stat

Jachimek: jesteśmy niewolnikami zdrowego jedzenia i trenerów motywacji?

10 marca 2017, 6:00
Szymon Jachimek

felieton w trojmiasto.pl

Masz dość? Jesteś zmęczona? Jesteś sfrustrowany? Wstajesz z trudem, a wszystko co robisz, wydaje ci się pozbawione głębszego sensu? Nie martw się! Dzięki (tu wpisz nazwę: .........) twoje życie nabierze kolorów.



Tak. Tam są kropki. Ten tekst pasuje bowiem idealnie do niezliczonych produktów i mód, które zdobyły nasze serca w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Niegdyś joga, aerobik i pachnący urokiem "Dynastii" callanetics, dziś zumba, freeletics i hygge (czyli duńska sztuka szczęścia). Nie mówiąc już o modzie nad modami: diecie bezglutenowej.

Przeczytaj więcej felietonów Szymona Jachimka

Wniosek rodzi się następujący: nie dajemy sobie rady. Jesteśmy styrani, zabiegani i z desperacją rzucamy się na każdy nowy wynalazek. Może dzięki niemu nasze oczy znowu zaczną błyszczeć, a życie stanie się pasmem ciągłej radości? To piękna wizja: kupmy nasiona chia i sojowe mleko, pójdźmy na kurs tańca połączonego z samoobroną i jazdą na łyżwach, a wtedy wszystko będzie ok.

Jednak dni mijają, a nie wszystko jest ok. Zjedliśmy tony jarmużu i makaronu bezglutenowego, lecz wciąż nie odczuwamy pełni życia. Ba, urządziliśmy dom na skandynawską modłę i kupiliśmy sobie "skarpetki, które idealnie wpisują się w koncepcję slow-life" (niestety, nie ja to wymyśliłem, to autentyk). Zainstalowaliśmy sobie apkę, która przypomina nam o potędze mindfulness, byliśmy na warsztatach z "radykalnego wybaczania plus", braliśmy ayahuascę - lecz wciąż cholera coś jest nie tak.

Na szczęście nie jesteśmy pozostawieni sami sobie. Zawsze możemy wezwać na pomoc parę superbohaterów na miarę XXI wieku: coacha rozwoju osobistego. Świetnie ubranego motywatora, który u swojego wyrzeźbionego boku ma zjawiskową trenerkę żywieniową. Wyposażeni w ich porady już bez wątpienia pokonamy nasze lenistwo, lęki i ograniczenia.
Może jestem już stetryczałym starcem, ale wydaje mi się, że mało co tak dobrze robi na psychikę jak długi spacer po lesie. Acz niestety niełatwo przekuć to w biznes.


Marny ze mnie biznesmen, ale coraz bardziej kusi mnie wylansowanie nowej mody. Może zabrać się za hodowlę ekorzodkiewek? Stworzyć kurs żonglowania chińską porcelaną? Opatentować zakopywanie się w piasku w stroju rycerza, co przynosiłoby zbawienny wpływ na psychikę poprzez odczuwanie harmonii ze światem natury i średniowieczem?

Wydaje się, że kilka artykułów w lifestylowych czasopismach i kilkoro zaprzyjaźnionych blogerów załatwiłoby sprawę. Dodatkowo jako twórca ww. metod, mógłbym jeździć po kraju i udzielać motywacyjnych wykładów za tzw. grube hajsy. Dzięki czemu stać by mnie było na urządzenie domu w stylu hygge. I pole bezglutenowej pszenicy. Gdyby więc ktoś był zainteresowany zakopywaniem się w piasku, proszę dać znać.

Ech. Może jestem już stetryczałym starcem, ale wydaje mi się, że mało co tak dobrze robi na psychikę jak długi spacer po lesie. Acz niestety niełatwo przekuć to w biznes. Ba, mam też wielce kontrowersyjne poczucie, że czasem w życiu jest tak sobie, i nieważne jak modnego jedzenia byśmy nie spożywali, ta bylejakość musi sobie chwilami z nami pobyć.
Co robisz, gdy jest ci źle?
13%

spotykam się z przyjaciółmi

16%

odsuwam się od ludzi

23%

słucham muzyki, czytam książki, itp.

2%

idę imprezować na miasto

1%

idę do terapeuty

3%

wyjeżdżam daleko

9%

jem

1%

słucham trenerów motywacji

32%

nic, czekam aż mi przejdzie

łącznie głosów: 886

autor Szymon Jachimek Trójmiejski kabareciarz, improwizator, tekściarz. W swoich nieregularnych SKM-kach zerka na Trójmiasto z lekko przymrużonymi oczami i namawia czytelników do tego samego.