Koncerty dla szkół podstawowych, klas gimnazjalnych i licealistów

20 października 2017 (artykuł sprzed 3 lat)
Ewa Palińska

Sztuka i muzyka mają zdecydowany wpływ na rozwój dziecka, o tym nie trzeba przekonywać. Rodzice zwykle nie mają nic przeciwko, żeby ich pociechy uczestniczyły w wydarzeniach kulturalnych, ale brakuje im często czasu, możliwości i rozeznania, aby zabrać je tam na własną rękę. Organizatorzy imprez mają tego świadomość, dlatego coraz więcej wydarzeń organizują z myślą o dzieciach i młodzieży szkolnej, w trakcie trwania lekcji. Jak sprawdza się to w praktyce i gdzie warto wybrać się nie tylko z klasą, ale i z całą szkołą?



Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci, dlatego wiele instytucji bardzo skrupulatnie realizuje misję krzewienia i upowszechniania kultury, kierując swoją ofertę do najmłodszych słuchaczy. Młoda publiczność jest jednak bardzo wybredna i nie zadowoli się byle czym.

- Jeśli coś nie przypadnie dzieciom do gustu, to nigdy więcej nie dadzą się namówić na udział w podobnych wydarzeniach - zdradza Małgorzata, wychowawczyni trzecioklasistów w jednej z gdyńskich szkół podstawowych. - Dwa lata temu wybraliśmy się z uczniami na adresowany do dzieci koncert muzyki klasycznej. Nie wiem, czy zabrakło charyzmy prowadzącemu, czy może muzyka im nie przypasowała, ale na kolejne takie wyjście nie dali się namówić. Przełamali się dopiero w ubiegłym roku, dając szansę cyklowi z muzyką Vivaldiego w Filharmonii Bałtyckiej. Spodobało im się tak bardzo, że o konieczności zarezerwowania biletów na kolejne koncerty cyklu (a trzeba to czasem robić z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem) przypominali mi sami - opowiada.
Zobacz też: Vivaldi dla dzieci - interesująco i na poziomie

Filharmonia - muzyka, kosmos i dobra zabawa

Osoby zaangażowane w przygotowywanie wydarzeń dla dzieci mają świadomość tego, jak wymagającej publiczności oddają się pod ocenę.

- Premiera zawsze jest stresująca - nigdy nie wiadomo, czy trafimy w gusta uczestników, tym bardziej, gdy proponujemy ambitny program artystyczno-naukowy - mówi Anna Bona, pomysłodawczyni cyklów "Vivaldi dla dzieci" oraz "Kosmiczna filharmonia". - Jestem miło zaskoczona żywiołową reakcją najmłodszej publiczności podczas koncertu inaugurującego nasz tegoroczny, "kosmiczny" cykl. Były okrzyki "wow", spontaniczne brawa, owacje na stojąco. Nogi same poruszały się w rytm muzyki. Dzieci wychodziły rozżalone, że już koniec. Cieszę się także z frekwencji na widowni. To dobry sygnał, że takie wydarzenia są potrzebne - ocenia.
Wydarzenia dla dzieci to również wielkie wyzwanie dla wykonawców, którzy ani na chwilę nie mogą pozwolić sobie na rutynę czy grę schematyczną. Artyści niejednokrotnie żartują sobie, że w tej walce zdarzało się polec największym nazwiskom. Jak zatem odnieść sukces i przypodobać się młodej publiczności?

- Dzieci są szczere i bezpośrednie. Jeśli coś im się nie podoba, to po prostu to mówią. Mają też głowy pełne pomysłów. Trzeba tylko pozwolić im je realizować. Lubię słuchać, co mają do powiedzenia i dawać im w zamian to, o czym marzą - mówi Bona.
W roku szkolnym 2017/18 Filharmonia Bałtycka przygotowała dla dzieci dwa cykle koncertów edukacyjnych. Pierwszy z nich, który został zainaugurowany 16 października, to wspomniana powyżej "Kosmiczna filharmonia", przygotowana przez Annę Bonę i Natalię Walewską (autorki ubiegłorocznego cyklu "Vivaldi dla dzieci"). Podobnie jak w roku ubiegłym nie zabraknie nowoczesnych technologii, pokazów multimedialnych, a także sporej dawki kosmicznej wiedzy (przygotowanej we współpracy z Polską Agencją Kosmiczną). Najważniejsza (jak zwykle) będzie jednak znakomita muzyka w wykonaniu artystów związanych z Filharmonią Bałtycką.

Drugi cykl to organizowany od lat przez Barbarę Żurowską-Sutt Fan Club Muzyki Wielkiej. Tradycyjnie, dzieci będą poznawały muzykę poprzez zabawę, a nawet zatańczą do muzyki wykonywanej przez utalentowanych artystów.

