stat

Matusiak: Ustawa o SKOK musi ulec zmianie

9 lipca 2018, 8:00
Robert Kiewlicz

Spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe od wielu lat wzbudzają kontrowersje. Choć mają wielu przeciwników, mają też licznych oddanych klientów. O tym, czy SKOK-i potrzebują nowych przepisów, dostosowanych do ich działalności, dlaczego ciąży im nadzór Komisji Nadzoru Finansowego i czy można łączyć ideologię i pieniądze rozmawiamy z Rafałem Matusiakiem, prezesem Kasy Krajowej SKOK.



Skąd pomysł na zmianę przepisów dotyczących spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych? Dlaczego potrzebują one specjalnych regulacji? Czy funkcjonująca od 2012 roku ustawa nie spełnia swojej roli?
W naszych propozycjach nie zabiegamy o to, aby kasy zostały objęte jakimiś specjalnymi przywilejami. Nam chodzi jedynie o to, aby stworzyć im warunki odpowiednie do ich działalności. Tylko tyle.

Rafał Matusiak: - Przepisy dotyczące SKOK potrzebują naprawienia i modyfikacji, ponieważ ustawa, która weszła w życie w październiku 2012 roku i zaraz w maju 2013 roku została bardzo głęboko znowelizowana, stworzyła nam otoczenie prawne zupełnie nieadekwatne do obszaru naszej działalności. W wielu obszarach, zgodnie z tymi przepisami i wydanymi na ich podstawie rozporządzeniami, mamy narzucone rygory działania typowe dla dużych banków komercyjnych, a nie dla małych spółdzielni. Spółdzielni, które dodatkowo oferują dosyć proste produkty finansowe wyłącznie osobom fizycznym lub prowadzącym działalność gospodarczą.

Nie występuje więc w SKOK-ach pewien zakres ryzyk będących obecnymi na stałe w działalności banków komercyjnych. Mimo to te rygory zostały nam narzucone. To spowodowało oczywiście diametralną zmianę obrazu sytuacji finansowej kas i potrzebę dopasowania się do nowych norm praktycznie bez żadnych okresów przejściowych.

W tej chwili mówimy o tym, że chcemy, aby w Polsce nadal funkcjonowały Kasy. Skoro jako członek Unii Europejskiej i kraj pretendujący do miana kraju wysoko rozwiniętego niechętnie patrzymy na zjawisko lichwy, to właśnie odpowiedzią na to są SKOK-i. Jeśli chcemy je zachować na polskim rynku usług finansowych, to musimy im przywrócić warunki, w których są one w stanie funkcjonować. Obecnie jest to bardzo trudne.

Trudne? Co powinno się więc zmienić, aby było wam łatwiej?

- Trzeba wyposażyć kasy w dodatkowe narzędzia do budowania kapitału. W tej chwili jedynym mechanizmem, który ten kapitał pozwala budować jest zysk. Wypracowanie tego zysku w sytuacji, kiedy mamy nie tylko bardzo ostrą grę konkurencyjną na rynku, ale również funkcjonujemy kolejny rok w warunkach niskich stóp procentowych, jest niezwykle trudne. Chcemy, aby kasy funkcjonowały bezpiecznie. Tym podstawowym gwarantem bezpieczeństwa jest odpowiedni poziom kapitału.
Wydaje się, że część relacji pomiędzy systemem SKOK a nadzorem została skonstruowana w sposób nadmierny. Zbyt wiele jest zapisów automatycznie wymuszających na urzędzie podejmowanie różnego rodzaju czynności.

Wydaje się też, że część relacji pomiędzy systemem SKOK a nadzorem została skonstruowana w sposób nadmierny. Zbyt wiele jest zapisów automatycznie wymuszających na urzędzie podejmowanie różnego rodzaju czynności, nawet w sytuacji, gdzie wydawałoby się, że nie ma do tego realnych podstaw. Jeśli dochodzi do sytuacji, że wystąpienie w jednym miesiącu, w skali całego roku, śródrocznej straty powoduje wszczęcie postępowania o wprowadzeniu zarządu komisarycznego, to w mojej ocenie jest to wyraz pewnego przeregulowania. Mam wrażenie, że w sektorze bankowym te procesy postępują trochę inaczej. Nawet jeśli pojawi się strata w jednym miesiącu, to raczej zaczyna się od dialogu z nadzorem i wyjaśnienia tej sytuacji. Nie sięga się od razu po daleko idące narzędzia, stawiające dany podmiot w bardzo trudnej relacji ze swoimi klientami.

