Jak nauczyć dziecko jazdy na rowerze?

22 maja 2018 (artykuł sprzed 4 lat)
Magdalena Raczek
Jeżeli dziecko nie miało wcześniej do czynienia z rowerkiem biegowym, to oczywiście na początku boczne kółka należy zostawić, aby dziecko czuło się bezpiecznie. Więcej zdjęć (4)

Jeżeli dziecko nie miało wcześniej do czynienia z rowerkiem biegowym, to oczywiście na początku boczne kółka należy zostawić, aby dziecko czuło się bezpiecznie.

fot. 123rf.com

Jeżeli dziecko nie miało wcześniej do czynienia z rowerkiem biegowym, to oczywiście na początku boczne kółka należy zostawić, aby dziecko czuło się bezpiecznie.

fot. 123rf.com

Wiosna i lato to idealny czas na naukę jazdy na rowerze. Na każdym kroku spotkać można dzieci jeżdżące na rolkach, deskach, wrotkach, hulajnogach, jeździkach, rowerach tradycyjnych i na tych biegowych, nic więc nie stoi na przeszkodzie, by do tej grupy dołączyła i twoja pociecha. Od czego zacząć i jak to przeprowadzić możliwie bezboleśnie? Podpowiadamy. Oto kilka kroków do efektywnej nauki jazdy na rowerze.



Pierwszy krok to oczywiście wybór odpowiedniego momentu. Dla chcącego nic trudnego, jak mawia stare porzekadło, i w tym przypadku jest to niezwykle istotne. Niektórym rodzicom wydaje się, że wystarczy kupić dziecku ładny rowerek i wszystko już dalej jakoś pójdzie. Niestety tak nie jest. Oczywiście rower to dla malucha ważna sprawa i będzie chciał jak najbardziej uczestniczyć w wyborze, dlatego warto, żeby sam zdecydował o kolorze ramy czy kolorowych lub bajkowych dodatkach (typu dzwonek, zawieszka na bidon czy koszyk na rzeczy), jednak wybór sprzętu to duża odpowiedzialność, która powinna leżeć po stronie rodziców.

Wracając jednak do tego, kiedy jest dobry moment na zakup roweru i naukę jazdy, tak naprawdę nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zdecydowanie im wcześniej, tym lepiej - ale nic na siłę. Niektóre maluchy już jako roczniaki wsiadają z powodzeniem na jeździki, a po roku przesiadają się bezproblemowo na rowerki biegowe i śmigają na nich całe lata, po czym bezkolizyjnie przesiadają się na dwa koła z pedałami. Inne dzieci z kolei nie wykazują zainteresowania żadnymi pojazdami ani na czterech, ani trzech, ani na dwóch kółkach. I to może trwać nawet kilka lat, po czym nagle pojawia się wielki zapał, by mieć rower i na nim jeździć. Jest to kwestia bardzo indywidualna i ważne jest, by nie zmuszać pociechy do wsiadania na pojazd, jeśli dziecko się boi, stawia opór lub zwyczajnie nie jest tym zainteresowane. Wszystko przyjdzie samo w swoim czasie.

W nauce jazdy na rowerze to częściej nie dzieci, lecz rodzice czują opory i lęki. Więcej zdjęć (4)

W nauce jazdy na rowerze to częściej nie dzieci, lecz rodzice czują opory i lęki.

fot. 123rf.com

W nauce jazdy na rowerze to częściej nie dzieci, lecz rodzice czują opory i lęki.

fot. 123rf.com

Oczywiście niezwykle istotne jest również to, by rodzice zachowali czujność i od czasu do czasu podejmowali temat, aby się przekonać, czy maluch nie zmienił zdania w tej kwestii. Dobrze jest zachęcać dziecko, czytając mu o rowerowych przygodach, zwracając jego uwagę na inne jeżdżące dzieci na podwórku czy też dając mu po prostu przykład swoją własną osobą. Na pewno maluch, którego rodzice sami jeżdżą rowerami, samoistnie zarazi się miłością do dwóch kół.

