Grzegorz Perzyński od transplantacji wątroby do Ironmana

21 sierpnia 2021, 12:00
Rafał Sumowski
Grzegorz Perzyński 19 lat po przeszczepieniu wątroby, wystartował na pełnym dystansie Ironmana. Więcej zdjęć (3)

Grzegorz Perzyński 19 lat po przeszczepieniu wątroby, wystartował na pełnym dystansie Ironmana.

fot. archiwum prywatne

Grzegorz Perzyński 19 lat po przeszczepieniu wątroby, wystartował na pełnym dystansie Ironmana.

fot. archiwum prywatne

Blisko 20 lat po przeszczepieniu wątroby, Grzegorz Perzyński wystartował w triathlonie na pełnym dystansie Ironman. Poza rozwijaniem sportowych pasji 47-letni gdańszczanin jest prezesem fundacji, której celem jest szerzenie świadomości o transplantologii, pomoc osobom żyjącym z przeszczepami i oczekującym na nie.



Grzegorz Perzyński urodził się w Malborku, ale od 1994 roku mieszka w Gdańsku, gdzie przyjechał studiować anglistykę i politologię. Sportowcem z zamiłowania jest od najmłodszych lat. Trenował karate i piłkę nożną a w tej drugiej dyscyplinie otrzymał nawet powołanie do juniorskiej kadry wojewódzkiej i szerokiej kadry Polski. Gdy jeszcze jako młody chłopak został włączony do seniorskiego zespołu Nogata Malbork (obecnie Pomezania), musiał zakończyć piłkarską przygodę.

- To była decyzja ojca. Moje wyniki w nauce nie były dla niego zadowalające i musiałem zrezygnować z piłki, co było dla mnie traumatycznym przeżyciem - przyznaje Perzyński.
Przez cały czas pozostawał jednak aktywny fizycznie. Tym większe było jego zdziwienie, gdy w 2002 roku zaczął mieć problemy zdrowotne.

- Zacząłem opadać z sił, odczuwać brak apetytu, byłem senny. Nie mogłem normalnie funkcjonować. Po wizycie u lekarza okazało się, że mam podejrzenie HBV, czyli wirusowego zapalenia wątroby typu B. To było dla mnie kuriozalne, bo wcześniej byłem okazem zdrowia. Niewykluczone, że mogłem zarazić się podczas leczenia kanałowego u dentysty - wspomina Perzyński.

Fundacja Transplantacja LIVER Strong - czytaj więcej



W wieku 27 lat trafił do szpitala, a szczegółowe badania wykazały wieloletnią marskość wątroby, którą to wirus zaostrzył i przyspieszył. Po leczeniu i krótkotrwałej poprawie, przyszło pogorszenia, a wraz z nim zagrożenie życia.

- Właściwie to już byłem prawie poza tym światem. Moja mama usłyszała, że jeśli do następnego dnia nie znajdzie się dla mnie wątroba, po prostu umrę. To był dla niej szok, gdyż rok wcześniej wraz z mamą odbierałem mojego starszego brata ze Szczecina po pierwszej transplantacji nerki - wspomina Grzegorz.
Ratunek przyszedł w ostatniej możliwej chwili. Ratujący życie organ dostarczono ze... Szczecina. Po bardzo długiej i skomplikowanej operacji w Warszawie przy ul. Banacha, Grzegorz stanął przed nowym wyzwaniem - powrotem do normalnego życia.

- Ważyłem około 50 kilogramów, byłem kompletnie bez mięśni. Musiałem nauczyć się chodzić dosłownie od zera. Pojawiła się cała masa pytań co do tego, jak będzie wyglądało moje życie. Po kilku tygodniach morderczej rehabilitacji wróciłem jednak do pracy. Pomogło również to, że przed transplantacją, przez lata systematycznie trenowałem Odbiłem się od dna i zacząłem myśleć o tym, aby wrócić także do sportu. Sfera mentalna odegrała ogromnie ważną rolę. Prof. Zbigniew Religa mówił, parafrazuję, że ideą transplantacji jest przywrócenie człowieka do normalnego, aktywnego życia, a nie życia w ciągłym strachu i społecznej izolacji. Realizuję tę ideę dość skrupulatnie, czasami może za bardzo. Poza tym, jako biorca drugiego życia czuję ogromny dług do spłacenia wobec społeczeństwa, a przede wszystkim, wobec rodziny, która podjęła tę dramatyczną, a jednocześnie piękną decyzję o oddaniu organu, które uratowało moje życie właśnie 22 sierpnia 2002 roku - mówi 47-letni dziś gdańszczanin.
Perzyński odkrył w sobie pasję do triathlonu, który po raz pierwszy widział na ekranie telewizora jeszcze w latach 90. Zawody na żywo obejrzał dopiero w 2005 roku będąc w Londynie.

