Przewoźnicy zapowiadają kolejne protesty

19 listopada 2020, 9:45
Michał Sielski

Przewoźnicy autokarowi protestowali ostatnio we wtorek, 17.11.2020 r., ale wolno sunące autokary po drogach Trójmiasta to widok, do którego powinniśmy się w najbliższym czasie przyzwyczaić. Zapowiadają kolejne protesty, następny już w tym tygodniu. Branża chyli się bowiem ku upadkowi przez obostrzenia związane z pandemią COVID-19.



Ostatni duży protest miał miejsce 17.11.2020 r. w Gdyni, Katowicach, Wrocławiu, Białymstoku i oczywiście Warszawie pod kancelarią premiera Mateusza Morawieckiego. Przewoźnicy przekonują, że bez wsparcia finansowego niektóre firmy upadną, a inne przetrwają kosztem napraw pojazdów - a to będzie problem nie tylko dla przedsiębiorców, ale realne zagrożenie bezpieczeństwa pasażerów.

- Za nami trzeci protest Pomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych. Jesteśmy na skraju wyczerpania finansowego. Ludziom zabierają autokary, wszyscy są zapożyczeni i mają kredyty. Tracimy dorobek życia. Prosimy rząd przede wszystkim o rozmowę i konkretną pomoc dla naszej branży - apeluje Mariusz Wojtowicz z firmy Maritrans.
Postulaty właścicieli firm autokarowych:

  • pomoc rządu w zakresie dopłat do pensji minimalnej,
  • umorzenie przyznanej pomocy PFR,
  • dopłaty do kosztów stałych, dostęp do kredytów,
  • zniesienie limitu pomocy dla firm, które zatrudniają do 249 pracowników.


Stowarzyszenie Przewoźników Autokarowych, które zrzesza 60 przedsiębiorstw z całej Polski, domaga się wpisania branży przewozów autokarowych do rządowych programów pomocowych, jakie dotyczą innych branż, np. gastronomii.

- Nie pracujemy praktycznie od końca ubiegłego roku. W naszej branży sezon trwa mniej więcej od kwietnia do września, czasem października. Na początku tego roku zaskoczyła nas pandemia, więc nie mamy za co żyć, autokary stoją i generują olbrzymie koszty - mówi Bogusław Płuciennik, właściciel firmy BP-TRANS z Rumi.
Dlatego przewoźnicy zapowiadają kolejne protesty, które mogą być jeszcze bardziej uciążliwe - nawet kilka autokarów wystarczy, żeby zablokować najważniejsze ulice w Trójmieście. Do tej pory protesty miały mniej inwazyjny charakter, ale wszystkim puszczają już nerwy.
Czy przewoźnicy powinni dostać dodatkową pomoc?
46%

nie, powinny ich dotyczyć takie same zasady, jak większość innych firm

54%

tak, ich branża szczególnie ucierpiała podczas pandemii

zakończona

łącznie głosów: 285