- W naszym przypadku dokładnie tak było, że nasz synek od razu stał się roweromaniakiem, tak jak my. My sami jeździmy na rowerach wszędzie, jest to nasz podstawowy środek komunikacji, ale też służy nam oczywiście do rekreacji. Jak urodziło się nasze dziecko, to nie kupiliśmy co prawda przyczepki, ale jak młody skończył 10 miesięcy, to znaleźliśmy świetny fotelik "kangurowy", który instaluje się na kierownicy roweru. W takim foteliku maluch jest bezpieczniejszy niż w tradycyjnym, montowanym z tyłu, no i można w nim wozić już niespełna roczne maluchy. Woziliśmy w nim naszego rok, po czym przesiadł się do fotelika tradycyjnego. Druga kwestia to jego samodzielne próby jazdy - na pierwsze urodziny dostał jeździk Pukylino, świetnej firmy niemieckiej Puky, i niemal od razu nauczył się na nim poruszać. Po roku przesiadł się na rowerek biegowy, tej samej firmy. Teraz jako 5-latek porusza się już na tradycyjnych dwóch kółkach. Nauka jazdy na rowerze u nas właściwie nie miała miejsca. Młody po prostu przesiadał się z jednego pojazdu na kolejny, przechodził sam z jednego etapu do następnego - opowiada Kasia.

Bezpieczeństwo to podstawa



Gdy już i my, i nasze dziecko będziemy gotowi na rowerowe szaleństwo, kolejnym ważnym krokiem jest zakup odpowiedniego sprzętu. Odpowiedniego, czyli bezpiecznego. Bezpieczny rower to taki, który po pierwsze jest dostosowany do wieku dziecka (pamiętajmy, że za duży lub za mały sprzęt może nie tylko zniechęcić naszego potomka do nauki, ale i stanowić dla niego zagrożenie), posiada odpowiednie atesty bezpieczeństwa oraz jest wykonany z solidnych materiałów. Niektórzy rodzice są zdziwieni, gdy zakupiony w supermarkecie rower po paru przejazdach rozpada się lub łamie, bo był wykonany z gorszego tworzywa. No cóż, rada jest na to jedna - nie kupujmy byle czego i nie sugerujmy się ceną. W tym przypadku warto zdać się na dobry sklep rowerowy i nie oszczędzać na sprzęcie, wszak nie oszczędzamy ani na zdrowiu, ani na bezpieczeństwie naszych dzieci.

Rzecz druga to stosowne nakrycie głowy, czyli kask. Według badań podczas wypadku kask ochronny zmniejsza ryzyko kontuzji nawet o 85 proc. Zakładanie kasku powinno być rutynowe, warto od początku wyrobić w dziecku ten nawyk. Wsiadamy na rower tylko w założonym na głowę kasku. Jeśli my sami zawsze jeździmy w kasku, to na pewno nie będzie to problemem ani niczym dziwnym dla naszego dziecka. Jeśli jednak sami stronimy od jazdy w kasku, to raczej możemy zapomnieć o tym, że nasz szkrab włoży na głowę kask.

- Świat się zmienia i chcąc wyjść mu naprzeciw warto zadbać o bezpieczeństwo. Na pierwsze lekcje nauki jazdy na rowerze warto zaopatrzyć malca w ochraniacze i kask. To ważne, bo już po pierwszym upadku dziecku może przejść ochota na dalszą naukę jazdy. Nie ma znaczenia, czy wychodzisz z malcem na rower na chwilę, czy na kilka godzin. Zawsze warto pamiętać o ochronie głowy. Dziecko powinno wyrobić w sobie nawyk zakładania kasku za każdym razem, zanim wsiądzie na rower. Najlepiej samemu świeć przykładem, jeżdżąc w kasku - mówi nasz redakcyjny specjalista rowerowy Krzysztof Kochanowicz.
Przeczytaj więcej porad: Nauka jazdy na rowerze, pierwsze próby.

