Odpowiadasz na:

Właśnie o skrajnych przypadkach jest mowa. Nie rozmawiamy przecież o ludziach na tyle bogatych, że stać ich jest na sfinansowanie przynajmniej połowy wartości mieszkania.
Jak zaznaczyłem...
Właśnie o skrajnych przypadkach jest mowa. Nie rozmawiamy przecież o ludziach na tyle bogatych, że stać ich jest na sfinansowanie przynajmniej połowy wartości mieszkania.
Jak zaznaczyłem można zakładać sielankę przez całe życie, ale co w sytuacji utraty dochodów pozwalających na spłatę kredytu? W ciągu 35 lat zadłużenia taki przypadek jest prawdopodobny. Uważam, że zadłużanie się na tak długi okres czasu, na blisko całą kwotę wartości mieszkania w dużym mieście wojewódzkim, gdzie mieszkania są bardzo drogie (np. 400 000 zł), wiążąc ledwo koniec z końcem żeby dopiąć budżet domowy, jest działaniem nieodpowiedzialnym.
W takim przypadku bezpiecznie wynajmowałbym mieszkanie i starał się odłożyć jak najwięcej kasy na poczet przyszłego zakupu mieszkania na własność. Jeżeli nie jestem w stanie odłożyć z moich dochodów kilkaset złotych miesięcznie ponad kwotę przeznaczoną na wynajem, to znaczy ,że ledwie spinam budżet i nie powinienem liczyć na szczęście, że w przyszłości będzie lepiej. Równie dobrze w każdej chwili może zrobić się gorzej. Wynajmując, w sytuacji kryzysowej po prostu opuściłbym wynajmowane mieszkanie bez zadłużenia.
Biorąc kredyt w niepewnej sytuacji finansowej igram z losem.
rozwiń

3 lata temu ~Pietro
  • Polityka prywatności