Możemy zbudować te promy, złożyliśmy ofertę ministrowi - mówi prezes stoczni Crist

24 czerwca 2020 (artykuł sprzed 1 roku)
Wioletta Kakowska-Mehring
Najnowszy artukuł na ten temat Crist buduje okręty dla Belgów i Holendrów
Jaki jest powód tego wszystkiego, nie umiem określić, bo nie znam się na polityce. Wiem, jak należy robić statki, wiem, kiedy podjąć decyzję - mówi Ireneusz Ćwirko. Więcej zdjęć (1)

Jaki jest powód tego wszystkiego, nie umiem określić, bo nie znam się na polityce. Wiem, jak należy robić statki, wiem, kiedy podjąć decyzję - mówi Ireneusz Ćwirko.

fot. materiały prasowe

Jaki jest powód tego wszystkiego, nie umiem określić, bo nie znam się na polityce. Wiem, jak należy robić statki, wiem, kiedy podjąć decyzję - mówi Ireneusz Ćwirko.

fot. materiały prasowe

Trzy lata temu w Szczecinie uroczyście położono stępkę pod prom dla PŻB. Niestety budowa nie ruszyła do dziś. O tym, dlaczego w kraju, który ma stocznie i biura projektowe, wciąż nie można zbudować promu, o niewykorzystanym przez rynek wewnętrzny przez państwo potencjalne zakładów z Trójmiasta, a także o nowych możliwościach dla przemysłu stoczniowego, jakie daje budowa farm wiatrowych na Bałtyku, rozmawiamy z Ireneuszem Ćwirko, prezesem zarządu stoczni Crist.


Wiele zakładów mogłoby wziąć udział w tym projekcie. I właśnie z takimi przemyśleniami wybrałem się do ministra, aby zorientować się, czy jesteśmy potrzebni.

Jak to możliwe, że w kraju, który ma wieloletnie doświadczenie stoczniowe, w którym działa wiele zakładów i biur projektowych, tych prywatnych i tych państwowych, nie można od kilku lat zbudować promu?

Ireneusz Ćwirko: - Też się nad tym zastanawiam, ale nie jestem politykiem, jestem inżynierem. Najpierw mówiło się o PŻB, potem PŻM, ostatecznie miała się tym zająć specjalnie powołana do tego spółka - Polskie Promy. Pojawiły się też informacje, że projekt ma realizować duńska firma, która - jak się mówiło - chciała to budować, ale nie w Polsce. Obawiam się, że ostatecznie te promy zostaną zbudowane w Chinach.

Może inaczej się nie da? Mówi się, że w Szczecinie nie uda się ich zbudować

- Ale można w Trójmieście. Na początku czerwca z własnej inicjatywy spotkałem się z ministrem Markiem Gróbarczykiem i przedstawiłem mu konkretną propozycję. My nie narzekamy na brak pracy, ale po pandemii tych zleceń może być mniej. Możemy mieć wolne moce przerobowe. Do tego są tu zakłady, takie jak państwowa Stocznia Gdańsk czy Energomontaż, które w ogóle nie mają co robić. Jest Remontowa, która pewnie też byłaby zainteresowana. Wiele zakładów mogłoby wziąć udział w tym projekcie. I właśnie z takimi przemyśleniami wybrałem się do ministra, aby zorientować się, czy jesteśmy w tym projekcie potrzebni. Zostawiłem ministrowi dokument, w którym opisaliśmy, co trzeba zrobić ze strony zamawiającego, jaką dokumentację, co należy zmienić i zadeklarowaliśmy, że jesteśmy w stanie od momentu otrzymania dokumentacji technicznej zrobić dokumentację roboczą w osiem miesięcy. Tak aby można było rozpocząć palenie blach w pierwszym kwartale przyszłego roku.
Tylko pytanie, czy o to tak naprawdę powinno chodzić? Czy chodzi o to, żeby było możliwie najtaniej, czy jednak warto postawić na rozruszanie własnej gospodarki?

Tak szybko?

