stat

Ponad tysiąc amatorów i VIP w Biegu Dominika

9 sierpnia 2016 (artykuł sprzed 2 lat)
jag., mik

KL Lechia Gdańsk

Jeśli brałeś udział w prologu, spróbuj odnaleźć się na starcie. Zobacz jak startował Bieg św. Dominika 2016


Tradycyjnie dwie z sześciu konkurencji w ramach Biegu św. Dominika przeznaczone były dla amatorów. Do startu w bezpłatnym prologu na 1200 metrów stanęło około 1200 uczestników, a najmłodszy z nich miał 1,5 roku. Czas nie był mierzony, nie sporządzano klasyfikacji, gdyż wszyscy byli zwycięzcami. Natomiast w rywalizacji VIP nie zabrakło także byłych wyczynowców. Wygrali Wanda Panfil i Radosław Dudycz.



PRZECZYTAJ RELACJĘ Z BIEGU ELITY NA 10 KM, W KTÓREJ PRZERWANO POLSKO-KENIJSKO HEGEMONIĘ W GDAŃSKU. OBEJRZYJ VIDEO I FOTO

- Dla mnie był to już 26. start w tym roku, w tym było 3 maratony. Jednak uważam, że Bieg Dominika to gwóźdź biegowego programu w Gdańsku. Stał się kultowym nawet dla tych, którzy spędzają tutaj wczasy i wakacje, gdyż na starcie stają ludzie z całej Polski - podkreślał Antoni Cichończuk.
19-krotny medalista mistrzostw świata i Europy weteranów poprowadził prolog wspólnie z Pawłem Czapiewskim, brązowym medalistą mistrzostw świata 2001 w biegu na 800 metrów i Janem Hurukiem, czwartym maratończykiem mistrzostw świata 1991 i siódmym igrzysk olimpijskich 1992.

- Staraliśmy się trzymać średnie tempo, ale ci młodsi i ambitniejsi oczywiście nas wyprzedzali. Ale tutaj kolejność nie miała znaczenia. Nie trzeba było się sprężać, by zdobyć medal czy śrubować wynik. Trzeba było się cieszyć samym biegiem. Pokonać trasę leciutko, a co najwyżej leciutko się spocić - dodał Cichończuk.
W prologu mogli wystąpić wszyscy chętni, którzy wcześniej zapisali się drogą internetową. Start był bezpłatny, a każdy jeszcze otrzymał okolicznościową koszulkę, pakiecik regeneracyjny i mógł wygrać upominek. Do pokonania był dystans 1200 metrów po ulicach Głównego Miasta.

- Cieszę się, że obecnością zaszczycili nas biegacze od najmłodszych po seniorów. Byli dziadkowie z wnukami. I o to nam chodzi, gdyż ideą prologu jest zachęcenie do rodzinnego, aktywnego wypoczynku. Nowością był udział w biegu grupy około 100 honorowych krwiodawców. Łącznie pobiegło ponad 1200 osób. Byli ludzie z całej Polski, a powoli zaczyna też pukać do startu zagranica. Liczymy, że w przyszłości będzie jeszcze więcej osób na przykład ze Skandynawii - podkreśla Stanisław Lange, dyrektor Klubu Lekkoatletycznego Lechia Gdańsk, który po raz 23. zorganizował Bieg św. Dominika.
Zapewne najmłodszym uczestnikiem prologu był 1,5-roczny Leonard z Gdańska. Część trasy pokonał sam, część na rękach taty bądź mamy. Co ciekawe był to już jego... trzeci start w prologu.

- Dwa lata temu brał udział w tym biegu w... brzuszku mamy, a w ubiegłym roku nieśliśmy go na rękach. My biegamy od trzech lat, a syn w zawodach towarzyszy nam od urodzenia - mówi ojciec najmłodszego uczestnika prologu.
WÓZKARZE PO RAZ 14. PRZEJECHALI BIEG ŚW. DOMINIKA. TUTAJ GALERIA FOTO I WYNIKI



Niektórzy z uczestników prologu stanęli także do biegu VIP. Jednak, by wystartować w Energa Cup, trzeba było mieć zaproszenie od KL Lechia. Do pokonania był dystans 940 metrów. Zmierzyło się z nim 21 osób, w tym byli reprezentanci Polski.

