Jeśli nie kredyt to co? Jak sfinansować zakup mieszkania?

15 lipca 2018 (artykuł sprzed 3 lat)
Joanna Puchala
Jeśli doprowadzenie do transakcji zakupu nieruchomości jest niemożliwe na przykład z powodu odmowy udzielenia kredytu przez bank, warto szukać innych sposobów.  Więcej zdjęć (2)

Jeśli doprowadzenie do transakcji zakupu nieruchomości jest niemożliwe na przykład z powodu odmowy udzielenia kredytu przez bank, warto szukać innych sposobów.

fot. 123rf.com

Jeśli doprowadzenie do transakcji zakupu nieruchomości jest niemożliwe na przykład z powodu odmowy udzielenia kredytu przez bank, warto szukać innych sposobów.

fot. 123rf.com

Gotówka i kredyt to najczęściej spotykane sposoby finansowania zakupu nieruchomości. Są jednak sytuacje, kiedy kupujący kredytu nie dostanie, na przykład ze względu na formę zatrudniania albo brak wkładu własnego. Można sobie wtedy pomóc leasingiem lub szukaniem okazji do zamiany.



Alternatywne sposoby finansowania zakupu mieszkania są rzadko spotykane, bo trudno znaleźć kontrahenta, który zgodzi się (zwłaszcza przy obecnym rynku nieruchomości, gdzie sprzedaż mieszkania czy domu nie jest większym problemem) na mało oczywistą formę finansowania zakupu. Niemniej są takie możliwości, więc osoby mocno zdeterminowane mają szanse.

Możliwe jest: uzyskanie pożyczki od sprzedającego, odwrócona hipoteka, finansowanie u dewelopera, zakup spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu oraz leasing nieruchomości.

- Pożyczka od sprzedającego opiera się na tym, że sprzedający przenosi własność na kupującego a w zamian otrzymuje cenę zakupu płatną ratach, najczęściej waloryzowanych - wyjaśnia Piotr Zwoliński z Pepper House. - Odwrócona hipoteka polega z kolei na przeniesieniu przez sprzedającego własności na kupującego w zamian za możliwość dożywotniego zamieszkiwania w tym samym miejscu oraz dożywotnią rentę lub opiekę. Takie rozwiązanie jest stosowane najczęściej w rodzinach, chociaż zdarzają się takie umowy pomiędzy obcymi osobami.

Zdolność kredytowa 2022 - na co zwrócić uwagę?



Z finansowaniem u dewelopera czy innego sprzedającego mamy do czynienia, kiedy deweloper przenosi własność na kupującego, a ten płaci cenę w ustalonych ratach.

- Coraz częściej można spotkać się z tak zwanym finansowaniem u sprzedającego. Zdarza się, że deweloper lub osoba fizyczna będąca właścicielem nieruchomości na rynku wtórnym dopuszcza rozłożenie części lub nawet całej ceny zakupu na raty. Klienci podpisują stosowną umowę notarialną i unikają tym samym całej procedury bankowej związanej z udzieleniem kredytu hipotecznego - wyjaśnia Daniel Banaś, specjalista ds. kredytów hipotecznych z Tyszkiewicz Nieruchomości. - Jest w Polsce duża grupa klientów, których źródło dochodów nie jest akceptowane przez bank i tym samym mimo wysokich zarobków nie otrzymają obecnie kredytu hipotecznego w banku komercyjnym. Takie problemy ma przykładowo Polak prowadzący działalność gospodarczą za granicą lub pracownik zatrudniony w zagranicznej firmie i osiągający dochody w mało popularnej w naszym kraju walucie.
Czytaj także: jak przygotować się do zaciągnięcia kredytu hipotecznego?

To rozwiązanie mimo wszystko jest sporadycznie praktykowaną formą finansowania zakupu nieruchomości - rzadko który sprzedający chce i może pozwolić sobie na uzyskanie pełnej kwoty zapłaty rozłożonej w czasie.