- Tak. Uważamy, że na zbudowanie takiego statku potrzeba mniej więcej 30 miesięcy. Akurat wpisuje się to w plan przekazania pierwszego promu, czyli IV kwartał 2023 roku. Potem co pół roku oddawalibyśmy kolejne. W sumie mówi się o czterech. Oczywiście zakładając, że budowa tych promów jest w ogóle czymś istotnym dla podejmujących decyzje w tej sprawie, bo patrząc na dotychczasowe działania można mieć w tej kwestii wątpliwości. Podczas spotkania z ministrem wyczułem obawy, że w Polsce zbudowanie tych jednostek jest droższe, więc może należałoby postawić na Daleki Wschód, gdzie mają gotowe projekty. Gdzie można jak w markecie wybrać projekt, zamówić i zapłacić. Tylko pytanie, czy o to tak naprawdę powinno chodzić? Czy chodzi o to, żeby było możliwie najtaniej, czy jednak warto postawić na rozruszanie własnej gospodarki? Wyszliśmy naprzeciw z inicjatywą, a teraz czekamy na odpowiedź. Co ważne, te promy dla PŻB muszą powstać, bo wynika to z podpisanych wcześniej przez firmę umów międzynarodowych. Na trasie Świnoujście-Ystad mają pływać promy większe i napędzane LNG. Ciągle mówi się o rozwoju przemysłu stoczniowego, natomiast teraz pojawia się świetna okazja, żeby to zrobić.

Może jednak kwestia pieniędzy jest ważniejsza niż rozwój rodzimej gospodarki?

- Oby nie. A zresztą wbrew pozorom teraz może być więcej tych pieniędzy. Są unijne programy pomocowe, są krajowe środki na utrzymanie miejsc pracy z powodu pandemii. Mówimy o promach. A co z naszą Marynarką Wojenną? Ostatnio zrobiliśmy uprawnienia do budowy okrętów wojennych. Mamy certyfikat. Takie uprawnienia ma też Stocznia Wojenna, Stocznia Nauta, Remontowa Shipbuilding. A potem słyszę, że jakiś statek ma być budowany we Francji.

Tak. Chodzi o patrolowiec dla pograniczników.
Oczywiście niektóre rzeczy wyszły nam lepiej, inne gorzej. Do dziś toczy się w sądzie sprawa w związku z jednym projektem. Pojawiają się problemy, jak w każdym biznesie.

- Ostatnio znów mówiło się o zerwaniu kontraktu na okręt Ratownik. Czegoś tu nie rozumiem. U nas w firmie prywatnej decyzje podejmuje się praktycznie od ręki. Mogę coś zrobić albo nie mogę. Biorę kontrakt albo nie. Niestety tutaj decyzje podejmują urzędnicy, którym się nie spieszy. Tak to nic nie zbudujemy.

W lutym 2016 roku uczestniczyłam w spotkaniu sejmowej komisji gospodarki morskiej, na którym ówczesny wiceminister gospodarki morskiej Paweł Brzezicki przedstawił szacunki na temat wewnętrznego rynku. Według ówczesnych wyliczeń resortu w najbliższych latach Polska miała potrzebować nowych jednostek w kilku obszarach - ok. dziewięciu okrętów (w tym trzy podwodne) dla Marynarki Wojennej, ok. 10 promów pasażerskich, ok. 40 kutrów, a do tego jednostki pomocnicze. Dalej zostały tylko wyliczenia.

- Owszem, wymieniał i miał rację, ale... pana Brzezickiego w ministerstwie już nie ma, a wyliczenia zostały. Jaki jest powód tego wszystkiego, nie umiem określić, bo nie znam się na polityce. Wiem, jak należy robić statki, wiem, kiedy podjąć decyzję. W naszej stoczni przez 30 lat zbudowaliśmy prawie 400 różnego typu statków i obiektów. Oczywiście niektóre rzeczy wyszły nam lepiej, inne gorzej. Do dziś toczy się w sądzie sprawa w związku z jednym projektem. Ostatnio z kolei mieliśmy problem z rozliczeniem promu dla Islandczyków. Pojawiają się problemy, jak w każdym biznesie. Ale funkcjonujemy, spłacamy zobowiązania, ludzie zawsze na czas mają wypłaty. Wiele osób na całym Wybrzeżu z tego żyje. Zainwestowaliśmy i wychowaliśmy kadrę inżynierską. To są młodzi ludzie, między 30 a 45 rokiem życia, świetnie wykształceni, samodzielni. W żadnej stoczni państwowej nie ma takich kadr.
Nie tylko my jesteśmy na rynku. Są inne stocznie, i państwowe, i prywatne. Tak jak przy tej liście Brzezickiego, tu też każdy by skorzystał.

Ostatnio pojawił się inny temat, który wiąże się z dużymi pieniędzmi i zamówieniami, chodzi o energetykę wiatrową na morzu. Czy trójmiejskie firmy mają potencjał, aby uczestniczyć w tych projektach?

