Wirus zmienia biznes. Jest nadzieja, że firmy złapią oddech

20 października 2020, 8:00
Robert Kiewlicz
Najnowszy artukuł na ten temat

Wirus zmienia biznes. Biznesu nie stać na kilkumiesięczny urlop

Restrykcje związane z pandemią spowodowały, że wiele firm z dnia na dzień zostało postawionych przed trudnymi wyborami. Brak pracy, zamówień, do tego niepewność co do dalszych losów. W kolejnym odcinku cyklu "Wirus zmienia biznes" o tym, jak pandemia wpłynęła na jego firmę, opowiada Artur Sznek, dyrektor sprzedaży, członek zarządu Gemini Polska. W poprzednim tygodniu rozmawialiśmy z Jarosławem Malcem, współwłaścicielem i prezesem zarządu Skim Gabinety Stomatologiczne. Za tydzień rozmowa z Kazimierzem Lewandowskim, współwłaścicielem i przewodniczącym Rady Nadzorczej spółki Cemet.



- Pierwsze dni pandemii pamiętam doskonale, bo zbiegły się one z początkiem mojej pracy w Gemini. Od początku wiedzieliśmy, że nie możemy ulegać panice i opiniom opartym na niepełnej wiedzy. Stosowaliśmy się do zaleceń WHO, Ministerstwa Zdrowia i Głównego Inspektoratu Sanitarnego. W pierwszych dniach powołaliśmy sztab, który opracował zasady postępowania naszych pracowników. Bardzo szybko wprowadziliśmy reżym sanitarny w aptekach stacjonarnych, w Dziale Dystrybucji w aptece internetowej i w biurach. Zespół ten na bieżąco monitoruje sytuację oraz reaguje na zmieniające się wytyczne związane z rosnącą liczbą zakażeń - opowiada Artur Sznek.

Spadek sprzedaży i ogromne straty



Głęboki spadek sprzedaży detalicznej spowodował ogromne straty dla polskiej gospodarki.

- Co prawda w pierwszej fazie pandemii w marcu nasza branża odnotowała wzrost sprzedaży detalicznej średnio na poziomie 12 proc. Wzrost ten był podyktowany strachem oraz wprowadzeniem restrykcji, co wpłynęło na zwiększenie popytu na dobra pierwszej potrzeby oraz kupowanie wielu produktów na zapas. Był to dla nas czas intensywnego zaangażowania się w pracę oraz zapewnienia odpowiedniego poziomu zatowarowania aptek, pozwalającego nam na pełnienie ważnej misji w tak trudnym czasie - mówi Sznek.
Pomimo początkowego wzrostu sprzedaży firma zaczęła się jednak przygotowywać na cięższe czasy.


- Od początku nie mieliśmy wątpliwości, że po dużych zakupach pacjentów dokonanych w pierwszych tygodniach marca nie pozostaniemy wyspą szczęśliwości na oceanie pełnym burz, utraty pracy i dochodów dla tak wielu rodzin - dodaje Sznek. - Jest bowiem naturalne, że po zmagazynowaniu niezbędnych na kilka miesięcy zapasów pacjenci, pozbawieni pracy i części lub całości dochodów i/lub przy niejasnej perspektywie, będą ze szczególną ostrożnością wydawać pieniądze tylko na całkowicie niezbędne rzeczy i to po jak najniższej cenie.

Planujemy utrzymanie zatrudnienia



Jak ograniczenia spowodowane pandemią wpłynęły na prowadzenie działalności?

- Jeszcze przed otrzymaniem oficjalnych zaleceń Naczelnej Izby Aptekarskiej podjęliśmy szereg działań zmierzających do zminimalizowania ryzyk epidemicznych dla naszych pracowników, partnerów i pacjentów. Wdrożyliśmy restrykcyjne procedury i szczególny nadzór sanitarny. Zmiany, które wprowadziliśmy, spotkały się z dużym zrozumieniem, a organizacja sprawnie przestawiła się na funkcjonowanie w nowych okolicznościach - mówi Artur Sznek.
Na prowadzenie każdej działalności ma wpływ obecna sytuacja gospodarcza, mocno korelująca z rynkiem pracy, który bezpośrednio dotyka pracowników.