Najem z opcją kupna



- Właściciel nieruchomości umożliwia najemcy wynajem długoterminowy z opcją pierwokupu za określoną cenę w określonym czasie. Jest to dobra propozycja dla osób, które na przykład nie posiadają obecnie środków na wkład własny lub zdolności kredytowej. Dzięki temu zyskują czas, aby przygotować się do sfinansowania nieruchomości na przykład kredytem hipotecznym - ocenia Daniel Banaś.
Trudno wyobrazić sobie dwoje obcych sobie kontrahentów, którzy bez udziału instytucji trzeciej przystaną na takie warunki. Zdarza się to w przypadku transakcji przeprowadzanych w rodzinie, przy czym nawet w takich przypadkach warto ustalenia co do przyszłego zakupu nieruchomości zabezpieczyć aktem notarialnym i wpisem do księgi wieczystej nieruchomości.

W przypadku spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu spółdzielnia wydaje lokal, a kupujący spłaca kwotę zakupu w ramach czynszu. Po spłacie należności spółdzielnia przenosi własność na nabywcę. To również teoria, bo rzadko która spółdzielnia buduje teraz na zasadach innych niż porównywalne do deweloperskich. A nawet jeśli by tak było, to liczba chętnych do zakupu lokum byłaby tak duża, że osoby, które mają trudności z zapewnieniem finansowania miałyby problem, by znaleźć się na liście przyszłych właścicieli.

Zamiana nieruchomości



- Jeżeli strony transakcji uzgodnią jednomyślnie wartość zamienianych nieruchomości, ich stan prawny i podpiszą na tę okoliczność stosowną umowę notarialną, to jest to w pełni wartościowa transakcja, która często może odbyć się niemalże bezgotówkowo. Strony umowy ponoszą jedynie koszty notarialne, wieczysto-księgowe oraz podatkowe. Ewentualną różnicę wynikającą z wartości dopłacić można w gotówce - mówi Daniel Banaś.
Czytaj także: Potrzebujesz innego mieszkania? Zamień się


Na czym polega leasing nieruchomości?



Jest to właśnie najem długoterminowy z opcją wykupu. Tyle tylko, że zanim nieruchomość zostanie spłacona przez kupującego jest ona własnością leasingodawcy.

- Klient nabywa mieszkanie poprzez długoterminową umowę najmu, a po zapłaceniu ostatniej raty nieruchomość przechodzi na własność klienta. W czasie trwania umowy najmu formalnym właścicielem nieruchomości jest leasingodawca - tłumaczy Przemysław Rakowski, prezes zarządu spółki Ocean Estate. - Każdy pozytywnie zweryfikowany przez spółkę obywatel Polski, który ze względu na indywidualny status nie może uzyskać finansowania w banku, może zostać leasingobiorcą. Oferta taka miała być kierowana do osób pracujących za granicą, których ośrodek życiowy znajduje się w Polsce. Mogą z niej korzystać także Polacy pracujący w Polsce, którzy z określonych przyczyn nie chcą korzystać z kredytu. Osobną grupą są przedsiębiorcy, którzy chcą nabyć nieruchomość mieszkalną z przeznaczeniem na cel komercyjny.
Leasing nieruchomości można porównać do popularnego w Polsce od wielu lat leasingu samochodów.

- Podobnie jak w przypadku leasingu aut mamy leasing operacyjny, podczas którego nieruchomość w trakcie umowy jest w księgach leasingodawcy oraz finansowy, gdzie nieruchomość w trakcie umowy jest od razu w księgach leasingobiorcy. Atutami tego rozwiązania jest mniejsza ilość formalności przy analizie kondycji firmy w porównaniu do wniosku o kredyt, optymalizacja podatkowa, długi okres spłat oraz brak obciążenia zdolności kredytowej. Korzystają z niego średnie lub duże podmioty ze stabilną kondycją finansową - wyjaśnia Piotr Zwoliński.

W jaki sposób nabywca jest weryfikowany?



- Weryfikujemy klientów podobnie jak to ma miejsce w banku: zarówno pod kątem dochodowym, jak i rzetelności obsługi zobowiązań finansowych i innych, w dostępnych bazach i rejestrach krajowych oraz zagranicznych. Odbywa się to oczywiście za zgodą i wiedzą klienta - wyjaśnia Przemysław Rakowski.
W leasingu nieruchomości właściciel, czyli leasingodawca, zobowiązuje się oddać nieruchomość w użytkowanie leasingobiorcy. Leasingobiorca w zamian za możliwość korzystania z nieruchomości reguluje określone w umowie raty leasingowe.

