stat

Cienie na historii TOW Gryf Pomorski

10 marca 2017, 12:00
Michał Lipka
artykuł historyczny

5 marca obchodziliśmy 73. rocznicę śmierci Józefa Dambka, przywódcy Tajnej Organizacji Wojskowej "Gryf Pomorski". Dziś, mimo iż od zakończenia wojny minęło już wiele lat, nadal nie udało się wyjaśnić wszystkich niejasności związanych z tą osobą.



W roku 1923, kiedy to doświadczenia z okresu I wojny światowej czy niedawno zakończonego III Powstania Śląskiego (03.05 - 05.07.1921) były jeszcze świeże, w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego postanowiono sformować specjalną komórkę, która - w wypadku wybuchu wojny - miała zająć się działaniami dywersyjnymi poza liniami potencjalnego wroga.

Do tego typu zadań - tzw."dywersji pozafrontowej" - możemy zaliczyć m.in. wysadzanie obiektów o znaczeniu militarnym oraz, co jest chyba najważniejsze, organizację konspiracji wojskowej już po zakończeniu działań wojennych. To ostatnie miało przybrać charakter Tajnych Organizacji Wojskowych. Niestety, jak wiadomo plany to jedno, a możliwość ich realizacji to już zupełnie inna sprawa. Niemiecka ofensywa w Polsce w początkowych dniach II wojny światowej była po prostu zbyt szybka, by skutecznie prowadzić większe akcje dywersyjne, dlatego dość szybko rozpoczęto formowanie TOW-ów. Miały one charakter głównie lokalny lub regionalny. Do tych ostatnich możemy zaliczyć Tajną Organizację Wojskową "Gryf Pomorski".

Ksiądz gotowy do walki

Józef Gierszewski

Józef Gierszewski

mat. geni.com

Kaszubi bardzo szybko podjęli decyzję o stworzeniu grupy dywersyjnej. Z inicjatywy Józefa Dambka, a także Klemensa Bronka, Józefa i Jana Gierszewskich oraz Bronisława Brunka w Wigilię 1939 roku powstała Tajna Organizacja Wojskowa "Gryf Kaszubski". Do zadań, jakie postawili sobie założyciele możemy zaliczyć m.in. sabotaż, prowadzenie propagandy niepodległościowej oraz opiekę społeczną nad cywilami.

Dambek, który miał za sobą szkolenie w ramach dywersji pozafrontowej rozumiał, że jakikolwiek sukces musi być związany ze skupieniem rozproszonych dotychczas rożnych organizacji konspiracyjnych. Zdecydował się wówczas, by zwrócić się z propozycją współpracy do księdza Józefa Wrycza. Trzeba tu zaznaczyć, że postać kapłana trudno nazwać zwykłą, a jego historia mogłaby posłużyć za scenariusz niejednego filmu sensacyjnego.

Seminarium duchowne w Pelplinie ukończył 23 lutego 1908 roku. Potem podjął pracę w okolicznych parafiach. Szybko związał się również z ruchem kaszubskim. Podczas I wojny światowej jako sanitariusz został wcielony do armii niemieckiej. Niemcy zaczęli mu się dość szybko bliżej przyglądać, gdyż często organizował kwesty na cele narodowe oraz był twórcą Towarzystwa Młodzieży Polskiej. Nie zapominał również o Kaszubach, głośnio wypowiadając się o zbrojnej, a nie dyplomatycznej potrzebie odzyskania Pomorza.

Niemcy w końcu osadzili go w więzieniu w Grudziądzu i skazali na śmierć, od której uchroniła go osobista interwencja prezesa Rady Ludowej z Torunia. Kolejne lata posługi kapłańskiej to m.in. bycie kapelanem 63. Pułku Piechoty, udział w zaślubinach Polski z morzem (ksiądz Wrycza wygłosił podczas uroczystości kazanie) czy też udział w wojnie polsko-bolszewickiej (m.in. w obronie Warszawy oraz w kontruderzeniu znad Wieprza). Po zakończeniu działań wojennych został zweryfikowany do stopnia proboszcza (co odpowiada randze podpułkownika) i na własną prośbę przeniesiony został do rezerwy.