- Oczywiście, że mają. Obecnie rozmawiamy z Petrobalticem na temat budowy jack-upa do stawiania farm wiatrowych na morzu. Kończy się ropa i gaz pod Bałtykiem, więc trzeba szukać nowych nisz. I słusznie. Tak ewaluowało wiele firm na świecie. Energia odnawialna to przyszłość. Ona może spowodować, że cała gospodarka mocno się ruszy. Natomiast pytanie zasadnicze - co o tym sądzą politycy? I tu niestety nie umiem powiedzieć. Jedni mówią, że najprościej byłoby wynająć kogoś, podpisać umowę, najlepiej od razu na dostawę prądu, i się tym nie zajmować. Zapłacić i mieć prąd. Jednak z drugiej strony, jeżeli znów mówimy o własnej gospodarce, to warto to zrobić w oparciu o rodzimy potencjał. Jesteśmy jedyną stocznią w Europie, która zrobiła aż trzy jack-upy do stawiania wież wiatrowych na morzu. Mamy doświadczenie, wiemy, jak się do tego zabrać. Gdyby decyzje zapadły, to bylibyśmy gotowi w ciągu trzech lat dostarczyć taką jednostkę na rynek polski. To chyba akurat wpasowuje się w potrzeby, w terminy. A potrzeb jest więcej. Oprócz takiego jack-upa jest również potrzebny statek do przewozu fundamentów, którymi prawdopodobnie będą tzw. monopile.

Taki też jesteście w stanie zbudować?

- Tak, ale nie tylko my jesteśmy na rynku. Są inne stocznie, i państwowe, i prywatne. Tak jak przy tej liście Brzezickiego, tu też każdy by skorzystał.

Czy jest jakieś zainteresowanie naszym lokalnym potencjałem ze strony rządu, bo w budowę farm zaangażowane są przecież firmy państwowe?
Kiedyś zadzwonił do mnie lokalny poseł z pytaniem, co u nas słychać, bo właśnie wybiera się na spotkanie komisji na temat naszej branży. A przecież mógł przyjechać, zobaczyć na własne oczy, aby mieć jakieś wyobrażenie.

- Nie. W tej sprawie rozmawialiśmy, ale z Portem Gdynia i Portem Gdańsk, które są zainteresowane udziałem. Głównie chodzi o tereny pod składowanie elementów do budowy. Dziwię się jednak, że nikt nie mówi o tym, że warto w Polsce produkować i montować elementy farm wiatrowych. Można na licencji, ale tu. Na razie mamy fabrykę w Szczecinie... w upadłości. A szkoda, bo jest rynek, jest potencjał. W najbliższym czasie budowa farm na Bałtyku będzie największym przedsięwzięcie dotyczącym energetyki odnawialnej w Europie. Sama budowa to nie koniec. Trzeba jeszcze zbudować statki do obsługi. To mogłoby zainteresować kilka polskich stoczni i kilka biur projektowych. Nie byłem nigdy politykiem, nie znam się na tym, ale jeżeli ktoś chce mieć wiedzę na temat branży, na temat statków czy okrętów, to powinien przynajmniej nas wysłuchać. Dowiedzieć się, jaki jest potencjał lokalny. Nie mówiąc już o tym, że powinien poprosić o radę. Kiedyś zadzwonił do mnie lokalny poseł z pytaniem, co u nas słychać, bo właśnie wybiera się na spotkanie komisji na temat naszej branży. A przecież mógł przyjechać, zobaczyć na własne oczy, aby mieć jakieś wyobrażenie. Zapraszaliśmy ministrów, premiera, niestety nikogo tu nie było. My jako stocznia sobie poradzimy, niezależnie od koronawirusa albo od tego, czy nasze propozycje zostaną wysłuchane, czy nie. Dla całego rynku stoczniowego w Polsce lepiej by było, żeby ten głos był jednak lepiej słyszalny.

A jak wygląda ten pandemijny rynek?