- Po wskazaniu przez klienta nieruchomości i pozytywnej weryfikacji następuje podpisanie umowy leasingowej. Klient wnosi w tym momencie swój wkład własny. Resztę środków uruchamia spółka, ze środków uzyskanych wcześniej z elastycznej linii kredytowej. Co do zasady jest to  umowa leasingu lub najmu długoterminowego, zapewniająca klientowi korzystanie z przedmiotu najmu w tym okresie. Przy czym, w celu zabezpieczenia klienta, konto, na które klient wpłaca środki, nie jest bezpośrednio we władaniu spółki, tylko jest rachunkiem technicznym w banku, do którego leasingodawca nie ma dostępu. Bank przekazuje środki na rachunek spółki, dopiero po zaspokojeniu kredytu, przypisanego do danej nieruchomości. Proces przepływu środków jest ułożony w sposób transparentny, gwarantuje bezpieczeństwo klienta - podkreśla Przemysław Rakowski.

Jakie są koszty takiej transakcji? 



- Koszt finansowania jest oparty o stawkę WIBOR i marżę, podobnie jak ma to miejsce w kredycie hipotecznym. Klient ponosi także standardowe koszty związane z utrzymaniem nieruchomości, czyli czynsz i inne opłaty, które płaci w miesięcznej racie eksploatacyjnej. Każdy z klientów otrzymuje kartę informacyjną, w której określone są koszty finansowania przez cały okres trwania relacji, podobnie jak to ma miejsce przy standardowym kredycie hipotecznym - wyjaśnia Przemysław Rakowski.
Leasing nieruchomości można zastosować dla różnych typów nieruchomości: handlowych, usługowych, produkcyjnych, a także mieszkalnych.

- Na pierwszy rzut oka może to przypominać tradycyjną umowę najmu, ale różni się od niej tym, że zwykła umowa najmu nie przewiduje przeniesienia prawa własności do lokalu, natomiast umowa leasingowa tak. Należy jednak pamiętać, że forma finansowania nieruchomości leasingiem powszechna jest w Polsce głównie dla przedsiębiorców. Jeżeli osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej będzie chciała zaciągnąć leasing na nieruchomość to może okazać się, że będzie to możliwe jedynie w instytucjach pozabankowych, ze względu na małą popularność tej formy finansowania zakupu nieruchomości w Polsce - zauważa Daniel Banaś.
Każda z form finansowania zakupu nieruchomości wymaga dokładnej analizy. Te mniej popularne również warte są dostrzeżenia. Więcej zdjęć (2)

Każda z form finansowania zakupu nieruchomości wymaga dokładnej analizy. Te mniej popularne również warte są dostrzeżenia.

fot. 123rf.com

Każda z form finansowania zakupu nieruchomości wymaga dokładnej analizy. Te mniej popularne również warte są dostrzeżenia.

fot. 123rf.com


Zakup za gotówkę i kredyt hipoteczny



Omawiając sposoby finansowania zakupu nieruchomości nie sposób pominąć dwóch najpopularniejszych: zakup za gotówkę lub zaciągnięcie w banku kredytu hipotecznego.

- W ostatnich kilkunastu miesiącach zakupy gotówkowe stanowią znaczną część transakcji realizowanych w naszym biurze. Co ciekawe często są to również nieruchomości powyżej 500 tys. zł lub zakup jednocześnie kilku mieszkań, traktowany jako inwestycja - twierdzi Sylwia Wróblewska z Dom Hunter.
Inną równie popularną formą finansowania zakupu nieruchomości jest kredyt hipoteczny.

Czytaj także: z czego składa się kredyt hipoteczny?

- Najwięcej transakcji, gdzie nabywcy posiłkują się kredytem hipotecznym obserwujemy wśród młodych ludzi kupujących swoje pierwsze mieszkanie. W tym przypadku zdarza się, że aby uzupełnić wymagany wkład własny, dodatkowo posiłkują się pożyczką hipoteczną na wkład własny, która jest mniej restrykcyjnie przyznawana przez banki. Zakupy na kredyt obserwujemy również w przypadku osób, które zamieniają mieszkanie na większe lub na dom w związku z powiększeniem się rodziny - mówi Sylwia Wróblewska. - Bardzo mały odsetek transakcji w biurze pochodzi z zakupów zbiorowych, gdy kilku inwestorów wspólnie skupuje nieruchomości celem późniejszego najmu. Takich transakcji jest więcej na rynku pierwotnym.
Planując zakup nieruchomości z udziałem środków pochodzących z kredytu hipotecznego niezwykle ważny jest wybór jak najlepszych warunków kredytowych.
 
