stat

Bielizna od Magdaleny Arłukiewicz

25 listopada 2011 (artykuł sprzed 7 lat)
Jakub Jakubowski

Magdalena "Marlu" Arłukiewicz, trójmiejska projektantka mody, tworzy nową, autorską kolekcję bielizny. Będzie ona uzupełnieniem wzbudzającej emocje i cieszącej się dużym zainteresowaniem kolekcji Gothica. Projektantka w swoim lookbooku zaprezentowała już pierwsze modele będące zapowiedzią kolekcji.



Projektowanie ekskluzywnej i odważnej bielizny to specjalność Magdaleny Arłukiewicz, nic zatem dziwnego, że każda nowa kolekcja wzbudza duże emocje i odbija się szerokim echem w świecie mody. Nie inaczej będzie zapewne w przypadku nowej kolekcji. Projektantka słynie bowiem z odważnych eksperymentów, zarówno jeśli chodzi o kształt, formę, jak i materiały. Widać to także w przypadku powstającej kolekcji. Już pierwsze projekty zdradzają uniwersalność i niepowtarzalność.

Elastyczna halka wyszczuplająca nadaje się zarówno pod sukienkę - wtedy modeluje bieliznę i ukrywa niedoskonałości figury, jak i można ją nosić również do getrów, czy legginsów, jako kusą sukienkę. Casualowego charakteru nadają jej klapy od marynarki zaczerpnięte z kolekcji Gothica. To propozycja zdecydowanie dla kobiet odważnych, indywidualistek lubiących wyróżniać się z tłumu. Podobnie jest w przypadku gorsetowych majtek z wysokim stanem. Bardzo odważna kobieta uczyni z nich rzucający się w oczy, prowokujący element stroju na specjalne okazje, ta mniej odważna nie będzie ich eksponować na ulicy, ale choćby w sypialni.

- Cała kolekcja składać się będzie z 36 modeli. Będą to halki, figi, ręcznie malowane rajstopy i przede wszystkim gorsety. Gorsety to mój znak rozpoznawczy. Projektuję je tak, aby można je było nosić zarówno jako element ekskluzywnej bielizny, jak i zewnętrznie, na co dzień, łącząc je na przykład ze spodniami - mówi Magdalena Arłukiewicz.

Gorsety autorstwa projektantki mają bardzo różnorodny styl i formę: od satynowych, koronkowych poprzez wyszukane jedwabne, z tkanin wzorzystych, zdobione piórami. Marlu nie stroni też od skóry. Jej gorsety w anielskich, białych kolorach świetnie sprawdzają się jako górny element sukni ślubnej lub też jako elegancka bielizna pod tą suknię. Bardziej odważne panny młode wybiorą do białej sukni gorset w ostrych, kontrastujących kolorach.

Wszystkie gorsety posiadają z przodu, wszyty pomiędzy warstwy tkanin, metalowy panel zapinany na metalowe haftki a z tyłu na całej wysokości sznurowanie, umożliwiające zmniejszenie obwodu talii od 5 do 12 cm. Dzięki temu one modelują kobiecą figurę w kształt klepsydry, trzymają prostą postawę i jednocześnie eksponują kusząco biust.

Magdalena "Marlu" Arłukiewicz zdobywa sobie coraz mocniejszą pozycję w świecie mody. Co dziwne, zanim szybciej o niej usłyszał świat niż Polska. Wszystko za sprawą najsłynniejszej klientki Magdaleny, słynnej modelki Waris Dirie. Somalijka, odkryta przez jednego z najlepszych fotografów mody Terence Donavana, to ikona świata mody. Jej przejmująca historia była inspiracją do powstania słynnego filmu "Kwiat pustyni", a wcześniej autobiograficzna książka pod tym samym tytułem sprzedała się w milionach egzemplarzy na całym świecie. To właśnie Waris Dirie otworzyła światu oczy na okrutne obrzędy plemienne, które są powszechne w wielu krajach afrykańskich. Ucieczka z tego świata i spotkanie na życiowej drodze Terenca Donavana otworzyły jej drzwi do wielkiej kariery, której początkiem była okładka kultowego kalendarza Pirelli.

- Waris przyszła do mnie sama. Podczas swojego pobytu w Gdańsku, zobaczyła kolorową galerię na ulicy Mariackiej, którą prowadzę wraz z moją mamą. A w tej galerii ubrania z filcu, które bardzo jej się spodobały. Zadzwoniła do mnie, spotkałyśmy się, pokazałam jej co i jak robię i tak zaczęła się trwająca cały czas owocna współpraca. Robiłam dla niej między innymi rysunki do projektu koszulek. Na nich kwiat pustyni według mojego projektu w różnych kolorach. Zaprojektowałam też kolekcję do filmu. Waris nosi moje szale, sukienki, marynarkę, spodnie, a także czapki, chusty i torebkę, którą wypatrzyła w galerii na Mariackiej. Jest wielkim autorytetem i chętnie moje nowe sprojekty z nią konsultuję - mówi Magdalena Arłukiewicz.

Światowej sławy modelka ubierająca się u polskiej projektantki zwróciła na nią oczy krajowej branży. Marlu prezentowała swoje kolekcje na najważniejszych, polskich pokazach mody, pojawiły się nagrody, zamówienia i oferty współpracy ze strony znanych Polaków, zarówno tych ceniących sobie dyskrecję, jak i tych niestroniących od celebryckiego blichtru. W ubraniach sygnowanych marką Marlu można było ostatnio zobaczyć między innymi jurorów i prowadzących show Polsatu "Must be the music - tylko muzyka", kontrowersyjnego modela Zombie Boya, wracającą na salony piosenkarkę Alicję Janosz, czy prezenterkę Paulinę Sykut. Projektantka lubi podkreślać, że modę traktuje jak sztukę. Stara się łamać stereotyp powszechnej mody ulicznej, lubi przekraczać granice gatunkowe między modą a sztuką. "Marlu" kreuje nie tylko ubrania, ale też sposób ich prezentacji.

- Dobieram muzykę, robię choreografię, wybieram miejsce i pilnuję scenografii. Oczywiście z grupą ludzi, bo projektowanie mody to wbrew pozorom praca zespołowa. Muzykę robią mi Daniel "Atan" Leszczyński, Ann Faber, Icy Hot z Agnieszką Rassalską, fryzury modelkom czaruje znana trójmiejska fryzjerka Kasia Potakowska, a także styliści z Bogna Hair Design, a o makijaż dba Magda Purchla. Współpracuję też ze znakomitymi fotografami, jak Maciej Grochala, Bartek Wutkowski, Paulina Hebda, Anna Roman, Daniel Leszczyński, Marta Wojtal, czy Anna Padzik - Magdalena nigdy nie zapomina o swoich współpracownikach.