Dodaj opinię

Opinie (razem: 191)

  • Porażką jest jedna łazienka na oddziale po porodowym, porażka to toaleta z prysznicem dla rodzącej na korytarzu gdzie wszyscy chodzą zaraz przy windzie, w łazience zimno i śmierdzi papierosami. Zero intymności podczas tak ważnego momentu.
    3 lata temu
  • Bez problemów
    Polecam szpital w Redłowie, rodziłam tam 2 razy, 7 lat temu i 3 lata temu. Położne bardzo miłe i pomocne. Sala do porodu duża i jasna, mąż był ze mną cały czas. Toaleta na porodówce jest, nie trzeba chodzi do większej łazienki przy sali odwiedzin, gdzie śmierdzi fajkami bo palą tam matki po porodzie ukrywając się przed personelem szpitala. Sale na oddziale położniczym odnowione, nie wyobrażam sobie leżeć sama z dzieckiem w sali. Plusem jest zakaz wchodzenia odwiedzających na oddział, z tego co pamiętam to odwiedzający, a były to całe tabuny rodzin (5-6 osobowe), które siedziały od godz. 8 rano do 21, ale na szczęście w sali odwiedzin. Najgorzej wspominam patologie, ale jak to powiedział jeden z lekarzy, na tym oddziale żaden pacjent się nie uśmiecha i nie wspomina go miło.
    3 lata temu
  • rewelacyjny pomysł!!! (2)
    gratuluję Pani Justynie, bądź komukolwiek za wpadnięcie na tak extra pomysł jak wizyty na Trójmiejskich porodówkach, ja sama jestem w 8 miesiącu ciąży i waham się gdzie urodzić dziecko. Mam nadzieje, ze w niedługim czasie pojawi się kolejna recenzja!!!!!
    MamaMarta
    3 lata temu
    • przejdź się tam sama i obejżyj. My byliśmy i pozytywnie zaskoczyliśmy się
      3 lata temu
    • są już inne recenzje, poniżej artykułu linki
      3 lata temu
  • rodzilam tam we wrzesniu 2008- porazka!
    byly dwie mile i ludzkie polozne- do 30. reszta do wybicia, stara koza w kucyku, ktora byla przy mnie z mlodsza w czasie porodu -porazka. W czasie mojego porodu Panie obgadaly cały szpital, a jak mlodsza chciala podejsc i pomoc to ta stara krowa powiedziala "zostaw ja, niech sobie poprze!!!" i dalej gadaly. Nie moglam urodzic, bo nie bylo rozwarcia po szwie na szyjce, Pan doktor mial ostatni dyzur przed urlopem wiec nie byl zachwycony przymusem pracy- chcial mnie przetrzymac do rana. Niestety musieli podac oksytocyne bo albo ja albo dziecko by padlo. PORAZKA!!!!!!! Te lozka do rodzenia to tez fikcja- chwile tam siedzialm potem polozyly mnie na stare wyro i kazaly lezec plackiem.
    A tej starej kozie, tak bardzo zajetej "praca" zycze takiego umierania jaki ja mialam porod. koniec i kropka.
    baska
    3 lata temu
  • Rzeźnia a nie porodówka
    Trafiłam do szpitala w Redłowie przy pierwszej ciąży na "kwalifikacje do porodu rodzinnego" w 36 tygodniu ciaży. Lekarz zbadał mnie tak "delikatnie", że za bramą szpitala dostałam krwotoku. Zaczeły sie skurcze porodowe. Poród naszczęście zatrzymano. Przeleżałam na patologii ok 5 tygodni. Po terminie porodu i trzy cm rozwarciem poprosiłam o wypis. Lekarz, dzięki któremu trafiłam na patologie,zwołał wszystkie położne na dyżurze i powiedział, że mam lerzeć i "dojrzewać", że jestem głupia bo wyjde za brame szpitala i tam urodze a moje dziecko umrze. Dodał,że nie po to oni skaczą wokół mnie od ponad miesiąca żebym teraz pojechała urodzić gdzieś indziej. Dostałam wypis po kilki godzinach jako ostatnia pacjentka w tym dniu. Cztery godziny później przytulałam juz mojego synka,którego urodziłam na Zaspie. Nie polecam nikomu tego szpitala. Poza tym co ja przeżyłam na tym oddziale, zapamietałam kobiety krótko po porodzie, które najczęściej w poplamionych koszulach krwią, szły do łazienki zmuszone przechodzić w takim stanie przez sale odwiedzin i kawałek korytarza. Przykre,by kobieta była zmuszona do takiego poniżenia.
    3 lata temu
  • niestety (1)
