Odpowiadasz na:

Re: Ginące koty

Witam, historia ginących kotów z niedźwiednika dotyczy ubiegłego roku. Schroniska powiadamiałam i obserwowałam. Po około miesiącu zebrałam informacje o 14 zaginionych kotach na tym osiedlu oraz... Witam, historia ginących kotów z niedźwiednika dotyczy ubiegłego roku. Schroniska powiadamiałam i obserwowałam. Po około miesiącu zebrałam informacje o 14 zaginionych kotach na tym osiedlu oraz dowiedziałam się, że także na Niedźwiedniku byli widziani mężczyźni polujący na koty w godzinach nocnych. Przyjeżdżali granatowym busem prawdopodobnie vw. Policję powiadomiłam i "nękałam" ich przez kolejne dwa miesiące. W końcu usłyszałam, że "koty pewnie padły na jakąś wirusówkę albo zjadły je jakieś dzikie zwierzęta" i sprawa zostaje zamknięta. Kilkakrotnie z sąsiadką objeżdżałyśmy osiedle nocą - bezskutecznie. Efekt naszych działań był taki, że koty przestały u nas ginąć. Na jak długo - nie wiem, dla mojej ostatniej kotki, której nie zdążyli dorwać skończyły się wieczorne i nocne spacery. Ogólnie pomimo takiej ilości zaginionych kotów tylko my zajmowałyśmy się sprawą. Miałam wrażenie że ludzie się boją i wstydzą :((( O kotach jako workach treningowych psów również słyszałam, niestety. Potwierdził to weterynarz z zoo i jednocześnie wykluczył teorię o dzikich zwierzętach - zdażają się takie przypadki z lisami, ale tylko wypadku kotów bardzo słabych lub małych. A moje były dorosłe, silne, zdrowe. Jestem zrozpaczona i wściekła, że jacyś sk... działają bezkarnie prawdopodobnie do dziś. rozwiń

6 lat temu ~Dorota
  • Polityka prywatności