- Obecnie ponad 15 banków udziela kredytów hipotecznych, zatem jest w czym wybierać. Kluczowe jest znalezienie balansu między wysokością oprocentowania kredytu, kosztami jego uruchomienia, takimi jak prowizja banku czy ubezpieczenie oraz dodatkowymi produktami i możliwością wcześniejszej spłaty. Obecnie kilka banków oferuje możliwość uzyskania kredytu hipotecznego na atrakcyjnych warunkach bez prowizji za udzielenie kredytu, bez prowizji za wcześniejszą spłatę oraz bez wielu rozbudowanych produktów dodatkowych. Z punktu widzenia klienta planującego zakup nieruchomości są to często oszczędności idące w tysiące złotych. Ma to bez wątpienia wpływ na łączny koszt planowanej inwestycji - mówi Daniel Banaś.
Czytaj także: Coraz trudniej o kredyt na zakup mieszkania
 
Dobór oferty z najniższym oprocentowaniem, okresem kredytowania oraz rodzaj rat będzie mieć decydujące znaczenie przy opłacalności naszego zakupu.
 
- To wszystko razem ma niebagatelny wpływ na łączny koszt wnioskowanego kredytu, a co za tym idzie, jest niezwykle istotne, aby nie stracić na zakupie wymarzonej nieruchomości. W dzisiejszych czasach można bardzo precyzyjnie porównać oferty kilkunastu banków i zaoszczędzić dzięki temu sporo pieniędzy i czasu - dodaje Daniel Banaś.
Czy masz/miałeś problem z uzyskaniem kredytu na zakup mieszkania?
26%

tak, nie mam wystarczająco dużo pieniędzy na wkład

9%

tak, to trudne, jeśli się nie pracuje na etacie w Polsce

15%

nie było łatwo, ale się udało

22%

nie, nie było problemu

5%

nie, ale znam wiele przypadków osób, które mają ten problem

23%

nie mam i nie planuję kredytu

zakończona

łącznie głosów: 359

autor

Joanna Puchala

j.stolp@trojmiasto.pl

Opinie (149) ponad 20 zablokowanych

  • (29)

    A ja poprosze kredyt we franku)Dziwne że banki teraz nie dają.... jeszcze 10 lat temu bajerowali że tylko to się opłaca i prawie mln oszukanych do dzisiaj płacze że się dało nabrac banksterom... Polecam wynajem po co pętla na szyję, życie jest za krótkie. A zaoszczędzone pieniądze wydać na przyjemności.

    • 40 29

    • (19)

      Jakie zaoszczędzone pieniądze? Wynajem 2 pokojowego mieszkania plus opłaty w dobrej dzielnicy Gdańska to koszt ponad 1500 zł. Ja płacę ratę (kapitał plus odsetki) oraz opłaty łącznie niecałe 1300. Więc będąc na swoim, a

      Jakie zaoszczędzone pieniądze? Wynajem 2 pokojowego mieszkania plus opłaty w dobrej dzielnicy Gdańska to koszt ponad 1500 zł. Ja płacę ratę (kapitał plus odsetki) oraz opłaty łącznie niecałe 1300. Więc będąc na swoim, a nie na wynajmowanym, mam w kieszenie 200 zł co miesiąc. Owszem, stan deweloperski trzeba sobie urządzić, co tanie nie jest, ale mam urządzone mieszkanie na miarę moich możliwości i po swojemu.
      Więc nie zawsze wynajem jest tańszy.

      • 43 8

      • (1)

        Na swoim?Chyba za 35 lat o ile dożyjesz))

        • 15 17

        • A wynajmując nie będzie na swoim nigdy

          • 21 3

      • Na twoim to beda twoje dzieci jesli masz

        Ty sie wykrecisz od przepracowania na kredyt

        • 13 8

      • Wynajem jest zawsze tanszy. (4)

        Aby kupic mieszkanie np za 400 tys (2 pokoje garaz, piwnica w dobrej dzielnicy centralnej) musisz miec 80 tys na wklad, 5 tys na notariusza i min 50 tys na umeblowanie i remont.

        Razem musisz miec 135 tys

        Aby kupic mieszkanie np za 400 tys (2 pokoje garaz, piwnica w dobrej dzielnicy centralnej) musisz miec 80 tys na wklad, 5 tys na notariusza i min 50 tys na umeblowanie i remont.