- Nie będę ukrywał, że koronawirus trochę namieszał, bo dzisiaj sporo statków pasażerskich stoi. A my robimy na nie w pełni wyposażone sekcje i bloki, więc cześć zleceń wypadła. Branża wycieczkowców na razie może mieć problemy. Moim zdaniem jest to sytuacja przejściowa. To powinno wrócić, tylko żeby ten powrót nie był zbyt odległy, bo wówczas sporo mniejszych firm może mieć kłopoty. My budujemy wyposażone sekcje, ale buduje je również Marine Project czy Stocznia Wisła. Te zakłady pewnie też nie odmówiłyby udziału w zleceniach z rynku wewnętrznego.
Niestety dziś doradcami w tej branży w sektorze państwowym często są ludzie z poprzedniej epoki. Dzisiaj trzeba zrobić i nie dołożyć. Mieć na inwestycje, czyli zarobić.
Zwłaszcza teraz. My sobie poradzimy, bo kiedy jeden statek wycieczkowy się przesunął, to w jego miejsce weszły inne zlecenia i mamy pracę. Podpisaliśmy niedawno umowę na budowę promu elektrycznego dla Finferries, w sierpniu zaczynamy palić blachy. Dalej budujemy wyposażone kadłuby dla norweskiej stoczni Ulstein. Budujemy nieduże, ale luksusowe statki turystyczne pływające po Arktyce. Jeden już przekazaliśmy, drugi wypłynie ze stoczni we wrześniu. Tydzień temu wydaliśmy częściowo wyposażony kablowiec. W tym tygodniu rozmawiamy z klientem, który chce zbudować jack-upa na rynek amerykański. Jednak moce produkcyjne mamy w tej chwili zdecydowanie większe. Dlatego zlecenia z rynku wewnętrznego też nas interesują. Bo tu nie chodzi o życie na bieżąco, ale o inwestycje potrzebne w każdym przemyśle. Banki nie patrzą przychylnie na takie biznesy jak nasz. Przez ostatnie lata spłaciliśmy do banku prawie 60 mln zł z pożyczki na zakup doku. Więcej niż jedna trzecia już jest oddana. Spłacamy też inne drobne inwestycje, które robimy regularnie. Jednak gdy przychodzi do inwestycji rzędu 10 mln euro, to jest problem, żeby znaleźć przychylny bank. I tu też przydałoby się wsparcie państwa. My jesteśmy stocznią prywatną, ale państwo ma też u nas niewielkie udziały, więc tym bardziej powinno być zainteresowane naszym rozwojem.

Na ten moment sobie nie radzi z zakładami, które ma w całości? Dlaczego?
Jeżeli my klientowi podaliśmy cenę X, a on ostatecznie kładł na stół 15 czy 20 proc. mniej, to odmawialiśmy. Wówczas oni szli do państwowych.

- W Europie są stocznie państwowe, jak chociażby francuska CDA. Jednak wszystkie liczące się są prywatne. One mają rację bytu, bo dla nich koszty są istotne. Pamiętam moją rozmowę z dyrektorem finansowym za czasów stoczni im. Komuny Paryskiej. Wówczas stocznia ta budowała samochodowce. Zapytałem go, jak zakończyli rok, a on mi odpowiedział, że dobrze, ale mają 200 mln zł straty. No wiesz, mamy koszty stałe, ceny na rynku jednostek są określone, to się nie da na tym zarobić - powiedział. To po co taka stocznia ma funkcjonować? Żeby ludzie mieli pracę? Dobrze, ale kto ma do tego dopłacać? Ci sami ludzie, tylko z innej kupki. To jest bez sensu. Niestety dziś doradcami w tej branży w sektorze państwowym często są ludzie z poprzedniej epoki. Dzisiaj trzeba zrobić i nie dołożyć. Mieć na inwestycje, czyli zarobić. Wszyscy wszystko wiedzą, ale myślą tylko, jakby tu zrobić, żeby te stocznie były zarządzane przez państwo. A z jakimi efektami, to już nie jest ważne. Niestety nikt nas, ludzi z prywatnego sektora, nie pyta, jak to zrobić. Przez te lata - a w branży jestem od 50 lat, w tym stocznię prowadzę ze wspólnikiem od 30 lat - wypracowaliśmy sobie taki dokument określający koszty. Mamy rozpisany budżet, czyli ile możemy wydać w rozbiciu na poszczególne działy. Mamy analizy, ile co kosztuje. Bez tego trudno mówić o prowadzeniu biznesu. Jeżeli my klientowi podaliśmy cenę X, a on ostatecznie kładł na stół 15 czy 20 proc. mniej, to odmawialiśmy. Wówczas oni szli do państwowych.

Czy liczy pan na jakąś odpowiedź od ministra?

- Złożyliśmy propozycję. Tyle mogliśmy zrobić, a teraz zobaczymy. Zawsze mówimy, że jesteśmy inżynierami, że znamy się na tej robocie, że jesteśmy w stanie wszystko zrobić. To już od rządu zależy, czy będzie chciał z nami rozmawiać.

