Baltexpo: Jeszcze stocznie nie zginęły

7 września 2011 (artykuł sprzed 10 lat)
Robert Kiewlicz
Baltexpo to największa w tej części Europy i jedna z najbardziej prestiżowych imprez wystawienniczych branży morskiej, legitymująca się 30-letnią tradycją. Więcej zdjęć (1)

Baltexpo to największa w tej części Europy i jedna z najbardziej prestiżowych imprez wystawienniczych branży morskiej, legitymująca się 30-letnią tradycją.

fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

Baltexpo to największa w tej części Europy i jedna z najbardziej prestiżowych imprez wystawienniczych branży morskiej, legitymująca się 30-letnią tradycją.

fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

Rozpoczęły się 16 Międzynarodowe Targi Morskie Baltexpo. Firmy z całego świata (ponad 260 wystawców z 17 krajów, m.in. z Japonii, Kanady, Niemiec, Norwegii, Szwecji i Tajwanu) prezentują swoją ofertę dotyczącą budowy statków, najnowszych rozwiązań w energetyce wiatrowej oraz rozwoju portów. Okazuje się, że pomimo sporej konkurencji na rynku, oraz kryzysu finansowego nasze firmy z branży morskiej radzą sobie całkiem nieźle.



Baltexpo to ponad trzydziestoletnia tradycja (targi odbywają się co dwa lat) oraz uznana marka na mapie targów branżowych. W tym roku targi to nie tylko okazja do zaprezentowania ofert poszczególnych firm, ale przede wszystkim szansa na podjęcie dyskusji nad ważnymi dla całej branży problemami. Pierwszego dnia dużym zainteresowaniem cieszyła się debata "Europejski przemysł stoczniowy - stan, perspektywy, wyzwania".

- Europa nie może konkurować w produkcji statków transportowych ze stoczniami azjatyckimi. Po protu nie możemy sobie pozwolić na to, aby płacić dwa dolary dniówki - stwierdziła Lidia Luca, przedstawicielka Community of European Shipyards' Associations, organizacji skupującej największe europejskie stocznie. - Musimy zatem znaleźć inne rozwiązania i nisze na rynku. Takimi przykładami jest produkcja jednostek offshore, statków dla górnictwa morskiego, czy też produkcja związana z energią odnawialną.

Uczestnicy dyskusji podkreślali, że właśnie teraz jest dobry czas dla takich działań. - Polska stała się modna, trendy i sexy - mówił Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. - Naszą siłą jest deficytowy produkt w Europie, czyli stabilność ekonomiczna. Dodatkowo tylko na Pomorzu w ciągu ostatniego roku zainwestowano w ok 600 mln euro w projekty związane z gospodarką morską.

- Jedynie w okresie ostatniego 1,5 roku zainwestowaliśmy w samej Stoczni Gdańsk 100 mln zł - mówił Arkadiusz Aszyk, członek zarządu Stoczni Gdańsk. - To inwestycje głównie w rozwój nowej produkcji - siłowni wiatrowych oraz konstrukcji stalowych. Musimy poszukiwać innych dróg. Nie ma się co oszukiwać rynek cargo odszedł z Europy. Europa jak na razie nie robi nic, choć gra rynkowa nie jest fair. Nasze zakłady nie są subsydiowane tak jak, np. stocznie w Korei.

- Własność prywatna i jak najmniejszy wpływ polityków na biznes stoczniowy to jeden z podstawowych warunków, aby ten biznes się udał - mówił Andrzej Wojtkiewicz prezes stoczni Remontowa Shipbuilding. - Przemysł morski trzeba pozostawić naturalnym prawom rynku, a zarządzać nim muszą osoby z dużym doświadczeniem w branży.

Jak twierdzi Wojtkiewicz, zagrożenie ze strony stoczni azjatyckich nie jest aż tak duże. - Po protu nie wszystko w Chinach czy Korei opłaca się produkować - dodał. - Są takie projekty, które technologicznie można wykonać w Azji, jednak to się armatorom w żaden sposób nie kalkuluje.

