Międzynarodowe sukcesy i lokalne konflikty. Rok 2017 w trójmiejskiej gospodarce

29 grudnia 2017 (artykuł sprzed 2 lat)
Wioletta Kakowska-Mehring

Międzynarodowe sukcesy trójmiejskich firm, coraz konkretniejsze plany rozbudowy obu portów, ale także niepokój w spółkach Skarbu Państwa i zniknięcie z rynku kilku szanowanych marek. To był ciekawy rok w trójmiejskiej gospodarce.



Gdańsk z Pomorzem znalazł się na czwartym miejscu w rankingu 20 samorządów Europy, których gospodarka rozwijała się najszybciej w 2017 roku. Tak wysoko ocenił nas amerykański think tank Milken Institute, który opracował to zestawienie. Wyprzedził nas Londyn tzw. Wewnętrzny, Sztokholm oraz Budapeszt. Doceniono nas za największy przyrost nowych miejsc pracy i wzrost płac. Od tej informacji z początku grudnia zaczynamy nasze podsumowanie, bo choć tradycyjne branże i spółki państwowe różnie radziły sobie w 2017 roku, to gospodarka trójmiejska jako całość ma się czym poszczycić. Nasz region dobrze sobie radzi i dobrze korzysta z ogólnej koniunktury w Europie.

Młode firmy podbijają świat



Nasze podsumowanie warto więc zacząć od kilku przykładów potwierdzających, że trójmiejskie firmy, zwłaszcza technologiczne, radzą sobie świetnie. Jak np. gdyńska TMA Automation, która reprezentowała Trójmiasto i Polskę na największych Międzynarodowych Targach Technologii, Innowacji i Automatyki w Przemyśle - Hannover Messe 2017. To z ich robotem kartezjańskim w kółko i krzyżyk zagrała Beata Szydło i Angela Merkel. Rozgrywka zakończyła się... remisem. Chiny z kolei podbija VR Visio, która specjalizuje się w produkcji oprogramowania w technologii wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości. Wizualizacje gdyńskiej firmy pojawiły się już podczas największego w Chinach muzycznego talent show "Super Girl". Teraz VR Visio przygotuje aplikację dla chińskiej sieci lokali karaoke.

Za to firma Base Group z Koszwał pod Gdańskiem będzie budować komponenty dla szwedzkich okrętów podwodnych A26. Zadanie to powierzył firmie koncern Saab. Spółka Base Group specjalizująca się w wykonywaniu konstrukcji spawanych w całości wyprodukuje stalowe konstrukcje wraz z wyposażeniem, w których umiejscowione zostaną główne moduły napędowe szwedzkich okrętów. Z kolei zespół specjalistów z Gdańska, czyli yameo, stworzył systemy do kontroli placówek medycznych, projekty wspierające zarządzanie pomocą humanitarną czy rozwiązania dotyczące płatności bezgotówkowych stosowane w wielu krajach Afryki. Z rozwiązań firmy korzystają największe organizacje pozarządowe na świecie oraz państwowe instytucje w Kenii, Tanzanii, Ghanie czy Nigerii.

Pracy coraz więcej



A co do miejsc pracy? Jest ich coraz więcej. Rozwijają się firmy już obecne u nas, wchodzą nowe. W lutym jeden z największych na świecie producentów narzędzi ręcznych, niemiecka spółka Wiha postawiła na rozbudowę zakładu produkcyjnego w Gdańsku. Inwestycja warta jest 2,5 mln euro. Również w lutym ogłoszono, że Ericsson rozszerza współpracę z firmą Intel, tworząc Hyperscale Customer Experience Lab w Gdańsku. To wspólne przedsięwzięcie służące do wprowadzania na rynek nowych rozwiązań i umożliwiające współpracę techniczną. Z kolei w Gdyni firma Benetel z Irlandii otworzyła swoje pierwsze międzynarodowe biuro oraz centrum działalności badawczo-rozwojowej. Firma jest jednym z pionierów w dziedzinie tworzenia małych stacji bazowych LTE. Obok branży IT kolejną specjalnością stały się finanse i księgowość. W lutym otwarcie globalnego centrum usług w Gdańsku ogłosił austriacki koncern Swarovski. Na początku grudnia amerykański koncern Arrow Electronics, dostawca technologii elektronicznych, ogłosił rozszerzenie działalności w Polsce i otwarcie biura w Gdańsku.