Jaki wybrać rower?



Odpowiedni rower powinien być lekki, wielkością dopasowany do małego rowerzysty. Pamiętajmy, że to on ma być dla dziecka, a nie odwrotnie. Jeśli pojazd będzie zbyt ciężki (np. stalowa rama może stanowić za duży ciężar dla kilkulatka), to malcowi nie będzie się go chciało ani podnosić po wywrotce, ani wynosić np. z piwnicy, ani nawet prowadzić. Natomiast, gdy dwuślad będzie za duży, to dziecko nie będzie się na nim czuło bezpiecznie i pewnie, więc raczej szybko porzuci naukę jeżdżenia. Wielu specjalistów podkreśla, że najlepszym rozwiązaniem na początek jest rower biegowy.

Dobrze jest rozpocząć przygodę z rowerami od rowerka biegowego, który jest lekki i zapewnia dziecku stabilność i poczucie bezpieczeństwa. Więcej zdjęć (4)

Dobrze jest rozpocząć przygodę z rowerami od rowerka biegowego, który jest lekki i zapewnia dziecku stabilność i poczucie bezpieczeństwa.

fot. 123rf.com

Dobrze jest rozpocząć przygodę z rowerami od rowerka biegowego, który jest lekki i zapewnia dziecku stabilność i poczucie bezpieczeństwa.

fot. 123rf.com

- Dobrze jest rozpocząć przygodę z rowerami od rowerka biegowego, który jest lekki i zapewnia dziecku stabilność i poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie uczy sprytu i utrzymywania równowagi. Rowerki biegowe (dwukołowe) są odpowiednie dla dzieci w wieku od około dwóch lat, wcześniej można zaproponować dziecku rowerek biegowy czterokołowy nazywany przez niektórych jeździkiem. Następnym etapem jest przesiadka na rowerek z kołami 16" - bardzo często nie ma już potrzeby umieszczania bocznych kółek. Jeżeli dziecko nie miało wcześniej do czynienia z rowerkiem biegowym, to oczywiście na początku boczne kółka należy zostawić, aby dziecko czuło się bezpiecznie i się nie zniechęciło - przekonuje Karolina Kupczak z Salonu rowerowego "Wysepka" w Hali Olivia.
W nauce jazdy na rowerze to częściej nie dzieci, lecz... rodzice czują opory i lęki, stąd pojawiają się słynne kijki z tyłu lub boczne kółka, które jednak najczęściej nie są maluchom potrzebne na długo albo wcale.

Dziecko powinno wyrobić w sobie nawyk zakładania kasku za każdym razem, zanim wsiądzie na rower. Więcej zdjęć (4)

Dziecko powinno wyrobić w sobie nawyk zakładania kasku za każdym razem, zanim wsiądzie na rower.

fot. 123rf.com

Dziecko powinno wyrobić w sobie nawyk zakładania kasku za każdym razem, zanim wsiądzie na rower.

fot. 123rf.com

- Największą przeszkodą bardzo często okazują się opory rodziców, ponieważ dzieci wyjątkowo szybko się uczą. Dodatkowo boczne kółka są jedynie rozwiązaniem na sam początek nauki, nie należy zostawiać ich zbyt długo. Kolejnym błędem popełnianym przez rodziców jest wybór za dużego rowerka "na zapas" - dziecko może się zwyczajnie bać na nim jeździć i szybko się zniechęcić. Popularne są również kijki (drążki) do prowadzenia rowerka - jest to udogodnienie przede wszystkim dla opiekunów, żeby nie musieli się schylać w celu asekuracji dziecka. Jest to dobre rozwiązanie dla początkujących, ponieważ zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Każde dziecko ponadto (nie tylko uczące się jeździć) powinno mieć kask - dodaje Karolina Kupczak.
Przeczytaj więcej porad: Jaki wybrać pierwszy rowerek dla dziecka?

