stat

Wyłamał wycieraczki, bo utrudnili wyjazd

15 lutego 2017, 13:30
Piotr Weltrowski

Każdy kierowca, który stanie w tym miejscu, musi liczyć się z dodatkowymi wydatkami - twierdzi nasza czytelniczka, która przysłała nam film, na którym widać mężczyznę wyłamującego wycieraczki w jednym z samochodów stojących przy ul. Mściwoja zobacz na mapie Gdyni w Gdyni.



Według kobiety, ten sam mężczyzna wyłamywał już wycieraczki w kilku innych samochodach.

- Widoczny na filmie człowiek wjeżdża autem w bramę. Przeszkadzają mu auta parkujące tuż obok. Zwrócił mi kiedyś uwagę, że nie mam tu parkować, chociaż nigdzie nie ma zakazu i jest to miejsce traktowane jako parkingowe. Nie posłuchałam i na drugi dzień miałam połamaną przednią wycieraczkę. Postanowiłam się przyjrzeć panu i rzeczywiście, każde auto, które stoi w tym miejscu w godzinach 15-17, kiedy wraca on z pracy, ma wyłamaną wycieraczkę - mówi nasza czytelniczka.
Oczywiście samo wyłamywanie wycieraczek jest czynem nagannym i nie ma dla niego usprawiedliwienia, ale sposób, w jaki zaparkowany jest samochód, w którym sprawca wyłamuje wycieraczki, także może budzić kontrowersje. Na filmie widać, że choć auto nie uniemożliwia wjazdu w bramę, to jednak go utrudnia.

Policja: zgłaszajcie nam zarówno złe parkowanie, jak i akty wandalizmu

Film naszej czytelniczki pokazujemy policjantom.

- Najważniejsze jest, aby osoby, które zostały poszkodowane, zgłosiły się do nas - tylko wtedy będziemy mogli pociągnąć sprawcę do odpowiedzialności - mówi podkom. Krzysztof Kuśmierczyk z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni.
Dodaje, że wyrwanie wycieraczek traktowane jest przez policję jako uszkodzenie mienia. Kwestia tego, czy zostanie to zakwalifikowane jako wykroczenie, czy też jako przestępstwo, zależy od wysokości strat. Przestępstwo ma miejsce, gdy straty przekraczają 500 zł.

Policja nie chce natomiast oceniać, czy pokazane na filmie auto, z którego wyrwano wycieraczki, było zaparkowane prawidłowo.

- Samochód stoi tak, że mógł faktycznie utrudniać wyjazd z bramy, ale nie musiał go utrudniać. Takie przypadki także należy nam zgłaszać - każdy sprawdzimy indywidualnie, na miejscu - mówi Kuśmierczyk.
autor

Piotr Weltrowski

p.weltrowski@trojmiasto.pl