Marcin Kydryński: W mroku i półcieniach prezentuję się bardzo atrakcyjnie

26 kwietnia 2013 (artykuł sprzed 7 lat)
Anna Gryszkiewicz

Od 24 lat związany jest z radiową Trójką. Kojarzony dziś przede wszystkim z audycją Siesta, uwodzi pełnymi sentymentu zapowiedziami. Zapraszam na dwie godziny niezobowiązującej, niczym nieskrępowanej muzyki przyjaznej człowiekowi - z głośników co niedzielę sączy się jego leniwy, niski głos. Spytany o najtrudniejszy kadr w życiu, odpowiada: autoportret po czterdziestce. Z Marcinem Kydryńskim rozmawiamy przed rozpoczęciem festiwalu Siesta, który potrwa od piątku do niedzieli w Gdańsku.



Po raz trzeci Filharmonia Bałtycka i Miasto Aniołów ugoszczą wokalistów i instrumentalistów z nurtu muzyka świata. Wydarzenie Siesta Fesival swoim nazwiskiem sygnuje znany słuchaczom Trzeciego Programu PR Marcin Kydryński, który od przeszło 12 lat prowadzi na antenie audycję o tej samej nazwie.

"W mroku i półcieniach prezentuję się bardzo atrakcyjnie", czyli kilka krótkich pytań do Marcina Kydryńskiego.

Anna Gryszkiewicz: Jest pan egoistą?

Marcin Kydryński: W normie. Matką Teresą nie zostanę, choć i ona podobno lubiła czasem zadbać o siebie.

Co jest ceną za bezkompromisowe życie, kiedy po prostu robi się to, co się chce?

Wieczny brak gotówki.

Ile w pana karierze jest szczęścia, ile rzetelnej pracy?

Wyłącznie szczęście, ma się rozumieć. Co to za praca: muzyki sobie posłuchać, na gitarze brząknąć i parę zdjęć cyknąć.

Czy jest coś, co panu w życiu ewidentnie nie wyszło?

Największym szacunkiem darzę pianistów koncertujących. Myślałem, że dobrze byłoby stać się jednym z nich, ale nie dałem losowi szansy. Na wszelki wypadek nie próbowałem.

Najtrudniejszy kadr Marcina Kydryńskiego?

Nikon prosił mnie ostatnio, żebym na stronę ich współpracowników zrobił sobie portret. Po czterdziestce to zawsze najtrudniejszy kadr.

Jest pan sentymentalny?

Sentymentalny, oczywiście. Mam barwne, szczęśliwe życie, jest co wspominać i to przyjemne zajęcie.

12 lat radiowej Siesty. Miał pan kiedyś dosyć studia radiowego?

I 24 lata w Trójce. Ale kiedy ja tam przychodzę, raz w tygodniu na chwilę? Zdążę się zawsze stęsknić.

Odsłuchuje pan swoje audycje?

Nigdy się nie słucham ani nie oglądam. Z powrotów - lubię kilka z piosenek, które napisałem. Parę zdjęć.

Na wizji się pan nie sprawdza?

Przeciwnie. Milczący, w mroku i półcieniach prezentuję się bardzo atrakcyjnie.

Na tegoroczny festiwal bilety rozeszły się jak ciepłe bułki. Co stanowi o fenomenie Siesty?

Muzyka wysokiej próby w bajecznie pięknym mieście.

Drugi dzień festiwalu - rozmowa z Marcinem Kydryńskim