W kluczowych spółkach boją się, że przyjdzie Macierewicz

30 marca 2017 (artykuł sprzed 3 lat)
Robert Kiewlicz

Resort obrony chce większych uprawnień i nadzoru nad spółkami umieszczonymi w rejestrze firm o szczególnym znaczeniu gospodarczo-obronnym. Według planów będą one musiały niemal za darmo wykonywać polecenia MON, prosić o zgodę na zmianę profilu działalności czy likwidację lub sprzedaż swojej własności, a minister obrony będzie mógł ingerować w formę zarządzania i układy właścicielskie. Przedsiębiorcy obawiają się, że wprowadzenie takich zmian będzie poważnym zagrożeniem dla ich działalności.



Nowe przepisy forsowane przez Ministerstwo Obrony Narodowej dotyczyć mają podmiotów umieszczonych na wykazie przedsiębiorców o szczególnym znaczeniu gospodarczo-obronnym. To ponad 180 firm związanych w różnym stopniu z obronnością. Nie chodzi tu jedynie o duże koncerny państwowe.

Na liście oprócz Lotosu czy Energi widnieją też: Radmor, DGT, Stocznia Remontowa Nauta, Stocznia Marynarki Wojennej, Remontowa Shipbuilding, Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej, Zarządy Morskich Portów w Gdyni i Gdańsku, Polskie Ratownictwo Okrętowe, Polskie Linie Oceaniczne, Pol-Euro, Naftoport, Pomorskie Przedsiębiorstwo Mechaniczno-Torowe, Przedsiębiorstwo Robót Czerpalnych i Podwodnych, Enamor, Polwar, PKP Szybka Kolej Miejska w Trójmieście, Multimedia Polska i Polpharma.

MON zdecyduje, co i kiedy może firma

Według nowych przepisów firmy te mają być zobowiązane do uzgadniania z ministrem obrony narodowej sposobu realizacji zadań obronnych przed dokonaniem przez przedsiębiorcę czynności prawnej mającej na celu rozwiązanie lub likwidację spółki, przeniesienie siedziby spółki za granicę, zmianę przedmiotu działalności spółki, zbycie lub wydzierżawienie składników majątkowych, rozporządzenie akcjami (udziałami) w innych spółkach oraz ustanowienie na nich ograniczonego prawa rzeczowego.

Projekt ustawy o zadaniach na rzecz obronności państwa realizowanych przez przedsiębiorców oraz programu mobilizacji gospodarki zobowiązuje także przedsiębiorców do przedstawiania szefowi MON półrocznych informacji o stanie przedsiębiorstwa, w szczególności w zakresie posiadania właściwych koncesji oraz świadectw bezpieczeństwa przemysłowego, zdolności produkcyjnych, reprezentacji organów przedsiębiorcy, jego struktury właścicielskiej oraz finansowej i prawnej sytuacji przedsiębiorcy.

Nowe przepisy spowodują brak możliwości odmowy podjęcia produkcji lub dostawy na zlecenie MON bez względu na przyczynę. Umowy podpisywane będą na warunkach narzuconych przez MON, bez uwzględnienia specyfiki działania przedsiębiorstwa czy jego kondycji. Problemem dla firm będzie też konieczność utrzymywania mocy produkcyjnych, nawet wówczas, kiedy jest to nieuzasadnione ekonomiczne.

Projekt to także brak gwarancji własności przedsiębiorstwa, ponieważ szef resortu obrony będzie mógł nadzorować podejmowanie decyzji biznesowych przedsiębiorców oraz wpływać na formę zarządzania i obrót firm. MON będzie posiadał szczegółowe informacje nie tylko o kondycji finansowej i prawnej firm, ale także o ich kadrze menadżerskiej.

Wszyscy się boją, oficjalnie nikt nie komentuje

- Nie komentujemy projektów ustaw. Poczekajmy, proszę, na oficjalną wersję - mówi Krystyna Kanownik, rzecznik prasowy Multimedia Polska.
- Prace nad projektem ustawy trwają, poczekajmy więc, aż ustawa wejdzie w życie - wtedy będziemy mogli się ustosunkować, obecne regulacje nic nam nie utrudniają. "Nauta" od początku działalności realizuje zadania na rzecz resortu obrony, w tej chwili również trwają remonty jednostek specjalnych - twierdzi Anna Maria Bulman, rzecznik prasowy Stoczni Remontowej Nauta.
Podobne stanowisko przyjęła Energa, a jej przedstawiciele twierdzą, że projekt ustawy o organizowaniu zadań na rzecz obronności państwa realizowanych przez przedsiębiorców i programie mobilizacji gospodarki jest na zbyt wczesnym etapie legislacji.

