stat

Bezmiar próżności, czyli sekret branży odzieżowej

3 października 2016 (artykuł sprzed 3 lat)
Monika Sołoduszkiewicz

Zjawisko "vanity sizing", w Polsce nazywane "rozmiarówką próżności", przez długie lata było sekretem branży odzieżowej. Polega na dopasowaniu rozmiarów ubrań do zmieniającego się społeczeństwa. Niektóre z butików kuszą nas tym, że w ich przymierzalniach czujemy się o rozmiar lub dwa mniejsze niż w rzeczywistości.



Pod koniec lat 50. w Stanach Zjednoczonych opracowano tabele wymiarów kobiecego ciała, które odpowiadały kolejnym numerom odzieżowej rozmiarówki. Modyfikowany na przestrzeni lat system funkcjonuje do dziś. Rozmiar 38 z 1958 roku jest mniejszy niż dzisiejszy 34. Pierwotny układ nie zakładał także pojawienia się rozmiarów 00, 0, 2, 4 i 6. Pierwsze próby ujednolicenia kobiecej rozmiarówki nie były podyktowane chęcią manipulacji klientami, ale wynikały z praktycznego dążenia do standaryzacji produkcji. Ubrania próbowano dostosować do faktycznych wymiarów odbiorców. Spece od sprzedaży szybko jednak zauważyli, że jeśli kobietę w rozmiarze 8, umieścimy w przedziale odpowiadającym rozmiarowi 6, to taka klientka będzie bardziej skłonna do kupowania produktów danej marki.

- Współczesna kobieta zdaje sobie sprawę, że w zależności od tego do jakiego sklepu odzieżowego wejdzie, spotka się z różną rozmiarówką ubrań. W jednym sklepie będą jej pasowały spodnie w rozmiarze S, w innym już niekoniecznie. Czy to przypadek? Otóż nie. Sklepy detaliczne od dawna stosują tzw. vanity sizing, czyli etykietowanie ubrań małymi rozmiarami, gdy w rzeczywistości są większe, niż te wskazane na metce. Niekorzystanie przez producentów z tych samych standardów oznakowania powoduje, że zakupy stają się trudne - mówi Sandra Wyrzykowska, Junior Account Menager w Personal PR. I dodaje:

- Dlaczego więc marki odzieżowe to robią? Odpowiedź jest prosta: aby klient czuł się lepiej. To, jaki rozmiar nam pasuje, ma przełożenie na nasze samopoczucie. Oczywiście, im rozmiar jest mniejszy tym samopoczucie lepsze. Zachowania konsumenckie pokazują, że klienci są również bardziej skłonni robić zakupy w sklepach, w których noszą mniejsze rozmiary, a z markami, które skrzywdziły nas rozmiarem większym niż zazwyczaj nosimy, mamy złe skojarzenia. Inne triki, które marki stosują, aby kobiety czuły się piękniejsze, to np. lustra wyszczuplające w przymierzalniach czy odpowiedni dobór oświetlenia, ustawionego tak, aby przeglądając się w lustrze optycznie wyszczuplić sylwetkę. Zjawisko vanity sizing jest powszechne i ciężko znaleźć markę, która tego nie stosuje .

Kobieca rozmiarówka ewoluowała najbardziej na przestrzeni ostatnich 80 lat. Widać to wyraźnie, jeśli prześledzimy ofertę katalogów wysyłkowych. Kobieta z obwodem biustu wynoszącym 80 cm w 1937 roku nosiłaby rozmiar 44. W 1967 roku byłby to już 38. Dzisiaj nosiłaby rozmiar 34. Modelka Twiggy w 1967 roku miała rozmiar 8 (38), a dziś nosiłaby XXS. Sukienka dla figury Joan Collins z 1983 roku miałaby rozmiar 8 (38), a współcześnie już tylko 2 (32). Marilyn Monroe, uważana za ikonę kobiecego piękna, w latach 50. nosiła rozmiar 12 (42). Szacuje się, że dziś spokojnie zmieściłaby się w 6 (36).



