Gdańsk. Brakuje barierek przy drodze rowerowej we Wrzeszczu?

26 października 2020, 7:00
Joanna Skutkiewicz

Barierki, nie tylko te przy drogach rowerowych, bywają prawdziwą kością niezgody. Często wytyka się zarządcom dróg ustawianie barierek lub słupków w miejscach, w których wydaje się to kompletnie nieuzasadnione. Rzadziej zdarzają się przeciwne sytuacje, czyli brak odgrodzenia ścieżki rowerowej od reszty pasów drogowych. Czy we Wrzeszczu brakuje infrastruktury, która ma chronić rowerzystów przed wypadkami?



Każdy, kto porusza się po mieście na rowerze, zdaje sobie sprawę ze związanych z tym niebezpieczeństw. Podobnie jak za kierownicą auta, trzeba być cały czas czujnym i gotowym na szybką reakcję. Na tym jednak podobieństwa zdają się kończyć. Zdarza się, że największe ryzyko powodujemy wobec siebie nawzajem. Gwałtowne skręty i zatrzymania, wyjeżdżanie na środek pasa rowerowego czy też użytkowanie go przez osoby, które nie powinny znaleźć się na drodze dla rowerów - to wszystko powoduje, że bywa niebezpiecznie.

Czytelnik: rowerzyści również sprawcami kolizji na Piramowicza



Dodatkowy problem pojawia się, jeśli odbicie w bok w celu uniknięcia zderzenia wiąże się z niebezpieczeństwem wpadnięcia prosto pod samochód. Z obawą tego typu napisała do nas czytelniczka portalu, pani Marta, która nie tylko była świadkiem niebezpiecznych sytuacji na drogach rowerowych, lecz także brała udział w jednej z nich.


- We Wrzeszczu pomiędzy ulicami LendzionaMapka a KlonowąMapka ścieżka rowerowa ma kręty przebieg, a wzdłuż ustawione są drzewa i krzaki - opisuje czytelniczka. - Jednocześnie ten fragment od alei Grunwaldzkiej oddziela jedynie wąski pas kostki chodnikowej. Wielokrotnie byłam świadkiem niebezpiecznych sytuacji z powodu ścinania zakrętów przez rowerzystów i hulajnogi, bardzo słabej widoczności czy jazdy "na trzeciego". Kilka dni temu z krzaków pod koła wyskoczył mi kot i cudem uniknęłam upadku prosto pod koła samochodów. Na ścieżkach pojawiają się mokre liście, więc robi się coraz bardziej niebezpiecznie. Uważam, że wzdłuż tego odcinka konieczna jest barierka oddzielająca rowerzystów od alei Grunwaldzkiej.
Zdaniem pani Marty taka sama sytuacja ma miejsce na alei Legionów pomiędzy Tadeusza KościuszkiMapka a HynkaMapka.


Bariery to ostateczność



Jak przekonują specjaliści z Urzędu Miasta, ryzyko ulegnięcia wypadkowi w opisywanych miejscach jest niewielkie. Montaż barierek wiązałby się nie tylko z kosztami, lecz także z utrudnieniem dla pieszych oraz samych rowerzystów.

- Większość chodników i dróg rowerowych w mieście przebiega wzdłuż jezdni, po których poruszają się samochody - mówi insp. Joanna Bieganowska z Referatu Prasowego Urzędu Miasta Gdańska. - W każdym z tych miejsc istnieje ryzyko, że ktoś się przewróci. Ryzyko to jest na szczęście na tyle niewielkie, że nie uzasadnia stawiania rzędów barier w tak wielu miejscach. Warto też wziąć pod uwagę, że ze względu na przepisy dotyczące skrajni drogowej takie bariery zawężałyby chodniki lub drogi rowerowe, utrudniając poruszanie się po nich. W europejskich miastach o ugruntowanej kulturze mobilności barier nie stawia się prawie nigdzie i nie wpływa to na zwiększenie liczby wypadków, ułatwia swobodne poruszanie się pieszym i podnosi estetykę przestrzeni miejskich. Dlatego stawianie barier należy traktować jako ostateczność i stosować je tam, gdzie jest to absolutnie niezbędne. We wskazanych miejscach nie jest to konieczne.

Gdynia. Nowa droga rowerowa na Płk. Dąbka niebezpieczna?



Czy tego typu infrastruktura może stać się barierą, dzięki której rozpędzony samochód nie zrobi krzywdy rowerzyście? Jak pokazuje wypadek spowodowany przez 'Wolva' 5 lat temu, jest to niestety wątpliwe.
Czy w opisywanych miejscach potrzebne są barierki dla ochrony rowerzystów?
31%

zdecydowanie tak, byłoby wtedy bezpieczniej

61%

nie, to zbędny element

8%

nie mam zdania

zakończona

łącznie głosów: 301