stat

Kto mnie widzi, kto o mnie pisze. Czy marka potrzebuje PR-u?

15 stycznia 2016 (artykuł sprzed 4 lat)

Jak cię widzą, tak cię piszą. Banalne stwierdzenie od lat jest jednym z najlepiej oddających podstawy marketingu i kształtowania wizerunku marek - od tych najmniejszych po globalne korporacje. Jednak odpowiedź na pytanie, kto ma nas oglądać, kto ma pisać i kto miałby wizerunek firmy prezentować, jest już znacznie trudniejsza. Tu do gry wkraczają PR-owcy.



Public relations to kształtowanie relacji z otoczeniem - jednak jak twierdzą specjaliści gdyńskiej agencji reklamowej Apella SA, podręcznikowa definicja, której precyzyjnie uściślić nikomu jeszcze się nie udało, niewiele mówi o faktycznym wpływie PR-u na działalność marki.

- Jeszcze mniej mówi o wpływie na pożądaną i oczekiwaną przez zarządy i rady nadzorcze sprzedaż produktów i usług, a tym samym, o wpływie na wyniki. Zatem pytanie, czy moja firma potrzebuje PR-u, niewątpliwie stawia sobie szereg prezesów, menedżerów i szefów sekcji marketingu w markach wszelkiego kalibru. Rozwiązania dylematu dostarcza nam codzienność, w której mamy do czynienia ze zmianami - wewnętrznymi i zewnętrznymi, które mogą dotykać nas samych - twierdzą specjaliści od PR z agencji Apella SA.
W dynamicznym otoczeniu rynkowym, w dobie internetu, przemian gospodarczych i społecznych, przedsiębiorcy są zmuszeni do dynamicznych reakcji. Te zaś wymagają odpowiedniej wiedzy i informacji. Dostęp do nich zapewniają właśnie specjaliści do spraw public relations. PR zgodnie z definicją zapewnia komunikację.

- Zgodnie z praktyką zaś, public relations to nie tylko usta firmy, przez które wykrzykiwane są najnowsze doniesienia, ale przede wszystkim jej uszy, które wsłuchują się w rynkowe szepty. Te szepty dotyczą każdej sfery działalności firmy - od analizy bieżących doniesień medialnych, przez weryfikację działań konkurencji, po potencjał, jaki tkwi w zmieniającym się otoczeniu społecznym i gospodarczym. Eksperci od PR-u są wszędzie - zapewniają specjaliści z agencji Apella.
Nie zamierzam niczego zmieniać, cenię stabilność - zapewne szepcze w duchu wielu przedsiębiorców - od prezesów zarządzających wielkimi korporacjami, po początkujących menadżerów, którzy rozwijają własny pomysł na biznes. Zamierzasz - wdrażając nowe produkty, myśląc nad nowymi kanałami sprzedaży, komunikując się z pracownikami. Zmiany są nieodzowne i jeśli nie wprowadzamy ich sami, wymusza je konkurencja, media, wymuszają klienci i pracownicy. Od nas zależy jednak sposób, styl i czas reakcji na wyzwania, jakie przynosi kolejny dzień. Robiąc kolejny krok w nieznane, sięgnij po wsparcie ludzi, którzy odkryją przed tobą to, co niewiadome.

* możliwość dodania komentarzy lub jej brak zależy od decyzji firmy zlecającej artykuł