Wirtualny spacer po katamaranie Nava. Gdańska firma gotowa na energetyczną hossę

15 lutego 2020, 10:00
Wioletta Kakowska-Mehring

O energetyce wiatrowej, turbinach na Bałtyku ostatnio mówi się coraz więcej i chyba tym razem mamy szansę przejść od słów do czynów. Kilka projektów, w tym z udziałem spółek skarbu państwa, przechodzi do fazy realizacji. A to jest okazja dla trójmiejskich firm. Jedną z nich jest gdańska Nava, która zaprojektowała statek do obsługi farm wiatrowych. Za naszym pośrednictwem zapraszają na wirtualny spacer po pokładzie katamaranu Nava WFSV 22.



Najlepsze na świecie warunki do budowy morskich elektrowni wiatrowych są na Bałtyku, Morzu Północnym, Żółtym i Wschodniochińskim - wynika z analiz Międzynarodowej Agencji Energii (IEA). Nie ma więc na co czekać. Trzeba rozwijać energetykę wiatrową. Choć o farmach na Bałtyku mówi się w Polsce od ponad dekady, to przygotowania do budowy morskich farm wiatrowych wzdłuż polskiego wybrzeża dopiero dziś są zaawansowane. Wiatraki w polskiej strefie Bałtyku zamierzają budować m.in. PGE, PKN Orlen, Polenergia należąca do rodziny Kulczyków, Michał Sołowow jeden z najbogatszych Polaków, a także zagraniczne koncerny energetyczne: norweski Equinor, niemiecki RWE, portugalski EDP i duński Oersted. Zgodnie z harmonogramami pierwsze wiatraki mają być gotowe w 2025 r.

Gospodarka morska w Trójmieście



Będą farmy wiatrowe, potrzebna też będzie flota do ich obsługi. Dlatego biuro projektowo-konsultingowe PPU Nava postanowiło odpowiedzieć na potrzeby rynku i przygotowało swój projekt ofertowy statku do obsługi farm wiatrowych. Jak sami mówią, w myśl powiedzenia "cudze chwalicie swego nie znacie", postanowili wyjść naprzeciw oczekiwaniom rynku i liczą na zainteresowanie polskich firm, zwłaszcza z udziałem skarbu państwa zaangażowanych w projekty farm wiatrowych.
Katamaran Nava WFSV 22 jest jednostką dedykowaną operatorom farm wiatrowych na Bałtyku.

Pospaceruj po katamaranie Nava WFSV 22




- Nasza jednostka, jej parametry techniczne, takie jak rozmiar czy zanurzenie, pozwolą nam pływać np. z portu w Ustce, a pamiętajmy, że plany rządowe zakładają, że tego typu porty będą obsługiwały farmy wiatrowe. Jednostka od strony technicznej nie ustępuje produkowanym na zachodzie katamaranom. Zainteresowania możemy spodziewać się z każdej części Europy. W pierwszej kolejności mogą to być kraje nadbałtyckie, z powodów tak oczywistych jak łatwy transport. Wiemy, że napotkamy konkurencję zachodnich firm, ale w naszym regionie możemy wstrzelić się idealnie, a następnie poszerzać rynki odbiorców. Perspektywa wiatraków na Bałtyku już teraz przyciąga wielu potężnych graczy. Norwegowie, Duńczycy, Niemcy, Amerykanie i Portugalczycy już objęli koncesjami sporą część inwestycji w ramach np. instalacji urządzeń i maszyn. Chcemy się rozwijać, trudno przewidzieć, kto zechce z nami nawiązać współpracę. Natomiast nie martwimy się to, gdyż mamy świadomość wartości naszego projektu - mówi Paweł Strzelec, PR specialist w firmie Nava.

Własny projekt, pod marką Nava



Dotychczas różne polskie biura brały udział w projektowaniu podobnej funkcji statków, ale raczej jedynie fragmentarycznie lub jako podwykonawcy, a nie pod własną marką.

