stat

Święta, święta i... "w dzień zwykłej, szarej pracy"

3 maja 2017, 6:00
Jarosław Kus
artykuł historyczny

80 lat temu maj przywitał mieszkańców Gdyni i Gdańska kwitnącymi czereśniami i... biało-czerwonymi flagami. Co w Wolnym Mieście Gdańsku nie było takie oczywiste.



Czereśnie zwiastowały dojrzałą i ciepłą wiosnę, flagi natomiast - tradycyjne święta majowe: Święto Konstytucji 3 maja, któremu w roku 1937 towarzyszyło - przypadające na dzień 6 maja - "uroczyste Święto Wniebowstąpienia Pańskiego". Zarówno sprawozdania z narodowych uroczystości, jak i zapowiedzi "nabożeństw polskiego Święta Wniebowstąpienia Pańskiego" znajdziemy na łamach "Gazety Gdańskiej" z 5-6 maja.


"Uroczyste obchody święta narodowego" odbyły się m.in. w Nowym Porcie i Sidlicach (czyli Siedlcach), gdzie uczczono rocznicę Konstytucji "pięknymi akademiami".

Na akademii w Nowym Porcie, która odbyła się w sali Polskiej Rady Sportowej, frekwencja publiczności była "nadzwyczaj liczna", "gdyż przybyły na nią wszystkie sfery bez różnicy". W Sidlicach uroczystość urządzono w "Cafe Friedrich", gdzie po części oficjalnej z udziałem posła Budzyńskiego odbyła się zabawa, która "przeciągnęła się w miłym nastroju do późnych godzin".

Główne uroczystości 3-majowe w Gdańsku miały miejsce w wielkiej sali Sporthalle w Alejach Hindenburga (obecnie aleja Zwycięstwa), gdzie na uroczystą akademię "do pięknie udekorowanej emblematami, barwami narodowymi, zielenią i kwiatami" hali "przybyły takie tłumy publiczności, że sala zapełniła się po same brzegi".

W akademii uczestniczył również Komisarz Generalny Rzeczpospolitej Polskiej, minister Marian Chodacki wraz z małżonką i "ze świtą", a oprawę muzyczną uroczystości zapewniła orkiestra Marynarki Wojennej. Po części oficjalnej, na którą składały się wygłoszone przemówienia i odczytane listy okolicznościowe najważniejszych osób w państwie, "rozpoczął się [dalszy] program akademii". Był więc i występ legendarnego Juliusza Osterwy, który - przy akompaniamencie fisharmonii - recytował wyjątki z polskich wieszczów narodowych, był też i koncert Chóru Męskiego "Moniuszko" oraz program artystyczny w wykonaniu 50-osobowej orkiestry Marynarki Wojennej. Koncert dały również trzy połączone chóry (dwie "Cecylie" i "Lutnia").

Uroczystości zakończyło odśpiewanie pieśni "Boże coś Polskę" i odegranie przez orkiestrę Marynarki Wojennej "Pierwszej Brygady". Po skończonej akademii odbyła się zabawa, która "przeciągnęła się w miłym i sympatycznym nastroju do rana".

W duchu narodowym odbyły się również "propagandowe zawody strzeleckie", zorganizowane przez Polską Radę Sportową w Gdańsku w dniu 2 maja, pod patronatem Komisarza Chodackiego i ppłk. dypl. Antoniego Rosnera z Komisariatu Rządu. Zawodom przyświecało hasło "10 strzałów ku chwale Ojczyzny".

Także "pod wysokim protektoratem" Chodackiego i Rosnera, 9 maja miała się odbyć kolejna uroczystość związaną z biało-czerwoną, czyli "poświęcenie sztandaru 6 drużyny harcerzy im. Stefana Żeromskiego w Nowym Porcie". Trzecim "wysokim protektorem" był Edward Aleksander Władysław O'Rourke (1876-1943), sprawujący godność biskupa diecezjalnego gdańskiego w latach 1926-1938.

Wspominaliśmy na wstępie o polskich flagach łopoczących na ulicach Gdańska - okazuje się jednak, że ich łopotanie nie wszystkim w Wolnym Mieście odpowiadało.

Czytelnicy "Gazety" dostrzegli w dniu 3 maja policjanta, który przemierzał ulice Gdańska na rowerze, skrupulatnie notując "nr. domów i piętra mieszkań, z których powiewały wywieszone z okazji 3 maja flagi polskie". Odpowiedź na pytanie "w jakim celu wykonywał będący w służbie tę czynność policjant", biorąc pod uwagę ówczesną sytuację gdańskich Polaków, wydaje się oczywista...

Znaleźć możemy ją chociażby na gdyńskich stronach cytowanego wydania "Gazety", gdzie czytamy, że "każde miasto wygląda pięknie w dni uroczystych obchodów, kiedy gmachy publiczne i domy prywatne toną w powodzi narodowych sztandarów".

Ponadto "widok ten krzepi na duchu", "raduje" i "napawa dumą", zwłaszcza w sytuacji, gdy naród polski "przez tyle dziesiątków lat" był pozbawiony "prawa manifestowania uczuć patriotycznych na zewnątrz". Zdarzało się jednak, że w tej "powodzi narodowych sztandarów" zauważyć można było niejeden przypadek niechlujstwa i niedbalstwa. Niektórzy wywieszali flagę dwa dni przed świętem Konstytucji 3 maja, narażając się tym samym na miano "dziwoląga", jak miało to miejsce w opisywanym przypadku z ulicy Świętojańskiej (tytułem wyjaśnienia, warto przypomnieć, że 1 maja przed wojną nie obchodzono żadnego święta). Mieszkańca Gdyni, który dopuścił się tego czynu, "Gazeta" uznała za człowieka mającego kłopoty z pamięcią lub nieposiadającego kalendarza.

Problemem były nie tylko flagi wywieszane za wcześnie, lecz również - "przez niedbalstwo lub zapomnienie" - zdejmowane za późno: "te, tak radośnie i dumnie wyglądające sztandary, gęsto powiewające na ulicach Gdyni, w dniu święta narodowego, nazajutrz wyglądały jakoś smutnie, gdyż nie miały już za cel podkreślenia ogólnego nastroju, a były po prostu świadectwem roztargnienia poszczególnych obywateli". Warto zatem - i dziś - pamiętać, że "jak [już] flagować - to porządnie..."

Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 103 z 5-6 maja 1937 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.