- Firmy doświadczają trudnych wyborów w zakresie polityki personalnej. Przekłada się to zdecydowanie na zdolność nabywczą społeczeństwa. Ważne jednak jest to, że 72 proc. firm planuje utrzymanie dotychczasowego stanu zatrudnienia i utrzymanie obecnych warunków zatrudnienia. W tym obszarze znajduje się również nasza firma - dodaje Sznek.

Najważniejsze jest utrzymanie płynności



Od samego początku pandemii apteki Gemini postawiły na znaczne zwiększenie zakupów leków i środków niezbędnych do dezynfekcji. Tak aby klienci mieli do nich nieprzerwany dostęp.

- W tym celu dokonaliśmy zwiększonych zakupów leków, środków higieny, w tym pielęgnacji niemowląt i małych dzieci, żywności dla niemowląt i dzieci, maseczek i środków dezynfekcyjnych po to, żeby zapewnić pacjentom dostępność tych produktów na odpowiednim poziomie - twierdzi Sznek.
Równolegle bardzo szczegółowo firma dokonała rewizji kosztów, jakie ponosi.

- Nasz wysiłek od początku był podporządkowany utrzymaniu płynności finansowej i zabezpieczeniu bieżących wypłat pensji dla pracowników. Bardzo ważne dla nas było również zapewnienie pracownikom bezpieczeństwa i komfortu pracy w tej trudnej sytuacji. W tym celu zorganizowaliśmy środki higieny osobistej, co w początkowym okresie pandemii nie było wcale takie łatwe. Brakowało m.in. środków do dezynfekcji rąk, maseczek i rękawiczek - wyjaśnia Sznek.

Trzeba zmienić sposób myślenia



Jak twierdzi Artur Sznek, każda zmiana zaczyna się od przestawienia sposobu myślenia.

- W obecnej sytuacji związanej z pandemią COVID-19 bardzo łatwo jest wpaść w pułapkę paniki oraz działać nerwowo i chaotycznie. Warto jednak na chwilę się zatrzymać, sięgnąć do strategii, poświęcić trochę czasu na analizę i spojrzeć na obecną sytuację przez pryzmat szans, jakie stawia przed nami nowa sytuacja - stwierdza Sznek.
Podczas pandemii bardzo zmieniły się zwyczaje zakupowe klientów aptek Gemini.

- Spora część z nich w obliczu restrykcji dotyczących poruszania się chętnie robiła zakupy w naszej aptece internetowej. Dla nas niezwykle ważne było pamiętanie o tym, że po drugiej stronie ekranu siedzi człowiek, który może mieć odmienne przyzwyczajenia zakupowe niż te, do których przywykliśmy w aptekach stacjonarnych - dodaje Sznek.

Pomoc państwa jest potrzebna



Pandemia koronawirusa zmusiła władze wielu krajów do podjęcia kroków, których skutki odczuwamy wszyscy.

- Największy kryzys dotyka m.in. branżę turystyczną, gastronomiczną, hotelarską, transportową, szkoleniową czy eventową, ale tak naprawdę każdy biznes ponosi dzisiaj większe lub mniejsze konsekwencje wszechobecnej epidemii. Przedsiębiorcom w trudnej sytuacji pomoc państwa jest potrzebna - ocenia Sznek. - W Polsce mamy 650 tys. przedsiębiorstw. Ten kryzys ma niszczycielski wpływ na firmy, ale też stwarza szanse na wprowadzenie w nich zmian. Jeżeli kryzys będzie dobrze wykorzystany, to może dać impuls rozwojowy dla każdej firmy. Trzeba mieć nadzieje, że firmy złapią oddech.