W okresie międzywojennym ksiądz Wrycza nie zaprzestał swej działalności politycznej. Stał w opozycji do rządów sanacji, co ostatecznie skończyło się dla niego kilkutygodniowym pobytem w areszcie. Dał się również poznać jako znany propagator kultury kaszubskiej. Gdy wybuchła II wojna światowa, hitlerowcy, znając jego działalność niepodległościową, chcieli go jak najszybciej aresztować. Nawet dość szybko im się to udało, ale nie przewidzieli determinacji księdza pułkownika, któremu udało się uciec z budynku żandarmerii. Szybko również postanowił rozpocząć działalność konspiracyjną. Jego wcześniejsze osiągnięcia i działania przyniosły mu duże poparcie na Pomorzu.

Walczą już nie tylko Kaszubi

Gdy ksiądz Wrycza dołączył do "Gryfa Kaszubskiego", organizacja zaczęła bardzo szybko się rozwijać i rozszerzać swoją działalność poza teren Kaszub. Wobec tego zapada decyzja o zmianie nazwy organizacji - 7 lipca 1941 roku "Gryfa Kaszubskiego" zastępuje "Gryf Pomorski".

Na jego czele stanął ksiądz Wrycza, jako prezes, a drugim prezesem został Józef Dambek. Główne założenia nie uległy zbytniej zmianie - najważniejszym zadaniem było oczywiście wyzwolenie Polski spod niemieckiej okupacji. Do innych możemy zaliczyć również opiekę nad cywilami (pomoc więźniom i ich rodzinom), działania wywiadowcze i kontrwywiadowcze (w tym uprzedzanie o niemieckich działaniach, wykonywanie wyroków na konfidentach i zbrodniarzach, wszelkie działania dywersyjne i propagandowe (m.in. wydawanie czasopisma "Gryf Pomorski"). Szacuje się, że w tym czasie "Gryf Pomorski" liczył ok. 20 tys. żołnierzy, którzy dysponowali liczną siatką dobrze zamaskowanych bunkrów. Wszystko zaczęło się zmieniać w 1943 roku, kiedy to wewnątrz "Gryfa Pomorskiego" rozpoczęły się organizacyjne spory.

Nie każdy chciał być w Armii Krajowej

Jednym z ich powodów był rozkaz z Londynu, by organizacje partyzanckie łączyły się z AK. Komendant naczelny "Gryfa Pomorskiego", porucznik rezerwy Józef Gierszewski, opowiadał się za takim połączeniem, lecz prezes Józef Dambek był temu stanowczo przeciwny i chciał zachować pełną niezależność. Konflikt zaczął narastać.

Gierszewski oskarżył Dambka o niewłaściwy sposób dowodzenia oraz łamanie zasad konspiracyjnych. Dambek miał bowiem przechowywać notatki dotyczące wszystkich ważniejszych członków "Gryfa Pomorskiego". Ten w odwecie natomiast oskarżył Gierszewskiego o defraudacje środków pieniężnych organizacji oraz zdradę.

Kto i dlaczego zabił Józefa Dambka?

W efekcie działań Dambka, komendant naczelny w krótkim czasie został pozbawiony swej funkcji. Najgorsze miało niebawem nadejść, gdyż według rożnych przekazów, między 19 a 24 czerwca 1943 roku, Józef Gierszewski został zastrzelony w jednym z bunkrów pod Kaliszem Kaszubskim. Po dziś dzień nie jest jednoznacznie wyjaśnione, czy jego śmierć była efektem wyroku sądu specjalnego, czy też osobistą decyzją Józefa Dambka. Jeśli było jakiekolwiek posiedzenie sądu (co już samo w sobie jest sprawą dyskusyjną, gdyż "Gryf Pomorski" nie wchodził w skład struktur Polskiego Państwa Podziemnego, więc nie mógł powoływać tego typu sądów), to nie zachowały się z niego żadne dokumenty. Z drugiej strony pojawia się natomiast teza, że Dambek mógł obawiać się popularności Gierszewskiego i nakazał jego likwidację.

