Żłobek w czasie pandemii. Jakie zasady i adaptacja malucha?

8 września 2020, 10:00
Katarzyna Lubańska
W niektórych placówkach przed pandemią możliwa była adaptacja razem z rodzicem. Teraz trzeba się dostosować do nowych zasad. Więcej zdjęć (3)

W niektórych placówkach przed pandemią możliwa była adaptacja razem z rodzicem. Teraz trzeba się dostosować do nowych zasad.

fot. 123rf.com

W niektórych placówkach przed pandemią możliwa była adaptacja razem z rodzicem. Teraz trzeba się dostosować do nowych zasad.

fot. 123rf.com

Rok szkolny 2020/21 wiąże się z szeregiem nowych procedur w wielu żłobkach, którym muszą sprostać wszyscy, zarówno pracownicy, rodzice, jak i dzieci. W niektórych placówkach nie było potrzeby wdrażania nowych zasad, ponieważ wciąż obowiązują te, które zostały wprowadzone wraz z ponownym otwarciem żłobków w maju br. Niestety wrzesień bardzo często wiąże się z procesem adaptacyjnym maluchów - w tym temacie zaszły największe zmiany, na które często narzekają zaniepokojeni rodzice.



Jak wyglądają procedury związane z pandemią COVID-19 w żłobkach?



Założona maseczka czy zdezynfekowane ręce przez rodziców przyprowadzających dzieci to już standard. Pracownicy również zostali wyposażeni w niezbędne środki ochrony indywidualnej i do dezynfekcji. Obowiązkowo dzieciom mierzy się również temperaturę, a w żłobku mogą przebywać tylko zdrowe maluchy. Gdy dziecko ma objawy przeziębienia, podwyższoną temperaturę, jest odsyłane do domu i przyjmowane ponownie dopiero po wyzdrowieniu. Nie wolno przyprowadzać do żłobka dzieci, jeśli w domu przebywa ktoś na kwarantannie lub izolacji. Z sal zniknęły też pluszowe zabawki oraz wszystkie przedmioty i sprzęty, których nie można skutecznie wyprać lub zdezynfekować.

- Rodzic ma wstęp do szatni, ale na teren żłobka może wejść tylko jeden opiekun i jedno dziecko, a pozostali czekają na korytarzu lub przed drzwiami wejściowymi. Co piątek oddajemy rodzicom pościele do prania. Codziennie dezynfekujemy leżaczki, pomieszczenia żłobka, stoliki i krzesełka po każdym użyciu. Zabawki odkażamy z dala od dzieci, najczęściej w pomieszczeniu, gdzie maluchy w danym momencie nie przebywają, i czekamy, aż opary się ulotnią. Do dezynfekcji płytek winylowo-dywanowych używamy specjalnych preparatów do dezynfekcji tkanin. Łazienkę, przewijak czy nocniki dezynfekujemy po każdym użyciu - pani Karolina Kąkol z Niepublicznego Żłobka Słoneczny Domek wylicza zasady, które obowiązują w placówce od maja.
Sprawdź
3
miejsce: ranking żłobków
w rankingu ranking żłobków
Żłobek Słoneczny Domek
Gdańsk, Królewskie Wzgórze 9/18
9.2/10
+ Oceń


Panie Maja Majkowska i Magdalena Chmarzyńska-Simelius z Niepublicznego Edu-Żłobka opowiadają, jak to wygląda w ich placówce:

- W salach nie mamy dywanów. Grupa dzieci przebywa ciągle z tym samym opiekunem w wyznaczonej i stałej sali. Maluchy wiele razy w ciągu dnia myją ręce ciepłą wodą z mydłem, szczególnie po przyjściu do placówki, przed jedzeniem, po powrocie ze świeżego powietrza i po skorzystaniu z toalety. W łazienkach mamy tylko papierowe ręczniki i do odwołania zrezygnowaliśmy z mycia zębów. Wprowadziliśmy wiele małych, ale bardzo istotnych szczegółów, np. postawiliśmy dodatkowe kosze na śmieci przeznaczone na zużyte maseczki jednorazowe czy zakleiliśmy kontakty taśmą, by bezpiecznie dezynfekować włączniki. Sale wietrzymy przynajmniej raz na godzinę. Po otwarciu placówki 11 maja mieliśmy zasadę, że rodzeństwa są w tej samej grupie, aby ograniczyć ewentualne rozprzestrzenianie się wirusa pomiędzy grupami. To był bardzo dobry pomysł, ale niestety od września, kiedy już wszystkie dzieci wróciły do przedszkola, jest trudny do zrealizowania.
Przedmioty, z którymi dzieci mają styczność, odkażane są codziennie. Z sal zniknęły zabawki, takie jak pluszaki, których nie można szybko zdezynfekować Więcej zdjęć (3)

