić do finansowych okazji. Nie kupujmy towarów, co do których mamy podejrzenia, że mogą być podrobione. Nawet jeśli cena jest kusząca, pamiętajmy, że: po pierwsze mogą być dla nas szkodliwe, a po drugie kupowanie ich uderza w interesy producentów, których towary cenimy.

- Sprawdzajmy też dostawcę. Jest to do zweryfikowania, często producenci publikują listy swoich dystrybutorów. Należy też zachować czujność podczas aukcji internetowych, bardzo łatwo za ich pośrednictwem wprowadzić do obrotu podrabiane towary. Czerwoną lampkę w głowie powinny też zapalać nam opakowania - niechlujne, z błędami językowymi albo pozornymi literówkami w nazwach producenta - dodaje Szwed.
Podróbki nadal nas kuszą

Jak wynika z badania Superbrands Polska przeprowadzonego w 2016 roku Polacy wiedzą, że sprzedaż podróbek jest nieetyczna, ale nie ukrywają przed najbliższymi faktu, że skorzystali z "tańszego zamiennika".

- W polskich mediach pojawiają się rodzime "gwiazdy" w podrobionych ubraniach, w serwisach internetowych można przeczytać artykuły wychwalające imitacje markowych produktów dostępne w jednym z popularnych serwisów zakupowych Państwa Środka. Wygląda na to, że dajemy ciche społeczne przyzwolenie na... kradzież - twierdzi Monika Kowalewska, project director Superbrands Polska.


Prawie co drugi respondent Superbrands Polska (42 proc.) kupił kiedykolwiek podróbkę, będąc tego świadomym. Kupowanie podróbek zdarza się najczęściej mieszkańcom małych miast (do 20 tys.) oraz miast średniej wielkości (100-200 tys.). Mieszkańcy największych miast (powyżej 500 tys. mieszkańców) najrzadziej kupują podróbki. Najczęściej kupowanymi podróbkami była odzież oraz obuwie. Przy czym dużą rolę odgrywa tu płeć kupującego: kobiety kupują częściej kosmetyki i obuwie, a mężczyźni - elektronarzędzia, części samochodowe oraz płyty DVD/CD. Miejscami, gdzie Polacy kupują podróbki są najczęściej bazary oraz sklepy internetowe (przy czym w Internecie częściej kupowali podróbki mężczyźni niż kobiety).

Natomiast nieświadome kupowanie podróbek zdarza się najczęściej mężczyznom. Połowa badanych (52 proc.), którzy kupili podróbki wyłącznie nieświadomie przyznaje się, że był to przypadek jednostkowy. Około jedna trzecia z nich szacuje, że produkty podrobione zdarza im się kupić co najmniej raz w roku. Co ciekawe, osoby te częściej niż reszta populacji poszukują informacji o tym, jak odróżnić produkt oryginalny od podróbki.

Gdy badani zorientowali się, że doszło do zakupu podróbki, najczęściej użytkowali ten produkt normalnie, nie zwracając uwagi na to, że jest to produkt podrobiony. Jedynie 16 proc. z nich zgłosiło ten fakt sprzedawcy z żądaniem zwrotu pieniędzy (wymiany produktu na oryginalny domagało się 7 proc. badanych), natomiast 13 proc. w ogóle zaprzestało użytkowania produktu.

Handel podróbkami to przestępstwo

Trzeba pamiętać, że wprowadzanie podróbek do obrotu, a także fałszywe oznaczanie towarów to przestępstwa.

- Wprowadzanie do obrotu takiego towaru zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat dwóch, a fałszywe oznaczanie - karą aresztu lub grzywny. Mamy też art. 305 prawa własności przemysłowej, czyli zagrożenie do dwóch, a w niektórych przypadkach pięciu lat pozbawienia wolności za oznaczanie towarów podrobionych znakiem towarowym. Co do kupujących, przez jakiś czas było im przypisywane przestępstwo paserstwa, obecnie wskutek uchwały Sądu Najwyższego z 30 czerwca 2008 r. (sygn. akt I KZP 8/08) uznaje się, że zachowanie niepolegające na wprowadzeniu do obrotu podrobionych towarów w rozumieniu art. 305 ust. 1 ustawy Prawo własności przemysłowej nie stanowi przestępstwa paserstwa - tłumaczy Szwed. - Ryzykują natomiast portale aukcyjne - pojawiają się na świecie pierwsze wyroki, obejmujące je odpowiedzialnością za sprzedaż podróbek przez użytkowników.
- Za sprowadzanie oraz dalsze odsprzedawanie towarów naruszających prawa własności intelektualnej grozi kara grzywny, ograniczenia lub pozbawienia wolności na okres dwóch lat. W przypadku, gdy naruszyciel uczynił sobie z tego stałe źródło dochodów, kara może zostać podwyższona do 5 lat. Ponadto podmiot, którego prawa zostały naruszone ma prawo, na drodze postępowania cywilnego, domagać się od naruszyciela zadośćuczynienia w postaci wydania bezpodstawnie uzyskanej korzyści oraz naprawienia szkody spowodowanej sprzedażą towarów podrobionych - dodaje Szalińska. - Nie ma sankcji karnych za nabywanie towarów podrobionych, których ilość nie wskazuje na przeznaczenie handlowe. Za nieświadome nabycie towaru podrobionego grozi jedynie... brak satysfakcji z dokonanego zakupu.
Jak twierdzi Szalińska, w większości przypadków towary nielegalne, w tym przypadku podrobione i pirackie, są wprowadzane do obrotu z pominięciem należności celno-podatkowych (przemyt).

- Powoduje to mniejszy wpływ do budżetu środków z racji dokonywania obrotu towarowego z zagranicą. Ponadto, zjawisko to przekłada się na utratę miejsc pracy w głównych sektorach gospodarki (kosmetyki i higiena osobista, odzież, obuwie, zabawki, torebki, biżuteria, napoje spirytusowe, farmaceutyki). W związku z niepożądanym zjawiskiem, legalni producenci oraz dystrybutorzy towarów zatrudniają mniej osób, niż miałoby to miejsce, gdyby rynku nie zalewały towary podrabiane i pirackie - twierdzi Szalińska.