stat

Rusza festiwal sportów ekstremalnych Baltic Games

14 lipca 2011 (artykuł sprzed 8 lat)
Magdalena Iskrzycka

Baltic Games odbędzie się już po raz czwarty. Co roku przyciąga coraz większą rzeszę fanów sportów ekstremalnych.


W czwartek o godz. 12 rozpocznie się festiwal sportów ekstremalnych Baltic Games. To święto BMXów, rolek, skimboardingu oraz innych rozrywek związanych z dużą dawką adrenaliny. Każdy mógł zgłosić się do otwartych eliminacji. Ich zwycięzcy będą mieli szansę zmierzyć się z zawodnikami światowej sławy.



Na potrzeby Baltic Games Plac Zebrań Ludowych został przekształcony w skatepark z prawdziwego zdarzenia. Nie brakuje ramp, skoczni oraz bezpiecznych miejsc dla widzów obserwujących karkołomne popisy uczestników.

- Konkurs będzie rozegrany w trzech kategoriach: BMX, rolki oraz deskorolka - wyjaśnia Maciej Skiba, organizator festiwalu. - Najbardziej widowiskowe będą popisy na rowerach. Publiczność zawsze z niecierpliwością czeka na turniej Best Trick. To pojedynek, w którym wygrywa zawodnik wykonujący najtrudniejsze ewolucje. Rajderzy poniesieni atmosferą festiwalu decydują się na bardzo efektowne akrobacje.

BMX został stworzony z myślą o jeździe ekstremalnej, ale znalazła się ekipa gotowa udowodnić, że taki rower nadaję się do wszystkiego. Miłosz Kuder wraz z grupą znajomych przejechał 800 km, pokonując trasę z Cieszyna do Gdańska. Wysiłek ten został podjęty, aby promować idee Baltic Games.

- Cieszyn i Gdańsk to miasta, w których rozgrywane są dwa największe festiwale sportów ekstremalnych w Polsce, dlatego postanowiliśmy wsiąść na nasze BMX-y i symbolicznie połączyć te dwa miejsca - opowiada Miłosz Kuder. - Momentami był ciężko, a największy kryzys dopadł nas w Łodzi. Zabłądziliśmy i w efekcie nadłożyliśmy sporo drogi. Mimo to cała wyprawa była niesamowitą przygodą. Jesteśmy zmęczeni, ale zamierzamy doskonale bawić się na Baltic Games, w końcu po to tu przyjechaliśmy.

Sama odległość nie była jedyną przeszkodą do pokonania. Rowery, którymi jechała grupa Kudera, to sprzęt o uproszczonej konstrukcji, bez przerzutek i z nisko umieszczonym siodełkiem. Te rozwiązania świetnie nadają się do szaleństw w skate parku, ale są bardzo niewygodnie podczas jazdy na długim dystansie.

- Dziennie pokonywaliśmy od 100 do 160 kilometrów - mówi Adam Szostek, uczestnik wyprawy. - Przejazd zajął nam siedem dni, myślę że to dobry wynik. Mam też nadzieję że udało nam się przekonać napotkanych rajderów do wzięcia udziału w kolejnych edycjach Baltic Games.

Występy konkursowe to nie jedyna atrakcja festiwalu. Na fanów sportów wodnych czeka tor skimbordingowy oraz wypożyczalnia desek. Nie zabraknie też dobrej muzyki na żywo oraz wspaniałej atmosfery.
Wybierasz się na Baltic Games?
7%

tak, wezmę udział w eliminacjach

46%

tak, będę kibicem

28%

może, jeśli nie znajdę lepszego zajęcia

19%

nie, nie interesują mnie sporty ekstremalne

zakończona

łącznie głosów: 154