        Razem musisz miec 135 tys jako minimum. Za te pieniadze czlowiek wynajmujacy jest wolny i ma oplacony najem na 8 lat.
        Do tego Ty przez te 8 lat splacales raty w banku. Takze roznica 200 zl nigdy Ci nie zwroci wydatku 135 tys plus lekko 100 tys raty w banku.

        • 12 11

        • (3)

          I nie wiesz czy jak sie obudzisz nie bedzie stal nad toba wlasciciel, ktory oznajmi ci ze masz sie wyprowadzic

          • 19 5

          • Tak, w teorii. W praktyce w umowi masz wpisany okres wypowiedzenia. (2)

            A dodatkowo prawo chroni najemcę a nie właściciela, wiec ot tak, z domu nikt Cię nie wyrzuci.
            Zwłaszcza jak uczciwie płacisz i nie niszczysz mieszkania. Tacy najemcy są cenieni i latami spokojnie mieszkają w najmowanym lokalu.

            • 8 6

            • (1)

              Nie wyrzuci ale da miesieczne wypowiedzenie np. w okresie kolonizacji Gdanska przez studentow - wtedy ceny za wynajem są sporo wyzsze a fajnych mieszkan ubywa z godziny na godzinę . Jestes zmuszony placic wiecej za wynajem lub szukac na zad*piu. Ot kontrola i niezaleznosc...

              • 4 3

              • Wiesz, jestem wynajmującym (właścicelem mieszkania)

                I na kilku znajomych majacych mieszkania cenenie sobie spokój a nie iluzoryczny zysk. Pierwszy najemca 3 lata, drugi 2 lata, trzeci (zobaczymy).

                Zmiana najemcy to strata czasu i potencjalny przestój ale rozumiem, że ludzie mogą próbować zarobić na ciągłej zmianie najemców.

                • 3 0

      • Skoro uczciwie, to podliczmy wszystkie koszty opowiadania nieruchomości a nie sam kredyt na część wartości mieszkania. (6)

        A zatem:
        - kupno mieszkania 220 000zl za kawalerkę,
        - wykoncznie mieszkania 30 tys zl
        - umeblowanie to kolejne 15 tys zl
        - notariusz 3 tys
        plus inne to daje 270 000zl.
        A to nie koniec

        A zatem:
        - kupno mieszkania 220 000zl za kawalerkę,
        - wykoncznie mieszkania 30 tys zl
        - umeblowanie to kolejne 15 tys zl
        - notariusz 3 tys
        plus inne to daje 270 000zl.
        A to nie koniec bo co miesiąc trzeba płacić czynsz - niby jest on doliczany do "czynszu najmu" jako tzw. "świadczenie dodatkowe" ale w czasie wykańczania mieszkania się go płaci a mieszkanie puste.
        No i na koniec podatek od nieruchomosci (ewentualnie i użytkowanie wieczyste) - od 100 zl do 2000zl na rok (użytkowanie wieczyste i miejsce postojowe w haki garażowej są najkosztowniejsze).

        • 7 5

        • i dalej. (3)

          Jak wynajmujesz mieszkanie to płacisz co miesiąc 1200zl (z czego właściciel ma z 1000zl miesiecznie bo US musi dostać dolę).

          Jak kupiłeś to nigdy nie bedzie to twoje mieszkanie docelowe. Na początek starcza

          Jak wynajmujesz mieszkanie to płacisz co miesiąc 1200zl (z czego właściciel ma z 1000zl miesiecznie bo US musi dostać dolę).

          Jak kupiłeś to nigdy nie bedzie to twoje mieszkanie docelowe. Na początek starcza kawalerka (max 2 pokoje), potem pojawiają się dzieci i potrzeba 3-4pokoje lub domek a na koniec jesteście parą lub singlem, emerytem no i niske koszty utrzymania robią swoje.

          Wiec pierwszy raz zmieniasz mieszkanie po 5 - 10 lat od zakupu. Metry starego mieszkania zamienisz na metry nowego (zmiana ceny nie ma tu znaczania), ale pozostałe zainwestowane pieniądze są nie do odzyskania.
          Nowy właścicel nie zapłaci Ci pełnej ceny za kafelki w łazience, panele, farbę, meble (są to zwyczajnie stare i niemodne rzeczy, które mogą niepodobać się nowemu właścicielowi twojego mieszkania).
          Przy zakupie przypadło zatem: 50 000zl wiec jakieś 600zl na miesiąc przy 7 latach użytkowania.