Opinie (171) 9 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Bo Niemcy i Francuzi oraz nasza Targowica nie chcieli polskich stoczni (25)

    Bo Polacy mieli być tylko od zbierania szparagów. Cukrownictwo nawet u nas polikwidowaliśmy lub sprzedaliśmy bo UE narzuciła limity.
    Ot cała prawda: przemysł miał być za granicą a my słabo opłacanymi robotnikami i

    Bo Polacy mieli być tylko od zbierania szparagów. Cukrownictwo nawet u nas polikwidowaliśmy lub sprzedaliśmy bo UE narzuciła limity.
    Ot cała prawda: przemysł miał być za granicą a my słabo opłacanymi robotnikami i rolnikami.
    Z drugiej strony u nas w Trójmieście budowano 15 lat okręt dla wojska. Piękny miś, piękne kariery, piękne premie itd. się na tym porobiło. Dopiero za PIS zakończono ten cyrk z budową.

    • 81 235

    • I dlatego Mateuszek nabiera od 3 lat ludzi, że zbuduje prom? (10)

      Człowieku - do kogo ten bełkot? :))))

      • 70 18

      • Co lepsze: wydawać setki milionów za Tuska na "budowę" atomówki przez 8 lat (9)

        W tym kasę do prywatnych kieszeni przez klub Atom Sopot, czy nie wydawać kasy na prom przez 3 lata?

        • 15 65

        • (1)

          Może lepiej miech się zajmą pomocąmalym i średnim firmą a nie gigantomania rozdawnictwo i szypkim zarządem z pis..wskiego BMW

          • 27 7

          • Czy wy zrozumieliście cokolwiek z tekstu?

            Prezes prywatnej stoczni Cryst nie narzeka. Trzeźwo ocenia realia i choc sam przetrwa a wielu moze upaść to woli się zabezpieczyć. To dlatego chce wejść w większe formaty. Bo to jest coś większego. Nie wiadomo takze jk

            Prezes prywatnej stoczni Cryst nie narzeka. Trzeźwo ocenia realia i choc sam przetrwa a wielu moze upaść to woli się zabezpieczyć. To dlatego chce wejść w większe formaty. Bo to jest coś większego. Nie wiadomo takze jk się rozwinie kwestia epidemii i cos na czarna godzinę warto mieć. Samoloty szybko w takiej ilości pasażerów nie przewiozą. Wycieczkowce także sa na jakiś czas mniej poszukiwane. Prezes wiec szuka innej mozliwosci zarobku i słusznie. Zauważcie że nie twierdzi iż tylko jego stocznia to zrobi. Nie twierdzi że bedzie taniej budował niż mozna kupić statek np na dalekim wschodzie. To jest ucieczka do przodu. wziąść i robic coś dużo większego niż wczesniej. Jesli brak kordynacji w realizacji to może Crist podoła? To jakie mamy poglady polityczne schodzi na plan dalszy wobec mozliwości zwiekszania produkcji. Kiedyś za komuny zaczeły nasze stocznie robić statki dla zachodu i Stocznia Gdańska przeszkoliła cały personel do lepszej jakosciowo pracy. Robotnicy dłuższy czas chodzili na kursy. Dało sie. Potem w Szczecinie po zmianie ustroju mieli budowac chemikaliowce i sie juz nie dało. Nie przeszkolono personelu a i czasu zabrakło. Statek to nie tylko montaż i spawanie blach. To czesto masa róznych drobnych rzeczy produkowanych w swoim kraju.

            • 14 2

        • setki milionów to idą na fikcję literacką pt. zbudujemy poPiSowo lotnisko w polu (1)

          • 43 6

          • nie zapomnajmy o milionie samochodów elektrycznych - obiecanych przez matołuszka

            i o 3000000 mieszkań w 3lata - z których wybudowano 2170 i się budowanko skończyło... ;)))))

            • 1 0

        • Masz mentalność złodzieja. (2)

          Usprawiedliwiasz historię Mateuszka działaniami Tuska.

          Mamy rok 2020. Zacznij żyć teraz i patrz na działających teraz oszustów.

          • 39 6

          • (1)

            Ale on ogląda tylko tvpis a tam za rządów psl-u i po to byliśmy na skraju przepaści ale zo pis-u zrobiliśmy ogromny krok naprzód

            • 28 4

            • No. Jego wpis tak wygląda. Jakby oglądał codziennie Dziennik Telewizyjny.

