stat

Szczypiornista Wybrzeża o świętach w Brazylii

Ramon Oliveira: Najważniejsze rodzina i... czekolada

16 kwietnia 2017, 6:00
Rafał Sumowski

Wybrzeże Gdańsk

- Święta wielkanocne w Brazylii to czas dla rodziny. Mamy z Polską dużo wspólnego, ale na przykład nie przygotowujemy na stół tradycyjnych potraw. Nie ma na nim jajek, ale za to pojawia się bardzo dużo czekolady, której po prostu nie może zabraknąć w niedzielę - opowiada nam Ramon Oliveira. Szczypiornista Wybrzeża Gdańsk tegoroczne święta spędzi w Płocku ze swoim rodakiem, zawodnikiem Orlen Wisły Jose Guilherme De Toledo.



Rafał Sumowski: Czym są dla pana święta wielkanocne?

Ramon Oliveira: Jestem katolikiem i to dla mnie ważne święta tak jak każda inna uroczystość w naszym obrządku, która stanowi okazję do wspólnego spotkania się z rodziną. Niestety, ze względu na trwające rozgrywki, nie mogę wrócić do domu. Pierwsze takie święta w Polsce na pewno jednak będą dla mnie nowym i ciekawym przeżyciem. Na pewno spędzę je w dobrym nastroju, bo tuż przed przerwą od Superligi wywalczyliśmy z Wybrzeżem bezpośredni awans do play-off. Pokazaliśmy na co nas stać i od samego początku do końca zagraliśmy na wysokim poziomie.

Jak wyglądają tradycyjne święta wielkanocne w Brazylii?

Z tego co się orientuję, podobnie jak w Polsce. W Wielki Piątek i Wielką Sobotę nie jemy mięsa. Tego drugiego dnia idziemy na kościoła, ale nie ma u nas czegoś takiego jak święconka. Niedziela jest dniem dla rodziny kiedy zasiadamy wspólnie do stołu i możemy jeść już wszystko. Mamy taką tradycję, że w niedzielę jemy dużo, naprawdę dużo czekolady. Nie może jej zabraknąć. Nie jemy za to jajek, których nie wiąże się u nas z Wielkanocą. Przygotujemy jakieś prezenty czy zabawy dla dzieci, aczkolwiek nie jest to jakiś żelazny punkt tradycji.

Zarówno Brazylia jak i Polska uchodzą za kraje mocno katolickie. Czy przez to było łatwiej się panu u nas zaaklimatyzować?

Na pewno, choć Polska jest dużo bardziej jednorodna. W Brazylii jest dużo większy podział religijny w zależności od regionu. Ja jestem katolikiem i to co tu widzę na pewno mi pomaga.

Co najbardziej lubi pan w tych świętach? Na co najbardziej pan czeka co roku?

Myślę, że sama możliwość spędzenia wspólnego czasu z całą rodziną to już coś na co warto czekać. Ze względu na karierę szczypiornisty ta przyjemność wiele razy mnie ominęła odkąd zacząłem dorastać. W trakcie świat często rozgrywaliśmy w Brazylii różne turnieje. Może właśnie dlatego tak szczególnie doceniam to, gdy mogę spędzić święta z najbliższymi.

Jak spędzi pan święta w Polsce?

Mam plan z moim rodakiem Jose Guilherme De Toledo z Orlen Wisły, który zresztą polecił mnie do gry w Polsce. Pojadę do niego do Płocka. Jesteśmy świetnymi przyjaciółmi i chcemy nadrobić trochę straconego czasu. Znamy się jakieś 8-9 lat, nasza przyjaźń zawiązała się, gdy graliśmy w kadrze młodzieżowej.

To nie będą pierwsze święta wielkanocne, które spędzi pan poza ojczyzną?

Jak grałem w Portugalii, też spędzałem święta z jednym z moich przyjaciół. W Portugalii to wszystko wygląda podobnie jak w Brazylii, więc było trochę jak u siebie, choć oczywiście brakowało rodziny.

Jak wyglądają brazylijskie święta od strony kulinarnej?

Generalnie nie mamy jakichś tradycyjnych wielkanocnych potraw. Ja pochodzę ze stolicy, czyli Brasilii, gdzie w niektórych rodzinach przygotowuje się dania nawiązujące w jakiś sposób do religii i kultury. Faktycznie większość z nas przygotowuje jednak to, co je na co dzień. Bardzo trudno jest pod tym kątem zjednoczyć całą Brazylię, która ma dużo regionalnych zwyczajów.