stat

Kajakiem wokół Wyspy Sobieszewskiej

9 sierpnia 2013 (artykuł sprzed 5 lat)
Krzysztof Kochanowicz

Zobacz naszą relację z wyprawy, podczas której opłynęliśmy kajakiem Wyspę Sobieszewską.

Postanowiliśmy zasmakować nieco morskiej przygody wybierając się kajakiem na weekendową wyprawę wokół Wyspy Sobieszewskiej. Prawie 60-kilometrowa trasa dała nam nieźle w kość, choć morze i tak było dla nas łaskawe.



Chcąc opłynąć Wyspę Sobieszewską trzeba zdawać sobie sprawę, że mamy do czynienia z nie lada trasą biegnącą zarówno po wewnętrznych, niemal stojących wodach Gdańska, czyli kanale Motławy oraz mniej lub bardziej uczęszczanych odcinkach Martwej i Śmiałej Wisły, jak i po najbardziej wymagającym odcinku na tej prawie 60-kilometrowej trasie, czyli otwartym akwenie Zatoki Gdańskiej, między rezerwatami "Mewia Łacha" i "Ptasi Raj".

Czas pokonania tego odcinka w dużej mierze zależy od falowania i naszych umiejętności. Dlatego też proponowana przez nas trasa skierowana jest raczej do osób, które pierwsze kroki w kajaku mają już za sobą, to gratka dla długodystansowców oraz osób lubiących obcowanie z przyrodą.

Jeśli chcemy opłynąć wyspę zaczynając i kończąc wycieczkę w Żabim Kruku, warto zaplanować sobie nocleg lub noclegi. W zależności od kondycji, wycieczkę można podzielić na dwa, a najlepiej trzy dni. Nasza ekipa rozprawiła się z tematem w weekend... co skutkowało bólami mięśni przez najbliższy tydzień.

Nasze wrażenia i przestrogi dla innych śmiałków:

Sobota:

Wyruszyliśmy w sobotę rano z przystani Klubu Wodnego Żabi Kruk. Odcinek wiodący wzdłuż Śródmieścia Gdańska, Kanałem Motławy znamy już z wcześniejszych wycieczek kajakiem, więc tym razem specjalnie nie poświęcaliśmy mu większej uwagi. Przemknęliśmy szybko, zachowując szczególną ostrożność na licznie poruszające się w sezonie jednostki pływające. W przeciągu kilkudziesięciu minut dopłynęliśmy do przylądka zwanego Polskim Hakiem, gdzie większe jednostki kierują się ku zatoce przez tereny portowe, a my odbiliśmy w prawo ku spokojniejszym wodom Martwej Wisły, czyli Leniwki. Na odcinku aż po Rudniki, czyli tam gdzie znajduje się Rafineria Gdańska, mamy do czynienia z dość "przemysłowym krajobrazem". Po obu stronach brzegu widać nadal funkcjonujące mniejsze stocznie oraz kluby jachtowe. Nieco dalej w zaroślach lub na brzegu niszczeją stare niepływające już barki, statki pasażerskie i modne niegdyś wodoloty. Co jakiś czas mijają nas piękne łodzie i motorówki, a także szaleńcy na skuterach wodnych, którzy nie zdają sobie sprawy jak niebezpieczne są dla kajakarzy fale, jeśli przepłynie się tuż obok z dużą prędkością. Fakt, "plastikowe czółna" na tym odcinku, to dość rzadki widok, bo kto by chciał zapuszczać się w tak odległe i mało ciekawe miejsca?



Na szczęście im bliżej Górek Zachodnich tym więcej obcujemy z przyrodą. Zanika wszelki przemysł, gdzieniegdzie u brzegu widać pojedyncze łodzie rybackie i mniejsze kluby jachtowe. W końcu doznajemy większego spokoju i ciszy. Ale jest też druga strona medalu: wody Martwej Wisły wcale nie są już takie "leniwe". Gdy chcemy zrobić krótką przerwę od pagajowania, łatwo zauważyć, że kajak płynie z nurtem z powrotem ku centrum Gdańska, co oznacza, że odcinek od skrzyżowania ze Śmiałą Wisłą do Przegaliny przyjdzie nam pokonać nie dość, że pod prąd, to jeszcze pod wiatr. Chcąc jednak uniknąć większej fali i schować się przed podmuchami wiatru, płyniemy przy samych trzcinach, gdzie tafla wody faktycznie jest dość spokojna. To jednak nie zmienia faktu, że powoli zaczynamy odczuwać zmęczenie. Czas więc na odpoczynek! Korzystając z bliskości cywilizacji postanawiamy zrobić dłuższą przerwę tuż za mostem pontonowym w Sobieszewie. Cumujemy więc kajaki i udajemy się na smaczny obiadek, uzupełniamy także zapasy przed dalszą trasą.

