Re: propozycja rowerowego PRE-Harpagana w okolicach Kościerzyny
Jarek.mtb napisał(a):
> A może by ktoś pokusił się o szerszy opis jak było? Tak by
> Trąby poznały co straciły.
Fajnie, że pojawiają się tego typu spontaniczne...
Jarek.mtb napisał(a):
> A może by ktoś pokusił się o szerszy opis jak było? Tak by
> Trąby poznały co straciły.
Fajnie, że pojawiają się tego typu spontaniczne inicjatywy jak Pre-Harp. Ale zacznijmy od relacji z mojej trasy i z mojego punktu widzenia. Do Kłescierzyny dojechałem z pobliskiego Gostomia (ok.15km.) oczywiście rowerem, co było niezłą rozgrzewką. O 7 na rynku pojawiło się ok. 10 osób, rozdaliśmy sobie mapy i bezstresowo każdy wyznaczył własny wariant trasy co nie wliczało się do ogólnego czasu wyścigu (pierwsza różnica z Harpaganem dająca ok. 15 minut forów). Następnie wszyscy oczywiście rozjechali się w cztery strony świata tak jak to zwykle bywa. Ja wybrałem na początek wariant północny tzn. wokół Pętli Raduńskiej, co uważam w tej chwili za błąd taktyczny z dwóch powodów: po pierwsze są tam łatwiejsze drogi (asfalty, drogi utwardzone) co w porównaniu z piaszczystym południem warto zostawić sobie raczej na koniec kiedy rower jest już zmęczony. Po drugie łatwiej tam o orientację, drogi są ewidentne i nie ma zbyt wiele lasu więc jedzie się jak po sznurku. I tak po sznurku dojechało mi się do 70 km, który mi wypadł obok rzeczonego Gostomia, w którym spędzam łikendy, kiedy to urwała mi się linka od tylnego przełożenia. Po ok. 20 min. bezskutecznych prób naprawy zblokowałem przerzutkę na zębatce nr 6 i dalej miałem do wyboru już tylko 3 opcje przednie. Z tego punktu widzenia wybór północy jako pierwszej nie był taki zły bo przynajmniej pociągnąłem na asfaltach ile sprzęt wydolił, co później nie było już raczej możliwe. Gdzieś w połowie dystansu minąłem się z Bartkiem, który był jedynym uczestnikiem, jakiego spotkałem na trasie. Jechaliśmy po prostu to samo tylko w przeciwnym kierunku. I zaraz potem (na 9 pkt.) doznałem olśnienia. Punktów jest tylko 14!! a do tej pory miałem święte przekonanie, że jest ich 20 i na tyle rozłożyłem sobie tempo. Jak bardzo ma znaczenie psycha na wyczyny człowieka niech świadczy fakt, że ostatnie 5 pkt. przejechałem w ok. 5 godzin!! a pierwsze 9 w niecałe 6! :? Po częsci powodem był to brak tylnej przerzutki,, po części południowe piachy, a po części świadomość, że nie muszę się już spieszyć. Oczywiście pokarała mnie za to srogo zawierucha z ulewą, którą musiałem przeczekać ok. 30 min. pod drzewem w lesie za Juszkami :(
Kilka porad praktyczno-technicznych:
1) ok. 120 km da się przejechać w niezłym tempie na trzech przełożeniach
2) lepiej zaczynać od południa ( w szczególności takie miejscowości jak Lizaki czy Juszki lepiej atakować z asfaltu po ewidentnych drogowskazach), Ja robiłem to na odwrót czego żałuję
3) Stacja kolejowa Bąk i miejscowość Bąk to nie to samo (odległość ok. 10km :) tam nieźle zbłądziłem :?
4) Okolicznym tubylcom raczej rzadko zdaża się znać teren sięgający dalej niż 5 km od ich miejsca bytowania (nie ufać!) w szczególności w okolicach Bąka :!
5) Na piachach/błocie wspaniale sprawiły się Nokiany 2,1” (nie jestem dilerem)
6) Moim zdaniem prawdziwa trudność na Harpie tkwi w ilości 20 PK i optymalnym wyborze trasy – tu było tylko 14PK (choć przez połowę trasy nie byłem tego świadomy ;) i wybór był raczej ewidentny.
7) Mam jeszcze inne przemyślenia, które pozostawię dla siebie bo kto nie był ten ...
Dzięki za fajną zabawę, mam nadzieję, że to nie był ostatni sponton Pre-Harpaganowy.
Tyle tego, Do z o.o. na Harpie
Szary Wędrowiec
statystyka: 14PK czas całkowity 10.45, tempo 22.7, przejechane192 km
straty: linka, moralne itd.
rozwiń
21 lat temu
~szry wędrowiec