stat

Nowe odkrycia grotołazów z Sopotu

9 grudnia 2014 (artykuł sprzed 5 lat)
Krzysztof Kochanowicz

Eksplorują miejsca przypominające powierzchnię obcych planet. Opuszczają się na linach do studni, które pomieściłyby kilkudziesięciopiętrowe budynki. Biwakują, mając nad głowami setki ton skał zamiast nieba. Wybierają się na podziemne marsze i wspinaczki. A wszytko to nie tylko dla niecodziennych widoków i kolejnych dawek adrenaliny, ale także dla dobra nauki. Co więcej, twierdzą, że prawie każdy z nas może do nich dołączyć.



Taternictwo jaskiniowe lub alpinizm jaskiniowy to sport ekstremalny, który staje się coraz popularniejszy także w Trójmieście. Wszystko za sprawą prężnie działającego Sopockiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego (SKTJ). W tym roku klub nie tylko prowadził kursy, ale także przyczynił się do kolejnych odkryć. Grotołazi z Sopotu uczestniczyli w wyprawie Hagengebirge 2014 i dostarczyli naukowcom nowych danych dotyczących budowy geologicznej Alp. Celem ich "ataku" była po raz kolejny jaskinia Ciekawa; obecnie, po przeanalizowaniu danych, okazała się być najdłuższą jaskinią znajdującą się poza granicami kraju, która została odkryta i jest eksplorowana wyłącznie przez wyprawy z Polski.

- Razem z przedstawicielami Sekcji Grotołazów Wrocław zorganizowaliśmy kolejną wyprawę w austriacki masyw Hagengebirge, gdzie od 2007 r. eksplorujemy znalezioną przez nas jaskinię Ciekawą (Interessante Höhle). W tym roku udało nam się dokonać ważnych odkryć. W trakcie wyprawy m.in. zmierzyliśmy 3005 m korytarzy i ustanowiliśmy nowy najgłębszy punkt jaskini oraz trafiliśmy na ciąg prowadzący najprawdopodobniej do niższego piętra, którego eksploracją zajmiemy się w przyszłym roku - mówi jeden z liderów wyprawy, Radosław Paternoga, instruktor Polskiego Związku Alpinizmu (PZA).

W 2013 r. w publikacjach można było przeczytać, że Ciekawa ma 12 313 m długości i 384 m głębokości. Tegoroczna wyprawa zrewidowała te dane. Wiadomo już, że jaskinia może być znacznie rozleglejsza. Odnotowano 583 m głębokości przy 15 218 m długości.

Kolejne odkrycia nie byłyby jednak możliwe bez niemalże całorocznej pracy logistycznej. Zakupiono sprzęt i opracowano plan eksploracji. Zebrano 19 posiadających odpowiednie doświadczenie osób z całego kraju, do których dołączyła para grotołazów z Iranu.

700 kg ekwipunku zostało przetransportowane śmigłowcem do głównej bazy w Hagengebirge (mieszczącej się na wysokości 1935 m n.p.m.), co oszczędziło uczestnikom wyprawy 5 dni ciężkiego marszu po stromych zboczach masywu. Dodatkowy czas poświęcono na zainstalowanie łączności telefonicznej wewnątrz jaskini. Ma to znaczny wpływ na bezpieczeństwo eksplorujących ją ludzi. Trzeba bowiem zdawać sobie sprawę z tego, że nawet najlepsze przygotowanie nigdy nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed wypadkiem, o czym mogli się przekonać wszyscy śledzący losy Polaka uwięzionego w jaskini Jack Daniels w masywie Tennengebirge w Austrii.

Samo wejście do Ciekawej łączy się z dwustumetrowym zjazdem na linach. Jest to wysokość ponad pięciu, postawionych jeden na drugim, dziesięciopiętrowych bloków. Dojście do pierwszego podziemnego obozu zajmuje trzy godziny. Dotarcie do kolejnego, z którego grotołazi schodzą do najgłębszych części jaskini, wymaga kolejnych trzech godzin "jaskiniowego marszu", który przypomina istną ścieżkę zdrowia. Obecne dno oddalone jest od obozu drugiego o następne kilka godzin. A przecież trzeba jeszcze wrócić.

- Dla bezpieczeństwa skład wyprawy dzieli się na ekipy działające zarówno wewnątrz, jak i na powierzchni. Przemieszczamy się w kilkuosobowych grupach. Każdy musi mieć pewność, że towarzyszący mu ludzie są odpowiedzialni i zawsze można na nich polegać. Od tego zależy nie tylko powodzenie wyprawy, ale także nasze zdrowie. W jaskini nie działa telefonia komórkowa, a grotołaza, który ulegnie wypadkowi, może na powierzchnię wydostać tylko inny grotołaz - tłumaczy Aleksandra Puchalska, zastępca prezesa SKTJ, kierownik kursów.