Kulturalne wagary, czyli opera w pigułce

Wydarzenia artystyczne adresowane do szkół średnich to wciąż unikat. Nie oznacza to jednak, że nie ma na nie zapotrzebowania.

- Kiedy uczyłam młodsze klasy gimnazjalne, podpinaliśmy się pod koncerty dla dzieci i uczęszczaliśmy w nich co najmniej kilka razy w roku - mówi Tamara, rusycystka. - Kiedy przyszło mi zmienić szkołę na liceum i objęłam wychowawstwo 2 klasy okazało się, że choć chęci wszyscy mamy wielkie, to wydarzeń, na które możemy pójść w trakcie lekcji, po prostu nie ma. No a powiedzmy sobie szczerze - nie uda się wyciągnąć młodzieży inaczej, niż pod pretekstem wolnego od szkoły - śmieje się.
Uczniowie nawet nie próbują udawać, że jest inaczej.

- Nigdy w operze nie byłem i z pewnością nie wybrałbym się tam z własnej woli, bo to chyba najnudniejsza forma rozrywki, jaką można sobie wyobrazić. Tak mi się przynajmniej wydawało - przyznaje Janek, licealista z Gdańska. - Na "Ściągę z opery" namówiliśmy nauczycielkę "dla beki" - mieliśmy mieć tego dnia sprawdzian i chcieliśmy się wymigać. Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny i zapewne na jednym razie się nie skończy. Nie jestem jeszcze gotowy, żeby pójść na prawdziwy spektakl (tyle bym chyba nie wytrzymał), ale to, co dla nas przygotowują, czyli "nie za długo, w przystępnej formie i z najciekawszymi przykładami muzycznymi" jestem w stanie wytrzymać. No ok, nawet mi się trochę podobało - śmieje się.
Projekt Opery Bałtyckiej pozytywnie zrecenzowali również uczniowie Zespołu Szkół Architektury Krajobrazu i Handlowo-Usługowych, dzieląc się wrażeniami na profilu facebookowym.


Chcesz zobaczyć więcej? Kliknij tutaj.


Musical dla "klasykoopornych"

Młodzież swoje wie i często nie da sobie wmówić, że klasyka jest fajna. Nie oznacza to jednak, że należy odpuszczać, bo "nieklasycznych" propozycji na wyjścia szkolne w kalendarzu imprez nie brakuje. Jeśli zatem nie filharmonia i opera, to może teatr? A jeśli i na tę propozycję młodzież będzie kręciła nosem, można pokusić się o jego najbardziej przystępną formę, a więc musical.

- Pierwszy raz byliśmy w Teatrze Muzycznym na Shreku i wielu z nas złapało bakcyla - mówi Asia, tegoroczna maturzystka z Gdyni. - Później wybraliśmy się tam z klasą jeszcze kilkakrotnie na inne spektakle. Naszła nas również ochota na to, aby zorganizować wyjście na własną rękę, ale ceny biletów okazały się zaporowe. Nie poddaliśmy się jednak, prześledziliśmy propozycje kulturalne z całego Trójmiasta i udało nam się odnaleźć znacznie tańsze, a czasem nawet darmowe imprezy. Może organizowane z mniejszym rozmachem, ale tłumaczymy sobie, że to działa na naszą korzyść, bo dzięki temu pozostawia się większe pole do popisu dla naszej wyobraźni.
- Ja złapałem bakcyla po obejrzeniu spektaklu "Wikingowie. Musical nieletni" - opowiada Tomek, uczeń "Topolówki". - Wtedy chciałem zrobić wrażenie na dziewczynie, ale chyba niespecjalnie mi to wyszło, bo rzuciła mnie dzień później. Teraz zamierzam przekonać swoich kolegów z klasy na wspólne wyjście, bo to wspaniała okazja, aby zasmakować sztuki najwyższych lotów i... zupełnie legalnie urwać się z lekcji. Na szczęście organizatorzy idą uczniom na rękę i spektakl 8 grudnia odbędzie się przed południem - śmieje się.
Zobacz też: Odzyskać rodziców. Przygody wikingów w musicalu dziecięcym

Informacje na temat wszystkich imprez adresowanych do szkół znajdują się w naszym kalendarzu imprez. Warto pospieszyć się z rezerwacjami i zakupem biletów, ponieważ sprzedaż na wydarzenia edukacyjne prowadzona jest często z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.
Czy szkolne wyjścia na koncerty i spektakle uważasz za dobry pomysł?
78%

jak najbardziej, dla wielu dzieci to jedyna okazja, żeby odwiedzić operę czy filharmonię

17%

tak, ale pod warunkiem, że uczniowie uczestniczą w nich z własnej woli, a nie zmuszeni przez nauczycieli i rodziców

5%

nie - to rodzice powinni zadbać o edukację artystyczną dzieci

zakończona

łącznie głosów: 101