stat

Marek Białkowski o projektowaniu: najważniejsze jest znalezienie złotego środka

16 marca 2017, 8:00
Joanna Puchala

Zamiłowanie do projektowania przejawiał już w dzieciństwie. Projektuje innowacyjne budynki nastawione na energooszczędność. Aranżuje także wnętrza. Marek Białkowski jest autorem projektów domów zarówno w Trójmieście, jak i poza nim. Opowiada nam o swojej pasji tworzenia oraz o tym, czym powinny charakteryzować się najlepsze projekty.



Joanna Puchala: Projektuje pan przyciągające uwagę budynki oraz aranżuje wnętrza. Jak rozpoczęła się pana ścieżka zawodowa?

Marek Białkowski: Wszystko zaczęło się już w dzieciństwie. Tak jak inni bawiłem się klockami czy rysowałem, a gdy tylko zetknąłem się z programami graficznymi, całkowicie mnie pochłonęły. Uczyłem się, tworzyłem modele i z wypiekami na twarzy czekałem na efekty. W liceum nie miałem już wątpliwości co chcę robić i w ten sposób trafiłem na Wydział Architektury Politechniki Gdańskiej, gdzie spędziłem z przerwami długie 10 lat życia. Na pewien czas nawet porzuciłem architekturę.
Ostatnio projektowaliśmy wnętrze domu przy Kępie Redłowskiej, co umożliwiło wprowadzenie elementów związanych z wioską rybacką i lasem. Najważniejsze jest, żeby wchodząc do danego budynku poczuć, gdzie i u kogo się znajdujemy


Jednak ta pasja była na tyle silna, że powrócił pan do projektowania.

Tak, przez pięć lat pracowałem w agencjach reklamowych jako grafik komputerowy. Potem stwierdziłem, że to jest czas na decyzję, co dalej. Wróciłem na studia i jednocześnie rozpocząłem pracę w biurze architektonicznym.

Ma pan swój ulubiony styl projektowania?

Projektuję wnętrza i budynki nowoczesne. Pracując nad projektem zawsze staram się znaleźć ideę lub coś charakterystycznego dla konkretnego wnętrza lub budynku. Najlepiej gdy odnajdziemy to w miejscu, gdzie obiekt jest zlokalizowany. Ostatnio projektowaliśmy wnętrze domu przy Kępie Redłowskiej, co umożliwiło wprowadzenie elementów związanych z wioską rybacką i lasem. Najważniejsze jest, żeby wchodząc do danego budynku poczuć, gdzie i u kogo się znajdujemy, żeby nie było to kolejne anonimowe miejsce.

A jak w tym zestawieniu z lokalizacją odnajduje się użytkownik?

Jest to jedno z największych wyzwań w całym procesie pracy architekta, który powinien dobrze poznać inwestora. Dopiero wtedy jest możliwe dopasowanie projektu do jego użytkownika. To wszystko wymaga czasu - kilku miesięcy, żeby poznać inwestora, sposób jego funkcjonowania oraz potrzeby, których bardzo często sam sobie nie uświadamia. Początek pracy nad projektem jest tym momentem, kiedy jeszcze wszystko może się wydarzyć i wówczas jeszcze nie wiem, w którym kierunku rozwiną się koncepcje projektowe. Mam nadzieję, że nigdy mi to nie minie. Pracując nad projektem lubię być zaskakiwany, dokąd tym razem poniesie mnie wyobraźnia.

Przeczytaj więcej inspirujących rozmów z architektami




Jak wyglądał projekt, który najbardziej pan zapamiętał?

Do głowy przychodzi mi pierwszy projekt, który wykonywałem w pełni samodzielnie - był to dom jednorodzinny w Gdańsku. Co prawda z biegiem czasu pojawia się większy sceptycyzm do tego, co się zrobiło w przeszłości, pojawia się myśl, że można było coś zrobić inaczej. I choć z perspektywy czasu wiem, że było to raczej proste zadanie projektowe, wówczas było to dla mnie duże wyzwanie, zwłaszcza ze względu na pełną odpowiedzialność, a nie pracę dla kogoś.
Jedną z ostatnich, ciekawszych prac był projekt domu letniskowego dla pani Agnieszki Dygant (...). Dom będzie stał w środku lasu. Aby wkomponować go w otoczenie, zaproponowaliśmy duże tarasy, na lekkiej konstrukcji, w które wrastają istniejące drzewa


Ten projekt dotyczył wyłącznie budynku, nie było pańskiej ingerencji we wnętrze?