Dokonywanie kolejnych odkryć wymaga trzymania się ściśle określonego planu. Chociaż czasem oprócz wiedzy speleologicznej przydaje się także intuicja oraz szczęście. Bywa, że o odkryciu nowego przejścia decyduje odczuwalny podmuch powietrza. W Ciekawej, oprócz rozwidlających się na kształt litery "Y" poziomych korytarzy, znajdują się głębokie "studnie", które mogłyby przerazić niejednego zwykłego śmiertelnika. W tym roku sopoccy taternicy jaskiniowi postanowili wraz z kolegami zbadać kolejne z nich.

- Owszem, istnieją odcinki, które wymagają czołgania się i niemalże przeciskania, ale Jaskinia Ciekawa ma też sporo przestrzennych sal oraz szerokich studni. Obecnie najgłębsze poznane jej miejsce znajduje się właśnie w meandrze znajdującym się poniżej 136 metrowej studni o szerokości około 20 m. Natomiast w południowej części znaleźliśmy obszerny opadający ciąg łączący się z poziomym korytarzem. Mamy nadzieję, że odkryliśmy niższe piętro, które doprowadzi nas do kolektora odwadniającego skalny masyw. - Dariusz Lubomski, członek zarządu, sekretarz SKTJ daje mi do zrozumienia, że już teraz trwają przygotowania do kolejnego "ataku".

Widząc zdjęcia z wyprawy, można się zacząć zastanawiać, co popycha ludzi do eksplorowania jaskiń? Są to bowiem miejsca wyjątkowo nieprzyjazne. Nieprzenikniona ciemności sprawia, że bez światła latarki nie dostrzega się nawet własnej dłoni odgarniającej włosy z czoła. Duża wilgotność i niska, kilkustopniowa temperatura dodatkowo wycieńczają organizm, który musi przecież sprostać wysiłkowi związanemu z trudami podziemnego marszu i wspinaczki. Samo przebywanie w tych warunkach, nocowanie w rozścielonych na skałach śpiworach i niemożliwość łatwego wydostania się na zewnątrz, w wielu ludziach wzbudza lęk. A przecież pod ziemią pozostaje się niejednokrotnie przez kilka dni.

- Na powierzchni już prawie wszystko zostało odkryte. Idąc w góry, znamy szczyt, na który chcemy się wspiąć. W jaskini jest inaczej. Nie wiadomo, co znajduje się za kolejnym zakrętem. Podoba mi się także to, że taternictwo jaskiniowe, jako sport ekstremalny, przysługuje się nauce. Dane, które zbieramy używając m.in. dalmierzy laserowych (podobnych do tych wykorzystywanych w budownictwie) służą geologom i hydrologom - wyjaśnia Dariusz Lubomski.

Podobnego zdania jest Aleksandra Puchalska, która zapytana o to, czy taternictwo jaskiniowe nie jest zbyt męską aktywnością, stwierdziła:

- Płeć nie odgrywa tu większej roli. W wyprawach uczestniczy coraz więcej dziewcząt. Ich zaletami są skrupulatność oraz niechęć do typowo męskiej brawury. Wbrew obiegowej opinii nie jest to zajęcie dla śmiałków, którzy chcą się chełpić swoją sprawnością. Eksplorowanie jaskiń wymaga niezmiernej skrupulatności oraz pokory wobec żywiołu ziemi, który bywa równie groźny co ogień, woda czy powietrze. Dlatego każdemu członkowi naszego klubu zapewniamy odpowiednie szkolenie. Nie warto zapuszczać się do jaskiń bez posiadania odpowiedniej wiedzy i umiejętności.



...i żeby nie było: wszystko co do jaskini wnosimy również z niej wynosimy. Tyczy się to wszystkiego od gumy do żucia po nasze odchody. A szczególnie w jaskiniach dziewiczych, nowo odkrywanych o nieznanym środowisku.

W Polskim Związku Alpinizmu zrzeszone są 24 kluby, których głównym profilem działalności jest taternictwo jaskiniowe. Większość ma swoje siedziby na południu Polski. Jednak wielu ludzi z Trójmiasta zakochuje się w górach. Niektórzy z nich szukają kolejnych wyzwań. To właśnie miłość do gór sprawiła, że w 1991 r. przy sopockim oddziale Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego powstała specjalistyczna sekcja grotołazów. Obecnie klub zrzesza ponad 40 osób i uchodzi za jeden z najaktywniejszych w Polsce.

Siedziba:

WWW: Sopockiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego
Adres: Sopot, al. Niepodległości 771 (oddział PTTK).
Pytania dotyczące kursów należy wysyłać na adres: kurs@sktj.pl


Materiał przygotował: Piotr Puchalski

Opracował: