Sezon na wycieczkowce opóźniony. Kiedy zagra orkiestra Józefa Pstrąga?

8 maja 2021, 11:30
Wioletta Kakowska-Mehring
W ubiegłym roku największą atrakcją sezonu na wycieczkowce w Trójmieście miało być przybycie do Gdyni statku Disney Magic, amerykańskiej linii Disney Cruises, którego wystrój i klimat przenoszą do cudownego świata bajek. Pandemia pokrzyżowała plany. Być może uda się, ale dopiero w 2022 roku. Więcej zdjęć (2)

W ubiegłym roku największą atrakcją sezonu na wycieczkowce w Trójmieście miało być przybycie do Gdyni statku Disney Magic, amerykańskiej linii Disney Cruises, którego wystrój i klimat przenoszą do cudownego świata bajek. Pandemia pokrzyżowała plany. Być może uda się, ale dopiero w 2022 roku.

fot. Disney Cruises

W ubiegłym roku największą atrakcją sezonu na wycieczkowce w Trójmieście miało być przybycie do Gdyni statku Disney Magic, amerykańskiej linii Disney Cruises, którego wystrój i klimat przenoszą do cudownego świata bajek. Pandemia pokrzyżowała plany. Być może uda się, ale dopiero w 2022 roku.

fot. Disney Cruises

Pierwszy w tym sezonie miał być już 10 maja, może będzie 26 maja. Sezon na wycieczkowce znów stoi pod znakiem zapytania. Czy jest za czym tęsknić? Chyba tak. Przecież to nie tylko ciekawostka dla "szczurów lądowych", ale przede wszystkim ważna pozycja w przychodach trójmiejskich portów i konkretne pieniądze dla lokalnego biznesu. W 2019 roku turyści z wycieczkowców zostawili w regionie 50 mln zł. Armatorzy chcą wrócić na trasy, turyści też, ale czy... na Bałtyk?



- Już wiemy, że statek, który miał przypłynąć 10 maja został odwołany. Pierwszy wycieczkowiec na tę chwilę jest planowany na 26 maja, jednak sytuacja jest dynamiczna - poinformowała nas Anna Drozd, rzecznik prasowy Zarządu Morskiego Portu Gdańsk.
Tradycyjnie w Porcie Gdańsk jednostkę otwierającą sezon wita orkiestra Józefa Pstrąga. Miała zagrać 10 maja na powitanie statku RCGS Resolute. Kiedy zagra w tym roku? Dziś trudno określić, bo i termin 26 maja może jeszcze ulec zmianie. W lutym w harmonogramie Portu Gdańsk były 53 zawinięcia. Ile będzie? Ostatnie zapowiadane jest na 28 września, ma to być statek Europa.

Pierwszy wycieczkowiec w Porcie Gdynia miał się pojawić 11 maja, może będzie 28 maja. Tak wynika z obecnego harmonogramu, a ten bardzo się zmienia z każdym tygodniem. Jeszcze w lutym uwzględniał ponad 40 zawinięć, teraz już tylko 31.

Czy faktycznie wycieczkowce przypłyną, wciąż nie do końca wiadomo. Problem w tym, że tzw. awizacje robi się nawet na trzy lata do przodu. A przecież wówczas jeszcze nikt nie spodziewał się, że będzie pandemia. Ta zweryfikowała plany. W lutym tego roku z harmonogramów "wypadały" statki, które miały przypłynąć w marcu i kwietniu. W kolejnych miesiącach korygowano zawinięcia awizowane na maj. Niestety niektóre linie już wycofały nawet letnie terminy.

MS Europa wchodzi do Portu Gdańsk.


- Armatorzy nie reagują panicznie, starają się opóźniać decyzje o rezygnacji z poszczególnych awizacji. Widać, że do końca czekają na informacje o pandemii i ewentualnych obostrzeniach administracyjnych. Liczymy jednak na to, że armatorzy będą starali się przesunąć sezon do późnej jesieni. W ubiegłym roku się to nie udało, bo mieliśmy kolejną falę zachorowań. Może w tym roku będzie inaczej - mówi Michał Stupak, ekspert ds. rynku żeglugowego w Porcie Gdańsk.
Oba trójmiejskie porty liczą jednak na to, że ten sezon będzie lepszy od poprzedniego. Zresztą niewiele trzeba, aby był, bo ubiegłorocznego praktycznie... nie było. W ubiegłym roku pierwszy statek w Porcie Gdańsk pojawił się dopiero 10 września, a w Porcie Gdynia 11 września. W gdańskim porcie miały być 84 zawinięcia, w gdyńskim - 50. Ile z tych 134 doszło do skutku? Było... 9. Mało tego. Z powodu obostrzeń sanitarnych i odwołania rezerwacji na pokładach wycieczkowców było dużo mniej turystów. MS Europa, który może zabrać na pokład 400 pasażerów, przywiózł w ub. roku do Gdańska tylko 60.