- W triathlonie zakochałem się od pierwszego wejrzenia już w liceum, kiedy jeszcze nie był u nas tak popularny. Mój ówczesny nauczyciel języka angielskiego Christian Booth, który miał epizod w marines i był już doświadczonym triatlonistą, zaszczepił we mnie pasję do intensywnego pływania. Łączyłem to z bieganiem i jazdą na rowerze górskim, który na własne potrzeby przerobiłem tak, aby przypominał triathlonowy. To wszystko wyglądało naprawdę komicznie - wspomina Perzyński.
W 2012 roku, 10 lat po przeszczepieniu wątroby, Grzegorz wystartował w swoim debiucie w "ćwiartce" Ironmana. Było wzruszenie i łzy. Przecież 10 lat temu dosłownie umierał. Pokonał dystans 0,95 km pływania, 45 km jazdy rowerem i 10,55 km biegu. Ten wyczyn powtórzył później kilka razy, dwukrotnie też ukończył tzw. połówki Ironmana.

Enea Ironman Gdynia 2021. Krzysztof Pietruczuk najlepszy na pełnym dystansie. Sprawdź wyniki, zobacz wideo



- Oczywiście cały czas jestem pod stałym nadzorem lekarzy, moje leczenie potransplantacyjne jest wręcz podręcznikowe, stąd pozwalam sobie czasami na pewne "szaleństwa". Dlatego wykorzystując moją niezłą formę, staram się działać na rzecz naszego środowiska inspirując innych do aktywnego sposobu życia, choć niekoniecznie do aż tak intensywnego, rzecz jasna. Jestem żywym przykładem sensu oraz przepięknej idei transplantacji, którą staram się głosić gdziekolwiek jest okazja - przyznaje gdańszczanin.
Zobacz Enea Ironman Gdynia 2021


Największe wyzwanie dopiero miało nadejść. W sierpniu tego roku w Gdyni, Grzegorz porwał się na pełny dystans Ironmana: 3,8 km pływania, 180 km na rowerze oraz 42,2 km biegu, jako oficjalny ambasador tej imprezy.

- Na początku lutego napisałem do Roberta Karasia, naszego rekordzisty świata na podwójnym i potrójnym Ironmanie. Opisałem swoją historię i moją pasję do triathlonu. To otworzyło mu serce, jak stwierdził, i wraz ze swoim teamem zgodził się mi pomóc w przygotowaniach do startów. Jestem mu bardzo wdzięczny za ten gest, bo otworzył mi wiele kontaktów w tym środowisku. Jako ambasador organizacji Ironman Poland, mogłem wybrać na jakim dystansie będę chciał startować. Ostatecznie zdecydowałem się na pełny dystans i w ostatnich miesiącach trenowałem nawet po 20 godzin tygodniowo a czasami i więcej - mówi Perzyński.
47-latek zaliczył cały dystans pływacki (1:31) i rowerowy (8:42). Z biegu wycofał się na 22. kilometrze. Nie opadł z sił. Po prostu rozsądek nie pozwolił na jeszcze większe szaleństwo tego dnia.

- Moim założeniem na ogromnie trudną trasę rowerową nie była prędkość, a mianowicie to, aby nie przekraczać tętna na poziomie 130 - 140, - średnia z roweru wyszła 139 u/m. Bardzo tego pilnowałem i teraz z perspektywy czasu, chyba zbyt zachowawczo pojechałem. Zdarzało mi się nawet celowo redukować prędkość, kiedy tętno za bardzo wzrastało, bo nie chciałem się "przepalić", stąd rower zajął mi tyle czasu. Na ósmym kilometrze biegu padły baterie od zegarka, więc nie mogłem pilnować tętna i bieg zrobił się dość intuicyjny. Po drugiej pętli okazało się, że zbliża się limit czasowy 16 godzin na ukończenie zawodów. Musiałem zdecydować czy przyspieszyć i pokonać pozostałe 20 km w dwie godziny, czy nie ryzykować i zakończyć start. To była trudna decyzja, zwłaszcza że czułem się całkiem nieźle, jak na pokonanie już ponad 200 km i czternastą godzinę zabawy. Postanowiłem się wycofać i już nie narażać organizmu na jeszcze bardziej intensywny wysiłek wobec takich okoliczności - wyjaśnia Grzegorz.
Jak przyznaje, samo pokonanie 180 km na rowerze na bardzo trudnej trasie z sumą przewyższeń ponad 1300 m, było dla niego ogromnym osiągnięciem. Zwłaszcza, że startował na kilkunastoletnim rowerze za 1500 zł, gdy wielu zawodników jechało na maszynach za kilkadziesiąt tysięcy zł. Ukończenie całego Ironmana nie było jednak dla niego celem samym w sobie. Chodziło o coś zupełnie innego.

Grzegorz jest prezesem Fundacji Transplantacja LIVERstrong, która od października 2020, poprzez jego sportowe wyzwania, zajmuje się nie tylko szerzeniem świadomości transplantacyjnej w społeczeństwie. Działa także na rzecz osób po transplantacji i oczekującym na nie. W styczniu dzięki jej działaniom przesunięto pacjentów transplantacyjnych do pierwszej grupy szczepienia przeciw Covid-19.

