stat

Już 7 medali polskich lekkoatletów w MŚ

Angelika Cichocka w finale na 800 m

11 sierpnia 2017, 11:40
jag.,
aktualizacja:21:59 (12 sierpnia 2017)

Sopocki Klub Lekkoatletyczny

Paweł Fajdek został złotym, a Wojciech Nowicki brązowym medalistą w rzucie młotem podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata w Londynie. Polacy powtórzyli rezultaty w tej rangi imprezie sprzed dwóch lat. Po konkursie skoku wzwyż na najniższym stopniu podium stanęła Kamila Lićwinko. Świetnie na 800 metrów pobiegła Angelika Cichocka, która awansowała do niedzielnego finału. Po zawodniczce SKLA zupełnie nie było po niej widać zmęczenia wcześniejszymi czterema startami, a zajęła już 7. miejsce na 1500 metrów. 16 sierpnia niektórych uczestników zawodów w stolicy Anglii będzie można zobaczyć w Sopocie podczas Grand Prix Janusza Sidły.



TAK RELACJONOWALIŚMY 7. MIEJSCE CICHOCKIEJ I 4 MEDALE DLA POLSKI

Do piątku Polska w Londynie zdobyła cztery medale. Mistrzynią świata została Anita Włodarczyk (młot kobiet), wicemistrzami Adam Kszczot (800 m) i Piotr Lisek (tyczka) , a brąz wywalczyła Malwina Kopron (młot kobiet). W ten wieczór do skarbca biało-czerwonych trafiły dwa kolejne kruszce po męskim konkursie rzutu młotem, co nie było żadną niespodzianką.

Z najlepszymi wynikami w tym sezonie na mistrzostwa przyjechali: Paweł Fajdek (83.44), dwukrotny champion globu z 2013 i 2015 roku oraz Wojciech Nowicki (80.47), brązowy medalista ubiegłorocznych igrzysk olimpijskich i 3. młociarz mistrzostw świata sprzed dwóch lat. W eliminacja potwierdzili swą dominację. Wygrał Nowicki (76.85) przed Fajdkiem (76.82).

W finale wszystko rozpoczęło się od nowa z udziałem 12 zawodników. Do połowy konkursu w czołówce był duży ruch, a po dwóch seriach żaden z naszych reprezentantów nie zajmował medalowej pozycji. Polacy do ataku przystąpili w 3. kolejce. Najpierw prowadzenie objął Nowicki (78.03), a po chwili przerzucił go Fajdek (79.73). Paweł w 4. próbie poprawił się jeszcze o 8 cm i z wynikiem 79.81 został po raz trzeci z rzędu mistrzem świata. Nikomu wcześniej w tej konkurencji się to nie udało.

Natomiast Nowicki pozostał z rezultatem z 3. kolejki. Ostatecznie zadowolił się znów brązem, gdyż w ostatnim rzucie wyprzedził go Rosjanin Walerij Pronkin (78.16).

Również na najniższym stopniu podium stanęła Kamila Lićwinko. Skoczkini wzwyż najpierw wygrała (wspólnie z Rosjanką Marią Lasitskene i Ukrainką Juliią Lewczenko) eliminację bez zrzutki dochodząc do wyniku 1.92. W sobotę właśnie te zawodniczki podzieliły między siebie medale.

Polka czysto pokonała 1.84 i 1.88, a dwie kolejne wysokości (1.92, 1.95) przebrnęła za drugimi podejściami. Wówczas była jeszcze poza podium. Medal dał jej dopiero 3. udany skok na 1.97. Przez chwilę Kamila objęła nawet prowadzenie, gdyż jako pierwsza "przefrunęła" nad poprzeczką zawieszoną na 1.99. To jej najlepszy wynik w tym sezonie.

Z pozycji liderki zepchnęła ją Lewczenko. Natomiast Lasitskene po strąceniu 1.99 zdecydowała się przenieść skoki na 2.01. Tam ponownie, jak na wszystkich wysokościach do 1.97 była bezbłędna. 2.01 w drugiej próbie pokonała Lewczenko. Lićwinko by z nimi walczyć poprosiła o podniesienie poprzeczki na 2.03, co jest lepszym wynikiem od jej rekordu życiowego (2.02). Miała tylko jeden skok, gdyż dwa strącenia zanotowała na 2.01, i nie dała rady.

Mistrzynią została Lasitskene, która jako jedyna pokonała 2.03, a potem jeszcze bezskutecznie atakowała 2.08.

ZWRÓĆ NA NICH UWAGĘ W MŚ. Z LONDYNU PRZYJADĄ NA MITYNG DO SOPOTU. BĘDZIE M.IN. JEDNA Z NAJSEKSOWNIEJSZYCH LEKKOATLETEK

Natomiast o trójmiejskiej lekkoatletyce ponownie w Londynie z dobrej strony przypomina Angelika Cichocka. Zawodniczka SKLA Sopot miała już za sobą trzy biegi na 1500 metrów. Finał tej konkurencji ukończyła na 7. miejscu, choć apetyty miała większe.

- Traktuję to co było jako przygotowanie do tego co ma się wydarzyć. W sporcie trzeba zapominać o tym co było, zamykać to i otwierać się na nowe wyzwania - podkreślała Angelika przed kamerami TVP Sport.
Mimo że w tym sezonie biegała głównie na 1500 metrów to w czwartkowy wieczór zaprezentowała doskonałą dyspozycję na krótszym dystansie. Za rywalki miała m.in. dwie wicemistrzynie świata: aktualną - Melissę Bishop (Kanada) i Brendę Martinez (USA), a mimo to minęła metę na 1. miejscu. 29-latka doskonale rozegrała bieg eliminacyjny taktycznie. Do 500. metra plasowała się na 6. miejscu, a potem stopniowo przesuwała się do przodu. W połowie ostatniej prostej objęła prowadzenie.