I takie budujące przykłady można by mnożyć. Sprawdźmy jednak, jak w 2017 roku radziły sobie tradycyjne lokomotywy trójmiejskiej gospodarki.

Lotos. Inwestycje, kontrakty i... strajki



Sporo działo się w dwóch największych spółkach Skarbu Państwa, czyli w Grupie Lotos i Grupie Energa. Już na początku stycznia nastąpiła zmiana, a właściwie korekta za sterami gdańskiej spółki paliwowej. Marcin Jastrzębski, dotychczasowy wiceprezes i od czasu odwołania (listopad 2016 ) Roberta Pietraszyna, także pełniący obowiązki prezesa, został faktycznym prezesem Grupy Lotos. Z kolei już w lutym Grupa Lotos jako pierwsza spółka prawa handlowego w kraju zyskała swojego oficjalnego duszpasterza. Został nim ks. kanonik Grzegorz Stolczyk, proboszcz parafii św. Brata Alberta z Gdańska.

Wiosną firma chwaliła się rekordowymi zyskami. W pierwszym kwartale 2017 roku Lotos wypracował 410,88 mln zł skonsolidowanego zysku netto (+287 proc. r/r). Skonsolidowany wynik operacyjny (EBIT) wyniósł w analizowanym okresie 577 mln zł (+318 proc. r/r). Niestety, w koncernie zrobiło się gorąco z powodu konfliktów wewnętrznych. Po raz pierwszy od lat pracownicy zagrozili strajkami. Część sporów dotyczyła płac, ale były też protesty przeciw zmianom personalnym w spółkach.

Najwięcej problemów pojawiło się w spółce Lotos Kolej. Część załogi protestowała z powodu zwolnienia ze stanowiska dyrektora ds. operacyjnych, Mirosława Łosińskiego. Pracownicy zażądali jego przywrócenia do pracy i natychmiastowego zwolnienia ze stanowiska wiceprezesa spółki - Pawła Makurata. Ostatecznie konflikt udało się rozwiązać. W maju wymieniono władze spółki i wydawało się, że kończą się problemy. Szefem został Anatol Kupryciuk. Niestety, jego nominacja budzi zastrzeżenia. Okazało się, że od momentu powołania na stanowisko prezesa Lotos Kolej, Kupryciuk wciąż pozostawał pracownikiem PKP Cargo, czyli spółki konkurencyjnej. Sprawą zainteresowali się parlamentarzyści opozycji i w interpelacji poprosili o wyjaśnienie, jak to jest możliwe, że prezes zarządu Lotos Kolej był jednocześnie urlopowanym pracownikiem największego konkurenta swojej firmy - PKP Cargo. Strona rządowa nie dopatrzyła się w tej sprawie uchybień, prezes Kupryciuk pozostał na stanowisku.

Za to znów pojawiły się pomysły na połączenie Lotosu z Orlenem. Oczywiście oficjalnie niby nic się nie dzieje, ale co jakiś czas ktoś wysoko postawiony powraca do tego tematu. O tym, że warto rozważyć połączenie PKN Orlen i Lotos powiedział na początku 2017 roku Henryk Kowalczyk, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów i likwidator resortu Skarbu Państwa. Wypowiedź ta wywołała szeroką dyskusję w ogólnopolskich mediach. Sprawę starał się zbagatelizować minister energii, Krzysztof Tchórzewski, twierdząc, że "różne osoby wyrażają swoje opinie, ale w ramach rządu nie podjęliśmy żadnych działań". Jednak pod koniec października z kolei Kazimierz Smoliński, wiceminister infrastruktury i budownictwa stwierdził na spotkaniu z pomorskimi przedsiębiorcami , że "połączenie Lotosu z Orlenem jest nieuniknione". Znów pojawiło się dementi, ale... wiele wskazuje na to, że do takiej fuzji dojdzie prędzej czy później.

