Aktywnym trudniej przytyć w święta

16 grudnia 2015 (artykuł sprzed 5 lat)
Rafał Sumowski

Jeśli na co dzień prowadzisz aktywny tryb życia, poparty zbilansowaną dietą, na pewno łatwiej będzie ci zmierzyć się ze stołem zastawionym świątecznymi smakołykami. Jeśli zrobisz to rozsądnie, nie zaszkodzi ci kilkudniowa dyspensa od wypracowanych nawyków. O to, jak wprowadzić ją w tym wyjątkowym okresie, zapytaliśmy trójmiejskich dietetyków.



Kwestia świątecznego popuszczania pasa, jeśli chodzi o jedzenie, powraca co roku. Nie jest żadną tajemnicą, że w tym okresie wyjątkowo łatwo o złapanie dodatkowych kilogramów. Osoby, które na co dzień regularnie uprawiają sport i dbają o swoją formę stosując zrównoważoną dietę mogą pofolgować sobie nieco bardziej. Jak przekonują dietetycy, sprawa nie jest jednak taka prosta. Aktywni też muszą uważać na pewne rzeczy.

JAK NIE ZAPRZEPAŚCIĆ FORMY PRZY ŚWIĄTECZNYM STOLE?

- Na poświąteczne kilogramy narażony jest każdy, jeśli nie będzie znał umiaru podczas siedzenia przy stole i jedzenia tradycyjnych potraw. Zapotrzebowanie kaloryczne osób aktywnie uprawiających sport jest wyższe niż prowadzących siedzący tryb życia, nawet jeśli przez te kilka dni nie będą nic robić. Dzieje się tak, ponieważ mają one więcej mięśni, a co za tym idzie, wyższą całkowitą przemianę materii. Co z tego wynika? Wzrost kaloryczności pożywienia powinien odbić się na nich mniej. Nie jest to jednak reguła i wszystko zależy od tego, jak bardzo sobie pofolgujemy - mówi Aleksandra Żyłowska z Centrum Dietetycznego Naturhouse.
Pamiętajmy, że nie każdy ma ten sam metabolizm. Są przecież osoby, które mimo wzmożonej aktywności fizycznej, mają skłonności do tycia. Dla nich konsekwencje świątecznych przysmaków mogą być bardziej dotkliwe.

- Pocieszające jest to, że osoby aktywne mają pewien ustalony tryb życia, który zakłada zdroworozsądkowe podejście do odżywiania. Z doświadczenia wiem, że one nie popełniają kardynalnych błędów i podświadomie wybierają mniejsze zło ze stołu. Wiadomo, że święta nie są dietetyczne i są po to, żeby były świętami. Osoby z wypracowanymi nawykami potrafią sobie z tym jednak poradzić. Nie mają problemu z tym, by uważać przede wszystkim na potrawy zawierające dużo cukru jak kluski z makiem, kutia czy słodzone napoje, które m.in. poprzez zmiany w poziomie glukozy i insuliny utrudniają proces regeneracji - uważa Anna Słomkowska z Trójmiasto Dietetyk.
SPRAWDŹ PORADNIE DIETETYCZNE W KATALOGU TROJMIASTO.PL

Często większym zagrożeniem dla naszej formy są nie tyle świąteczne potrawy, co sama tradycja spędzania świąt przy stole. To właśnie brak ruchu stanowi największy problem, tym bardziej, że w wielu przypadkach stan ten często przedłuża się do Nowego Roku. Tygodniowa sjesta zaszkodzi nawet tym, którzy na co dzień pozostają aktywni.

Takie osoby szybko odczuwają deficyt ruchu. Jeśli więc po jednym dniu świętowania musimy spożytkować energię, pamiętajmy, że utrzymanie normalnego trybu treningowego w tym okresie niekoniecznie musi być najlepszym pomysłem.

- Są ludzie, którzy są "zafiksowani" na zdrowy styl życia i nawet w święta trzymają rygor dietetyczny. Oni sobie poradzą, ale większość z nas powinna pamiętać, że już samo mieszanie zróżnicowanych świątecznych potraw powoduje obciążenie układu pokarmowego, a takie składniki jak kapusta czy grzyby są ciężkostrawne same w sobie. Intensywne uprawianie sportu z takim dyskomfortem jest wykluczone. W tym wypadku wystarczy dłuższy spacer. Bieg na 5 czy 10 kilometrów zostawmy na później, gdy już nie będziemy czuli się obciążeni - wyjaśnia Słomkowska.
TŁUSTY CZWARTEK: JAK SPALIĆ KALORIE PO ZJEDZENIU PĄCZKA?

Co jeśli jednak dopiero wdrażamy się w aktywny tryb życia i jesteśmy na początku wprowadzania zrównoważonej diety? Różnorodność i obfitość świątecznych potraw może być wówczas kusząca i niestety doprowadzić do niepohamowanego jedzenia. W tym wypadku trików jest sporo. Szczególnie warto zwrócić uwagę na sposób obróbki termicznej potraw. Zastąpienie poszczególnych składników dań może natomiast przynieść korzyści nie pozbawiając ich jednocześnie walorów smakowych.

- Tłustego karpia można zastąpić chudym dorszem. Jeśli jesteśmy bardzo przywiązani do tradycyjnego karpia, zamiast smażyć go na oleju, ugotujmy na parze lub upieczmy w foliowym rękawie. Jeśli to nadal zbyt duża ekstrawagancja, rybę można usmażyć, ale wówczas należy wrzucić na mocno rozgrzany olej, aby wchłonęła mniej tłuszczu, a następnie osuszyć ją papierowym ręcznikiem. Barszcz można pozostawić czystym, bez zabielania śmietaną i podkręcić smak sokiem jabłkowym, goździkami i cynamonem, które usprawnią trawienie. Śmietanę do śledzia zastąpmy jogurtem greckim light, który zawiera dużo mniej tłuszczu, a ma kremową, przyjemną konsystencję - przypomina Aleksandra Żyłowska.
Czy trudniej ci przytyć, gdy prowadzisz aktywny tryb życia?
42%

tak, dzięki temu nigdy nie mam problemów z nadmierną wagą

25%

raczej tak, ale nawet krótkie odstępstwa sprawiają, że potrafię przytyć

33%

nie, mimo aktywności, wciąż nie jestem do końca zadowolony(a) ze swojej sylwetki

zakończona

łącznie głosów: 64