Kolejny odcinek to kilkukilometrowy slalom między rozległymi łąkami Wyspy Sobieszewskiej a Żuławami Gdańskimi, które jak dotąd znaliśmy tylko z "siodełka roweru". Z perspektywy kajaka wszystko wygląda inaczej. Na tym odcinku ruch jednostek pływających jest zdecydowanie mniejszy, większość do Zatoki Gdańskiej wpływa przez Śmiałą Wisłę, tylko nieliczne kierują się ku historycznej śluzie w Przegalinie lub w kierunku nowo powstałej przystani wodnej w Błotniku. Chcąc wydostać się na Przekop Wisły i wypłynąć na wody Zatoki Gdańskiej korzystamy więc z tzw. "śluzowania". Śluza ma za zadanie regulację wód Wisły i zabezpieczenie przeciwpowodziowe dzielnic i osiedli Gdańska położonych nad Martwą Wisłą. Po otwarciu wrót wpływamy na Przekop Wisły i kierujemy się w lewo, w kierunku północnym. Tu daje się odczuć siłę wielkiej masy wody niesionej przez Wisłę. Kajaki mkną żwawym tempem do przodu, ale po tak długiej przeprawie nie wszyscy są przygotowani kondycyjnie na "spotkanie z falami Zatoki Gdańskiej". Dlatego też na wysokości przeprawy promowej w Świbnie robimy kolejny postój. Tu także, korzystając z bliskości sklepu uzupełniamy prowiant w celu przygotowania kolacji, a także śniadania następnego dnia naszej wycieczki.

Przedostanie się przez Przekop Wisły do Zatoki Gdańskiej, to nie lada wyzwanie, gdyż morskie fale potrafią być naprawdę niebezpieczne, co zresztą odczuwamy na własnej skórze. Przepływając tuż przy Rezerwacie "Mewia Łacha" lepiej nie trzymać się blisko brzegu, szczególnie o zachodzie słońca. Oślepiające jego promienie oraz burzliwe morze skutecznie potrafią ukryć najeżony ostrymi kamieniami brzeg. Przy większym falowaniu morza nie widać także występujących tu mielizn. Chcąc więc bezpiecznie opłynąć piaszczysty cypel Mewiej Łachy należy zrobić to naprawdę wielkim łukiem. Ufff... pomimo dość niebezpiecznych chwil, udało nam się dotrzeć do brzegu!

Nocleg na plaży, "pod chmurką" ;)

Wiedząc, że plaża, to nie camping, postanowiliśmy noc spędzić pod chmurką, śpiąc na piasku, na karimacie, a gdy nad ranem zrobi się chłodniej, przykryć się kocem, ewentualnie skorzystać ze śpiwora. Niestety piękny, niemalże rajski plan, musieliśmy nieco zmodyfikować, kiedy to mniej więcej o północy niebo zakryły ciężkie czarne chmury, a na horyzoncie pojawiły się wielkie grzmoty. Z jednej strony widoki były cudne: różnorodne mniejsze i większe pioruny uderzające prosto w morze. Z drugiej strony trochę było to niepokojące, gdyż burza wcale nie zamierzała nas ominąć. Widząc więc, co się dzieje, zaczęliśmy główkować jakby tu schronić się choć przed deszczem. Skonstruowaliśmy więc z naszych kajaków szałas, który był schronieniem całej naszej grupy. Nie były to może warunki jak w kilkugwiazdkowym hotelu, ale co po niektórym udało się nawet zasnąć. Burza na szczęście przeszła bokiem, a padało jedynie przez półtorej godziny, więc około godz. 4 rano mogliśmy spokojnie kontynuować wylegiwanie się pod chmurką. Ta dość ciężka noc spowodowała jednak, że nie udało nam się ani wstać o wschodzie słońca, ani też wyruszyć w dalszą drogę skoro świt. Mimo opóźnienia, ranek przedłużyliśmy o kąpiele w morzu i wylegiwanie się jeszcze na słonku. Pomyśleliśmy: "najwyżej do celu dotrzemy znowu o zachodzie słońca".