Jaki stopień miał Dambek?

Tu napotykamy drugą, niewyjaśnioną po dziś dzień jednoznacznie sprawę - stopnia wojskowego Dambka. O ile Gierszewski był oficerem rezerwy Wojska Polskiego, brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, po wojnie ukończył kurs w Szkole Podchorążych Rezerwy Piechoty i 9 grudnia 1930 roku otrzymał stopień podporucznika rezerwy, a 6 lat później porucznika, to o Dambku wiemy tyle, że był nauczycielem, tuż przed wybuchem wojny ukończył kurs dla członków dywersji pozafrontowej (takie same ukończył również i Gierszewski), po czym został zaprzysiężony i mianowany na stopień porucznika. Zastanawiającym jest fakt, iż bez formalnego ukończenia jakiejkolwiek szkoły podoficerskiej i oficerskiej otrzymał gwiazdki oficerskie. Jest to o tyle ważne i wymaga jednoznacznego wyjaśnienia, iż podczas ostatnich obchodów rocznicy jego śmierci padała zapowiedź pośmiertnego awansowania go do stopnia kapitana. Ostatecznie historycy do dziś spierają się, czy to Dambek wydał rozkaz likwidacji Gierszewskiego, czy też nie.

Kto był prawdziwym bohaterem?

Gdy trwały wewnętrzne spory, ks. Wrycza postanowił opuścić organizację, nie godząc się na tego typu zachowania. Do końca wojny pozostawał w konspiracji, a po jej zakończeniu dalej wspierał niepodległościowe podziemie. Mianowany w 1947 roku kanonikiem, nieustanie przeciwstawiał się sowietyzacji jego ukochanego Pomorza, przez co ściągnął na siebie uwagę Urzędu Bezpieczeństwa. Ostatecznie komuniści nie zdecydowali się na jego aresztowanie, a ksiądz kanonik Józef Wrycza zmarł 4 grudnia 1961 roku.

Na początku 1944 roku gestapo aresztowało licznych konspiratorów z Pomorza. Tak też wpadło na trop Dambka. 4 marca 1944 roku postanowiono go aresztować, a miał tego dokonać gestapowiec Jan Kaszubowski (kolaborant, szef polskojęzycznej grupy gestapo z Gdańska). Dambek, zaskoczony w jednym z domów w Sikorzynie, zdołał zbiec obławie, ale ostatecznie zastrzelony został przez wspomnianego gestapowca nad brzegiem Jeziora Dąbrowskiego w Gołubiu.

Ostatecznie kierownictwo "Gryfa Pomorskiego" przejął Augustyn Westphal. To on po zdziesiątkowaniu szeregów organizacji m.in. przez aresztowania Gestapo, po zakończeniu wojny, kazał "gryfowcom" złożyć broń. Jednak aparat bezpieczeństwa nowej Polski o nich nie zapomniał i często dochodziło do ich aresztowań i przesłuchań.

Niewątpliwie sprawa historii "Gryfa Pomorskiego" i samego Józefa Dambka, zwłaszcza w kontekście śmierci porucznika Gierszewskiego, wymaga rzetelnej i dokładnej pracy ze strony historyków. Co jakiś czas, gdy zbliża się kolejna rocznica związana z organizacją, niektórzy kombatanci AK przypominają o tych niewyjaśnionych pytaniach, które kładą się cieniem na całym "Gryfie Pomorskim". Niestety upływający czas i stale zmniejszająca się liczba potencjalnych świadków czyni to zadanie niezwykle trudnym i być może nigdy nie poznamy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, kto był bohaterem, a kto nie.
autor Michał Lipka - pasjonat historii polskiej Marynarki Wojennej od chwili jej powstania do czasów obecnych.