Czy jest czego żałować?



Często uważa się, że turysta z wycieczkowca jest najmniej atrakcyjny dla lokalnego rynku, bo nie wydaje na noclegi, na jedzenie, korzysta z niewielu atrakcji, a zarabiają na nich przede wszystkim właściciele firm autokarowych, przewodnicy oraz porty. Czy słusznie? W 2019 roku wyliczono, że każdy pasażer zostawia w naszym regionie 80 euro. Tylko przez Gdynię w 2019 r. przewinęło się prawie 118 tys. gości. Zgodnie z tymi szacunkami tylko pasażerowie statków przybywających do Gdyni zostawiali w regionie ok. 43 mln zł. W tym czasie w Gdańsku było 22 tys., więc daje to ok. 8 mln zł. W 2018 r. do Portu w Gdańsku przybyła rekordowa liczba ponad 30 tys. turystów z całej Europy, czyli kolejne ok. 11 mln zł. Tych pieniędzy w roku ubiegłym nie było. Nie wiadomo, czy będą w tym.

W 2020 r. branża rejsów wycieczkowych wydawała się być na dobrej drodze do pobicia rekordu. Spodziewano się, że globalnie sektor obsłuży ponad 32 mln pasażerów. W raporcie "Cruise Industry News Annual Report", który powstał przed pandemią, szacowano, że jeżeli rynek statków wycieczkowych będzie rozwijał się w tempie prognozowanym przez ekspertów, to w 2027 roku wycieczkowce będą mogły przewieźć nawet ponad 40 mln pasażerów, czyli o ponad 25 proc. więcej niż obecnie, a flota powiększy się o kolejnych 100 jednostek wycieczkowych.

Tradycyjnie w Porcie Gdańsk jednostkę otwierającą sezon wita orkiestra Józefa Pstrąga. Kiedy zagra w tym roku? Więcej zdjęć (2)

Tradycyjnie w Porcie Gdańsk jednostkę otwierającą sezon wita orkiestra Józefa Pstrąga. Kiedy zagra w tym roku?

fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

Tradycyjnie w Porcie Gdańsk jednostkę otwierającą sezon wita orkiestra Józefa Pstrąga. Kiedy zagra w tym roku?

fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl


Pandemia to wszystko zmieniła. Od początku lipca do połowy grudnia 2020 roku odbyło się tylko 200 rejsów. Jak wyliczono pandemia koronawirusa powoduje straty w światowej branży "cruisowej" na poziomie 100 mln dolarów dziennie. W tej sytuacji, nic dziwnego że armatorzy starają się czekać z odwołaniem rejsu do ostatniej chwili. Branża cruisowa, dzięki flocie ponad 315 jednostek wycieczkowych, generuje rocznie około 20 mld dolarów. Cały światowy sektor turystyczny skupiony wokół wycieczkowców, to około 300 mln miejsc pracy. Jak podaje Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) straty całego sektora, w tym branży cruisowej szacuje się na co najmniej 1,2 biliona dolarów.

Rejs marzeń z kwarantanną



A turyści? W ubiegłym roku światowe media obiegły dramatyczne obrazy ze statków błąkających się od portu do portu z chorymi na pokładzie. Podróż marzeń dla wielu turystów zakończyła się śmiercią, dla innych traumą. Czy w tej sytuacji podróże wycieczkowcami będą tak samo popularne jak dotychczas?

Zaczęło się od statku Diamond Princess, który pod koniec lutego 2020 roku był największym ogniskiem COVID-19 poza Chinami. Został poddany dwutygodniowej kwarantannie w japońskim porcie w Jokohamie. Wśród 3711 pasażerów i załogi tego wycieczkowca aż 712 miało pozytywne wyniki testów na obecność wirusa. Spośród nich 331 było bezobjawowych w momencie przeprowadzania testów. Spośród 381 pacjentów z objawami 37 wymagało intensywnej terapii, a 9 zmarło.

Czy tamte wydarzenia wystraszyły turystów na dłużej?

- W tym roku na rejs statkiem wycieczkowym chce się wybrać dwie trzecie stałych klientów tego sektora turystyki, a 58 procent nowych planuje taką wycieczkę w kolejnych latach - wynika z badania zleconego przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Organizatorów Rejsów Wycieczkowych CLIA.

Wnętrza wycieczkowca Queen Elizabeth, jednego z najbardziej luksusowych na całym świecie.