Pierwszy na metę wpadł Radosław Dudycz. Były mistrz kraju w maratonie pokonał trasę w czasie 2:43 i o pięć sekund wyprzedził ubiegłorocznego triumfatora, w przeszłości znanego maratończyka, a obecnie radnego Lęborka - Piotra Pobłockiego.

- Przed startem są uśmiechy, mówimy, że robimy to dla zabawy, ale kiedy trwa odliczanie, to odczuwalny jest stres i nutka rywalizacji. Wcześniej 13 razy startowałem w biegu Elity na 10 km i postanowiłem, że raz wystartuję wraz z VIP-ami, aby wygrać. Pozostałe edycje imprezy potraktuje towarzysko, bez ostrego biegania - mówi Dudycz.
Zupełnie inaczej do biegu podszedł Paweł Czapiewski, który zwyciężył w Gdańsku dwa lata temu. Słynący z piorunującego finiszu na 800 metrów lekkoatleta przekroczył linię mety z uśmiechem na ustach wspólnie z Wojciechem Mędrykiem.

- Przed startem spojrzałem na listę startową i uznałem, że nie mam szans na wygraną, więc pobiegnę na luzie. Na ostatnich 300 metrach mimo wszystko przyłożyłem, ale trochę zabrakło mi do Jasia Huruka, którego chciałem dogonić. Po zakończeniu kariery ciągle staram się funkcjonować w sporcie. Kiedy na dłuży czas porzucam aktywność fizyczną to szybko łapię wagę i dlatego muszę się pilnować - przyznał Czapiewski.


Wśród pań triumfowała najbardziej utytułowana zawodniczka w całej stawce. Wanda Panfil to jedyna polska mistrzyni świata w maratonie. 57-latka dokonała tego w 1991 roku w Tokio.

Po zakończeniu kariery sportsmenka przez ponad 25 lat mieszkała w Meksyku, gdzie zajęła się trenowaniem. Przed trzema lat Panfil uległa jednak poważnemu wypadkowi. Na przejściu na pieszych potrącił ją samochód, a lekarze nie dawali jej szans na powrót do pełnej sprawności.

- Przez pierwsze pół roku na nowo uczyłam się chodzić. Z biegiem czasu było coraz lepiej, a dziś mogę już truchtać i brać udział w tego typu zawodach. Z Meksyku mam piękne wspomnienia. Dla mieszkańców byłam mistrzynią. Ludzie poznawali mnie na ulicy i pozdrawiali. Jednak zawsze marzyłam o powrocie do Polski. Otrzymałam kilka ofert pracy w klubach lekkoatletycznych, więc na pewno nie będę się nudziła - zapewniała Panfil, która już w przeszłości brała udział w Biegu św. Dominika.
WANDA PANFIL WYGRAŁA JUŻ BIEG VIP W GDAŃSKU W 2013 ROKU

Za plecami maratonki finiszowała ubiegłoroczna zwyciężczyni radna Lęborka - Bożena Pobłocka, a na najniższym stopniu podium uplasowała się posłanka Agnieszka Pomaska.

TUTAJ WYNIKI WSZYSTKICH STARTUJĄCYCH W 23. BIEGU ŚW. DOMINIKA

NAJLEPSI W BIEGU VIP ENERGA CUP
Mężczyźni
1. Radosław Dudycz 2:43
2. Piotr Pobłocki 2:48
3. Miłosz Nurczyński 2:53

Kobiety
1. Wanda Panfil 3:34
2. Bożena Pobłocka 3:38
3. Agnieszka Pomaska 3:45

jag., mik