Piotr Suchenia opowiada, jak biegał po Antarktydzie

25 grudnia 2018 (artykuł sprzed 2 lat)
Marcin Dajos
W takich warunkach pokonuje się zimowe, ekstremalne maratony. Więcej zdjęć (1)

W takich warunkach pokonuje się zimowe, ekstremalne maratony.

fot. icemarathon.com

W takich warunkach pokonuje się zimowe, ekstremalne maratony.

fot. icemarathon.com

10 dni po wygraniu Antarctic Ice Maraton Piotr Suchenia wrócił do domu. - Nie był to dla mnie najtrudniejszy maraton, klasyfikuję go na drugim miejscu. Pod tym względem przewodzi start na biegunie północnym - mówi mieszkaniec Gdyni. W przyszłym roku planuje zaliczyć dystans ponad 42 kilometrów w Afryce, aby zdobyć Koronę Maratonów Ziemi.



PRZECZYTAJ O SUKCESIE PIOTRA SUCHENI NA ANTARKTYDZIE

Piotr Suchenia jest pierwszym Polakiem, który wygrał maratony na biegunach północnym i południowym. Na tym ostatnim triumfował 13 grudnia.

- Spodziewałem się nieco innego biegu. Zaskoczyły mnie opady śniegu, które rzadko się tam zdarzają. Zazwyczaj jest to suchy, pustynny kontynent. A zastała nas zmienna pogoda, raz świeciło słońce, a za moment zrywał się wiatr, który wiał w każdym kierunku - opisuje Suchenia.
- Wracając do śniegu, to sprawił, że podłoże było sypkie, a my biegliśmy w nim po kostki. Zawodnicy, którzy startowali w Antarctic Ice Maraton w poprzednich latach sugerowali, że będzie czekać mnie szybki bieg. Jednak z okrążenia na okrążenie podłoże było coraz bardziej grząskie i to sprawiło, że trudniej pokonywało się trasę. Do tego była odczuwalna suchość powietrza. Kiedy startowałem na biegunie północnym, wówczas nie piłem podczas startu. Tym razem trzeba było korzystać z punktów z wodą - dodaje.
W 2018 roku Suchenia triumfował również w Spitsbergen Marathonie, a także zajął 2. miejsce w Polar Circle Marathonie na Grenlandii. Wcześniej, w 2017 roku wygrał jeden z najbardziej ekstremalnych maratonów na Ziemi, North Pole Marathon.

PRZYPOMNIJ SOBIE, JAK PIOTR SUCHENIA WYGRAŁ NORTH POLE MARATHON

- Antarctic Ice nie był dla mnie najtrudniejszym maratonem, klasyfikuję go na drugim miejscu. Pod tym względem przewodzi ten na biegunie północnym - mówi gdyński biegacz.
Jak przyznaje, rywali zaskoczył przede wszystkim mocnym tempem. Chciał wykorzystać w miarę stabilną i twardą nawierzchnię.

PIOTR SUCHENIA BYŁ W PAŹDZIERNIKU DRUGI PODCZAS MARATONU NA GRENLANDII. PRZECZYTAJ O TYM STARCIE

- Wiedziałem, że im dłużej będziemy rywalizować, tym podłoże będzie gorsze, ponieważ wiele osób po nim przebiegnie. Chciałem sprawdzić, jak sytuacja będzie wyglądać po dwóch okrążeniach, czy trzeba będzie kogoś gonić, czy może spokojnie przebiegnę kolejne 20 km. Jak się później okazało, taktyka była słuszna - wspomina Suchenia.
- Do tego w różnych odcinkach pętli wiał zmienny wiatr. Raz był on w plecy, a wtedy robiło się cieplej i nawet lekko rozpinałem kurtkę. Następnie wiało w innym kierunku, odczuwalna temperatura była na poziomie nawet -20 stopni Celsjusza i człowiek trząsł się z zimna. Wówczas jeszcze bardziej cieszyłem się, że od początku biegu zaryzykowałem - dodaje.
Po maratonie biegacze mieli przemieścić się do Punta Arenas w Chile. Niestety, przez pogodę nie mogli zrobić tego w terminie i nieco dłużej zostali na Antarktydzie.

- Warunki, które mieliśmy przed i po starcie były bardziej ekstremalne niż cały bieg. Na miejsce dotarliśmy dobę wcześniej, niż pierwotnie planowano. Później także przesunął się nasz powrót. Najpierw, ze względu na pogodę nie można było ani wystartować, ani wylądować. Następnie nie mogły zgrać się ze sobą okna pogodowe u nas i w Punta Arenas. W końcu udało się jednak trafić i wylecieliśmy, choć wiatr i tak był bardzo mocny. Gdybyśmy jeszcze chwilę poczekali, to utknęlibyśmy na Antarktydzie na dłużej - mówi Suchenia.
PRZYPOMNIJ SOBIE, JAK W CZERWCU PIOTR SUCHENIA WYGRAŁ MARATON W NORWEGII

Teraz biegacz może się nieco wyciszyć, a później wziąć się za zdobycie Korony Maratonów Ziemi. Potrzebny jest do tego zaliczony start na każdym z kontynentów. Sucheni brakuje tylko maratonu w Afryce.

- Na razie muszę odpocząć w trakcie świąt, później pozałatwiać zawodowe sprawy. W przyszłym roku będę chciał skompletować Koronę Maratonów Ziemi. Za dwa lata zajmę się pewnym większym projektem, ale o nim na razie nie chcę mówić - kończy Suchenia.