              Za 40 lat dalej będzie jechał na PO.
              Bo bez wroga taki typ nie potrafi istnieć.

              • 30 3

        • Co za kłamstwo! Po cały czas stawiała na gaz łupkowy! Na atomówki PiS za czasu koalicji z lpr i samoobroną. Temat powrócił za ich rządu i ich kadencji!

          • 12 1

        • zobaczymy co zrobi Horała.......bo kasę już bierze ...

          • 0 0

    • Turystyka zagraniczna padła na pysk i będzie tak kilka lat

      Słusznie wstrzymywana budowa.

      • 10 14

    • Zapomniałeś o Żydach przez których przepłacasz na ziemniakach

      w Biedronce.

      • 28 9

    • Dla takich jak ty wujek dobra rada - idź się leczyć na głowę!

      • 8 3

    • Tyle..

      wiesz o cukrownictwie co o stoczniach, pożal się Boże patrioto jak z koziej d*py trąba. Siejesz zamęt. Zacięty PISowiec z Podlasia przyznał że nie ratowali cukrowni w Łapach bo nie opłacało się im buraków sadzić. Więc zamilcz.

      • 22 6

    • Ja wciąż czekam na (1)

      katarskiego inwestora, który był tak szumnie zapowiadany :)

      • 6 10

      • jak się zorientowali że polacy wciąż strajkują to zrezygnowali

        • 1 0

    • Zaprawdę - pięknie odwracasz kota ogonem!...

      • 6 0

    • Kto minusuje ten post?

      Dzieci (bo nie mogą pamiętać) czy osoby z amnezją ?

      • 2 10

    • Polacy

      Jak się nic nie umiało i nie znało języka to faktycznie tylko do szparagów.

      • 4 2

    • przeanalizowano poprostu że nie opłaca się u nas budować

      jest za po prostu za drogo

      • 2 0

    • Tak, masz rację dopiero za pis dokończono rozpoczętych budów między innymi autostrad, bazy gazu w Świnoujsciu i jeszcze kilku rozpoczętych za PO. Jedno co na razie im wychodzi to przekop

      Tak, masz rację dopiero za pis dokończono rozpoczętych budów między innymi autostrad, bazy gazu w Świnoujsciu i jeszcze kilku rozpoczętych za PO. Jedno co na razie im wychodzi to przekop Mierzei gdzie koszta mialy być 880 milionów zł a juz dobijają do 2 miliardów zł to są właśnie te prace na których kolesie Kaczyńskiego zarabiają grubą kasę i pewnie dzielą się z biedakiem Kaczyńskim.

      • 8 2

    • a kto sprzedał Stocznę Gdańską Ukraińcom ??

      zapomniałeś ? podpowiem - mały człowiek z Żoliborza, który wtedy był premierem.

      • 0 0

    • Rozumu!

      Widać tylko, że umiesz czytać i słuchać bredni pisowskich i postkomunistycznych. Gdybyś choć ze zrozumieniem przeczytał ten wywiad, to byś zrozumiał, dlaczego polskie stocznie nie potrafiły przetrwać przełomu

      Widać tylko, że umiesz czytać i słuchać bredni pisowskich i postkomunistycznych. Gdybyś choć ze zrozumieniem przeczytał ten wywiad, to byś zrozumiał, dlaczego polskie stocznie nie potrafiły przetrwać przełomu ustrojowego. Podobnie było zresztą z ogromną większością innych rozwijanych w PRL-u gałęzi przemysłu. I rację ma pan Ćwirko wskazując na nieudolność polskich polityków i zarządzających dawnym przemysłem.

      • 0 0

    • Człowieku

      Przeczytaj raz jeszcze ten mądry artykuł , powoli i ze zrozumieniem. Skup się na moment.

      • 0 0

  • "Jaki jest powód tego wszystkiego, nie umiem określić..." (12)

    A ja umiem. Nasz premier to ściemniacz I tyle.

    Żeby prom zbudować to trzeba się na tym znać.
    A on się zna na tym jak na budowie elektrycznych aut. Ile miało w tym roku jeździć? Milion? hehe...

    • 191 38

    • Jeśli premier ma się znać na budowie promu (9)

      To pokaż mi takiego premiera na świecie co się na tym zna. Na czym w ogóle znał się Tusk? Historyk na malowaniu kominów...

