Akcjonariusze kontra koncern energetyczny. Proces przeciwko Enerdze

11 października 2021, 8:00
Robert Kiewlicz
- Wszelkie działania - nawet realizujące strategiczne interesy państwa - winny być dokonywane z pełnym poszanowaniem prawa, w tym praw mniejszościowych akcjonariuszy - twierdzą Michał Dzięciołkiewicz i Adrian Kessler, prawnicy reprezentujący akcjonariuszy spółki Energa SA. Więcej zdjęć (2)

- Wszelkie działania - nawet realizujące strategiczne interesy państwa - winny być dokonywane z pełnym poszanowaniem prawa, w tym praw mniejszościowych akcjonariuszy - twierdzą Michał Dzięciołkiewicz i Adrian Kessler, prawnicy reprezentujący akcjonariuszy spółki Energa SA.

fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

- Wszelkie działania - nawet realizujące strategiczne interesy państwa - winny być dokonywane z pełnym poszanowaniem prawa, w tym praw mniejszościowych akcjonariuszy - twierdzą Michał Dzięciołkiewicz i Adrian Kessler, prawnicy reprezentujący akcjonariuszy spółki Energa SA.

fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

Mniejszościowi akcjonariusze Energa SA nie chcą wycofania akcji spółki z giełdy. Pozywają koncern i chcą wyegzekwować swoje prawa. O szansach drobnych inwestorów w walce z wielkim koncernem, wycofaniu akcji Energi z obrotu giełdowego i poszanowaniu prawa przy realizacji strategicznych celów państwa rozmawiamy z Michałem Dzięciołkiewiczem i Adrianem Kesslerem, prawnikami reprezentującymi akcjonariuszy spółki Energa SA.



Koncern Energa kontra drobni inwestorzy, czy taki spór ma sens?
Proces został już rozpoczęty - pozew został wniesiony i doręczony drugiej stronie, doszło do wymiany pism. Przedstawiono gotowość do prowadzenia rozmów, inicjatywa ta nie została jednak podjęta przez Energę.

Adrian Kessler: - W roku 2013, to jest w roku debiutu giełdowego Energa SA, Skarb Państwa nie miał wątpliwości, czy jest sens przyjąć 17 zł jako cenę emisyjną od każdej tak sprzedanej akcji przez Skarb Państwa. Obecnie podejmowane przez głównego akcjonariusza działania prawne i faktyczne, które w swym głównym zamierzeniu mają doprowadzić do tego, aby ci sami mali inwestorzy zrezygnowali ze swych akcji w drodze ich sprzedaży w trybie wezwania po cenie blisko o 50 proc. niższej od ceny emisyjnej, nie znajdują uznania w gronie małych inwestorów.

Nie bez znaczenia jest fakt, że głównym akcjonariuszem największego inwestora (PKN Orlen SA) jest ten sam Skarb Państwa, który przyjął w roku 2013 od małych inwestorów cenę emisyjną za akcje Energa SA. Uchwała dotycząca wycofania z obrotu na Giełdzie Papierów Wartościowych akcji Energa SA została podjęta 29.10.2020 roku, to jest w okresie bardzo niskich notowań ceny akcji tej spółki.

Podwyżki cen energii. Prąd i gaz będą jeszcze droższe



Michał Dzięciołkiewicz: - Decyzja o procedowaniu uchwały zmierzającej do wycofania akcji Energa SA z obrotu giełdowego powoduje, że mniejszościowi akcjonariusze znajdują się w bardzo niekorzystnej sytuacji. Drobni inwestorzy walczą o utrzymanie giełdowej płynności swoich akcji, aby nadal pozostać akcjonariuszem spółki, która powinna być notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Tylko takie działania tworzą namiastkę pewności co do dalszego ciągu zdarzeń i rzeczywistego wglądu w działania spółki oraz jej głównego akcjonariusza. Spółka giełdowa ma bowiem szereg obowiązków informacyjnych, które pozwalają mniejszościowym akcjonariuszom orientować się w jej faktycznej i prawnej sytuacji. Dlatego część inwestorów mniejszościowych nie godzi się z narzucaną im sytuacją i czynnie podejmuje działania zmierzające do ochrony swoich praw. Więc tak, taki spór ma sens.

