Historia na wesoło - czyli jak nie zasnąć na lekcji

podziel się na Facebooku

Pokazy strojów z dawnych epok, warsztaty na temat fałszowania źródeł historycznych, odkadzanie listów podczas epidemii cholery - to tylko niektóre sposoby na ciekawe i fascynujące lekcje historii, które wcale nie muszą być nudne i męczące.



Historia nie należy do łatwych przedmiotów, liczba dat i ilość informacji sprawiają, że uczniowie czują się znudzeni i zdarza się, że przysypiają na lekcjach. Są jednak ludzie, którzy nie odpuścili i znaleźli ciekawe sposoby na popularyzowanie historii wśród uczniów.

Pokazy strojów z dawnych epok, warsztaty na temat fałszowania źródeł historycznych, odkadzanie listów jak podczas epidemii cholery - to tylko niektóre sposoby dr Iwony Janickiej z Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego na zaciekawienie uczniów i studentów historią.

- Staram się w różny sposób budzić zainteresowanie historią i dążę do tego, żeby odbiorcy się nią bawili. Jest to powodem częstego sięgania po takie tematy i zagadnienia, których nie ma w programach szkolnych. Oczywiście zajmujemy się też tematami i sposobami pracy przydatnymi na maturze - opowiada dr Iwona Janicka. Co do zajęć ze studentami, to również staram się, by były inne. Realizujemy konkretny program, ale zajęcia zawsze "okraszane" są ciekawymi źródłami, lekturami czy pokazami multimedialnymi - dodaje.

Dla chcącego nic trudnego, dlatego nawet lekcję historii można dobrze i ciekawie zaplanować. Pokaz fumigacji (czyli okadzania) listów podczas epidemii cholery - to jedno z doświadczeń, jakie zafundowała sowim studentom dr Janicka. - Najpierw uczestnicy zajęć pisali listy, które następnie wkładano do skrzyni fumigacyjnej, a potem dziurawiono i okadzano roztworem octu (oczywiście zamiast podgrzanego octu, który mógł podrażnić oczy, używaliśmy suchego lodu, ale efekt był znakomity)- opowiada badaczka.

Pokaz walk rycerskich
Zobacz, jak inaczej można urozmaicić w szkole lekcje historii.
Ludzi z pasją coraz częściej szukać trzeba ze świecą w ręku, jednak o tych, którzy robią coś rzeczywiście dobrze, nie sposób nie usłyszeć. Janicka, oprócz działalności naukowo-akademickiej jest też kandydatką do VIII edycji konkursu "Popularyzator Nauki" organizowanego przez serwis Nauka w Polsce Polskiej Agencji Prasowej, w kategorii Naukowiec/Instytucja Naukowa.

Od 2009 roku badaczka na swoim wydziale koordynuje Bałtycki Festiwal Nauki, podczas którego wykorzystuje swoje metody nauczania. Uczestnicy przymierzają stroje z dawnych epok, rysują, przesuwają statki po mapie, biorą udział w różnych konkursach. Młodzież licealna uczy się pracy ze źródłem historycznym, potrafi wyjaśnić cele i metody fałszerstw dokumentów, uczy się wyciągać wnioski z obrazu, rozszyfrowuje fragmenty XVI-wiecznych dzieł "nieznanego autora", dzięki czemu potrafi określić tegoż autora, czas powstania relacji i jego odbiorcę.

- Taki przekaz historyczny, podczas którego ma się kontakt z artefaktami, o których ktoś opowiada wzmacnia siłę informacji, buduje atmosferę i oczywiście zostaje na dłużej w pamięci a nawet zachęca do późniejszego poszerzenia tej wiedzy, sięgnięcia do lektury i poczytania - przyznaje Janicka.

Dla wszystkich zainteresowanych historią, tych, którzy chcieliby przekonać się, że jest ciekawa i przystępna, organizowane będą wykłady. Już od 8 grudnia 2012 r. do końca marca można będzie udać się na Wydział Historyczny Uniwersytetu Gdańskiego, gdzie w każdy piątek odbywać się będzie cykl 10 wykładów otwartych. To szansa, by dowiedzieć się m.in. tego, jak pracować na źródłach historycznych, jak je czytać, interpretować, formułować na ich podstawie wnioski. To też sposób na rozwinięcie swoich umiejętności.

Jaki jest przepis dr Janickiej na popularyzację historii? - Najważniejsze, żeby robić to systematycznie. Warto też dotrzeć do różnych grup wiekowych, zarówno ze szkoły podstawowej, jak i liceum, podawać informacje w sposób ciekawy, opierać się na czymś namacalnym, żywym źródle, które młodzież będzie mogła zobaczyć, dotknąć - przyznała badaczka.

Czy zgłębianie wiedzy historycznej w perspektywie przyszłości zawodowej ma dziś sens? Dzisiejszy rynek pracy zdaje się nie potrzebować humanistów, a rządny jest raczej umysłów ścisłych. O to również zapytaliśmy gdańską popularyzatorkę historii.

- O sensie uczenia historii najlepiej świadczy fakt, że pomimo nastawienia rynku pracy na zawody techniczne, co roku kompletujemy pełną listę studentów. Myślę, że oni dobrze wiedzą, że historia daje przygotowanie nie tylko do pracy w szkole, w archiwum czy pracy naukowej, ale przydaje się w wielu zawodach, w tym również dziennikarza czy polityka - tłumaczy. Poza tym, nie wszyscy chcą być inżynierami - dodaje.
Ankieta: Czy zdarzyło ci się kiedykolwiek zasnąć podczas lekcji?
27%

tak, na nudnych zajęciach niejednokrotnie

21%

tak, ale zaledwie kilka razy, kiedy byłem(łam) naprawdę zmęczony(na)

28%

na zajęciach nie, ale na studiach podczas wykładów tak

24%

nie, coś takiego nigdy mi się nie zdarzyło

łącznie głosów: 75

autor