stat

Hokeiści krótko świętowali utrzymanie

Dla Kowaliowa sezon jeszcze się nie skończył

13 marca 2017, 16:30
Rafał Sumowski

MH Automatyka Gdańsk

- Nawet nie chcę sobie wyobrażać jakbym się czuł, gdybyśmy spadli z ekstraligi - mówi Szymon Marzec. Hokeiści MH Automatyki Gdańsk po niedzielnym zwycięstwie nad Nesta Mires Toruń należeli do najszczęśliwszych ludzi na świecie. Świętowanie utrzymania w elicie nie mogło jednak trwać za długo. - Trener Andriej Kowaliow zapowiedział, że nie zwolni nas z poniedziałkowego treningu. Nikt nie protestował, bo obok dopingu naszych kibiców, to jego metodom zawdzięczamy nasz sukces - twierdzi bramkarz Tomasz Witkowski.



HOEKIŚCI AUTOMATYKI OBRONILI EKSTRALIGĘ. PRZECZYTAJ RELACJĘ, OCEŃ ZAWODNIKÓW

Hokeiści MH Automatyki obronili ekstraligowy byt na oczach 3100 kibiców zasiadających w hali "Olivia". Choć pierwsza tercja należała do Nesty Mires Toruń, tuż przed jej końcem objęli prowadzenie, którego już nie oddali i przypieczętowali zwycięstwo w serii do czterech wygranych.

- Nawet nie wyobrażam sobie jakbym się czuł gdybyśmy spadli z ekstraligi. Chcieliśmy zakończyć to już mecz wcześniej w Toruniu, ale się nie udało. Mogła wkraść się jakaś niepewność, ale generalnie głęboko wierzyliśmy w to, że przed naszą wspaniałą publicznością poradzimy sobie - mówi szczęśliwy Szymon Marzec.
Zobacz jak cieszyli się gdańscy hokeiści i ich kibice z utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej.


- Wiedzieliśmy, że skoro nie mają nic do stracenia, czeka nas ciężka przeprawa. Rzucili się na nas od pierwszych minut i chwała Bogu, że mieliśmy sporo szczęścia, bo krążki omijały moją bramkę. Później narzuciliśmy nasz styl gry, a trzecia tercja to było "dobijanie gwoździka". Musieli się otworzyć, a my ich kontrowaliśmy - dodaje Tomasz Witkowski.
Bramkarz przyznał, że utrzymanie w elicie smakowało lepiej niż awans z poprzedniego sezonu. To dlatego, iż tym razem gdańszczanie nie byli faworytem rywalizacji o założony cel.

Zaraz po niedzielnym meczu z szatni gdańskich hokeistów dobiegały radosne śpiewy i głośna muzyka. Mogli sobie też pozwolić na symboliczne piwo. Czasu na świętowanie nie mieli jednak wiele.

- Trener Andriej Kowaliow od razu zapowiedział, że nie zwolni nas z poniedziałkowego treningu. Nikt nie protestował, bo obok dopingu naszych kibiców, to jego metodom zawdzięczamy nasz sukces. Lód będzie tylko do kwietnia i musimy to wykorzystać już jako element przygotowania pod kolejny sezon - wyjaśnia Witkowski.
Gdańscy hokeiści po meczu podkreślali jak wiele oznaczało dla nich wsparcie fanów, którzy ustanowili rekord frekwencji jeśli chodzi o całe obecne rozgrywki PHL.

- Grało się nam wspaniale. Dziękujemy wam za doping i mamy nadzieję, że w przyszłym sezonie będziemy grali tak dobrze, iż hala będzie pełna co mecz - mówi Marzec, który ostatni występ w tym sezonie zakończył bokserkim pojedynkiem z Rafałem Ćwikłą.
- Nasze porachunki ciągnęły się za nami już od kilku spotkań. Taki jest hokej - było, minęło. Co ma miejsce na lodzie, zostaje na lodzie - kończy napastnik MH Automatyki.
Zobacz końcówkę meczu i bójkę Szymona Marca z Rafałem Ćwikłą.