- Statek jest w pierwszej kolejności dedykowany do obsługi polskich farm wiatrowych. Rozważaliśmy szczególnie farmy Baltica 1, 2 i 3. Ich położenie sprawia, że najlepszymi bazami wyjściowymi są Łeba i Ustka. Zakładane przez nas parametry statku, takie jak zasięg i zanurzenie, zostały dobrane z uwzględnieniem operowania pomiędzy tymi portami a farmami. Na tym etapie typową praktyką jest przegląd projektów jednostek o podobnym przeznaczeniu i zbliżonych warunkach eksploatacji. Poddaje się je ocenie, porównuje zastosowane rozwiązania, zbiera opinie i przeprowadza dyskusję, co pozwala na przyjęcie podstawowych założeń do projektu traktowanych jako punkt wyjścia. W toku dalszych prac jest przeprowadzona analiza prawidłowości oraz optymalności założeń i projekt ewoluuje. Decydującym momentem jest nawiązanie dialogu technicznego z potencjalnym użytkownikiem. Tutaj docelowy operator jest najlepszym źródłem wiedzy na temat szczegółów związanych z eksploatacją - sprecyzowanie jego oczekiwań jest kluczowe w całym procesie - mówi Andrzej Chrapek, project manager Nava.
Katamaran projektu Nava WFSV 22 (wind farm support vessel) służyć ma głównie do transferu ekip serwisowych (oraz ich sprzętu czy materiałów, np. części zamiennych) na wieże, turbiny wiatrowe na morskich farmach wiatrowych. Statek ma pomieścić do 16 osób (w tym cztery osoby załogi). Część mieszkalna składa się m.in. z kabiny kapitana, kabiny załogi dla dwóch osób, pomieszczenia z 12 miejscami siedzącymi, pentry, pokoju dziennego, toalety i prysznica. Dwa silniki wysokoprężne MTU 12 V 2000 M72 mają zapewnić katamaranowi prędkość maksymalną 25 węzłów.

Nie zawsze prąd lub LNG



Ostatnio dużo mówi się o projektach jednostek elektrycznych czy na LNG. Projekt firmy Nava jest jednak "konwencjonalny" pod względem napędu.

- Wydaje się, że napęd elektryczny, na obecnym etapie rozwoju tej technologii, nie pozwoli nam na uzyskanie założonych osiągów (prędkość/zasięg/bezpieczeństwo) szczególnie w sytuacji, w której zależy nam na szybkim transferze serwisantow do/z farm wiatrowych często w niekorzystnych warunkach morskich. Samo LNG wymaga spełnienia pewnych warunków technicznych, które wiążą się z koniecznością przeprowadzenia odpowiednich analiz z których wnioski mogą mieć silny wpływ na ogólny układ jednostki. W chwili obecnej koncentrujemy się głownie na dwóch opcjach: konwencjonalne śruby bądź napęd strugowodny. Oczywiście jesteśmy otwarci na wszelkie innowacje i w kolejnych iteracjach tego projektu na pewno pokusimy się o dalszy rozwój tematyki napędowej - mówi Grzegorz Brejnakowski, senior structural engineer.

Kto mógłby budować statki według projektu firmy Nava? Czy mogą to być też stocznie jachtowe?

- Tak, na szybko można naliczyć co najmniej kilka stoczni w Trójmieście zdolne do sprawnej budowy i kompletnego wyposażenia takiej jednostki. Stocznie jachtowe? Jak najbardziej. Jednakże wskazywanie teraz konkretnych firm byłoby raczej niestosowne - jesteśmy otwarci na współpracę ze wszystkimi. Naszym celem jest dostosowanie naszego produktu zarówno do oczekiwań operatorów, a także do możliwości produkcyjnych docelowej stoczni. W myśl naszej zasady: "Nava. You name it - We do it" - dodają Grzegorz Brejnakowski i Andrzej Chrapek.

Miliardy euro do podziału



Wylicza się, że Europie w całą energetykę wiatrową zainwestowano w 2018 roku aż 65 mld euro. Są to więc ogromne środki. Z kolei szacuje się, że budowa morskich elektrowni wiatrowych wzdłuż polskiego wybrzeża, tylko w pierwszym etapie, to rynek warty około 15 mld euro. Dobrze więc, aby również polskie firmy - inżynieryjne, projektowe, stoczniowe - miały swój udział w tym przedsięwzięciu.

- Podczas targów, na których ostatnio się wystawialiśmy, pojawiło się zainteresowanie ze strony zagranicznych firm, a w najbliższych dniach będziemy rozmawiać z jednym z czołowych graczy na polskim rynku paliwowym. Nie zapominajmy o tym, że projekt ustawy o promowaniu i wytwarzaniu energii w morskich farmach wiatrowych kilka dni temu został opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacji i wszedł w fazę konsultacji publicznych. Jednak już teraz prognozuje się, że ponad 100 firm z udziałem Skarbu Państwa może wejść łańcuch dostaw dla morskiej energetyki wiatrowej - dodaje Paweł Strzelec.
Jeżeli projektem nie zainteresuje się polski rynek, firma Nava planuje komercjalizować go na rynkach zagranicznych.

- W tym miejscu wypada zaznaczyć, że ponad 90 proc. realizowanych przez nas zamówień to kontrakty zagraniczne. Praca na rynkach międzynarodowych to nasz codzienność. Jednak tym razem wierzymy w to, że przysłowie "cudze chwalicie swego nie znacie" nie znajdzie zastosowania - mówi Paweł Strzelec.