SKOK-i dopiero sześć lat temu trafiły pod "skrzydła" Komisji Nadzoru Finansowego. Wcześniej nie podlegały zewnętrznemu nadzorowi żadnej instytucji państwowej. Czy mówienie teraz o zmianach w ustawie o SKOK nie spowoduje natychmiastowego "upolitycznienia" tego tematu?

- Faktycznie jest tak, że wszystko, co w przestrzeni publicznej pojawia się na nasz temat przez obecną opozycję, wykorzystywane jest do prowadzenia walki politycznej. Pewnie gdyby się okazało, że w ciągu najbliższych miesięcy czy tygodni podjęte by zostały prace związane z nowelizacją ustawy, to należy się spodziewać różnych nieprzychylnych komentarzy ze strony opozycji.

Moim zdaniem należy spojrzeć na to pod kątem priorytetów. Czy chcemy mieć większy spokój w obszarze debaty politycznej, czy chcemy poprawić warunki funkcjonowania kas? Podkreślam, że w naszych propozycjach nie zabiegamy o to, aby kasy zostały objęte jakimiś specjalnymi przywilejami. Nam chodzi jedynie o to, aby stworzyć im warunki odpowiednie do ich działalności. Tylko tyle.

Kasy działają też w innych krajach. Czy macie przykłady wskazujące na to, że gdzie indziej łatwiej im się rozwijać?

- Będąc równocześnie członkiem Rady Dyrektorów Światowej Rady Unii Kredytowych mam dostęp do bieżący informacji o tym, co się dzieje w tej dziedzinie na świecie. Ten ruch w skali całego świata jest bardzo różnorodny. Z jednej strony mamy do czynienia z systemami unii kredytowych, które są bardzo wysoko rozwinięte. Ten największy i najsilniejszy działa w Stanach Zjednoczonych. Podobne organizacje działają w Kanadzie, Brazylii czy Australii. Obsługują one znaczącą część rynku usług finansowych. Mają jednak do tego stworzone odpowiednie warunki i odpowiednie przepisy. W USA unie kredytowe, działające od początku XX wieku, są do dzisiaj zwolnione z podatku dochodowego. To jest wyraz uznania państwa dla ich społecznej roli, zauważenie tego, że te instytucje nie są nastawione na maksymalizowanie zysku, który potem spożytkują właściciele. Są one nastawione na to, aby w sposób przejrzysty i na dogodnych warunkach świadczyć usługi finansowe przeciętnemu obywatelowi.
W przypadku unii kredytowych mamy do czynienia z instytucją, dla której maksymalizowanie zysku nie jest celem. Owszem, musi się on pojawić, ponieważ musimy generować przychody, które pokrywają koszty naszej działalności.

Klientem kas jest więc "szary Kowalski". Jak wytłumaczy mu pan różnicę pomiędzy wami a bankami komercyjnymi?

- Jest to różnica w filozoficznym podejściu do modelu biznesowego. Bank komercyjny jest spółką akcyjną. Ktoś "wkłada" określoną ilość kapitału licząc na to, że wygeneruje on dla niego zysk. Ten zysk jest nadrzędną wartością w funkcjonowaniu tej instytucji. Niezależnie od tego, co się mówi w reklamach czy innych oficjalnych przekazach. W przypadku unii kredytowych mamy do czynienia z instytucją, dla której maksymalizowanie zysku nie jest celem. Owszem, musi się on pojawić, ponieważ musimy generować przychody, które pokrywają koszty naszej działalności. Tutaj ekonomia działa tak samo, jak w innych przypadkach. Natomiast podstawową ideą, dla której unie powstają, jest pomoc drugiemu człowiekowi.