Konflikty, strajki i plotki nie zdominowały informacji płynących z Lotosu. Były też konkretne sukcesy. Budowa wielkiego kompleksu instalacji w rafinerii Grupy Lotos przekroczyła półmetek. Podpisano kontrakt na dostawy ropy ze Stanów Zjednoczonych. Na początku listopada do gdańskiej rafinerii trafił pierwszy ładunek ropy naftowej Domestic Sweet (100 tys. ton). Za to już na początku grudnia Grupa Lotos podpisała terminową umowę na dostawę amerykańskiej ropy naftowej do rafinerii w Gdańsku. Kontrakt przewiduje dostarczenie w 2018 roku, drogą morską, minimum pięciu ładunków ropy.

Energa walczy z OZE i poprawia wyniki



Nowy prezes pojawił się także w Grupie Energa. W styczniu stanowisko stracił Dariusz Kaśków. Piastował je zaledwie od grudnia 2015 roku. Jego miejsce zajął Daniel Obajtek. Z wynikami koncernu nie było najlepiej. Zysk netto Grupy Energa w 2016 roku wyniósł 147 mln zł. To spory spadek w stosunku do roku 2015, kiedy to zysk netto spółki wyniósł 840 mln zł. Z kolei w 2016 przychody ze sprzedaży Energi wyniosły 10 181 mln zł, czyli o 6 proc. mniej niż rok wcześniej. Na szczęście w pierwszej połowie 2017 roku Energa poprawiła wyniki i osiągnęła 5,2 mld zł przychodów - o 5 proc. więcej niż rok wcześniej i wypracowała zysk netto w wysokości 488 mln zł. A przed Grupą bój o OZE. Energa twierdzi, że dotychczasowe umowy dotyczące sprzedaży tzw. zielonych certyfikatów są nieopłacalne. Dlatego 150 takich umów zawartych przez Energę-Obrót w latach 2007-2013 uznała za nieważne i przestała płacić za zakup zielonej energii produkowanej przez farmy wiatrowe. Można jednak się spodziewać, że producenci tak łatwo nie odpuszczą.

Obie spółki włączyły się też w spór... społeczno-polityczny w wymiarze medialnym. Lotos postawił na preferencje klientów, a ci - według koncernu - chcą kupować przede wszystkim "Nasz Dziennik", "wSieci", "Gazetę Polską", "Do Rzeczy" i "Wprost". Dlatego do wszystkich szefów stacji trafił mail zobowiązujący ich do priorytetowego potraktowania zmian dotyczących m.in ekspozycji prasy. Potem największe spółki Skarbu Państwa rezygnowały z reklamowania się w prywatnych kanałach telewizyjnych. Nie oznacza to jednak, że reklamy tych koncernów zniknęły całkowicie z telewizji. Przeniosły się jedynie z TVN Turbo czy Polsat Sport do TVP Kultura czy TVP Seriale. Z kolei na początku października Grupa Energa została jednym z największych partnerów inicjatywy "Różaniec Do Granic".

PGE przejmuje elektrociepłownie



Niestety Energa nie otrzymała zielonego światła w sprawie przejęcia aktywów od francuskiego koncernu EDF, czyli m.in. elektrociepłowni w Gdańsku i Gdyni. Ostatecznie właścicielem tego majątku został koncern PGE. Kwota transakcji to 4,27 mld zł. Dzięki niej Grupa PGE staje się największym graczem nie tylko na rynku energii, ale też na rynku produkcji ciepła systemowego dostarczanego w ramach miejskich sieci ciepłowniczych. Wiele wskazuje na to, że to nie koniec przejęć na trójmiejskim rynku, bo zgodnie z przedstawioną strategią, PGE chce także zająć się "akwizycją sieci ciepłowniczych na warunkach zapewniających efektywność inwestycji, w tych miastach, w których Grupa posiada aktywa wytwórcze". Teraz posiada je także w Gdańsku i Gdyni. W Trójmieście działają dwie duże spółki ciepłownicze - Gdańskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej i Okręgowe Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej z Gdyni.


