Nieuczciwi najemcy uciekli, a sąsiedzi pomogą właścicielom

3 lipca 2020, 14:00
rb
interwencja trojmiasto.pl

W zeszłym tygodniu opublikowaliśmy post z mediów społecznościowych napisany przez mieszkankę Gdańska, w którym opisywała swoją bezsilność w walce z najemcami, którzy od dwóch lat nie płacą czynszu. - Po serii działań społecznych i publikacji w Trojmiasto.pl lokatorzy uciekli, a sąsiedzi znający sytuację chcą nam pomóc, to wzruszające - poinformowała redakcję właścicielka mieszkania, które zostało zdemolowane.



Właściciele mieszkania z Gdańska od 2018 roku borykali się z problemem patologicznych najemców, którzy nie płacili czynszu, zakłócali spokój sąsiadom i niszczyli wynajmowany lokal.

Ze względu na to, że nieuczciwi najemcy mieli dwuletnie dziecko, pokrzywdzeni właściciele mieszkania nie zdecydowali się na podjęcie niezgodnych z prawem kroków w celu usunięcia ich z lokalu. Przypomnijmy też, że zabrania tego prawo - grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo jej pozbawienia do roku.

Opowieść z bezsilności



Przeszli za to całą procedurę prawną, która miała prowadzić do eksmisji lokatorów do tymczasowego mieszkania, które wyznaczyło miasto. Pandemia zatrzymała proces eksmisji, w tym czasie w mieszkaniu odbywały się kolejne awantury, a na konto właścicieli nie wpłynęła ani złotówka.

Właścicielka mieszkania z bezsilności, frustracji i złości napisała długi post w mediach społecznościowych. Już nie po to, by szukać pomocy prawnej czy rozwiązania swojego problemu, ale po to, aby podzielić się swoim ciężarem. Post dotarł do dziesiątek osób, spowodował naciski na gdański MOPR, w skróconej formie opublikowało go Trojmiasto.pl.

Lokatorzy uciekli, a sąsiedzi oferują pomoc



Po kilku dniach z redakcją skontaktowała się właścicielka mieszkania, by przedstawić dalszą część tej historii.

- Nasi lokatorzy uciekli, wyprowadzili się zostawiając otwarte drzwi. MOPR bardziej dogłębnie zajął się sprawą tej rodziny, więc chyba nasi patologiczni najemcy poczuli, że ich swoboda dobiega końca. Wysyłam państwu zdjęcia naszego mieszkania, by pokazać co mogą po sobie pozostawić ludzie, którzy mają nieograniczony tupet w wykorzystywaniu dziur w polskim prawie, by żerować na kimś innym - opowiada właścicielka mieszkania.

Czytaj całą historię walki właścicieli mieszkania o jego odzyskanie



Z relacji wynika też, że mimo wielkiej anonimowości na osiedlach wspólnota sąsiedzka i międzyludzka nadal istnieje, a człowiek - człowiekowi potrafi zaoferować pomoc nie tylko kiedy spali mu się dom albo umiera dziecko.

- Absolutnie nie spodziewaliśmy się takiego zakończenia tej szarpaniny. Największym zaskoczeniem i wspaniałym potwierdzeniem, że ludzie mają wielkie serce, są otwarci i jednak tworzą wspólnotę jest postawa wielu osób, które podjęły działania po publikacji mojej opowieści, a także oferty naszych sąsiadów, którzy deklarują pomoc. Ja nawet nie do końca wiem, kto gdzie mieszka, ale ktoś przyszedł i powiedział, że ma kafelki i może je ułożyć, ktoś inny powiedział, że pomoże pomalować ściany. Kiedy podziękowaliśmy, bo remont tak zdemolowanego mieszkania trzeba najpierw dobrze zaplanować, to sąsiedzi założyli zrzutkę z opisem "pomoc po koszmarze związanym z dzikimi lokatorami". Te ludzkie odruchy naprawdę leczą nasze rany po tych przejściach, trudno to wyrazić - opowiada właścicielka mieszkanka.
Czy pomógł(a)byś sąsiadowi, którego nie znasz dobrze, ale wiesz, że ma problemy?
52%

tak, jeśli to byłaby drobna rzecz

41%

nie wiem, to zależy od sytuacji

7%

nie, mi nikt nigdy w niczym nie pomógł

zakończona

łącznie głosów: 5929

rb