stat

Janusz Plota: niebo na poddaszu

15 kwietnia 2016, 6:00
Justyna Michalkiewicz-Waloszek

Ostatnio w cyklu "Pracownie Artystów" odwiedziliśmy tajemniczą przestrzeń rzeźbiarza Czesława Podleśnego. Tym razem przekroczyliśmy próg gdańskiej kamienicy, w której mieszka i tworzy Janusz Plota. Zapraszamy do miejsca pełnego wielorakich form, w którym zaskoczy nas nie tylko niebo na poddaszu, ale również... banany.



Stara kamienica z niebem na poddaszu

Do pracowni Janusza Ploty wchodzi się od strony podwórza ul. Ogarnej. To stara kamienica. Jak podkreśla artysta - pierwszy dom odrestaurowany po wojnie.

- Zapraszam państwa. Tu mieszkam, tu tworzę. Niedaleko Szekspira - wita nas artysta, ubrany na biało.
Już od progu widać, że w tym miejscu obcuje się ze sztuką. Mieszkanie, w którym się znajdujemy to miejsce tętniące zarówno życiem, jak i pracą twórczą. Przestrzeń jest otwarta i połączona ze sobą - jak jeden, wielki pokój gościnny. Całość przytulna i otulona ciepłym drewnem. Wewnętrzna architektura mieszkania - framugi, drzwi, szafki, nawet wanna - to wszystko zainspirowało artystę do tworzenia. Widnieją na nich malunki nieba i chmur. Całość wygląda świeżo, lekko i estetycznie. Na ścianach można zobaczyć obrazy jego autorstwa. Artysta lubi otaczać się własną sztuką.

- Pracownię zbudowałem po studiach za moje pieniądze. To fajne, energetyczne miejsce. Nawet numer mieszkania, czyli dziewięć, ma wymiar symboliczny. Dobrze mi się tu mieszka i dobrze tworzy. W tym miejscu powstały ciekawe zdarzenia, pomysły i projekty - mówi.
Pracownia znajduje się na poddaszu. Tutaj światła jakby mniej. Wpada jedynie przez małe okienka, z których rozpościera się widok na serce Gdańska. W pracowni panuje twórczy chaos i wielorakość form - od malarstwa tradycyjnego, poprzez rzeźbę, aż po sztukę współczesną czy kolaże. Na suficie, który jest dość niski, widzę błękitne niebo, na którym lekko odznaczają się białe obłoki.

Dr Janusz Plota Wszechstronny

Urodził się w 1957 roku w Miastku, niedaleko Bytowa. Nie wybrał jednej ścieżki. Jest artystą wszechstronnym - malarzem, projektantem, rzeźbiarzem, eseistą, rzeczoznawcą wizualizacji, performerem i doktorem sztuki. Czy to dobrze?

- Ciągle czegoś szukam, różne rzeczy mi w duszy grają. Jestem multimedialny, dużo podróżuję. Świat jest globalną wioską. Człowiek ma dostęp do informacji, a na drugi dzień może być już w drodze. Moja droga prowadzi pod górę. To ciągły proces, nieustanne wymyślanie. Pytanie - czy warto. Myślę, że warto - odpowiada.
Sam o sobie mówi - zorganizowany i multimedialny. Lubi mówić i mówi dość szybko. Studiował malarstwo na ówczesnej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku (obecnie Akademia Sztuk Pięknych). W 1992 roku założył Formację Sztuki Tranzytowej - Transit Art, a osiem lat później - Transitart Europe. Jest również założycielem Stowarzyszenia Autostrada Kultury.

Sztuka tranzytowa, która była również tematem jego pracy doktorskiej, to próba przełamania barier międzyludzkich poprzez szukanie podobieństw w sztuce i kulturze całego świata. Janusz Plota podejmuje dialog, a niekiedy monolog, który manifestuje w galeriach, muzeach oraz największych festiwalach na świecie. Ze swoją sztuką odwiedził m.in. Niemcy, Chiny, Tajlandię czy Włochy, a jego twórczość znajduje się np. w Parku Rzeźby Changchun w Chinach, w Muzeum Narodowym Ubon Ratchathani w Tajlandii, w Muzeum Narodowym w Gdańsku czy w Galerii Stodoła w Szumiłowie.


O bananach, Chińczykach i nierozsądnych celnikach

Tym, co rzuca się w oczy, są... banany porozrzucane po całej pracowni. Wszystkie w odcieniach żółci, ale każdy zupełnie inny. Na jednym uśmiecha się do nas wizerunek samego artysty, na drugim - Mao Tse-tung. Co to wszystko ma znaczyć?

- Tak, jest dużo bananów. Ten największy ma napis "We are the people". Banan z jednej strony ma określenie falliczne, ale z drugiej jest symbolem wolności. Zakręcona końcówka symbolizuje rozwijający się czas, nieskończoność. Robiłem projekty bananów i performance w Europie i Azji. O ile Chińczycy, łącznie z chińskim Ministrem Kultury, tę sztukę rozumieli, Polacy częściej pytali - a przeciwko komu tworzysz te banany - śmieje się artysta.
Jak zdradza nam Janusz Plota, niebawem w Trójmieście powstanie duży obiekt bananowy, ale artysta wciąż szuka miejsca, które jego sztukę pomieści. Podobnie było z 30-metrową folią pomalowaną markerami, która została wystawiona na Amber Expo z okazji 30-lecia pracy twórczej artysty. Dzisiaj leży pomięta na poddaszu pracowni, ponieważ jest zbyt duża, aby gdziekolwiek ją rozwiesić. Zbyt małe galerie sztuki to odwieczny problem artysty.

Podczas rozmowy moją uwagę zwraca jeden z obrazów. Minimalistyczny w formie. Na niebiesko-żółtym tle odznacza się biała, atletyczna sylwetka. Był wystawiony w Pekinie na Biennale Sztuki. Gdy Janusz Plota prezentuje ten obraz, widać, że w jednym miejscu jest delikatnie uszkodzony.

- Ach tak, uszkodzili go celnicy, bo postanowili otworzyć pakunek łomem - śmieje się artysta.