Royal Caribbean Group, jeden z trzech największych armatorów - obok Carnival i Norwegian Cruise Line Holdings - zanotował wzrost w liczbie rezerwacji (o 30 proc.) na swoich statkach, w momencie gdy coraz więcej rządów na całym świecie przeprowadza masowe szczepienia przeciw wirusowi COVID-19. Jednak prawdziwy boom spodziewany jest dopiero na 2022 rok. Royal Caribbean ujawnił, że rezerwacje na pierwszą połowę 2022 roku mieszczą się w historycznych przedziałach i po wyższych cenach.

- Teraz, po 11 miesiącach pandemii, myślę, że wszyscy wiemy, że zmęczenie COVID-em jest prawdziwe. Ludzie domagają się możliwości zdobycia doświadczenia poza domem - powiedział niedawno dyrektor generalny RCC, Richard Fain.

Trasa "Bałtyckie Stolice" czy... "Wyspy Greckie"?



Problem w tym, aby armatorzy i turyści powrócili na Bałtyk. Czy rejs trasą "Bałtyckich Stolic" z portem w Gdańsku po drodze będzie atrakcyjniejszy niż rejs po Morzu Śródziemnym, Wyspach Kanaryjskich, wyspach greckich, Adriatyku czy nawet fiordach norweskich? O pogodę na Bałtyku trudno, więc w tej materii trudno rywalizować. A co mamy? Do najczęściej odwiedzanych atrakcji turystycznych regionu należą: Trakt Królewski, Dwór Artusa, fontanna Neptuna, bazylika Mariacka, koncerty organowe w Katedrze Oliwskiej czy oddalony o niecałe 60 km od centrum Gdańska zamek w Malborku. Czy to wystarczy?

W harmonogramie wycieczkowców spodziewanych w sierpniu w Gdyni wciąż jest zapowiadany statek Norwegia Jade. Niestety, ten sam w serwisach sprzedających wycieczki zapowiadany jest na trasie... "Wyspy Greckie", czyli od Aten do Santorini. Armator już zastrzegł, że tylko dla turystów zaszczepionych.

Jedno jest pewne, armatorzy popłyną tam, gdzie sytuacja pandemiczna jest ustabilizowana, a przepisy sanitarne uregulowane i jasne. W ubiegłym roku wiele krajów bałtyckich wprowadziło kwarantannę. W związku z tym wejście jednostek wycieczkowych do takich portów, jak: St. Petersburg, Tallinn, Helsinki, Sztokholm czy Kopenhaga, stało się niemożliwe. A co będzie w tym roku? Nie wszystkie kraje mają ustalone procedury. Zdecydowanie szybciej zareagowały państwa z konkurencyjnych tras w cieplejszym klimacie. Warunki dla turystów już określiła Grecja czy Włochy.
Film powstał podczas pobytu Norwegian Getaway w Gdyni w 2018 r.

Zwiedź z nami wnętrza luksusowego liniowca


Jak mówią eksperci, linie wycieczkowe robią wszystko, żeby przywrócić relatywnie normalne funkcjonowanie branży. Praktycznie każda linia ma opracowane, we współpracy z ekspertami medycznymi, organizacjami klasyfikacyjnymi oraz w porozumieniu z rządami państw, plany ograniczania zagrożeń spowodowanych obecną pandemią.

"Bubble concept", czyli mniej euro w regionie



- Linie często oferują pasażerom możliwość przełożenia wcześniej zaplanowanych rejsów. W ten sposób starają się zatrzymać klientów - mówi Michał Stupak.
To nie koniec. Armatorzy ponieśli ogromne nakłady m.in. na doposażenie jednostek w sprzęt medyczny oraz zwiększenie odpowiednio personelu medycznego. Rozbudowane zostały również odpowiednio statkowe sekcje szpitalne, które są w stanie radzić sobie z obecnym zagrożeniem.

- Zreorganizowane zostały również procedury zaokrętowania pasażerów i załóg, a większość wycieczek lądowych odbywa się w formule bańki. "Bubble concept" oznacza, iż wszystko w trakcie zwiedzania lądowego jest zorganizowane i kontrolowane przez organizatora rejsu, a samodzielne zwiedzanie nie jest możliwe. Wspomniane powyżej kompleksowe działania wyeliminowały w dużej mierze element przypadkowości w działaniach związanych z pandemią COVID-19. Pozwala to, z większą pewnością o bezpieczeństwo, przygotowywać start sezonu 2021 m.in. na Morzu Bałtyckim - mówi Marcin Wojciechowski, kierownik działu marketingu Zarządu Portu Morskiego Gdynia.
Niestety, obostrzenia sanitarne, czyli mniej pasażerów na pokładzie, brak możliwości samodzielnego zwiedzania znów uderza w pomorską branżę turystyczną. Bo skoro każdy pasażer to przynajmniej 80 euro, to chciałoby się, aby wszystkie kajuty były zapełnione.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (70)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.