          • 5 11

          • Skoro uczciwie, to podliczmy wszystkie koszty posiadania nieruchomości a nie sam kredyt na część wartości mieszkania (1)

            Mamy więc ratę kredytu z 1000zl/mies + koszty wykończenia 600zl co daje 1600zl

            A gdybyś wynajął to masz 400zl w kieszeni miesięcznie.

            Podsumowując, wiem, że to częściowo szacunkowe obliczania

            Mamy więc ratę kredytu z 1000zl/mies + koszty wykończenia 600zl co daje 1600zl

            A gdybyś wynajął to masz 400zl w kieszeni miesięcznie.

            Podsumowując, wiem, że to częściowo szacunkowe obliczania ale pokazują co czeka Was, właścicieli mieszkań. I, że świat nie jest tak różowy, że rata kredytu jest tańsza od najmu więc "bycie właścicielem zawsze i każdemu się opłaca bo tak nie jest"

            • 5 5

            • I na koniec.

              Najem mieszkania to nie same przyjemności, ale ludzie zmieniają prace, miasto zamieszkania, zapadają na ciężkie choroby, wyjeżdżają zagranicę, rozwodzą, żenią się i dostają spadki.
              We wszystkich tych przypadkach

              Najem mieszkania to nie same przyjemności, ale ludzie zmieniają prace, miasto zamieszkania, zapadają na ciężkie choroby, wyjeżdżają zagranicę, rozwodzą, żenią się i dostają spadki.
              We wszystkich tych przypadkach najem może okazać się bardzo opłacalny i mało kłopotliwy.
              Do tego odchodzi zmienność rynku. Możesz kupić w boomie deweloperskim (jak teraz lub w 2008) a musieć sprzedać, gdy ceny nieruchomości spadną (jak w 2012). Możesz trafić na minę jak kredyt frankowy (aktualnie zlotowkowy bo stopy i inflacja niedługo skoczą) i ukończyć całkiem ładnie.

              • 5 4

          • Przez ostatnie 10 lat kupiłem łącznie 5 mieszkań, nie jestem żadnym dzieckiem notabla, od rodziców dostałem ok 20 000. Kazdy dochód z mieszkania ujmowalem w przychodzie i wykazywałem w PIT wiec nie miałem problemu z

            Przez ostatnie 10 lat kupiłem łącznie 5 mieszkań, nie jestem żadnym dzieckiem notabla, od rodziców dostałem ok 20 000. Kazdy dochód z mieszkania ujmowalem w przychodzie i wykazywałem w PIT wiec nie miałem problemu z otrzymaniem kolejnego finansowania. Zarabiałem w tym czasie średnio na umowie o prace niewiele ponad średnia krajowa. W tej chwili sprzedaje 2, sprzedam jeszcze jedno a 2w najlepszych lokalizacjach na razie zostawiam. Do przodu łącznie jestem ok milion złotych na czysto. Ma to swoją cenę, do tej pory wszystko podporządkowane było inwestycjom, na wakacjach za granica ostatni raz byłem 8 lat temu, czas teraz pożyć trochę. Łatwo jest żyć na kredyt albo tu i teraz, trzeba pamiętać ze inwestując można sie wyłożyć ale jeżeli człowiek naprawdę jest zdeterminowany, jest w stanie odmówić sobie przez jakiś czas chwilowych przyjemności może sie ustawić.

            • 1 10

        • (1)

          30 tyś na wykończenie ? to chyba wszystko najtańsze i kładzione samemu

          • 3 4

          • 30tys na wykończenie kawalerki ~30m2? To przecież wystarczy w zupełności. Farby, panele, kafle do łazienki plus robota jeśli nie umiesz sam tego ogarnąć. Wyraźnie było przecież dalej dopisane 15tys na umeblowanie.