      • 11 32

      • niechby się przynajmiej poPiSał ekonomią

        a nie banksterką, kreatywną księgowością... i obietnicami w power-point - bez pokrycia w faktach!

        • 25 2

      • Ej - ale jak sie nie zna, to niech nie oszukuje ludzi obietnicami bez pokrycia. (3)

        Jeśli coś chce obiecać to niech sie przygotuje do tematu.

        Tak trudno Ci to zrozumieć?

        • 22 1

        • Co na to opozycja? (2)

          Świetny temat do głębokiej merytorycznej krytyki nie tylko tego że w 3 lata nie zbudowano statków ale dlatego że cały pomysł odbudowy potencjału produkcji okrętowej leży i kwiczy a państwowi armatorzy zamawiają wszystko

          Świetny temat do głębokiej merytorycznej krytyki nie tylko tego że w 3 lata nie zbudowano statków ale dlatego że cały pomysł odbudowy potencjału produkcji okrętowej leży i kwiczy a państwowi armatorzy zamawiają wszystko w Chinach gdzie ceny mają niższe bo rząd dopłaca zaoszczędzone na niewolniczej pracy w łagrach pieniądze do statków.
          Którego posła opozycji totalnej interesuje temat gdzie rząd wykłada się jak na tacy ???
          Nikogo posłowie opozycji wolą drzeć się w sejmie krzyczeć rąb..ć PIS . Kaczor dyktator itp. Bo w sprawie przemysłu okrętowego trzeba by się na czymś znać a w TVN nikt wiedzy od Totalnych na żaden temat nie oczekuje wiec zaprosi się Nitrasa albo Kazia Marcinkiewicza bluzgnie na PIS i wszyscy są szczęśliwi.

          • 4 2

          • No. Mogliby na tym punktować PIS aż miło. (1)

            Zaczynać projekt promu od kawałka dna :)))

            Dla kogoś kto kończył studia okrętowe to jest po prostu propagandowa żenada PISu.

            A w kolejnych latach to tłumaczenie, że już rusza projekt..... :)

            • 5 1

            • Mogli by ale po co.

              Oczywiście że mogli by punktować i mimo całej sympatii do rządzących mieli by rację. Problem w tym że tego nie robią bo wolą blokowanie mównicy, okupację sali plenarnej sejmu , darcia i krzyki na debatach, przeglądanie

              Oczywiście że mogli by punktować i mimo całej sympatii do rządzących mieli by rację. Problem w tym że tego nie robią bo wolą blokowanie mównicy, okupację sali plenarnej sejmu , darcia i krzyki na debatach, przeglądanie prywatnych schowków innych posłów , śpiewanie piosenek o tym jak zły jest pis a Kaczor dyktator to jeszcze gorszy, tworzenie wzniosłych haseł z kartonów, udawanie że ścieki w Wiśle są dobre i nie śmierdzą ani nie zanieczyszczają, nagrywanie smartfonami zdarzeń z korytarzy sejmowych, bluzganie na pis bo można i lubią nas za to w TVN.
              Po tak ciężkiej i wyczerpującej pracy intelektualnej posłów Totalnej opozycji rozumiem że na zrozumienie sytuacji w przemyśle stoczniowym by skutecznie zmusić rząd do właściwej pracy, nie ma zwyczajnie czasu miejsca i sił a pewnie też i chęci bo po co.
              A rząd mając taką Totalną konkurencję może spokojnie przygotowywać 25 lecie rozpoczęcia tej budowy, jest w tym niezagrożony.

              • 3 2

      • to po ch jechał bić młotkiem w blaszkę na stępcę jak sie nie zna

        wystarczyło nie robić z siebie klauna i powiedzieć do kamer - tu obok stoi pan X który jest specjalistą w budowie promów, powierzam mu misję zbudowania takich w liczbie Y. ale nie ubrał kask, wziął młotek i zaczął robić z siebie stoczniowca ku uciesze zebranych

        • 19 1

      • (1)

        Premier nie musi sie znac, ale moze dobrac odpowiednich ludzi, a jakich specjalistow ma PIS, kupa wiernych lizusow. Pokazali co potrafia w stadninie, przy organizacji wyborow.Nawet prezes NBP zamiast powaznie traktowac swoja prace to zrobil z banku dojna krowe dla PISu , siebie i dwoch lasek

        • 15 1

        • a laski do tego nieprzyzwoicie oplacane

          • 9 1

      • Tak masz racje premier nie musi znać się na budowie promu ale jego elementarnym obowiązkiem jest nie okłamywać obywateli i nie składać obietnic bez pokrycia.