- Naprawdę czułam się świetnie. Biegłam luźno, swobodnie. Myślałam, że za chwilę będzie mocne bieganie, ale nie działo się nic. Dlatego uznałam, że trzeba ruszyć i robić swoje. Na 800 metrów nie do końca czułam się pewnie, gdyż w tym sezonie miałam tylko trzy starty, głównie startowałam na 1500 metrów, gdzie tempo jest troszkę wolniejsze. A pamiętam też, że 800 metrów to nie tak dawno był mój podstawowy dystans - m.in. tak Cichocka relacjonowała przed telewizyjną kamerą czwartkowy występ.
Sopocianka wygrała w czasie 2:00.86 i był to jej najlepszy wynikiem w tym sezonie, a zarazem 7. wynik eliminacji, które składały się z sześciu serii. Natomiast rekord życiowy, z 15 lipca ubiegłego roku z Monako ma zawodniczka SKLA jeszcze lepszy (1:58.97). Przypomnijmy także, że Angelika pierwszy duży sukces na międzynarodowej arenie odniosła właśnie na 800 metrów. W 2014 roku na halowych mistrzostwach świata w Ergo Arenie zdobyła srebrny medal.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ O MEDALU CICHOCKIEJ W HALOWYCH MISTRZOSTWACH ŚWIATA

W półfinałach odbyły się trzy serie. Cichocka zaprezentowała się w drugiej. Czekało ją trudne zadanie. Aż 6 rywalek, z którymi zmierzyła się sopocianka, biegało od niej szybciej w tym sezonie i miało też lepsze rekordy życiowe. A mimo to Angelika osiągnęła metę jako druga i awansowała do finałowej "8".

Sopocianka popisała się kapitalnym finiszem. Do 600. metra zamykała stawkę. Natomiast na ostatniej prostej zrobiła coś fantastycznego. Najpierw atakowała drugim torem, a potem ścięła do krawężnika i tam dobiegła do 2. miejsca. Przegrała jedynie z faworyzowaną Caster Semenyą (RPA).

- Naprawdę nie wierzę w to. Boże, jaka jestem szczęśliwa. Przed biegiem czułam już zmęczenie. Jednak powiedziałam sobie, że ryzykuję i bez względu na co się będzie działo, walczę do końca. Byłam zamknięta, szukałam "dziury", ale na szczęście otworzyło się miejsce na ostatniej stówie. Potwierdziło się, że na tych mistrzostwach trzeba walczyć do ostatniego milimetra. Byłoby pięknie, gdyby w finale udało się pobić rekord życiowy. W sobotę mam dzień wolny i muszę zrobić wszystko, aby się właściwie zregenerować, zrelaksować - mówiła Cichocka.
Wynik półfinałowy Angeliki 1:59.32 okazał się trzecim wśród wszystkich zawodniczek. Szybciej pobiegły tylko Semenya (1:58.90) i triumfatorka pierwszej serii - Ajee Wilson (USA - 1:59.21). Odpadła druga Polka. Joanna Jóźwik, brązowa medalistka mistrzostw Europy 2014 i 5. na igrzyskach olimpijskich 2016 na tym dystansie, miała dopiero 19. czas (2:01.91).

Finał biegu na 800 metrów zaplanowany jest ostatniego dnia mistrzostw, w niedzielę o godzinie 21:10. W niedzielę w decydującej rozgrywce o medale zobaczymy także Marcina Lewandowskiego, którego brat Tomasz jej zarówno jego trenerem jak i Angeliki.

Ponadto w finałowej "8" znalazły się obie polskie sztafety 4x400 metrów. Będziemy mieli też trzech przedstawicieli w chodzie mężczyzn na 50 km.

W historii mistrzostw, które rozgrywane są od 1983 roku, najpierw w cyklu 4-letnim, a ostatnio co 2 lata, lepszą zdobycz medalową Polska miała tylko dwukrotnie. W 2009 roku w Berlinie nasi reprezentanci 9-krotnie stawali na podium, w tym m.in. Anna Rogowska (SKLA) na najwyższym po konkursie tyczkarek, a w Pekinie w 2015 roku medali było osiem.



16 sierpnia, w środę niektórzy z uczestników mistrzostw świata stawią się w Sopocie na Stadionie Leśnym przy ul. Wybickiego. Spodziewani są przedstawiciele z 25 państw. Na liście startowej są m.in.: Cichocka, Jóźwik, finaliści z Londynu w pchnięciu kulą: Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk, sprinterki Ewa Swoboda i Anna Kiełbasińska, specjalistka biegów średnich Sofia Ennaoui, 400-metrowiec Rafał Omelko, czy Daria Kliszina, rosyjska skoczkini w dal, przez dziennikarzy ogłoszona najładniejszą i najbardziej fotogeniczną zawodniczką igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro 2016.

Gościem honorowym Grand Prix Sidły będzie prezydent Europejskiej Federacji Lekkoatletycznej (EAA), Norweg Svein Arne Hansen. Początek zawodów o godzinie 17. Dla kibiców wstęp wolny.

jag.,