Kilogram bobu za 64 zł, fasolka za 60 zł, a rabarbar za 12 zł. A jak tam czereśnie?

10 maja 2022, 8:30
Wioletta Kakowska-Mehring

Mamy paragony grozy z nadmorskich restauracji, są też wiosenne ceny nowalijek, które jak co roku szokują amatorów świeżych warzyw i owoców. W sieci straszy zdjęcie czereśni za 260 zł za kilogram. W ich poszukiwaniu udaliśmy się na trójmiejskie targowiska. Co tam znaleźliśmy?



Od kilku dni w mediach społecznościowych krąży zdjęcie czereśni za 260 zł za kilogram. Takich drogich owoców nie znaleźliśmy ani na Hali Targowej w Gdańsku, ani na Hali Targowej w Gdyni, a to zwykle tam takie rarytasy bywają. Nie było ani tańszych, ani droższych, nie było ich w ogóle. Jak tłumaczą sprzedawcy, nie zamawiają ich ze względu na bardzo wysoką cenę. Gdyby jednak były, nie kosztowałby aż 260 zł, a po dodaniu marży ok. 150-180 zł. Jednak to i tak dużo za dużo.

Wśród hitów cenowych mamy za to bób i to do tego - jak twierdzą sprzedawcy - już nasz rodzimy. Za opakowanie trzeba zapłacić od 30 do 32 zł. A w opakowaniu mamy jedynie pół kilo. Łatwo policzyć, że za kilogram bobu trzeba zapłacić nawet 64 zł. Nam udało się znaleźć też opakowanie za 20 zł, ale ta niższa cena wynikała raczej z tego, że... bób już za długo czekał na nabywcę i tracił na jakości.


Szparagi za 19 czy 16 zł chyba nikogo już nie dziwią, bo to warzywo zawsze było u nas drogie. Dużo bardziej zaskoczyła nas cena fasolki szparagowej. Za kilogram krajowej tzw. żółtej trzeba było zapłacić nawet 60 zł.


Co jeszcze znaleźliśmy? Polskie ogórki gruntowe za 12 zł za kilogram i groszek cukrowy za 32 zł. A do tego główka młodej kapusty nawet za 10 zł, kalafior za 14 zł i kilogram młodej cebuli za 9,50 zł. A ile może kosztować kilogram rabarbaru? Nawet... 12 zł.

Na czereśnie trzeba poczekać, ale są już truskawki. Za kilogram polskich - tak przynajmniej zapewniał sprzedawca - w weekend trzeba było zapłacić 25 zł, a za greckie od 16,80 zł do 18,50 zł. Zdecydowanie więcej zapłacą amatorzy borówek. Za kilogram nawet 58 zł.


A co z tymi czereśniami? Skoro teraz biją rekordy cenowe, to jak będzie w sezonie?

- Miejmy dystans, mamy początek maja, spóźnioną wiosnę. Przecież sprzedający te drogie czereśnie za ćwierć tysiąca złotych nie wyhodowali ich pod folią czy w szklarni. Muszą być z importu. Nasze czereśnie dopiero kwitną - powiedział Janusz Piechociński, były wicepremier, obecnie ekspert rynku żywności gazecie Fakt.

Tak czy inaczej nie liczmy na tanie owoce. Według Piechocińskiego owoce z importu będą droższe, bo w Belgii ucierpiały sady, co oznacza, że popularnych gruszek Konferencja będzie mniej, a w Mołdawii przymrozki zaszkodziły jabłoniom. A jak będzie w kraju? Na razie za wcześnie na ocenę, bo wiele zależy od pogody. Polskie czereśnie w 2021 r. pojawiły się dopiero w czerwcu i w hurcie kosztowały ok. 15 zł za kg.
Czy kupujesz nowalijki bez względu na ich cenę?
68%

nie, czekam aż będą tańsze

26%

czasami, ale tylko te, które bardzo lubię

6%

tak, nie odmawiam sobie tej przyjemności

zakończona

łącznie głosów: 2432

Opinie wybrane


wszystkie opinie (324)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.