- Jej ostateczna forma i treść do czasu uchwalenia może ulec licznym zmianom, o ile w ogóle zostanie uchwalona. Udzielanie komentarzy czy opinii do projektu regulacji prawnej, co do której stosowania spółka nie jest zobowiązana, jest obecnie przedwczesne i nieuzasadnione. Zajęcie stanowiska lub udzielenie odpowiedzi przez spółkę będzie możliwe po zakończeniu ścieżki legislacyjnej - poinformowała Trojmiasto.pl Grupa Energa.
W podobnym tonie wypowiadają się inne spółki z wykazu.

- Radmor jest obecnie głównym dostawcą środków łączności taktycznej dla MON. Nasza obecność na liście przedsiębiorstw o szczególnym znaczeniu gospodarczo-obronnym jest więc naturalna - tłumaczy Małgorzata Zeman, specjalista ds. promocji i marketingu w Radmor SA. - Produkcja oraz obrót naszymi urządzeniami podlegają specjalnym uregulowaniom prawnym również w czasie pokoju i wymaga stałej współpracy z resortem Obrony Narodowej. W związku z powyższym nie będziemy wypowiadać się na temat zmian proponowanych w ustawie.
Grupa Lotos zapewnia, że zawsze działa i będzie działać zgodnie z wymogami w zakresie obronności.

- Bezpieczeństwo kraju w naturalny sposób wpisuje się w działalność naszej firmy. Z tego względu spółka będzie działać zgodnie z wymogami prawnymi w zakresie obronności Rzeczpospolitej Polskiej. Posiadamy bogate doświadczenie w zarządzaniu kluczową dla gospodarki i społeczeństwa infrastrukturą krytyczną, którą stale rozwijamy - twierdzi biuro prasowe spółki.
A naprawdę...

- Delikatnie mówiąc, jest bardzo duże zaniepokojenie projektem ustawy i to w wielu firmach. Obecność na liście istotnych firm dla obronności dotychczas była dla nas zaszczytem i korzyścią, a po wprowadzeniu zmian będzie poważnym zagrożeniem. Ustawa nie daje bezpieczeństwa funkcjonowania firmom, co spowodowane jest dużymi uprawnieniami ministra obrony narodowej - twierdzi anonimowo jeden z przedsiębiorców.
Za sprzeciw kary finansowe i więzienie

- Interes obronności i bezpieczeństwa państwa wymaga, aby określona grupa przedsiębiorców wykonywała zadania produkcyjne i usługowe na rzecz Sił Zbrojnych RP i innych uprawnionych organów, których sprawne funkcjonowanie warunkuje utrzymanie i rozwój zdolności obronnych państwa nie tylko w czasie pokoju, ale również w warunkach zewnętrznego zagrożenia bezpieczeństwa państwa i w czasie wojny - czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy.
Dlatego też projekt przewiduje także system kar dla firm, które nie podporządkują się ewentualnym obowiązkom wobec MON. Dana firma będzie musiała liczyć się z karami finansowymi oraz zwrotem wszelkich dotacji uzyskanych z resortu. Za uchylanie się od realizacji zadania obronnego firma będzie zagrożona karą w wysokości 10 proc. wartości zadania.

Groźniejsze kary czekać będą na członków kierownictwa takich firm. Grozić im będzie nawet do dwóch lat pozbawienia wolności.

To kij, a gdzie marchewka? W projekcie proponuje się także wprowadzenie możliwości udzielenia przedsiębiorcom realizującym zadania na rzecz bezpieczeństwa i obronności państwa ulgi od naliczonego podatku dochodowego od osób prawnych w zryczałtowanej wysokości 10 proc. MON szacuje, że ulga ta uszczupli dochody budżetu państwa o ok. 22 mln zł rocznie.
Czy nasze firmy powinny być przyszykowane na ewentualny wybuch wojny?
26%

tak, szczególnie w czasie ciągłego konfliktu na Ukrainie i napiętych stosunków z Rosją

32%

tak, zawsze warto być przygotowanym na zagrożenie. Jednak nie warto przesadnie angażować w to gospodarki

42%

nie, takie działania to marnowanie czasu i pieniądze "wyrzucone w błoto"

zakończona

łącznie głosów: 516