stat

Bolid z Trójmiasta na torach wyścigowych Formuły 1

25 sierpnia 2017, 10:30
Robert Kiewlicz

Przez cały rok, na różnych torach Formuły 1, w różnych państwach, odbywają się wyścigi skonstruowanych przez studentów bolidów. W konkursie uczestniczy też pierwszy rajdowy zespół z północy Polski - PG Racing Team.

Zamiłowanie do motoryzacji sprawiło, że grupa studentów trójmiejskich uczelni postanowiła sprawdzić swoje możliwości w branży motoryzacyjnej i zbudować wyścigowy bolid własnej konstrukcji. Wszystko zaczęło się w 2014 roku i od tego czasu zespół PGRacing Team ma już na koncie dwa wyścigowe pojazdy i uczestnictwo w zawodach na torze w węgierskim Győr Gönyű, w przyszłym roku chcą wziąć udział w wyścigach na torze Silverstone w Wielkiej Brytanii, a w przyszłości pracować w branży motoryzacyjnej.



Członkowie PGRacing Team bolidy budują od 2014 roku. Wtedy to spotkało się kliku fanów Formuły 1 zainteresowanych zawodami Formula Student, w których konkurują drużyny z uczelni i wydziałów technicznych z całego świata. Przez cały rok na różnych torach Formuły 1, w różnych państwach, odbywają się wyścigi skonstruowanych przez studentów bolidów. Co roku w zawodach bierze udział kilkaset zespołów. Najbardziej prestiżowe zawody organizowane przez FSAE International odbywają się w Teksasie i Kalifornii. W Europie najbardziej znane odbywają się w Wielkiej Brytanii na torze Silverstone - w kilka dni po Grand Prix Formuły 1. Poszczególne zawody poddawane są wspólnej klasyfikacji.

Pierwszy bolid był próbą zmierzenia się z branżą i jak twierdzą sami konstruktorzy był dla nich bardziej formą poszerzenia swoich umiejętności. Dzięki temu jednak udało się stworzyć pierwszy rajdowy zespół z północy Polski - PGRacing Team, który obecnie liczy ok. 50 studentów różnych kierunków.

- Pierwsza nasza konstrukcja była bardzo prowizoryczna ze względu na to, że dysponowaliśmy bardzo małym budżetem. W tym roku udało nam się znaleźć trochę więcej sponsorów, dzięki czemu mogliśmy przeznaczyć na budowę bolidu ok. 80 tys. zł - mówi Piotr Szczepański, jeden z członków zespołu. - To bardzo mała kwota jeśli chodzi o budowę takiego pojazdu. Inne zespoły z Polski miały pojazdy za 700-800 tys. zł. Nie mówiąc już o zespołach zagranicznych.
- Pierwszy bolid powstawał około dwóch lat. Były to nasze początki i nie wiedzieliśmy za bardzo, jak do tego podejść. Wielu rzeczy uczyliśmy się na własnych błędach lub podpatrywaliśmy u innych - dodaje Sławomir Kaniewski z PGRacing Team. - W 2016 roku, podczas pierwszych zawodów na Węgrzech mogliśmy przetestować i zobaczyć, jak nasz bolid zachowuje się na torze i porównać go z konstrukcjami zespołów uczestniczących w zawodach od kilkunastu lat. Oczywiście widać było, że nasza konstrukcja to jeszcze amatorka przy w pełni profesjonalnych bolidach konkurencji.


Na zawody w 2017 r. trójmiejski zespół postanowił poprawić konstrukcję i wybudować nowy bolid.

- Zmniejszyliśmy silnik i całą masę bolidu. Zeszliśmy z 350 kg do 260 kg, stosując jednocześnie silnik o większej pojemności - Triumph Street Triple 675 o oryginalnej mocy 107 HP. Faza projektowa nowego bolidu zaczęła się w październiku 2016 roku - zaczęliśmy od projektowania ramy i zawieszenia. Następnie zakupiliśmy silnik. W kwietniu bolid zaczął nabierać kształtów. Problemem był długi czas oczekiwania na niektóre komponenty konstrukcji. Część z nich importowaliśmy bowiem ze Stanów Zjednoczonych - tłumaczy Jakub Kuźniewski, jeden z kierowców bolidu.
Ciekawostką jest poszycie pojazdu - wykonane z włókna węglowego. Wszystko zrobione zostało własnymi rękami przez członków zespołu. Także układ dolotowy został wydrukowany na drukarce 3D, ze względu na regulaminowe ograniczenia silnika.

Bolid podczas każdych zawodów przechodzi testy statyczne oraz dynamiczne. Te pierwsze obejmują prezentację projektu bolidu od strony technicznej, przedstawienie dokładnie poniesionych kosztów oraz prezentację biznesową. Zanim rozpocznie się część dynamiczna, każdy bolid przechodzi badanie techniczne. Najbardziej widowiskowe testy dynamiczne obejmują: jazdę z poślizgiem, jazdę na czas, przyspieszanie, wytrzymałość i zużycie paliwa.

- Nasz zespół miał czterech kierowców. Prędkości osiągane przez bolidy wymusza sam tor i są one w granicach 140 km na godzinę. Większe wrażenie robią na pewno osiągane przyspieszenia. Nie ma też wspomagania kierownicy czy ABS-ów - dodaje Kuźniewski.
Członkowie PGRacing Team cały czas liczą na wsparcie, nie tylko uczelni, ale też firm zewnętrznych. Jak na razie miejsce w swojej hali zaoferowała im firma Control Solutions należąca do Patryka Smoka. Dlatego też bolid otrzymał pieszczotliwe imię "Smoku".

- Szukając pomocy, m.in na uczelni, usłyszeliśmy, że nasz projekt jest zbyt mało innowacyjny. Nikt nie zauważył jednak, że przy budowie takiego bolidu porusza się wiele aspektów takich jak aerodynamika czy strojenie silników - można nauczyć się rzeczy, których na studiach się nie dowiemy - dodaje Piotr Szczepański.
Zespół z Trójmiasta już szykuje się do zawodów w 2018 roku.

- Najpierw musimy przeanalizować regulamin przyszłorocznych zawodów. Na pewno zmieniona zostanie geometria ramy pojazdy. Rozważamy uczestnictwo w zawodach w Wielkiej Brytanii, Czechach, Włochach oraz na Węgrzech - twierdzi Szczepański.
Członkowie zespołu PGRacing Team swoją przyszłość zawodową chcą związać z branżą motoryzacyjną. Część z nich już myśli o studiach zagranicznych w kierunku automotive engineering. Wybór studiów zagranicznych jest związany także z silniej rozwiniętą branżą samochodową za Zachodzie Europy. Część członków zespołu myśli także o własnym biznesie motoryzacyjnym. Jak na razie przed nimi przygotowania do przyszłorocznego sezonu.
Polska branża motoryzacyjna:
64%

nie istnieje. Jest opanowana przez globalnych graczy

29%

może jeszcze się ożywi za sprawą młodych pasjonatów

7%

jest przestarzała. Świat idzie w nowe technologie i nie wiadomo jak będzie za kilka lat

łącznie głosów: 205