Wybrzeże czeka na decyzje Rady Nadzorczej

Polny: Żużel w Gdańsku nie zginie

podziel się na Facebooku

Wybrzeże Gdańsk

Maciej Polny nie ma wątpliwości co do tego, że spadek gdańskich żużlowców z ekstraligi jest zasłużony. Prezes Lotosu Wybrzeża po swoim drugim nieudanym podejściu do rozgrywek krajowej elity nie może być pewny swojego stanowiska, a klub czeka wizja funkcjonowania bez dotychczasowego sponsora strategicznego, Grupy Lotos SA. - Żużel w Gdańsku nie zginie - uspakaja sternik Wybrzeża, który chciałby zatrzymać w zespole trenera Stanisława Chomskiego, a do ekstraligi wrócić nawet za dwa lata, ale z zespołem opartym w większym stopniu na wychowankach. Najpierw musi jednak poczekać na decyzje Rady Nadzorczej, która ma spotkać się w ciągu najbliższych dwóch tygodni.



- Wynik pokazuje, że byliśmy najsłabsi. Za rok nikt nie będzie pamiętał, że Świderski był kontuzjowany, że Jonasson rozbijał się co chwilę. Niewiele zabrakło do zwycięstwa z Wrocławiem, ale to już nie ma znaczenia. Paradoksalne jest dla mnie, że wyciągamy Zbyszka Sucheckiego z drugiej ligi, chłopak nie dostaje żadnych pieniędzy na przygotowanie i okazuje się, ze jest jednym z najlepszych zawodników. Coś tu nie gra. Okazuje się, że można jeździć zarabiając za same punkty, a nie za przygotowanie - mówi prezes gdańskiego klubu.

Zakontraktowana kadra przed startem rozgrywek ekstraligi poza budzącym wątpliwości Tomaszem Chrzanowskim sprawiała "na papierze" bardzo dobre wrażenie. Nasz ekspert Zenon Plech widział w niej nawet potencjał do walki o medale (czytaj jak legenda gdańskiego żużla oceniała szanse zespołu przed sezonem), choć jak sam później przyznał, poniósł go optymizm.

Ekstraliga przerosła Maksimsa Bogdanovsa, o Tomaszu Chrzanowskim nawet nie wspominając. Za słabą jazdę swoich podopiecznych "po głowie" dostawał od kibiców trener Stanisław Chomski, który mocno przeliczył się z umiejętnościami niektórych zakontraktowanych jeźdźców. Należy jednak pamiętać, że to przede wszystkim dzięki uporowi szkoleniowca należy zawdzięczać fakt, iż w Gdańsku startował Nicki Pedersen, a nie Kenneth Bjerre. Pomimo spadku z ekstraligi zarząd klubu pracę Chomskiego ocenia pozytywnie na co z pewnością ma wpływ jego ogromne zaangażowanie i szacunek jaki posiada u zawodników (zobacz jak po zimowym zgrupowaniu o Chomskim wypowiadał się Pedersen).

- Myślę, że trener wyłuskał z tego zespołu wszystko, co się dało. Chciałbym aby został w Gdańsku zwłaszcza, że ma coś do udowodnienia po tym sezonie. On się dobrze u nas czuje. Będziemy rozmawiali i jeżeli uda mi się go przekonać, pozostanie w klubie - mówi Maciej Polny.

Prezes gdańskiego klubu sam nie może być jednak pewny swojej przyszłości. Przypomnijmy, że część kibiców od dłuższego czasu domaga się jego ustąpienia (przeczytaj o liście otwartym stowarzyszenia kibiców), a rozczarowany efektami jego pracy jest strategiczny sponsor zespołu, Grupa Lotos, która zapowiedziała rozstanie z klubem (czytaj więcej na ten temat) i według ostatnich informacji oficjalne jego potwierdzenie jest kwestią najdalej dwóch miesięcy.

- W ciągu dwóch tygodni odbędzie się spotkanie Rady Nadzorczej GKS Wybrzeże. Zobaczymy co się na nim wydarzy, jakie podjęte zostaną decyzje. Ze mną czy beze mnie, żużel w Gdańsku nie zginie. Na razie trzeba zamknąć ten sezon, przeanalizować go na spokojnie, rozważyć wszystkie za i przeciw. Trzeba porozmawiać ze sponsorami i z prezydentem, bo od nich zależy najwięcej. Jeśli chodzi o współpracę z Grupą Lotos, myślę że jest jeszcze jakaś szansa na jej kontynuowanie, choć pewnie w mniejszym wymiarze. Na pewno pozytywnie odebrane zostały chociażby sukcesy naszych juniorów, którzy stanowią promyk nadziei na przyszłość. Bez względu na to kto będzie za sterami klubu, trzeba kontynuować ten kierunek, bo bez wychowanków gotowych do jazdy w ekstralidze kończy się tak, jak my w tym sezonie. Nie wolno zaprzepaścić tej pracy, która już została wykonana. Trzeba dążyć do stworzenia zespołu opartego na własnych zawodnikach - twierdzi prezes Wybrzeża.

Z Polnym u sterów gdański klub "spalił" już dwa podejścia do ekstraligi (poprzednio w 2009 roku, również po przegranym dwumeczu z zespołem z Wrocławia). Jak sam przyznaje, jeśli Rada Nadzorcza da mu kolejną szansę lub na jego korzyść rozstrzygnie się planowany konkurs na stanowisko prezesa (czytaj więcej), następny raz do elity zamierza powrócić z bardziej "gdańskim" zespołem. Najpierw trzeba by jednak powalczyć o kolejny awans do najwyższej klasy rozgrywkowej (w ostatnich latach Wybrzeże awansowało do niej w sezonach 1998, 2001, 2004, 2008, 2011).

- W I lidze w grę wchodzi na pewno inny budżet. Mówiąc szczerze, zostając dalej w tym klubie, wolałbym nawet przez dwa sezony pojeździć na zapleczu, ale mając w składzie własnych zawodników: Pieszczka, Kossakowskiego czy innych, którzy ostatnio zdali licencje i czekają na swoje szanse. Zostać z nami mogliby Zbyszek Suchecki i Thomas Jonasson, a do tego doświadczony zawodnik jak na przykład Magnus Zetterstroem, który dobrze czuje się w Gdańsku. Taki zespół nie stałby wcale na straconej pozycji - kończy Polny.
Ankieta: Jakie ruchy powinna w pierwszej kolejności podjąć Rada Nadzorcza GKS Wybrzeże?
35%

trzeba rozpisać obiecany wcześniej konkurs na stanowisko prezesa, z Maciejem Polnym Wybrzeże stoi na straconej pozycji

30%

najważniejsze to przekonać do pozostania Grupę Lotos i wprowadzić jej przedstawicieli do zarządu klubu

19%

posłuchać propozycji Zenona Plecha i zorganizować obrady "okrągłego stołu" dla gdańskiego żużla

16%

jeśli klub nie ma długów, należy utrzymać obecny zarząd i zająć się poszukiwaniem nowych sponsorów w miejsce Grupy Lotos

łącznie głosów: 252

autor autor