Przedmioty, z którymi dzieci mają styczność, odkażane są codziennie. Z sal zniknęły zabawki, takie jak pluszaki, których nie można szybko zdezynfekować

fot. 123rf.com

Przedmioty, z którymi dzieci mają styczność, odkażane są codziennie. Z sal zniknęły zabawki, takie jak pluszaki, których nie można szybko zdezynfekować

fot. 123rf.com

Covidowe zasady oczami rodziców



Zapytaliśmy również rodziców, jak z ich perspektywy wyglądają zasady panujące w placówkach w dobie pandemii koronawirusa.

- W żłobku zniknęły wszelkie pluszowe zabawki, pościel do prania odbieramy teraz co piątek, a nie - jak wcześniej - raz w miesiącu. Oczywiście na teren żłobka po dziecko wchodzimy w maseczkach i po zdezynfekowaniu rąk. Wydaje mi się, że dzieci więcej czasu spędzają na dworze. Zauważyłam, że teraz, od września, zwiększyła się liczba maluchów uczęszczających do żłobka. Wprowadzone zasady nie są dla nas uciążliwe - mówi pani Ania, mama 2,5-letniego Franka.
Przeczytaj także: Powrót do przedszkola z nowymi zasadami

Niektórzy rodzice zwracają uwagę, że czasem procedury w żłobkach, do których uczęszczają ich dzieci, nie są do końca przestrzegane.

- Przed okresem wakacyjnym w naszym żłobku faktycznie wszystkie wprowadzone procedury były mocno przestrzegane. W szatni mógł przebywać tylko jeden rodzic i jedno dziecko, obowiązkowo dezynfekcja i maseczka. Nie mogliśmy podchodzić do sal. Dzieci przez cały dzień obowiązkowo przebywały tylko w jednej sali, bez mieszania grup. Jednak mam wrażenie, że wakacje, z powodu urlopów i braków w personelu, spowodowały ogólne rozluźnienie. Już np. nie trzeba czekać na swoją kolej do szatni, a dzieci zmieniają pomieszczenia, gdy nie ma do opieki odpowiedniej liczby "cioć" - zauważa pani Ewa, mama Laury.

Trudna adaptacja



Najwięcej problemów i zmartwień w związku z procedurami związanymi z SARS-CoV-2 dostarcza adaptacja nowych żłobkowiczów. Rodzice często narzekają, że w żłobku, który wybrali, zmieniły się zasady, przez które ich dziecko musi przeżywać dodatkowy stres.

- Musiałam oddać swoją płaczącą Asię pani opiekunce w szatni. Nie było żadnego pożegnania, tylko szybkie przekazanie z rąk do rąk, nie mogłam zostać na terenie żłobka. Serce mi pękało. Kiedy zapisywałam córkę do żłobka, możliwa była adaptacja z mamą, czyli dziecko nie musiało rozstawać się z rodzicem ani na moment w tych pierwszych chwilach - relacjonuje pani Magda.
- Z powodu pandemii nie było według mnie żadnej adaptacji. Żłobek, co prawda, zorganizował dzień wcześniej spotkanie z paniami, ale trwało ono ok. 15 minut i moje dziecko raczej było w zbyt wielkim szoku, żeby cokolwiek to dało - mówi z kolei pani Karolina.
Przeczytaj również: Pierwszy dzień w przedszkolu nie musi być stresujący

Procedury adaptacyjne zależą w dużej mierze również od wewnętrznych postanowień żłobka. W większości placówek są one zaostrzone, ale też - mimo panującej pandemii - brane są pod uwagę potrzeby dziecka.

- Mając na uwadze bezpieczeństwo podopiecznych, zostały wstrzymane dni adaptacji przebiegające w placówkach z obecnością rodziców. Jest to sytuacja wyjątkowa, decyzja została podjęta z troski o bezpieczeństwo dzieci. Każdorazowo sugerujemy rodzicom, aby długość pobytu dziecka konsultować z paniami opiekunkami, które widzą, na ile maluszek radzi sobie z rozłąką z rodzicem. Do każdej sytuacji podchodzimy indywidualnie, szczegółowo opowiadamy rodzicom o specyfice okresu adaptacji i podpowiadamy najlepsze rozwiązania, by dziecko ten czas przeszło możliwie najłagodniej - mówi Jan Kazaniecki z Gdańskiego Zespołu Żłobków.
Ze względu na wyjątkową sytuację tegorocznej adaptacji i ograniczeń płynących z wytycznych GIS-u uruchomione zostały konsultacje telefoniczne z psychologiem Gdańskiego Zespołu Żłobków.