- To było ogromnym sukcesem naszej młodej, ale bardzo pracowitej i ambitnej fundacji, zwłaszcza, że wskaźnik śmiertelności tej populacji na covid-19 to ponad 20 proc. Uczestnictwo w wielogodzinnych posiedzeniach Sejmowej Komisji Zdrowia, a także w Parlamentarnym Zespole ds. Transplantacji w Senacie przynosi efekty i jest oczywiście ogromnym zaszczytem - mówi Perzyński
Obecnie fundacja prowadzi starania o trzecią dawkę szczepionki. Została również doceniona przez Rzecznika Praw Pacjentów, który przyjął ją, jako jedynego obecnie przedstawiciela z obszaru transplantologii, do Rady Organizacji Pacjentów.

- Jeśli chodzi o tę bestię pt. pełny dystans Ironmana, mam niemałą ochotę spotkać się z nią już za rok, tym bardziej, że nie jest taka straszna jak się wydaje. Po 14 godzinach wysiłku czułem się bardzo dobrze, a kilka dni po, wybrałem się już na godzinną przebieżkę. Zrzucenie kolejnych 10 kg z pewnością w tym pomoże. Zostałem także ambasadorem wrześniowych zawodów na dystansie "połówki", czyli Citi Handlowy Ironman 70.3 Warsaw. To czy się w ogóle uda pokonać pełen dystans, czy nie, to sprawa bez znaczenia. Moim celem jest promowanie transplantacji, jako procedury ratującej ludzkie życie, a dzięki startom w imprezach z cyklu Ironman Poland, jako jej ambasador i ogromny pasjonat tego sportu, mam niebywałą okazję dotarcia do szerszej grupy odbiorców i realizowania zadań statutowych mojej fundacji - tłumaczy Perzyński.

Fundacja Transplantacja LIVER Strong - czytaj więcej



-Transplantologia w Polsce przechodzi duży kryzys. Mamy znakomitych specjalistów, fachową kadrę i procedury, jesteśmy w światowej czołówce jeśli chodzi o tzw. przeżywalność pacjentów, czego i ja jestem ewidentnym przykładem. Ten potencjał nie jest jednak dostatecznie wykorzystywany, gdyż brakuje najważniejszego elementu w tych skomplikowanych zmaganiach o ludzkie życie, czyli organów. Tu potrzeba śmiałych i zdecydowanych kroków, w tym systemowych, jeśli chodzi o edukowanie i uświadamianie społeczeństwa, ale także decydentów, media, szeroko rozumiany biznes, itd. Transplantologia z uwagi na swój społeczny komponent nie może być ciągle niszową i nie zasługującą na znacznie większą atencję i medialną rozpoznawalność dziedziną medycyny - dodaje.
Temat transplantologii pojawia się najczęściej, gdy czytamy o spektakularnych akcjach, jak błyskawiczne dostarczenie organu, czy biorcy z jednego końca Polski na drugi. Na co dzień o niej jednak się nie mówi, jest młodą i ciągle niszową dziedziną medycyny.

To fatalny paradoks, bo również niestety wpływa na mniejszą liczbę przeszczepień. Brakuje także systemowych rozwiązań w kwestii powrotu pacjentów do życia zawodowego, społecznego, czy wsparcia psychologicznego.

- Chciałem bardzo podziękować: Ironman Poland, IM Inspiration, Szkole Pływania "Pływak", TriSolution i Miastu Gdańsk. Chciałbym także, korzystając z okazji, gorąco zaapelować o wsparcie naszej Fundacji, gdyż mamy bardzo ambitne cele, włącznie z licznymi wyzwaniami sportowymi również za granicą, planem tourne po kraju z prezentacją motywacyjno-informacyjną nt. pewnego gościa, który 19 lat temu prawie zakończył swój żywot a teraz fika po Ironmanach i nie tylko, i wiele innych ciekawych pomysłów. Ponieważ nie posiadamy sponsorów, poza coraz bardziej wymagającą działalnością fundacyjną, prowadzimy regularne życie zawodowe, aby mieć środki również na tę działalność. Zaczynaliśmy od zera, bez żadnych kontaktów, bez żadnego wsparcia, ale dzięki konsekwencji, ambicji, optymizmowi i uśmiechem na twarzy osiągamy coraz więcej. Państwa wsparcie pomoże nam się sprofesjonalizować i jeszcze wyżej stawiać poprzeczki dla dobra całego społeczeństwa - kończy triathlonista po transplantacji wątroby.
Czy rezygnowałe(a)ś na dłużej ze sportu ze względu na problemy ze zdrowiem?
40%

tak, ale po wyleczeniu wróciłe(a)m do aktywności

19%

tak, musiałe(a)m na stałe zrezygnować ze sportu

23%

nie, pomimo problemów, pozostawałe(a)m aktywny(a)

18%

nie, nigdy nie miałe(a)m większych problemów ze zdrowiem

zakończona

łącznie głosów: 73

Opinie (16) 1 zablokowana

  • co za gośc, brawo

    • 30 1

  • Mega szacun

    Wielki szacunek Panie Grzegorzu.
    Rób dalej swoje.

    • 26 1

  • Szacun Zazdroszczę kondycji.

    Ja ze szwagrem

    • 15 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.