- Stocznie to nie tylko statki. O tym trzeba już zapomnieć. Obecnie stocznie to między innymi statki - twierdził Andrzej Szwarc, dyrektor ds. rozwoju Stoczni Crist - Banki chińskie chętnie dają gwarancje kredytowe armatorom na budowę nowych jednostek. W Polsce natomiast w bankowych kolejkach projekty stoczniowe znajdują się na bardzo odległych pozycjach. W ostatnim czasie zyskaliśmy jednak pomoc w postaci gwarancji Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych Spółka Akcyjna. KUKE wsparła proces realizacji projektu poprzez gwarantowanie zwrotu 80 proc. zaliczek wpłaconych przez armatora na poczet realizacji kontraktu. Powoli zaczynają się takimi rozwiązaniami interesować towarzystwa ubezpieczeniowe. Jest szansa na to, że zdecydują się na ubezpieczanie zaliczek armatorskich.

Targi to także okazja do wręczenia nagród i wyróżnieni. W tym roku nagroda Złota Kotwica wręczona została w trzech kategoriach. W kategorii "osobowość roku" nagroda przypadła prof. dr hab. Jerzemu Młynarczykowi, rektorowi Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Gdyni, specjaliście od prawa morskiego. Złotą Kotwicę za usługę roku odebrał Polski Rejestr Statków, natomiast nagroda za produkt roku trafiła do Remontowa Shipbuilding.

To nie jedyne wyróżnienie spółki z Grupy Remontowa. Podczas Targów Gdańska Stocznia Remontowa odebrała też z rąk przedstawicieli Det Norske Veritas certyfikat OHSAS 18000. Remontowa jest pierwszą firmą z przemysłu ciężkiego jaka otrzymała tego typu certyfikat. Certyfikat jest świadectwem przestrzegania w danym zakładzie najwyższych norm dotyczących ochrony zdrowia i życia pracowników.

Czy przemysł stoczniowy znów może stać się wizytówką Pomorza?
45%

tak, wiele firmy oparło się kryzysowi i z powodzeniem konkuruje na rynkach zachodnich

44%

tak, jednak rząd musi wspierać przemysł morski, tak jak to dzieje się w Azji

11%

nie, powinniśmy stawiać na inne gałęzie przemysłu (IT, biotechnologie, itd.)

zakończona

łącznie głosów: 140

Opinie (19) 1 zablokowana

  • ,,Polska modna, trendy i sexy " oj, oj elyty, elyty co wy macie w głowie (2)

    .................

    • 14 1

    • Siano!

      • 4 0

    • Widzę

      wielką ciemność i tragedię !!

      • 0 0

  • Remontówka miała pierwsze OHSAS 18000 w branży??? (1)

    Wartsila Polska ma ten certyfikat co najmniej rok! :D

    • 6 2

    • A co takiego Wartsila Polska produkuje? Ilu pracowników zatrudnia ? Kilku serwisantów i przedstawicieli handlowych? Autor mówiąc o branży miał zapewne na mysli stocznie, porty itp,generalnie przemysł cięzki

      • 0 0

  • jakiś żart (1)

    Te targi to pipidówa, kilka bud na krzyż. Miałem okazję uczestniczyć w największych targach stoczniowych na świecie, Nor-Shipping w Norwegii i wyglądaliśmy na tle tego, co się robi na świecie, jak chłopczyki. Podejście

    Te targi to pipidówa, kilka bud na krzyż. Miałem okazję uczestniczyć w największych targach stoczniowych na świecie, Nor-Shipping w Norwegii i wyglądaliśmy na tle tego, co się robi na świecie, jak chłopczyki. Podejście wystawiających się panów, pochowanych gdzieś głęboko w swoich stoiskach, siedzących przy stolikach, zajętych samymi sobą też nie pomaga, tak się nie robi interesów dzisiaj. Nie mówię, że stocznie są złe, każdy pozytywny sygnał jest warty uwagi ale nie róbmy z ludzi idiotów, daleka droga przed nami.

    • 17 3

    • a co, statek chciałeś kupić i nie było z kim gadać, "prezesie" ?

      daj spokój

      • 2 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.