- Drobni inwestorzy walczą o utrzymanie giełdowej płynności swoich akcji, aby nadal pozostać akcjonariuszem spółki, która powinna być notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie - twierdzą Michał Dzięciołkiewicz i Adrian Kessler. Więcej zdjęć (2)

- Drobni inwestorzy walczą o utrzymanie giełdowej płynności swoich akcji, aby nadal pozostać akcjonariuszem spółki, która powinna być notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie - twierdzą Michał Dzięciołkiewicz i Adrian Kessler.

fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

- Drobni inwestorzy walczą o utrzymanie giełdowej płynności swoich akcji, aby nadal pozostać akcjonariuszem spółki, która powinna być notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie - twierdzą Michał Dzięciołkiewicz i Adrian Kessler.

fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl


Jak oceniacie swoje szanse? Za Energą stoi nie tylko PKN Orlen. Konsolidacja w ramach jednej grupy i wycofanie Energi z giełdy to przecież też realizacja polityki państwa.

Wyniki Energi za 2020 r. Strata 444 mln zł



AK:- Ocena argumentów pozwu należy do sądu i na nią się zdajemy. Faktem jest, że działania związane z zaskarżoną uchwałą podejmowano w dużym pośpiechu. W ocenie powodów między innymi z tej przyczyny zostały popełnione istotne uchybienia przy procedowaniu uchwały, które zostały poddane kontroli sądu. Ponadto powodowie uważają, iż uchwała godzi w interesy akcjonariuszy mniejszościowych. Wszelkie działania - nawet realizujące strategiczne interesy państwa - winny być dokonywane z pełnym poszanowaniem prawa, w tym praw mniejszościowych akcjonariuszy.
Duża część inwestorów, którzy podejmują wspólne działania mające na celu ochronę swoich interesów, to akcjonariusze - pracownicy, często już starsi, emerytowani pracownicy Energi. Przez lata nie wyzbywali się akcji i byli lojalni w stosunku do spółki, pracowali na jej rozwój.

Ilu akcjonariuszy Energi reprezentujecie? Jakie jest zainteresowanie inwestorów sporem i procesem z Energą?

MD: - W sporze sądowym reprezentujemy dwunastu powodów - akcjonariuszy Energa. Jednym z powodów jest Jan Trzciński, który z innymi działaczami Fundacji "To, co najważniejsze" z Gdyni zrzeszył 897 akcjonariuszy Energi w ramach Inicjatywy "Pokażmy siłę inwestorów Energa". Są to w dużej części obecni i emerytowani pracownicy Energa SA. Wielu z nich to starsi już ludzie lub też ich spadkobiercy, nieorientujący się w grze giełdowej (posiadacze tzw. akcji pracowniczych).

O co tak naprawdę chodzi inwestorom? O uczciwe traktowanie, sprawiedliwość czy może po prostu o pieniądze?

AK: - Pieniądze są oczywiście jedną z głównych - ale niejedyną - przyczyną sporu. Nikt nie lubi ich tracić, choćby przedstawiano mu ważne powody z perspektywy interesów strategicznych państwa. Należy tu jednak zwrócić uwagę na bardzo ważny fakt. To większościowy akcjonariusz (PKN Orlen SA) wykreował sytuację, w wyniku której w kolejnych wezwaniach nabył już przeszło 90 proc. akcji Energa po cenie, którą uznał za "okazyjną". PKN Orlen odnotował bowiem za II kwartał 2020 r. księgowy zysk z tytułu okazyjnego nabycia akcji Energi w wysokości ok. 3,69 mld zł. Skoro jedna ze stron transakcji traktuje ją jako tak niezwykle korzystną, że aż odnotowuje okazyjny zysk - i to w tak wielkiej kwocie, to powstaje pytanie, czy drobni inwestorzy powinni w ogóle do takiej transakcji przystępować?