    oddział pozostawia wiele do zyczenia... nie mozna tłumaczyc pewnych brakow przepełenieniem oddzialu!!!! porod to magiczna chwila a dzieki niektorym paniom z personelu moze stac sie koszmarem. sale dla kobiet po cesarkach moze i są ale niestety niedostepne dla wszystkich, ktore takiego porodu doswiadczyly. niektore z poloznych tam pracujących niestety zapominaja ze same sa kobietami, ktore kiedys rodzily. sale poporodowe maja grzyba, w lazience widzialam go rowniez (2008r). rodzilam tam drugie dziecko wiec wiem jak porod moze wygladac i jak opieka okoloporodowa rowniez. polozne zapomnialy o mnie i dziecko moglam zobaczyc dopiero po prawie dobie.... informacji na temat dziecka rowniez ciezko bylo wydobyc od kogokolwiek...dla mnie koszmar wiec jesli przyszle mamy moga wybrac szpital, w ktorym bedą rodzić - niech to zrobia i dobrze przemysla warunki stwarzane przez placówke do jakiej pojada.
    kasia
    3 lata temu
    • po co się wypowiadają kobiety, które rodziły kilka lub kilkanaście lat temu? niech się wypowiedzą kobiety, które rodziły w tym lub ubiegłym roku, żeby inne przyszłe mamy miały jakiś rzetelny obraz tego, co tam się dzieje.
      3 lata temu
  • 4 lata temu
    dużo się zmieniło
    3 lata temu
  • Miłe zaskoczenie!
    Zastanawiałam się długo nad wyborem szpitala,córeczkę urodziłam 2 miesiące temu.Do Redłowa trafiłam "z marszu" i byłam miłe zaskoczona-na izbie przyjęć zostałam bardzo miłe przyjęta,dobę leżałam na patologie ciąży-faktycznie oddział nie należy do najnowszych ale pielęgniarki i lekarze pomocnik i sympatyczni.Rodziłam sama,bo partner się bał ;)ale otrzymałam ogromne wsparcie na sali porodowej.Oddział noworodków zdecydowanie przyjemniejszy o odnowiony,minusem jest toaleta-ale z tego co czytałam to minus każdego szpitala!Położne ma oddziale w porządku,pomagały przy dzieciach,pokazywały jak karmić lub po prostu iść do toalety.W sumie dobrze że oddz. zamknięty dla odwiedzających,no nie jest to komfortowe dla innych kobietek jak cały dzień przewija się masa ludzi.Generalnie polecam,wiadomo,że ile ludzi to tyle opinii,najważniejsze żeby dzieci się rodziły zdrowe!
    3 lata temu
  • Moja żona rodziła tam w listopadzie ubiegłego roku. Na oddział przyjechaliśmy późno bo ok. 1:30 z nocy. Po wstępnych "oględzinach" wylądowaliśmy ok: 3:00 w "niebieskiej" sali porodowej (to ta z wanną). Jako że żona miała (cytując lekarza :) dziadowskie skurcze spędziliśmy tam resztę nocy aż do porannego obchodu o 8:00.
    Do tego czasu co 20 minut jak z zegarkiem w ręku zaglądała do nas położna, sprawdzała aparaturę, zajmowała się żoną a mnie rozmową podtrzymywała przy stanie świadomości (36h na nogach). O 8:00 poszedł zastrzyk na przyspieszenie, o 9:45 już mały Adam był z nami. Położne działały sprawnie i szybko. Nie tryskały może iskierkami jak troskliwe misie ale czuło się, że troszczą się o rodząca i malucha. Dlatego też pozdrawiam i od siebie mogę polecić. Oczywiście zawsze można trafić na jakiegoś babola, czego ani Wam ani sobie nie życzę. Tego jednak nie da się przewidzieć.

    PS. Wielkie pozdro dla Iwonki Guć za poglądówki w szkole rodzenia, przydały się:)
    loomis
    3 lata temu
  • rodziłam tam 4 lata temu, po opiniach , ktore czytałam tu i tam byłam przerazona - stwierdziłam, ze chyba wolę rodzic w skm-ce niz w Redłowie. Stało sie inaczej i karetka zabrała mnie do Redłowa. Poród był porodem rodzinnym,nie wnoisłam zadnych opłat i nie musieliśmy kupować tzw. cegiełek, jak to było w szpitalu wojewódzkim w Gdańsku.Wprawdzie , nasz pobyt tam przedłuzył się do 7 dni, ale poatrzac z perspektywy czasu jestem zadowolona, ze lekarze zadbali, aby dziecko było w pełni zdrowe.Powiem , ze miło byłam zaskoczona opieka, jaka zostałam otoczona ja i moj synek.:)
    sylwia
    3 lata temu

Twoja opinia

zamknij