Alicja Giedryś przepłynęła z Gdyni do Helu i z powrotem. Teraz Kanał La Manche

4 sierpnia 2019 (artykuł sprzed 1 roku)
Damian Konwent
Najnowszy artukuł na ten temat

Żeglarstwo w czasie koronawirusa. Jacek Chabowski samotnie z Lizbony do Gdańska


Alicja Giedryś przed rokiem popłynęła z Gdyni na Hel, pokonując dystans 18 kilometrów. Szybko zrozumiała, że chciałaby osiągnąć coś większego, dlatego tego lata postanowiła przepłynąć dwukrotną trasę. Takim to sposobem 36 kilometrów pokonała w czasie 10 godzin i 59 minut. Poprzeczka została powieszona jeszcze wyżej. W 2021 roku przepłynie Kanał La Manche.



Alicja Giedryś wywodzi się z pływania basenowego. Właściwie od zawsze pływa w sporcie dla niepełnosprawnych i od młodzieńczych lat brała udział w krajowych zawodach. Siedem-osiem lat temu stwierdziła, że w pływaniu basenowym nie osiągnie już wiele i myślała o zakończeniu kariery. Ciężko było jednak zerwać z pasja, dlatego zmieniła pływanie na otwarte wody. Zaczęło się od krótkich dystansów, ale z każdym rokiem powiększały się do 3, 5, 7, 10 kilometrów.

- Znalazłam grupę ludzi, która organizuje długodystansowe przepłynięcia i zobaczyłam, że jest możliwość pokonania trasy z Gdyni na Hel. Gdy zrozumiałam, że ktoś może mi w tym pomóc, a na mnie spoczywa jedynie kwestia przygotowania się, zgłosiłam się. Szybko udało porozumieć się i przed rokiem dokonałam tego. Po dopłynięciu stwierdziłam, że trochę mi mało. Czułam niedosyt, byłam zdziwiona, że to już. Uzmysłowiłam sobie, że jeszcze mi mało - mówi nam Alicja Giedryś.

Przeczytaj o Przemysławie Szapar, który chce samotnie przejść 1000 km na Islandii



Pokonanie trasy 18 km nie zrobiło jednak wrażenia na naszej bohaterce. Szybko zrozumiała, że poprzeczka powinna być zawieszona jeszcze wyżej.

- Odpoczęłam, odsapnęłam i ponownie udałam się do organizatorów z pytaniem, czy możemy zrobić to jeszcze raz, ale z dołączeniem kolejnego elementu, jakim jest powrót, czyli pokonanie dwukrotnej trasy względem tego poprzedniego wyczynu - dodaje.
Takim oto sposobem Alicja przepłynęła trasę Gdynia-Hel-Gdynia, na dystansie 36 km w czasie 10 godzin i 59 minut w ramach Extreme Baltic Challenge. Obaw przed startem jednak nie brakowało.

- Najbardziej bałam się, że jak dopłynę na Hel i wtedy odsapnę, zobaczę ile jeszcze mam do przepłynięcia, to dopadnie mnie załamanie psychiczne, Założyłam więc, że wyjdę na brzeg, złapie oddech, przejdę się i będę wracała. Wszystko trwało może 30 sekund - ocenia.

Sprawdź, które pływalnie w Trójmieście i kiedy są otwarte w okresie letnim



Dla wielu zapewne to niesamowity wyczyn. W czym zatem tkwi sekret przygotowań?

- Ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy moje przygotowania trwały rok czy całe życie. Ja to dzielę na dwa aspekty: fizyczny i psychiczny. Zakładamy, że czas pokonania 36 kilometrów to około 12 godzin i mimo wszystko trzeba zrobić coś z głową, myślami i odpowiednio się ukierunkować, by złapać dobre nastawienie. To jest bardzo ważny element. Natomiast fizyczne, dzięki temu, że jestem członkiem pływackim stowarzyszenia Szansa-Start Gdańsk. Mam trenerkę, która przygotowuje mój organizm do takiego wysiłku. Miałam kilka sesji, podczas których pływałam 6-8 godzin w basenie - mówi.
Sprawdzić własne możliwości można na wiele sposobów. Jednym z nich może być, np. Otyliada. To ogólnopolska impreza, w której każdy ma możliwość pływania przez 12 godzin. Zaczyna się o godz. 18 i kończy o 6 rano. Wydarzenie odbywa się jednocześnie na kilkudziesięciu pływalniach w całej Polsce. Odpowiednio według własnych założeń z wody można wyjść już nawet po godzinie.

Chciała poprawić sylwetkę, została mistrzynią trójboju. Poznaj Paulinę Szymanel



- Płynęłam cały czas. Założyłam sobie, że chcę przepłynąć 36 kilometrów, a udało mi się delikatnie tę granicę przekroczyć. Z jednej strony był to właśnie trening organizmu, ale również o charakterze przystosowania - wyjaśnia.
Nasza bohaterka na ostatnim sukcesie nie chce jednak zaprzestać. Już teraz ma zaplanowany kolejny start. W 2021 roku chce przepłynąć Kanał La Manche. Dystans w linii prostej wynosi 38 kilometrów, ale w rzeczywistości pokonuje się większą trasę ze względu na zmienne warunki pogodowe i silne prądy. Musimy pamiętać o niskiej temperaturze wody, w której trzeba płynąć bez specjalnej pianki.