Oglądając czarno-białe filmy złotej ery kina nietrudno dostrzec, że współczesne kobiety znacznie różnią się od ikon kobiecego piękna z początków wieku. Z czego to wynika? Winien jest dobrobyt. Charakterystyczny dla krajów rozwijających się tzw. trend sekularny, czyli zjawisko polegające na przyspieszonym rozwoju biologicznym człowieka, związany z osiąganiem wyższych wartości wymiarów ciała.

- Vanity sizing to zjawisko polegające na manipulacji rozmiarami w celu zadowolenia klienta, a ściślej mówiąc na przypisywaniu małych rozmiarów do coraz to większych ubrań. Na przełomie lat figura kobiet uległa znaczącej zmianie. Odpowiedzialny jest za to tzw. trend sekularny (zwiększanie się rozmiarów ciała z każdym kolejnym pokoleniem), co znacznie utrudnia wypracowanie jednolitej tabeli rozmiarów. Każda firma ma więc prawo stworzyć własną tabelę i właśnie dlatego w jednym sklepie nosimy odzież o rozmiarze M, w drugim o rozmiarze L - tłumaczy Katarzyna Kobiela, stylistka Szkoły Stylu i Wdzięku Wysoka Szpilka.
Rozmiarówka w Europie nie jest oczywiście jednolita. Kartonik z tabelą rozmiarów dołączany do każdej sztuki odzieży ma być rodzajem drogowskazu, tak by dzięki porównaniu włoskiej, brytyjskiej, francuskiej i wreszcie europejskiej rozmiarówki móc wybrać leżące jak ulał ubranie. W USA od 2014 roku wyróżniamy rozmiar XXXS. Włoskie 38 będzie mniejsze od francuskiego, a z kolei niemieckie już dużo większe. Najlepszy nastrój zapewnią nam zakupy w Niemczech, ponieważ niemiecka rozmiarówka jest nieco zawyżona. Tamtejsze 38 odpowiada naszemu 40.

- Moim zdaniem zaniżanie rozmiarów podyktowane jest głównie chęcią zwiększenia sprzedaży, bo przecież argument "zadowolenia klienta" również przekłada się na sprzedaż. Chcąc sprostać oczekiwaniom i marzeniom klienta o szczupłej sylwetce firmy zaniżają rozmiary ubrań, bo nie jest tajemnicą, że nic tak nie poprawia humoru kobiecie jak spodnie o rozmiar mniejsze. Nawet jeżeli jest to tylko złudne 36. Firmy stosują różne sposoby i triki żeby przyciągnąć klienta i żeby skłonić go do zakupu. Wyszczuplające lustra, odpowiednie światło, komplementująca obsługa to tylko kilka sposobów na to, żeby klientka poczuła się piękniejsza i szczuplejsza. Chociaż w obecnych czasach jest to zjawisko powszechne, to jednak nie wszystkie firmy stosują te metody - mówi Katarzyna Kobiela.
Kobieta, która wybiera sukienkę jednej marki w rozmiarze 36 może nie zmieścić się w 40 innej. Badania konsumenckie prowadzone w różnych sklepach sieciowych pokazują, że rzeczywiste różnice w obwodach spodni zmierzonych centymetrem odbiegały nawet o 10 centymetrów od tych deklarowanych na metce przez producenta. Wniosek? Niewielka modyfikacja metki sprawia, że klient czuje się lepiej, zwiększa się jego pewność siebie i chętniej sięga po portfel.

Niektóre centra handlowe wychodzą naprzeciw zdezorientowanym klientom. Klika lat temu na rynku pojawiły się kapsuły My Best Fit skanujące wymiary naszego ciała. System porównuje obwody klienta z rozmiarówką ubrań marek zapisanych bazie danych, sugerując odpowiedni rozmiar odzieży dla każdego ze sklepów, a nawet konkretnego kroju sukienki czy modelu spodni.
Co wzbudza twoją irytację podczas zakupów?
30%

sztuczne zawyżanie lub zaniżanie rozmiarówki

27%

wyszczuplające lustra

24%

punktowe oświetlenie lub przyciemnione światło w przymierzalni

19%

niejasne tabele rozmiarów na metkach

zakończona

łącznie głosów: 459