Wnętrza właściwie zacząłem projektować tęskniąc za architekturą, gdy pracowałem jeszcze jako grafik, ten jednak dotyczył samego budynku. Wnętrza dla budynku to trochę jak druga strona tego samego materiału - są ściśle połączone z architekturą i często ważniejsze dla inwestora ("koszula bliższa ciału"). Jedną z najbardziej inspirujących i motywujących realizacji był projekt domu jednorodzinnego w Gdyni. Budowa jest w tym momencie na etapie wykańczania elewacji. To było bardzo fajne doświadczenie, bo mieliśmy okazję projektować równolegle budynek oraz jego wnętrze. Dzięki temu miałem całkowity wpływ na jego kompletny wygląd. Projektując wyłącznie wnętrza jesteśmy zawsze związani zastaną kubaturą - pewne zmiany można wprowadzić, ale tylko takie, które nie angażują całego budynku. 

W jaki sposób ten projekt inspiruje pana do dalszego działania?

Mimo że projekt dotyczył domu jednorodzinnego, to było wymagające wyzwanie - z powodu skomplikowanych zależności, wysokich oczekiwań Inwestora i trudnych warunków. Mimo to, a może właśnie dzięki temu to idealna okazja, żeby stworzyć coś wyjątkowego. Pojawiające się trudności motywują jeszcze bardziej do cięższej pracy. Gdy patrzę na efekty, mogę chyba powiedzieć, że się udało.

Jedną z ostatnich, ciekawszych prac był także projekt domu letniskowego dla pani Agnieszki Dygant, nad którym współpracował ze mną architekt Kuba Drohomirecki.

Na czym polegały te prace?

Pani Agnieszce zaproponowaliśmy nowoczesną architekturę, kontrastującą mocną, geometryczną bryłą ze swoją lokalizacją. Dom będzie stał w środku lasu. Aby jednak wkomponować go w otoczenie, zaproponowaliśmy bardzo duże tarasy, na lekkiej konstrukcji, w które wrastają istniejące drzewa - stąd przebywając w domu czy na tarasie będzie się ciągle miało poczucie przebywania w środku lasu. Jednocześnie wyniesienie domu ponad teren na wycofanych słupach nadało mu lekkości, a przyszłym użytkownikom dało większe poczucie bezpieczeństwa.

Dosyć istotnym projektem był także ten dotyczący przebudowy przedwojennego domu jednorodzinnego wraz z aranżacją wnętrz we Fryburgu w Szwajcarii. Dom był podzielony na wiele małych pokoi i doświetlony niewielkimi oknami. Inwestor chciał otworzyć jego przestrzeń i wpuścić więcej światła, a ponadto zdecydowanie podnieść jego standard energetyczny.


W jaki sposób został podniesiony standard energetyczny?

Zaproponowałem wyburzenie większości ścian na parterze i zastosowanie dużych przeszkleń od południa. W trakcie prac praktycznie zostały tylko mury i drewniane belki stropowe. Wszystko inne, w tym instalacje, zostało wymienione. Wprowadziliśmy wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła, powietrzną pompę ciepła, niskotemperaturowe ogrzewanie, zostały wymienione wszystkie okna na drewniane, energooszczędne i oczywiście cały budynek został odpowiednio zaizolowany termicznie. Tak szeroki zakres prac w przedwojennym budynku stwarzał niezliczoną ilość problemów i wyzwań, co oznaczało konieczność praktycznie nieprzerwanej mojej obecności na budowie i jej prowadzenia.

Wspomina pan o rozwiązaniach energooszczędnych. Czym się charakteryzują takie projekty?

Specjalizujemy się w architekturze energooszczędnej. Praktycznie wszystkie projekty, które wychodzą z naszej pracowni spełniają standardy energooszczędne. Są co najmniej dwa powody, dla których warto stosować takie rozwiązania. Przede wszystkim ma to wymiar ekonomiczny, gdyż zaoszczędzimy pieniądze w trakcie użytkowania budynku, i ekologiczny - abyśmy chronili nasze otoczenie i nie eksploatowali nadmiernie środowiska naturalnego. W Polsce ten drugi aspekt jest mniej doceniany, ale na szczęście to też się zmienia. Należy jednak pamiętać, że jest to duże wyzwanie inwestycyjne. Budynek energooszczędny musi być zaprojektowany z dużą dbałością o detale i tak samo musi zostać wykonany. 

Ważne, aby zachować zdrowy rozsądek przy wprowadzaniu takich rozwiązań. Niektóre kierunki, takie jak budownictwo pasywne czy zero energetyczne niosą ze sobą ryzyko, że dla idei poświęci się inne istotne funkcje, które powinna spełniać architektura.

Jaki zatem powinien być według pana idealny projekt?

Równocześnie ponadczasowy, oddający duchem miejsca i czasu oraz odpowiadający na potrzeby użytkownika - to jest chyba najtrudniejsze i jednocześnie najważniejsze - znalezienie złotego środka.