"Syn Antares" utknął na pochylni

18 kwietnia 2012 (artykuł sprzed 9 lat)
Wioletta Kakowska-Mehring
Statek utknął na pochylni gdańskiej stoczni z powodu przedłużającej się sprawy związanej z upadłością armatora. Więcej zdjęć (1)

Statek utknął na pochylni gdańskiej stoczni z powodu przedłużającej się sprawy związanej z upadłością armatora.

fot. Krzysztof Mystkowski/KFP

Statek utknął na pochylni gdańskiej stoczni z powodu przedłużającej się sprawy związanej z upadłością armatora.

fot. Krzysztof Mystkowski/KFP

Statek "Syn Antares", który stoi na pochylni B3 w Stoczni Gdańsk, po ubiegłotygodniowym wodowaniu sąsiadującego z nim dużego promu znów stał się najciekawszym elementem stoczniowego krajobrazu. Jeszcze latem ubiegłego roku wydawało się, że wiosną tego roku on też opuści stocznię. Niestety, sądowy spór, który toczy się m.in. o ten statek znów się przedłużył.



Statek stoi na pochylni B3 od 2009 roku. Po zburzeniu stoczniowego muru jego masywny, czerwony kadłub doskonale widać od ulicy Jana z Kolna zobacz na mapie Gdańska oraz z kolejki SKM. "Syn Antares" został zamówiony przez włoskiego armatora, który w czasie prac ogłosił upadłość. Majątek przejął syndyk, a stocznia musiała przerwać prace konstrukcyjne. Proces upadłości trwa. Toczą się rozmowy między syndykiem a potencjalnym odbiorcą oraz bankami, które finansowały budowę tego statku.

W ubiegłym roku coś w tej sprawie drgnęło. Stocznia wynegocjowała wszystkie warunki dotyczące dokończenia statku z potencjalnym nowym odbiorcą. Ustalono harmonogram prac, parafowano wstępną umowę i...

- Jedno jest pewne, kibice udający się na mecze Euro 2012, jeszcze będą mieli okazję podziwiać "Syna Antaresa", ponieważ Włosi jednak nie porozumieli się w tej sprawie - mówi Arkadiusz Aszyk, członek zarządu Stoczni Gdańsk. - Od nowa toczą się dyskusje między syndykiem, bankami i wierzycielami. Na razie nie widać końca. Nie jesteśmy stroną w tej sprawie, ale swoje roszczenia też mamy. Na szczęście poprzedni właściciel statku, ten w upadłości, zapłacił większość faktur. Brakującą resztę oraz nowe koszty, np. związane ze składowaniem, pokryje nowy armator. Końcowy odbiorca nadal jest zainteresowany tą jednostką.

Dla stoczni obecność statku nie jest aż tak dużym problem logistycznym, ponieważ stoi on na pochylni B3. To jest pochylnia, której zgodnie z decyzją Komisji Europejskiej nie można używać do budowy statków.

- "Syn Antares" stał się punktem wycieczek i wdzięcznym modelem do fotografowania, ale dla nas wygodniej byłoby zakończyć już jego budowę. Szczerze mówiąc mamy już dość uwag na temat tej niedokończonej budowy i ciągłego tłumaczenia, że statek utknął na pochylni nie z naszej winy - dodaje Arkadiusz Aszyk.

Na razie "Syn Antares" znów nie ma konkurencji i przykuwa uwagę przechodniów. Obok jednak znów "rośnie" sąsiad. Po zwodowaniu promu pasażersko-samochodowego "Stavanger Fjord", budowanego dla norweskiego kontrahenta, na pochylni B1 wre praca. Do września tego roku załoga Stoczni Gdańsk musi zbudować kolejny prom dla tego samego armatora.
Czy „Syn Antares” może być atrakcją turystyczną?
47%

tak, wygląda imponująco

33%

ciekawsze są stoczniowe dźwigi

20%

nie, nawet nie wiedziałe(a)m, że tam stoi

zakończona

łącznie głosów: 331

Opinie (20) 1 zablokowana

  • Oczywiście jest to dobry powód aby przeciagnąć po błocie byłego prezesa stoczni który jest winien upadłości zamawiającego:-)

    Nie przepadam za PIS ale jeszcze bardziej za agitką PO. Działają jak dawniej PZPR. Musicie zobaczyć woiadomości w TVP HIstoria o 19.00 to zrozumiecie o co chodzi Niesiołowskiemu Sikorskiemu i tej maści politykom w mowie trawie

    • 26 18

  • dorobić karabiny i zrobić z tego korvettę (1)

    • 35 4

    • Jeszcze dołożyć kiosk ( Ruchu) i będzie okręt podwodny.

      • 1 0

  • Polska niepodległa inaczej (3)

    Logika podpowiada, że budowa statku powinna być jak najszybciej zakończona. Po zwodowaniu powinno się budować nowy statek, a "Syn Antares" powinien stać się punktem wycieczek i wdzięcznym modelem do fotografowania na

    Logika podpowiada, że budowa statku powinna być jak najszybciej zakończona. Po zwodowaniu powinno się budować nowy statek, a "Syn Antares" powinien stać się punktem wycieczek i wdzięcznym modelem do fotografowania na jakimś przez turystów odwiedzanym nabrzeżu do czasu rozstrzygnięcia sądowego sporu.

    Ale czytamy, że zgodnie z decyzją Komisji Europejskiej pochylni B3 nie można używać do budowy statków. Dlaczego? Zarządzenie jakiegoś Niemca? A w niemieckich czy francuskich stoczniach są pochylnie, gdzie nie wolno budować statków?

    • 49 10

    • Są. I nie tylko tam. (1)

      Poczytaj trochę, internet nie gryzie :D

      • 3 1

      • poczytałeś trochę to może podzielisz się wiedzą

        ile pochylni na których można budować statki mają stocznie niemieckie, a ile francuskie, brytyjskie i polskie?

        • 4 1

    • chodzi o to że nasze Polskie stocznie nie mogą mieć wiecej niz 2 pochylnie z tego wzgledu ze stanowią za dużą konkuręcje dla stoczni UE przepis taki weszedl jakieś 2 lata temu pozdrawiam kochaną UE

      • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.