Gospodarka morska ma się dobrze



Stabilniej i mniej politycznie toczyło się gospodarcze życie w trójmiejskich portach. Oba przedstawiły plany na najbliższe lata. Zarząd Morskiego Portu Gdynia świętował 95-lecie Portu Gdynia i pochwalił się koncepcją rozbudowy portu zewnętrznego. Z kolei Port Gdańsk bił rekordy przeładunków samochodów, rozpoczął kolejne inwestycje i pozyskał wsparcie rządowe dla projektu rozbudowy Portu Centralnego.

Sporo działo się na trójmiejskim rynku stoczniowym. Instytucje rządowe postanowiły powiększyć państwową grupę stoczniową. Gdyńską Stocznię Marynarki Wojennej kupiła specjalnie do tego powołana spółka, czyli Stocznia Wojenna. Wciąż trwają rozmowy z ukraińskim właścicielem na temat przyszłości Stoczni Gdańsk, którą przedstawiciele instytucji rządowych najchętniej też by przejęli.

Rok zakończył się dobrze dla prywatnej spółki Remontowa Shipbuilding. Na początku roku z powodu spowolnienia w branży mówiło się o kłopotach zakładu. Potem stoczni problemów dołożył resort obrony, który podważał rozstrzygnięcie przetargu na budowę holowników i zwlekał z odebraniem zbudowanego przez te stocznie niszczyciela min Kormoran. Ostatecznie po decyzji Krajowej Izby Odwoławczej umowę na holowniki podpisano. Pod koniec listopada udało się też przekazać ORP Kormorana do służby, a pod koniec grudnia Remontowa Shipbuilding podpisała kontrakt na budowę dwóch kolejnych jednostek tego typu. Stocznia przekazała też armatorowi z Algierii żaglowiec. Jednostka otrzyma imię "El-Mellah", czyli po arabsku "żeglarz".

Sukcesy odnosiła stocznia Crist. Stocznia przekazała zamawiającemu dok pływający "Marco Polo", dzięki któremu powstanie na wodzie osiedle apartamentowców w Księstwie Monako. Pozyskała zlecenie od STX France i będzie miała swój udział w budowie ogromnych statków pasażerskich. Rozpoczęto też prace produkcyjne nad budową promu pasażersko-samochodowego dla islandzkiego armatora i budowę największego hybrydowego promu świata. Za to ub. rok nie był... najszczęśliwszy dla państwowej stoczni Nauta. Wprawdzie stocznia wodowała statki rybackie, dostała kontrakt na przebudowę jednostki do stawiania wież wiatrowych "Vidar", zdobyła kontrakt na budowę okrętu dla Królewskiej Szwedzkiej Marynarki Wojennej, jednak cieniem położyło się na tych sukcesach zatonięcie doku pływającego wraz z norweskim chemikaliowcem Hordafor V.

Znane marki znikają z rynku



2017 rok to też kilka niespodziewanych zniknięć z trójmiejskiego rynku. W marcu fińska spółka Sanoma, zdecydowała o zakończeniu działalności spółki Young Digital Planet. Firma była liderem w produkcji programów do nauki języków obcych oraz interaktywnych wydawnictw edukacyjnych. W sierpniu, po 30 latach, Gdynię opuściła spółka Wilbo. Jej akcjonariusze postanowili przenieść siedzibę spółki do Warszawy. Z kolei na początku września Polmlek poinformował, że do końca grudnia 2017 roku ma zostać wygaszona produkcja w Spółdzielni Mleczarskiej Polmlek-Maćkowy. Zakład od kilkudziesięciu lat związany z Gdańskiem przestanie istnieć. Również we wrześniu poinformowano o kłopotach gdyńskiej firmy Vistal. Groziło ogłoszeniem upadłości, jednak na razie sąd zdecydował o otwarciu postępowania sanacyjnego. Oznacza to, że spółka zyskała ochronę przed wierzycielami na okres do 12 miesięcy od dnia otwarcia postępowania. W tym czasie wdrożony ma być plan restrukturyzacyjny i wstrzymane wszelkie egzekucje.