        • 1 2

    • Trzasnął złotym młoteczkiem w złote nity

      Na potrzeby propagandy sukcesu.... I maja PiSiory sukces - można powiedzieć jak zwykle... Czego można spodziewać się po niemotach ? :D :D :D

      • 22 1

    • Produkcje chca zlecic firmom zagranicznym, bo trudniej sprawdzic prawdziwa cene uslugi, a wiec mozna strzyknac budzet

      • 4 0

  • (4)

    Rozumiem intencje prezesa stoczni Crist, ale próba rozmowy z urzędnikiem tego rządu to akt desperacji. Równie dobrze, mógłby o tym porozmawiać z kosmetyczką albo z fryzjerem.

    W czasach gdy była koniunktura i

    Rozumiem intencje prezesa stoczni Crist, ale próba rozmowy z urzędnikiem tego rządu to akt desperacji. Równie dobrze, mógłby o tym porozmawiać z kosmetyczką albo z fryzjerem.

    W czasach gdy była koniunktura i wszystko przychodziło łatwo, każdy mógł administrować gospodarką i PKB by rosło. W obecnej sytuacji potrzebne są przede wszystkim umiejętności i wiedza, czyli akurat te dwie cechy, których jest największy deficyt tam gdzie powinno być go najmniej, czyli w rządzie pl.

    • 138 27

    • Moim zdaniem bardzo dobrze, że tego promu nie budują (2)

      Turystyka zwinęła się w 97%. Przez kilka lat po epidemii będzie słabo. Potem można wrócić do tematu. Strona Line zwalnia grupowo taka koniunktura.
      PKB rosło za PO a miliony Polaków nie stać było na wyjazd wakacyjny. Za PIS mogli wreszcie dzieciakom pokazać polskie morze.

      • 7 30

      • za 500zł to faktycznie mogłeś tylko pokazać ...

        • 16 2

      • Przewidzieli 3 lata temu epidemię? Wow :-)

        Po co ta propaganda, artykuł jest w miarę merytoryczny,
        Poza tym jest mowa, że myślą o budowie promów w Chinach, więc słaby argument o koniunkturze,
        Przedsiębiorca ma racje - pompujmy pieniądze w gospodarkę przez inwestycje, a nie przez rozdawnictwo

        • 28 0

    • Esencja.

      "Kiedyś zadzwonił do mnie lokalny poseł z pytaniem, co u nas słychać, bo właśnie wybiera się na spotkanie komisji na temat naszej branży. A przecież mógł przyjechać, zobaczyć na własne oczy, aby mieć jakieś wyobrażenie.

      "Kiedyś zadzwonił do mnie lokalny poseł z pytaniem, co u nas słychać, bo właśnie wybiera się na spotkanie komisji na temat naszej branży. A przecież mógł przyjechać, zobaczyć na własne oczy, aby mieć jakieś wyobrażenie. Zapraszaliśmy ministrów, premiera, niestety nikogo tu nie było."
      To pokazuje istotę problemu. Jest rząd który w telewizji propagandowo opowiada że chciałby budować statki ale nie ma do tego kompetentnych ludzi dlatego budowa tych promów i odbudowy całego sektora gospodarki leży.
      Z drugiej strony jest totalna opozycja ze swoimi wybitnymi intelektualistami jak poseł Nitras, posłanka Pomaska czy Jachira która nie punktuje merytorycznie rządu nie pokazuje błędów bezmyślności braku konsekwencji bo znacznie łatwiej i lepiej sprzedaje się w TVN blokowanie sejmu czy darcie się w trakcie debat. Znacznie łatwiej przychodzi w TVN-ie opowiadać rąb..Ć PIS bo jest zły. A to jest przecież jak na tacy położony temat do ostrej merytorycznej krytyki rządu 3 lata nic się nie dzieje a państwowi armatorzy zamawiają statki w Chinach bo tańsze. A tańsze są dlatego że rząd Chiński dopłaca do statków budowanych w Chinach pieniądze zaoszczędzone na darmowej pracy niewolnikach w łagrach. Tamtym się nie płaci więc można dopłacić do statku.
      Ale po co znacznie łatwiej zaśpiewać piosenkę o złym pisie i pisowskich mordach niż merytorycznie punktować fatalną politykę rządzących. Tylko że w ten sposób PIS rządził będzie jeszcze 20 lat popełniając takie błędy.

      • 2 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.