            • 0 0

      • (2)

        Dokladnie. Nie licząc kosztów wykonczenia mieszkania to kredyt i tak wychodzi taniej niż wynajem. Kupiłem nowe mieszkanie we Wrzeszczu ponad 3 lata temu. Rata kredytu wynosi mnie niecałe 1200zl + 450 zl za czynsz i

        Dokladnie. Nie licząc kosztów wykonczenia mieszkania to kredyt i tak wychodzi taniej niż wynajem. Kupiłem nowe mieszkanie we Wrzeszczu ponad 3 lata temu. Rata kredytu wynosi mnie niecałe 1200zl + 450 zl za czynsz i rachunki. Kredyt wziąłem na lat 30, ale juz 7 razy nadpłacalem drobniejszymi kwotami i zmniejszylem okres do 21, więc zostaje tylko 18 lat splacania. Tym samym mniej oddam bankowi. Jeśli pojawi się wiecej kasy, to znów nadpłacę i może w 10 latek uda się spłacić. Plusem jest to, że będąc swiadomym wzrostu cen mieszkań nie czekałem na gwiazdkę z nieba i po prostu zdecydowałem się na kupno (na wkład własny trochę zaoszczedzilem i pozyczylem od rodziców i tesciow - juz oddane). Dziś już raczej byłoby ciężej, bo za to samo mieszkanie zaplacilbym co najmniej 100-150 tys wiecej. Dodatkowo komfort mieszkania na swoim jest zdecydowanie nieporownywalny z wynajmem. Spośród wynajmowanych 7 mieszkań tylko raz trafilem na extra wlasciciela (dbał o standard mieszkania, odprowadzal podatki od wynajmu, wymieniał nawet przepalone żarówki, jak mieliśmy problem z kasą to poczekal 3 dni z czynszem), który niestety po 2 latach poprosil nas o wyprowadzke, poniewaz miał remont w swoim mieszkaniu... Poczucie kontroli i wolności na wynajmie jest więc mocno złudne :-) Szczerze mówiąc, to przy obecnych cenach wynajmu (co najmniej 2-2,5 tys za 2 pokoje w dobrej lokalizacji i nie w starej kamienicy albo falowcu), to bardziej mnie stać na kredyt niż na płacenie januszom w kieszeń.

        • 6 3

        • A no i gdybym zapadł na ciężka chorobe lub stracił pracę to nic mnie nie trzyma. Wyprowadzam się z kupionego mieszkania, z palcem w d... wynajmuje za te właśnie 2,5 k miesięcznie - i staję się tym januszem :-)

          A no i gdybym zapadł na ciężka chorobe lub stracił pracę to nic mnie nie trzyma. Wyprowadzam się z kupionego mieszkania, z palcem w d... wynajmuje za te właśnie 2,5 k miesięcznie - i staję się tym januszem :-) Mieszkanie się splaca samo i to nawet szybciej. Jak nie wynajme, to sprzedam za 150 tys wiecej niz kupilem, splacam kredyt i zostaje mi jeszcze parę baniek w kieszeni.

          • 2 5

        • Wynajmowałeś i kupiłeś - dla mnie to uczciwa opinia bo znasz dwie strony medalu.

          Wariant najpierw wynajmuję a potem kupuję jest bardzo rozsądnym podejściem.

          Gorzej jak ktoś najpier kupi kawalerkę a potem kombinuje jak ją zmienić na coś większego/w innej lokalizacji żeby dostosować się do aktualnej sytuacji życiowej.
          Wtedy kalkulacja jest zgoła inna.

          • 1 0

      • Z kredytem jest jak z dieslem.

        Jeden chwali, że 3L/100km spalania a drugi płacze, że non stop trzeba remontować to turbinę, to wtryski to DPF a jeszcze przy zakupie drożej.

        Po spłacie kredytu będziesz właścicielem starego mieszkania. Nie

        Jeden chwali, że 3L/100km spalania a drugi płacze, że non stop trzeba remontować to turbinę, to wtryski to DPF a jeszcze przy zakupie drożej.

        Po spłacie kredytu będziesz właścicielem starego mieszkania. Nie doliczasz do raty kosztów remontów, wykonczenia, mebli, podatków i innych a je ponosisz?
        Jednocześnie placząc 1500zl raczej nie zakładasz, że wlaściciel wymaga od ciebie wykonywania okresowych remontów, podatku od nieruchomości nie płacisz, kosztu zakupu/sprzedaży mieszkania nie ponosisz.
        Ale, oczywiscie po 35 latach bedziesz właścicielem mieszkania wartego na dzisiejsze 150 000zl (tyle stoja dzis stare mieszkania).
        Poważnie, to jest tak skalkulowane, żeby żadna opcja nie była specjalnie bardziej oplacalna.

