Pierwszy dzień w przedszkolu nie musi być stresujący

23 sierpnia 2016 (artykuł sprzed 4 lat)
Ewa Palińska

Pierwszy dzień w przedszkolu to niezwykle trudny moment zarówno dla rodziców, jak i dla dzieci. Zamiast tracić głowę, zamartwiać się i niepotrzebnie stresować, warto podejść do sprawy na spokojnie, przygotować się do tej wielkiej chwili i skorzystać z pomocy, jaką w zakresie adaptacji bardzo często oferują placówki edukacyjne.



Stres związany z posłaniem dziecka do przedszkola jest uzasadniony i w pełni zrozumiały - wielu rodziców po raz pierwszy w życiu będzie musiało powierzyć dziecko, swój największy skarb, zupełnie obcej osobie. Dziecku z kolei świat wywróci się do góry nogami - nowe miejsce, nowi ludzie, zwyczaje i obowiązki. Wreszcie tęsknota, która bywa tak silna, że zaburza racjonalne myślenie.

- Aby nasze dziecko dobrze odnalazło się w przedszkolu, trzeba zadbać już wcześniej o jego poczucie bezpieczeństwa. Jeśli wychodzimy i zostaje ono z babcią, szczerze mówmy mu, za ile wrócimy - radzi Joanna, mama sześcioletniego Kuby. - Jeśli dziecko ma problem z zostawaniem z kimś innym, nie wymykajmy się z domu ukradkiem, bądźmy uczciwi. Jeśli nasza pociecha będzie wiedziała, że może nam ufać, zaufa także w zupełnie nowej, przedszkolnej sytuacji.
Dodatkowe zajęcia pomogą w adaptacji

Wiele placówek, jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego, organizuje dla "świeżaków" dni adaptacyjne. Ich celem jest zapoznanie dzieci ze specyfiką miejsca, nawiązanie serdecznych relacji z pracownikami oraz nowymi kolegami.

- Takie zajęcia trwają u nas przez tydzień. O godz. 9 rano rodzice przyprowadzają swoje dzieci, a po dwóch godzinach je odbierają - mówi Ewa Warnicka, dyrektor z przedszkola Cudowna Kraina. - Początkowo maluchy faktycznie są zdezorientowane, jednak bardzo szybko przyzwyczajają się do miejsca, osób i nowych zwyczajów. Przez dwie godziny, intensywnie wypełnione zajęciami i zabawą, tęsknota za rodzicami będzie mniej odczuwalna, jak przyjdzie im zostać w przedszkolu cały dzień, będą się już u nas czuły jak u siebie.
- Uważam, że dziecko należy odseparować od rodziców, ale metodą małych kroków - mówi Beata Gużel z Oruńskiej Akademii Przedszkolaka. - Mamy u nas taką ławeczkę, na której sadzamy rodziców, aby przez otwarte do sali drzwi dziecko miało z nimi kontakt wzrokowy. Z czasem zamykamy drzwi, ale dziecko wie, że mama znajduje się za nimi, co daje mu poczucie bezpieczeństwa. Później mama może pozwolić sobie na wyjście z przedszkola, ale jest pod telefonem i jeśli pojawi się problem, możemy ją wezwać.
Choć zajęcia adaptacyjne znajdują się w ofercie większości przedszkoli prywatnych, przedszkola publiczne nie zawsze je organizują. Zamiast tego stosują dawne, "sprawdzone" metody stawiania dziecka przed faktem dokonanym.

- Radzimy rodzicom, żeby weszli, przebrali dziecko, pożegnali się i wyszli. Bez zbędnych ceregieli, ściskania się czy długich pożegnań, bo wtedy dziecku jest jeszcze trudniej. Dzieci płaczą, więc każdy pracownik, który tylko ma chwilę wolnego, jest oddelegowany do uspokajania maluchów - zdradza pracownica jednego z gdyńskich przedszkoli publicznych, prosząca o anonimowość. - Działamy tak od blisko 30 lat i jest to sposób skuteczny.
Rodzice też potrzebują pomocy

Pracownicy przedszkoli często żartują, że zamiast organizować zajęcia adaptacyjne dla dzieci, powinno się je robić dla rodziców, bo to oni stresują się najbardziej. W ich głowach pojawia się milion najczarniejszych scenariuszy, co potęguje stres i obawę o bezpieczeństwo pociech. Tacy rodzice, nawet nieświadomie, przekazują swoje zdenerwowanie dzieciom, a to z kolei zaburza proces adaptacji.

- Z tego właśnie względu zdecydowaliśmy się na organizowanie dni adaptacyjnych wyłącznie dla dzieci, bez udziału rodziców - mówi Warnicka. - Rodzice będą mieli okazję odwiedzać nas niejednokrotnie w trakcie trwania roku szkolnego, podczas licznych imprez, które organizujemy dla naszych podopiecznych.
Pierwszy dzień w przedszkolu - jak go przetrwać?

Kiedy przychodzi już "ten dzień" i nasza pociecha idzie pierwszy raz do przedszkola, musimy poradzić sobie sami ze sobą. Nie panikujmy, nie rozpaczajmy, zaprezentujmy natomiast dziecku przedszkole jako ciekawą przygodę, zapewnijmy, że na pewno przyjdziemy na koniec dnia, dajmy szybkiego buziaka i wyjdźmy. Im dłużej stoimy w drzwiach, tym naszemu dziecku (i nam) jest trudniej. Zazwyczaj kiedy wychodzimy, dziecko przestaje płakać. Warto również postarać się o to, aby w pierwszym tygodniu dziecko nie zostawało na 8-9 godzin. Starajmy się stopniować długość pobytu i zaczynać od 2-3 godzin. Pozwólmy również dziecku zabrać ulubioną zabawkę - niech w tym "nowym świecie" ma coś swojego.

- Pierwszego dnia tak wielkiego problemu z adaptacją nie ma, ponieważ dziecko jest zafascynowane nowym światem. Problemy pojawiają się później - zdradza Gużel. - Zdarzają się wprawdzie dzieci, które od pierwszego dnia czują się w przedszkolu jak w domu, jednak są to wyjątki potwierdzające regułę. Cały czas jesteśmy w kontakcie z rodzicami i jeśli dostajemy sygnały o tym, że dziecko jest niespokojne bądź ma problemy ze spaniem, staramy się interweniować, a w trudniejszych przypadkach prosimy o pomoc psychologów.
Czy bardzo przeżyłeś rozstanie z dzieckiem, kiedy po raz pierwszy posłałe(a)ś je do przedszkola?
13%

nic a nic- oboje odetchnęliśmy z ulgą, bo byliśmy już zmęczeni wyłącznie własnym towarzystwem

66%

było trudno, ale tylko przez chwilę - szybko przyzwyczaiłem/am się do nowej rzeczywistości

15%

bardzo długo nie mogłem/am sobie poradzić z tym, że ktoś inny zajmuje się moim dzieckiem

6%

nie poradziłe(a)m sobie z tą sytuacją i zabrałe(a)m dziecko z przedszkola

zakończona

łącznie głosów: 211