Uchwała sanacyjna w spółkach Skarbu Państwa. Spółki państwowe na Pomorzu



MD: - Są jednak również inne powody. Duża część inwestorów, którzy podejmują wspólne działania mające na celu ochronę swoich interesów, to akcjonariusze - pracownicy, często już starsi, emerytowani pracownicy Energi. Przez lata nie wyzbywali się akcji i byli lojalni w stosunku do spółki, pracowali na jej rozwój, mając nadzieję, że będzie to ich inwestycja życiowa, która pomoże im w okresie emerytalnym. Liczyli na obiecywane w prospekcie dywidendy, na wzrost ceny akcji wraz ze wzrostem wartości spółki. Warto przypomnieć, iż cena jednej akcji Energi w chwili debiutu giełdowego (cena emisyjna) w 2013 r. wynosiła 17 zł, następnie w okresie od czerwca 2014 r. do sierpnia 2015 r. kształtowała się na stałym poziomie ponad 20 zł za akcję (osiągając w kwietniu 2015 r. nawet poziom 26 zł za akcję), a w wezwaniach PKN Orlen ustalono cenę 8,35 zł. Osoby te deklarują, że czują się oszukane takim postępowaniem.
To większościowy akcjonariusz PKN Orlen SA wykreował sytuację, w wyniku której w kolejnych wezwaniach nabył już przeszło 90 proc. akcji Energa po cenie, którą uznał za "okazyjną".

Jak dotychczas wyglądały rozmowy z Energą, czy udało się wam porozumieć w jakiejkolwiek kwestii?

AK: - Przedstawiono gotowość do prowadzenia rozmów, inicjatywa ta nie została jednak podjęta przez Energę. Jesteśmy otwarci na rozmowy, oczywiście inicjatywa leży tu teraz po drugiej stronie.

Czy wiadomo już, kiedy będzie miała miejsce pierwsza rozprawa?

MD: - Proces został już rozpoczęty - pozew został wniesiony i doręczony drugiej stronie, doszło do wymiany pism. Jeśli zaś chodzi o pierwsze terminy rozpraw sądowych - oczekujemy na ich wyznaczenie.

Sprawa nie jest na pewno łatwa. Jak długo według Panów może potrwać sądowa batalia?

AK: - To już zależy od sądu, ale istotnie sprawa należy do wielowątkowych i skomplikowanych.

Co jeśli sąd przyzna rację Enerdze? Jakie są dalsze możliwości?

MD: - Jeśli chodzi o procesowe możliwości działania, są one określone przez właściwe przepisy regulujące postępowanie cywilne. Nie chcemy jednak wybiegać tutaj poza zakres konkretnego postępowania w sprawie.

Stanowisko PKN ORLEN

Uprzejmie informujemy, że tezy zawarte w wypowiedziach Pana Michała Dzięciołkiewicza i Pana Adriana Kesslera w wywiadzie pt. "Akcjonariusze kontra koncern energetyczny. Proces przeciwko Enerdze" opublikowanym 11 października 2021 r. na portalu trójmiasto.pl są nieprawdziwe i wprowadzają czytelników w błąd.

Przede wszystkim manipulację stanowi stwierdzenie, że "Obecnie podejmowane przez głównego akcjonariusza działania prawne i faktyczne, które w swym głównym zamierzeniu mają doprowadzić do tego, aby ci sami mali inwestorzy zrezygnowali ze swych akcji w drodze ich sprzedaży w trybie wezwania po cenie blisko o 50 proc. niższej od ceny emisyjnej (...)".

PKN ORLEN sfinalizował zakup akcji Energa 30 kwietnia 2020 r. Cena akcji Energa w wezwaniu wyznaczona została na poziomie 8,35 PLN. Należy podkreślić, że zaproponowana cena wezwania przewyższała ówczesną wycenę rynkową Energa o około 20% i w opinii Grupy ORLEN odpowiadała wartości godziwej ceny akcji Energa na dzień wezwania. Dowodem na rynkowy poziom oferowanej przez PKN ORLEN ceny jest fakt, że na udział w wezwaniu zdecydowali się akcjonariusze posiadający łącznie ok. 80 proc. udziału w kapitale spółki, w tym nie tylko Skarb Państwa z 53 proc. udziałem w spółce, ale też inni akcjonariusze posiadający kolejne 27 proc. udziałów, w tym duża grupa profesjonalnych inwestorów instytucjonalnych.