Jazda na rowerze przynosi wiele korzyści: rozwija równowagę, poprawia kondycję psychofizyczną i ogólną sprawność fizyczną, zwiększa wiarę w siebie i daje wiele radości. Oczywiście musimy się przygotować również na łzy, złość i zniechęcenie dziecka, na jego wzloty i upadki (dosłownie), ale bez tego się raczej nie obędzie. Uzbrójmy się więc w cierpliwość. Mając już szczere chęci, dobry rower i wybornego nauczyciela, jakim jest niejeden rodzic, nic już nie stoi na przeszkodzie, by stać się królem szos. Na koniec nie zapomnijmy jeszcze zabrać najważniejszego - dobrego humoru, bo może się przydać.
Czy namawiasz dziecko do aktywności fizycznej?
44%

tak, staram się robić to jak najczęściej

19%

tak, dając jednoczesnie przyład - całą rodziną spędzamy wolny czas aktywnie

28%

nie, mojego dziecka nie trzeba namawiać - uwielbia aktywny styl życia

3%

nie, wystarczająco dużo ruchu ma w szkole i na podwórku

6%

nie, moje dziecko ma inne zainteresowania

zakończona

łącznie głosów: 247

Opinie (90) 4 zablokowane

  • rodzice są dziwni. jest mało uczęszczany chodnik a obok ścieżka rowerowa gdzie pędzą rowery (9)

    gdzie wrzucają takiego maluszka który jedzie slalomem, staje czy niestety przewraca się? między duże rowery.

    • 51 2

    • (1)

      I jeszcze obok mamusia na rolkach.

      • 13 2

      • Combo

        Z pieskiem na długiej smyczy w poprzek drogi rowerowej ;)

        • 14 1

    • Dziecko do 10 roku życia Nie może poruszać się drogą dla rowerów (są wyjątki ale zasadniczo nie może) (2)

      Z opiekunem ma obowiązek poruszać się po chodniku (nawet jak obok jest ddr)
      Jak jest wszyscy wiemy.

      • 9 2

      • (1)

        Podobnie jest z rowerzystą, który powinien z tej DDR korzystać. Często jednak jedzie ulicą, bo tak wygodniej.

        • 0 1

        • a jak ma korzystać jak bachory które ledwo umieją równowagę utrzymać panoszą się na tej drodze?To tak jakby dziecko na ulicę wysłać a co niech się uczy wszyscy mają się turlać 5 na godzinę bo brajanek uczy się jazdy na rowerku biegowym na ruchliwej drodze rowerowej tylko si.ę w czoło stukać

          • 0 0

    • (3)

      Potwierdzam, dziecko do 10 rż nie może poruszać się DDRem. Problem w tym, że 90% tego co mamy w mieście to nie DDRY a ciągi rowerowo piesze. A tu już g*wniaki mogą śmigać do woli.

      I problemu by generalnie

      Potwierdzam, dziecko do 10 rż nie może poruszać się DDRem. Problem w tym, że 90% tego co mamy w mieście to nie DDRY a ciągi rowerowo piesze. A tu już g*wniaki mogą śmigać do woli.

      I problemu by generalnie nie było, gdyby i rodzice i dzieciaczki wiedziały, że należy trzymać się prawej strony drogi. Nie środka, nie od lewej do prawej tylko właśnie prawej strony. Prawej. PRAWEJ KUR**!!!

      • 9 3

      • nie prawda. W gdansku (1)

        DDRow mamy 120km
        CPRow mamy "zaledwie" 20km

        chyba nie rozróżniasz ciągu pieszo i rowerowego od ciągu pieszo i rowerowego.
        Fakt głupie co napisałem no ale tak jest. Wyjaśnienie znajduje się w rozporządzeniu ministra w sprawie znaków. Jeden to chodnik i obok ddr, a drugi to wspólny ciąg dla pieszych i rowerów.