        • 1 2

    • (6)

      200 tysięcy? Chlopie splacasz z odsetkami 380 tysięcy i to za małą klitke na peryferiach. Dziękuję, postoje.Wole mieszkać w namiocie albo w domku na działkach.

      • 20 16

      • (4)

        powodzenia zimą :) Przy artretyzmie i zwyrodnieniami w stawach.

        • 9 10

        • Przy artretyzmie i zwyrodnieniami w stawach ?? i z tym wszystkim stać cię na spłatę kredytu ? (3)

          • 7 2

          • (2)

            nie każdy pracuje w biedrze, albo na budowie

            • 4 4

            • na budowie mam 7 tyś na ręke to chyba nie jest zle po zawodówce? (1)

              • 4 0

              • Nieźle ale w wieku 40 lat zrujnowane zdrowie a tego za żadne pieniądze nie kupisz.

                • 0 2

      • Albo u rodziców w falowcu. Mama nagotuje, tata oplaci rachunki a ja se kupie bmke 3 zeby kumplom na osiedlu sie pokazac. Kto wynajmuje i kupuje ten frajer. Ja Seba wygralem zycie no i Nikole, bo lubi ze mna jezdzic bmka :-)

        • 4 1

    • znajć prace i weś kretyd!

      • 5 0

    • Wynajem mieszkania tylko przy średniej krajowej.

      • 0 0

  • Czyli w skrócie (2)

    Wszystkie pomysły wskazane w artykule nie mają praktycznie zastosowania w Polsce dla osoby fizycznej na umowę o pracę lub drobnego przedsiębiorcy. No chyba, że chcesz kupić 1 mieszkanie mając inne na zamianę...

    • 56 0

    • A po co kupować mieszkanie?

      Ja jestem zwolennikiem specjalizacji: rób jedną rzecz, ale dobrze - albo kup 100 krów i skup się na mleku albo 100 kur i na jajkach.
      Po co komuś, kto się na tym nie zna, mieszkanie? Formalności, podatki, remonty,

      Ja jestem zwolennikiem specjalizacji: rób jedną rzecz, ale dobrze - albo kup 100 krów i skup się na mleku albo 100 kur i na jajkach.
      Po co komuś, kto się na tym nie zna, mieszkanie? Formalności, podatki, remonty, problemy - po co mi to? Tak samo nie zaczynam robienia obiadu od szukania ziemniaków w polu, tylko kupuję gotowe, nie jestem rolnikiem, nie jestem kamieniczkiem.
      Jakbym miał np. 5 mieszkań, żył z tego, znał się na tym - to ok. Ale jedno? Nie mam o tym pojęcia a jak nie masz o czymś pojęcia to zostaniesz wyd....y najpierw przez bank, developera a kończąc na Mietku kładącym terakotę.
      Ale niech każdy ma to co lubi, tylko potem nie narzekajcie ludzie, że od 10 lat domu w Baninie nie możecie wykończyć albo dojazdy z Redy was męczą xD

      • 7 16

    • opodatkowanie 50%

      Dzień wolności podatkowej wypada w czerwcu, jednak gdyby nie było optymalizacji i szarej strefy, to byłby w lipcu. To jest prawdziwa przyczyna biedy i zacofania w naszym kraju, i przyczyna stagnacji w całej Europie.

      Dzień wolności podatkowej wypada w czerwcu, jednak gdyby nie było optymalizacji i szarej strefy, to byłby w lipcu. To jest prawdziwa przyczyna biedy i zacofania w naszym kraju, i przyczyna stagnacji w całej Europie. Jesteśmy niewolnikami, z których zdziera się połowę wypracowanej wartości, w celu wykarmienia urzędniczej kasty i utrzymania całej masy zupełnie zbędnych instytucji państwowych i samorządowych, jak np. urzędy pracy, ecs, teatr szekspirowski, finansowanie pseudo-artystów, pseudo-naukowców, partii politycznych, komisji, "instytucji kultury" i wielu innych bezproduktywnych darmozjadów. Pracownicy sektora publicznego de facto nie płacą żadnych podatków, bo oni żyją z podatków. Cały ten ciężar realnie spoczywa wyłącznie na sektorze prywatnym, który doi się niemiłosiernie, bo dla polityków najważniejsza jest ta kasta która im zawdzięcza swoje wygodne posadki.

      • 3 1

  • To most

    I tyle

    • 22 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.