GALERIA ZDJĘĆ

Niedziela:

Pomimo nocnej burzy i niewyspania, poranek przywitał nas pięknym słońcem. Ta pozytywna energia dodała nam sił w pokonaniu kolejnego dnia w kajaku. Na szczęście wyruszając przez wody zatoki nie było praktycznie fali. Dopiero po pokonaniu 12 km, kiedy to zaczęliśmy zbliżać się do ujścia Śmiałej Wisły i Rezerwatu Przyrody "Ptasi Raj", morze wzburzyło się i zmusiło nas do przybicia do brzegu. Z uwagi na fakt, iż byliśmy blisko kamiennego falochronu, a fale dość niebezpieczne, część naszej grupy zdecydowała się kajaki na tym odcinku przenieść lądem. Wpłynięcie na wewnętrzne wody Gdańska wymagało zdecydowanie większych umiejętności.

Tego dnia ruch na odcinku Śmiałej Wisły był dość duży: od drobnych jachtów po ogromne łodzie motorowe. Żeby tego wszystkiego było mało, na wysokości Narodowego Centrum Żeglarstwa trwały jakieś treningi lub regaty. Przedostanie się wiec z lewego brzegu na prawy wymagał skupienia oraz uwagi, ale także szybkości, której po tak intensywnym poprzednim dniu trochę nam brakowało. Płynąc wzdłuż Śmiałej Wisły nie zabrakło jednak czasu na odrobinę sielanki. Jak już udało się nam złapać oddech, mogliśmy nieco więcej uwagi poświęcić krajobrazom. Po lewej stronie, tuż za kamienną groblą dostrzec można było Jezioro i Rezerwat "Ptasi Raj", który dobrze znamy z licznych wypadów zarówno rowerowych, jak i pieszych, z prawej tzw. Zielone Wyspy, wśród których wyłaniały się liczne jacht kluby. Przy jednej z marin widzieliśmy również nowo wybudowany piękny jacht, o którym pisał ostatnio Portal Trojmiasto.pl .

Na skrzyżowaniu Śmiałej Wisły z Martwą wpłynęliśmy z powrotem na bardziej leniwe odcinki wewnętrznych wód Gdańska. Tak jak wcześniej wspominaliśmy, mimo niezbyt odczuwalnego prądu, w drodze powrotnej płynęło nam się zdecydowanie łatwiej i szybciej, co odczuliśmy na sam koniec naszej wyprawy. Widząc ile czasu pochłonął nam pierwszy dzień, zakładaliśmy, że drugiego dnia pokonanie zbliżonego odcinka zajmie nam mniej więcej tyle samo czasu, a nawet z uwagi na zmęczenie nieco więcej. Tymczasem 28-kilometrową trasę udało nam się pokonać znacznie szybciej, nawet z holem ;) Do celu, czyli do przystani wodnej Klubu Żabi Kruk, dotarliśmy chwilę po godzinie 16, a nie jak planowaliśmy, ok. godz. 18.

Końcowe wrażenia? Było świetnie, zabawa przednia oraz bardzo dobra współpraca. Porównując jednak tę dwudniową wyprawę do innych spływów kajakowych, które mamy już za sobą, zdecydowanie wolimy bardziej kameralne rzeki Pomorza.

Podsumowanie:

Żeby mówić o przyjemnej wycieczce w kajaku dookoła Wyspy Sobieszewskiej, musielibyśmy rozłożyć ją nieco bardziej w czasie. Dwa dni to zdecydowanie za mało na pokonanie prawie 60-km trasy. Choć udało nam się stawić czoła wszystkim wyzwaniom, nie do końca był to wypad turystyczny.

Statystyki naszej wycieczki:

Dystans: 57,6 km.
Czas spływu z postojami: 28h43min
Czas spływu bez postojów: 12h35min
Średnia prędkość: 5,6 km/h



Ślad GPS i mapa spływu

Do realizacji trasy wykorzystaliśmy mapę "Gdański węzeł wodny" wyd. Eko-Kapio.pl

Miejsce wypożyczenia kajaków: Klub Wodny Żabi Kruk

Wycieczkę zrealizowała: Grupa Rowerowa 3miasto

Inne wycieczki kajakiem po Gdańsku:

Mając 1-3 godziny wolnego czasu możemy wybrać się kajakiem na...

1) Wycieczkę z przewodnikiem

2) Samodzielnie:
- Na małą pętlę wokół Wyspy Spichrzów , co przy leniwym tempie zajmie nam maksymalnie 2 godziny,
- Na większą pętlę przez Śródmieście i Dolne Miasto , co przy leniwym tempie zajmie nam maksymalnie 3,5 godziny.