Tajniki perfekcyjnie leżącego garnituru

6 października 2020, 7:00
Alan Balewski

W ostatnich latach obserwujemy, jak mężczyźni coraz bardziej świadomie podchodzą do budowania garderoby. Kiedy wybieramy elegancki strój, zwracamy uwagę na markę, styl, jakość tkaniny czy odszycia. Tym razem w cyklu Strefa Gentlemana skupimy się na elemencie, który jeszcze mocniej niż wymienione wyżej rzutuje na nasz wizerunek - dopasowaniu. Spróbujemy wytłumaczyć, kiedy możemy mówić, że garnitur dobrze na nas leży, oraz jak zapewnić sobie ten efekt.



Pracownie krawieckie w Trójmieście


Za każdym razem, kiedy mierzymy nowy garnitur, intuicyjnie zwracamy uwagę, jak "współpracuje" z naszą sylwetką i preferencjami. Zazwyczaj wybór w sklepie kończy się jednak na wyborze najlepiej leżącego spośród dostępnych rozmiarów. Nie myślimy już o tym, że ten "najlepiej leżący" wcale nie musi leżeć idealnie.

Jeśli nie wpisaliśmy się idealnie w schematyczną sylwetkę danej marki odzieżowej (a szansa na to jest oczywiście zazwyczaj nikła), to zawsze pozostaną jakieś mankamenty w dopasowaniu. Te zaś potrafią mocno zaburzyć wizualny efekt, czasami wręcz odbierając nam powagę.

- Mogłoby się wydawać, że zakup garnituru jest prosty. Wybierasz odpowiedni kolor, rozmiar i gotowe. Niestety wcale tak nie jest. Nawet najdroższy garnitur nie będzie dobrze wyglądał, jeśli nie będzie dobrze skrojony - przestrzega Agnieszka Świst-Kamińska, założycielka Szkoły Męskiego Stylu.
Sprawy nie ułatwia fakt, że każdy z nas ma wpojone przekonania na temat odpowiedniego dopasowania. Często są one wyznacznikiem jakichś archaicznych standardów kulturowych, które pomijają funkcjonalność (np. "nogawka powinna sięgać obcasa"). Od dobrego dopasowania powinniśmy oczekiwać przede wszystkim, że będzie korzystne dla naszej własnej sylwetki i wygody.

- Na początku chciałbym wyjaśnić czytelnikom, że idealnie dopasowany garnitur to nie taki, który ma za krótkie spodnie czy jest za ciasny. Idealnie dopasowany garnitur powinien dawać nam pełną swobodę ruchów, ale przy tym nie powinien być za szerokim - zwraca uwagę Michał Linke, założyciel Tailors Club.

Garnitur i punkty krytyczne



W przypadku garnituru kwestia dopasowania jest o tyle złożona, że mówimy o komplecie, zazwyczaj dwu-, a czasami trzyczęściowym (jeśli rozważamy wariant z kamizelką). Istnieje zatem wiele różnych wymiarów, w których może on na nas "nie leżeć". Wizualnie jednak najwięcej uwagi skupia zawsze marynarka i to jej dopasowaniu warto poświęcić szczególną uwagę.

- Co do wyglądu, to oprócz długości spodni, rękawów czy samej marynarki najważniejszym elementem jest szerokość w barkach, jak i w klatce. Jeżeli zadbamy o dobre dopasowanie tych elementów, to na pewno będziemy zadowoleni z naszego garnituru - wyjaśnia Michał Linke.

Salony z odzieżą męską w Trójmieście


Jeśli kupujemy garnitur "z wieszaka", nie warto się nastawiać, że znajdziemy idealnie leżący model. Prawie zawsze w jakimś wymiarze będzie on wymagał poprawek w zakładzie krawieckim. Żeby ocenić, czy niedostatki w dopasowaniu dadzą się skorygować, warto kierować się nadrzędną zasadą - lepszy nadmiar materiału niż jego niedomiar. Odrobinę zbyt luźna marynarka bądź spodnie dadzą większe pole do przeróbek, niż kiedy są one zbyt ciasne.

- Mężczyźni w dzisiejszych czasach często mają mocno opadające, przesunięte ramiona (czego jestem przykładem) i garnitur "z wieszaka" leży co najwyżej na zasadzie "może być", a jeśli szukamy stroju na ważne okazje, zdecydowanie powinniśmy postawić poprzeczkę wyżej - zwraca uwagę Łukasz Dusza, stylista i przedstawiciel marki Van Thorn.
Niektóre przeróbki są łatwe do wprowadzenia, inne wręcz niewykonalne. Skrócenie nogawek albo delikatne zebranie talii w marynarce będzie prostym zabiegiem, z którym da sobie radę prawie każdy krawiec. Marynarka zbyt szeroka w barkach wymaga już od krawca większej wprawy i nie każdy zakład podejmie się takiej przeróbki. Będzie też odpowiednio droższa. W przypadku gdy front lub plecy są zbyt długie/krótkie albo kołnierz jest zbyt szeroki, szanse na wyeliminowanie mankamentu są praktycznie niemożliwe - wówczas lepiej zrezygnować z takiej marynarki i poszukać innego modelu.