- Obecnie psycholog dyżuruje pod telefonem dwa dni w tygodniu, pozostając do dyspozycji rodziców. Podczas rozmowy z psychologiem rodzice mogą uzyskać wskazówki na temat tego, jak ułatwić dziecku przejście okresu adaptacji, a także uzyskać dodatkowe informacje na temat funkcjonowania dziecka w grupie rówieśniczej - dodaje Jan Kazaniecki.
- Dzieci w świat żłobka wprowadzamy pomału. Pierwsze spotkanie trwa dwie godziny i stopniowo codziennie wydłużamy ten czas. Zazwyczaj to rodzic zapoznaje dziecko z placówką, jeszcze przed rozpoczęciem żłobkowej przygody, poprzez odwiedzenie nas i oprowadzenie swojej pociechy po obiekcie. Obecnie, w dobie COVID-19, odbywa się to najczęściej po godzinach pracy. Mama lub tata mają też możliwość pójścia razem z nami na spacer. Jeśli jednak dziecko jest bardzo związane z rodzicem, a ten ma obiekcje i chce pozostać w pierwszy dzień adaptacji w żłobku, to ma możliwość, by na spokojnie w szatni zapoznać dziecko z paniami opiekunkami, może pokazać koleżanki i kolegów przez drzwi. A kiedy dziecko już wejdzie na salę, rodzic może pozostać w szatni aż do momentu upewnienia się, że wszystko jest dobrze. Rodzice raczej na salę nie wchodzą ze względu na pozostałe dzieci - niektóre z nich reagują płaczem na obce osoby - mówi Karolina Kąkol ze Słonecznego Domku. I dodaje:
- Nie możemy jednak odebrać rodzicowi chęci wprowadzenia swojej pociechy w żłobkową przygodę. Są to zbyt małe dzieci, by narażać je na drastyczne rozstania, i nie wyobrażam sobie odbierania maluchów przed drzwiami żłobka i niewpuszczania rodziców do szatni. Musimy pamiętać o tym, że dzieci są malutkie i często nie pozostają z nikim innym, oprócz rodziców, przez pierwszy rok życia, a nagle mają zostać w obcym miejscu, z obcymi osobami i innymi dziećmi. Jest to świat kompletnie maluchom nieznany. Jesteśmy również otwarci na sugestie rodziców i zawsze wspólnie znajdujemy rozwiązanie i sposób na adaptację. Każde dziecko jest inne, ma odmienne potrzeby i inaczej się aklimatyzuje. Żłobek to nie szkoła i to my musimy dopasować się do potrzeb dziecka, a nie ono do nas.
Najważniejsze, żeby nasze dzieci mogły poczuć się w nowym, nieznanym im miejscu komfortowo. Więcej zdjęć (3)

Najważniejsze, żeby nasze dzieci mogły poczuć się w nowym, nieznanym im miejscu komfortowo.

fot. 123rf.com

Najważniejsze, żeby nasze dzieci mogły poczuć się w nowym, nieznanym im miejscu komfortowo.

fot. 123rf.com

Również w Edu-żłobku w okresie adaptacji rodzic, oczywiście zdrowy, może przebywać na terenie placówki, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności, jak osłona ust i nosa oraz dezynfekcja rąk.

- Dzienna liczba rodziców dzieci została ograniczona do minimum. Staramy się, aby na terenie placówki przebywał tylko jeden rodzic oraz, jeśli pogoda na to pozwala, aby adaptacje odbywały się na placu zabaw.
Jak widać, covidowa rzeczywistość wymaga sporo cierpliwości i przestrzegania reguł zarówno ze strony pracowników żłobków, jak i rodziców. Najwięcej problemów w związku z nowym rokiem szkolnym 2020/21 przysparza adaptacja, która rzadko kiedy jest bezproblemowa. Jednak nawet w czasach pandemii można starać się przeprowadzić ją tak, żeby była jak najlepsza dla zdrowia, zwłaszcza psychicznego, dzieci.
Czy związane z pandemią zasady panujące w żłobku są dla ciebie uciążliwe?
39%

tak, są dla mnie niezrozumiałe i bardzo utrudniają mi życie

38%

trochę uciążliwe, ale staram się podchodzić do nich wyrozumiale

23%

wcale, mamy takie czasy, że trzeba się podporządkować

zakończona

łącznie głosów: 197