        • 2 0

        • Niby sie zgadza ale każda droga dla rowerów MUSI być odseparowana fizycznie od chodnika.

          U nas takich praktycznie nie ma. Pas nadmorski, 3maja i to chyba wszystko.

          • 0 1

      • Często jeżdżę wałem Kanału Raduni, który jest ciągiem pieszym. Więc niby dziecko na rowerze ma pierwszeństwo. Niby przy wyprzedzaniu należy zachować szczególną ostrożność, i minimum metr odległości (bo towarzyszący

        Często jeżdżę wałem Kanału Raduni, który jest ciągiem pieszym. Więc niby dziecko na rowerze ma pierwszeństwo. Niby przy wyprzedzaniu należy zachować szczególną ostrożność, i minimum metr odległości (bo towarzyszący dorosły to rowerzysta), a często zdarza się tak, że na styk przemyka zapaleniec. A dziecko niestety na rowerze "chwiejnie" jedzie.
        A wystarczy jechać środkiem i ruch się uspokaja ;)

        • 1 0

  • czekam na wpisy typu: a mój Kuba to od razu śmignął, (4)

    a Antka popchłem i pojechał. uprzedzam: nikogo to nie interesuje. a 99% artykułu to banały znane kompletnemu laikowi

    • 33 4

    • cieszymy się że jesteś z nami

      • 10 1

    • (1)

      Mój ojciec się ze mną nie cackał, bardzo dobrze pamiętam naukę jazdy na dwóch kółkach. Koło południa zaczeliśmy, popołudniu z plastrami na kolanach i łokciach już śmigałam sama z dziecmi z ulicy bawiąc się w autobusy.

      • 5 0

      • U mnie zadziałała konkurencja i też wystarczył jeden dzień... Mama uczyła mnie jazdy trzymając za patyk wsadzony za siodełko roweru, w pewnym momencie przypomniała sobie że ziemniaki trzeba zdjąć z gazu i poszła do domu.

        U mnie zadziałała konkurencja i też wystarczył jeden dzień... Mama uczyła mnie jazdy trzymając za patyk wsadzony za siodełko roweru, w pewnym momencie przypomniała sobie że ziemniaki trzeba zdjąć z gazu i poszła do domu. Za chwilę kolega zapytał czy ścigamy się "dookoła", nie trzeba było długo mnie prosić. Wsiadłam, pojechałam, tylko na zakrętach podpierałam się jeszcze stopą ;) Kolega wygrał oczywiście, ale przewaga nie była duża ;) Nie zapomnę miny mojej mamy jak mnie zobaczyła śmigającą ;D Do tej pory lubię szybko jeździć...

        • 1 0

    • mój apel na nic, niestety. może niezbyt wyraźna była nutka ironii?

      tabuny kochanych rodziców i wspomnienia z dzieciństwa. Jakie to słodkie. Dzięki bogu mamy net i możemy tracić życie na fora internetowe.

      • 1 0

  • To proste (5)

    Dostaniesz rowerek Ale najpierw naucz się jezdzic

    • 17 1

    • najpierw naucz swoje dziecko jeździć na tzw. "rowerku bieganym" - można go wypożyczyć w wielu przedszkolach (4)

      • 1 9

      • (3)

        Ale po co? Mój syn nauczył się kręcić pedałami bez pomocy rowerka biegowego.

        • 6 1

        • A trzymać równowagę też? (2)

          • 1 6

          • (1)

            Robisz z dziecka kalekę, jak się zadrapie to pewnie pogotowie wzywasz.Ty masz coś z równowagą umysłową nie tak.

            • 2 2

            • Że co?

              Jeżeli masz niebo łatwiejszy sposób, żeby nauczyć się jeździć, czemu z tego nie skorzystać?

              • 1 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.