Jak ocenić dopasowanie?



Warto wyrobić sobie oko, by samodzielnie dokonać wstępnej oceny dopasowania. Jeśli widzimy, że w jakimś obszarze garnitur kiepsko się na nas układa, spróbujmy zastanowić się, czy to kwestia zbyt dużego, czy może zbyt małego zapasu materiału. Aby się zorientować, często wystarczy zwrócić uwagę, jak przebiegają załamania/marszczenia materiału.

- Marynarka musi leżeć gładko. Jeśli się utworzą fałdy, to oznacza, że rozmiar jest za mały (fałdy poprzeczne) lub za duży (fałdy podłużne). Marynarka ma być tak długa, aby podzieliła twoją sylwetkę na pół. Przy zapiętym guziku materiał nie może się marszczyć. Natomiast kołnierz lekko przylega do karku, ale nie opina go - opisuje Agnieszka Świst-Kamińska.
Przy ocenie dopasowania najwięcej trudności zdają się sprawiać długości (zarówno marynarki, rękawów, jak i nogawek). Szukając informacji, jaka długość będzie optymalna, możemy wpaść w konsternację, bo prawie każdy poradnik, każdy stylista modowy czy krawiec będzie miał trochę inne zdanie. Tradycyjnie w takim przypadku warto poszukać odpowiedniego dla siebie balansu i nie iść w skrajności. Zamiast szukać konkretnej granicy, zastanówmy się, co będzie korzystne dla naszej sylwetki i spójne z naszym stylem. Odpowiednio długa, męska marynarka powinna zakrywać pośladki, żeby nie kojarzyła się z damskim żakietem. Jednak już wyznaczenie konkretnego punktu, gdzie ma się kończyć, powinno zależeć od naszych proporcji. Osoby niskie, o stosunkowo krótkich nogach, mogą lepiej wyglądać w odrobinę krótszej marynarce. I odwrotnie - osoby wysokie i o długich nogach mogą wybrać nieco dłuższy model.

Trudne sylwetki i szycie na miarę



Niekiedy może się okazać, że proporcje naszego ciała tak mocno odstają od "wzorców", że trudno nam będzie znaleźć choćby dostatecznie leżący garnitur konfekcyjny. W przypadku wyraźnych wad postawy albo mocno zbudowanej, atletycznej sylwetki odpowiednie dopasowanie będzie w stanie zapewnić jedynie szycie miarowe.

- W branży mówimy na to "trudna sylwetka" i nie ma w tym nic obraźliwego, bo jeżeli mężczyzna ma w klatce 120 cm, a w talii 95 to nie wpasuje się w standardowe ramy garniturów. To samo tyczy się osób, których proporcje są odwrotne. Jedyną opcją dla nich jest szycie na miarę, które pozwala uwydatnić zalety i dyskretnie ukryć ewentualne wady. Gdy już zdecydujemy się na szycie garnituru, warto zastanowić się nad wyborem tkaniny, aby była jak najbardziej funkcjonalna. W naszej ofercie mamy tkaniny z naturalnym streczem od firmy Loro Piana i myślę, że to świetny wybór dla panów o atletycznej budowie ciała - opowiada Kamil Pałkowski, stylista w gdańskim atelier Tailors Club.
Szycie na miarę jest oczywiście dobrym sposobem na zapewnienie sobie odpowiedniego dopasowania, również kiedy mamy standardową sylwetkę, lecz nie chcemy bawić się w przerabianie gotowych produktów. Jeśli mamy standardową sylwetkę, można skusić się na szycie w opcji "made to measure", w którym tylko podstawowe wymiary są modyfikowane od klienta. W przypadku "trudnych sylwetek" warto szyć zwłaszcza w opcji "bespoke", gdzie wykrój i modelowanie garnituru jest w każdym wymiarze dostosowane do sylwetki konkretnego klienta. W obu przypadkach założenie jednak jest to samo - mamy dostać perfekcyjnie leżący na nas strój.
Na jaki element garnituru zwracasz najbardziej uwagę?
51%

dopasowanie i swobodę

18%

jakość wykonania

20%

krój i stylistykę

3%

markę i jej renomę

8%

wytrzymałość i użytkowość

zakończona

łącznie głosów: 171