Nie jest również prawdą, że "Decyzja o procedowaniu uchwały zmierzającej do wycofania akcji Energa SA z obrotu giełdowego powoduje, że mniejszościowi akcjonariusze znajdują się w bardzo niekorzystnej sytuacji". Informujemy, że budowanie atmosfery niepokoju o prawa akcjonariuszy mniejszościowych po wycofaniu akcji Spółki z obrotu na rynku regulowanym jest bezpodstawne. Tzw. delisting oznacza jedynie, że akcje spółki Energa nie będą się już znajdowały w obrocie rynkowym. Akcjonariusze mniejszościowi zachowają jednak wszelkie uprawnienia, należne im z mocy przepisów prawa. Jednocześnie z całą mocą należy podkreślić, że wszystkie czynności związane z podjęciem uchwały o wycofaniu akcji spółki Energa z obrotu na Giełdzie Papierów Wartościowych, zarówno po stronie Energi, jak i Walnego Zgromadzenia, zostały wykonane zgodnie z przepisami prawa. Pozwy o uchylenie, bądź stwierdzenie nieważności tej uchwały są, w ocenie PKN ORLEN, bezzasadne.

Nadużyciem jest również teza, że "To większościowy akcjonariusz (PKN Orlen SA) wykreował sytuację, w wyniku której w kolejnych wezwaniach nabył już przeszło 90 proc. akcji Energa po cenie, którą uznał za "okazyjną". Informujemy, że wspomniany "zysk na okazyjnym nabyciu" jest jedynie pojęciem księgowym, określającym różnicę pomiędzy ceną nabycia, a wartością księgową aktywów, wynikającym z Międzynarodowych Standardów Rachunkowości i nie stanowi oceny atrakcyjności ceny nabycia akcji.

Grupa ORLEN, pomimo zaoferowania 20% premii w stosunku do ceny akcji z dnia wezwania, rozpoznała zysk z tytułu okazyjnego nabycia wynikający z nadwyżki wartości aktywów netto Grupy Energa wycenionych do wartości godziwej ponad zapłaconą przez Grupę ORLEN cenę. Na wystąpienie zysku na transakcji miał wpływ szereg obiektywnych faktów i okoliczności. Przede wszystkim nie można zapominać, że w okresie ostatnich 5 lat poprzedzających transakcję widoczna była presja na notowania akcji spółek energetycznych obecnych na Giełdzie Papierów Wartościowych, w tym również notowania akcji Energa. Presja ta wynikała w dużej mierze z posiadanych przez spółki z polskiego sektora energetycznego istotnych aktywów węglowych. W obliczu rosnących kosztów emisji CO2 oraz prowadzonej polityki klimatycznej przez UE, kładącej coraz większy nacisk na dekarbonizację i wymagającej od państw członkowskich zwiększania udziału mocy wytwórczych z OZE, krajowe spółki z sektora energetycznego od dłuższego czasu zmagają się z niskimi wycenami. Ponadto wymagane zmiany w kierunku zwiększenia udziału niskoemisyjnych źródeł oraz związane z nimi istotne planowane nakłady inwestycyjne przy jednoczesnym wysokim poziomie zadłużenia wpływały negatywnie na polityki dywidendowe tych spółek, co miało dodatkowy negatywny wpływ na poziomy ich wycen.

PKN ORLEN, przejmując spółkę Energa, zdecydował się na zmianę polityki spółki w kierunku nisko i zeroemisyjnych źródeł wytwarzania energii i jako silny finansowo akcjonariusz gotowy jest wspierać Grupę Energa w tym zakresie. PKN ORLEN podjął m.in. decyzję o zmianie technologii elektrowni w Ostrołęce z węglowej na gazowo - parową i zaangażował się w finansowanie tego projektu. Wartość kontraktu z Generalnym Wykonawcą budowy elektrowni - firmą GE Power szacowana jest na ok. 2,5 mld zł i będzie o połowę niższa niż kontraktu na budowę elektrowni węglowej.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (69)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.