Dlatego unie kredytowe znajdziemy także w bardzo biednych krajach, w których często są jedyną alternatywą dla lichwy. Dla ludzi, którzy dla banku komercyjnego nie są interesującym klientem, ponieważ mają zbyt małe dochody, nie biorą dużych kredytów lub nie prowadzą działalności gospodarczej, ale potrzebują pieniędzy, by poprawić swój poziom życia, a czasem kupić tę przysłowiową wędkę.

Czy ta idea, o której pan mówi nie powoduje niepewności u części potencjalnych klientów? Łączenie ideologii z pieniędzmi chyba zawsze powoduje, że ludzie stają się podejrzliwi?

- W dzisiejszym świecie część osób po wysłuchaniu takiej wypowiedzi na pewno zaczyna się zastanawiać, gdzie jest jakieś drugie dno. Mam tego świadomość. Tylko że tego drugiego dna nie ma. My działamy w oparciu o te same zasady, które obowiązują w innych krajach i jest to wpisane w nasze statuty i taką misję chcielibyśmy nadal realizować.

Mówimy cały czas o otoczeniu prawnym, ale czy dużym problemem dla was nie są nowe firmy z branży finansowej, oferujące szybkie pożyczki, np. przez internet?

- W pewnym sensie na pewno są naszą konkurencją. Jednak proszę zwrócić uwagę, że bardzo dynamiczny wzrost liczby takich instytucji nastąpił po roku 2012, czyli po tym, jak kasy zostały objęte nowymi regulacjami i ośmielę się powiedzieć, że zostały przez nie przygniecione. Tak naprawdę, co jest bardzo niepokojące, w tej chwili coraz więcej czasu i energii trzeba w instytucjach finansowych poświęcać na wykonywanie różnego rodzaju obowiązków sprawozdawczych, czuwanie nad właściwą relacją z nadzorem czy nadążanie za zmieniającymi się przepisami prawa. Natomiast obszar, który powinien być podstawowym obszarem naszego zainteresowania, czyli prowadzenie działalności, zaczyna coraz bardziej na tym cierpieć.
Firmy pożyczkowe rozkwitły w momencie, w którym kasom utrudniono funkcjonowanie. Ze swoją ofertą dotarły, w dużej mierze, do tych osób, które wcześniej otrzymywały pomoc z kas.

Firmy pożyczkowe rozkwitły w momencie, w którym kasom utrudniono funkcjonowanie. Ze swoją ofertą dotarły, w dużej mierze, do tych osób, które wcześniej otrzymywały pomoc z kas. Niepokojące jest to, jakie tym usługom finansowym towarzyszy oprocentowanie. Przepisy wymuszają podawanie rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania w przekazie reklamowym i nie trzeba prowadzić żadnych pogłębionych studiów, aby zrozumieć, że są to pożyczki oprocentowane na dziesiątki, a nawet setki procent w skali roku.

W mojej opinii oznacza to, że funkcjonują na rynku instytucje wpędzające część polskiego społeczeństwa w pętlę zadłużenia, z której bardzo trudno wyjść.

Kiedy może być gotowy projekt nowelizacji ustawy o SKOK? Kiedy trafi on do Sejmu?

- Dwukrotnie w ciągu ostatnich dwóch lat tworzyliśmy propozycje kierunków zmian w ustawie o SKOK. Głównie kierowaliśmy je do Ministerstwa Finansów. W resorcie odbyły się spotkania robocze. Wysłuchaliśmy uwag i zastrzeżeń resortu do naszych propozycji. W tej chwili zabiegamy o to, aby ten proces dokończyć i odbyć spotkanie podsumowujące, którego ustalenia zakończą prace nad nowelizacją ustawy. Później: normalna ścieżka legislacyjna. Kiedy to się stanie? Nie wiem dokładnie. W przeszłości było już kilka takich terminów, jednak nie zostały one dotrzymane, a przecież ludzie nadal powierzają nam swoje oszczędności, przybywa nowych członków kas. Ta wspólnota wartości, ta międzyludzka więź, która oparła się tylu trudnościom i atakom wymaga od wszystkich zrozumienia, szacunku i dostrzeżenia jej wyjątkowej roli społecznej.